Pragniemy i prosimy: Porwij nas, Duchu Święty

26 maja 2026, autor: Krzysztof Osuch SJ

„W najbardziej uroczystym dniu święta, Jezus stojąc zawołał donośnym głosem: Jeśli ktoś jest spragniony, a wierzy we Mnie – niech przyjdzie do Mnie i pije! Jak rzekło Pismo: Strumienie wody żywej popłyną z jego wnętrza. A powiedział to o Duchu, którego mieli otrzymać wierzący w Niego; Duch bowiem jeszcze nie był (dany), ponieważ Jezus nie został jeszcze uwielbiony „(J 7, 37-39).

1. Św. Jan odnotował, że Jezus wypowiedział te ważkie słowa donośnym głosem, stojąc. Dzisiaj uroczyście wspominamy inny dzień z życia Jezusa, a także Jego Matki Maryi i Apostołów.

Jezus powrócił już do Chwały Ojca i do wieczności. Dokonał już Paschy, czyli przeszedł przez Ziemię i powrócił do Ojca. Jednak Jego Obecność i obdarowywanie nie zakończyły się w chwili Zmartwychwstania i Wniebowstąpienia. Zgodnie z daną obietnicą – Jezus wraz z Ojcem – ma posłać Ducha Świętego.

Po przyjęciu daru Wcielenia Syna Bożego – ludzie staną się uczestnikami kolejnego wspaniałego zbawczego Daru Boga.

Apostołowie wraz z Maryją przygotowywali się do przyjęcia tego Daru, trwając na modlitwie.

Rozważali słowa Jezusa na temat mającego zstąpić Ducha Świętego.

Podtrzymywali i ożywiali swoją wiarę w to, co Pan Jezus uroczyście i wielokrotnie obiecał. Żywili też gorące pragnienie, by przyszedł do nich ten Duch, który został nazwany Pocieszycielem i Duchem Miłości, a także tym, który przypomni im słowa Jezusa i jeszcze bardziej odsłoni ich zbawcze znaczenie.

Jeśli my wspominamy tamto Wydarzenie, to chcemy nie tylko kontemplować początek Kościoła i wielkość darów, otrzymanych przez pierwszą wspólnotę chrześcijan.

My też, na nowo i jeszcze pełniej, pragniemy przyjąć samego Ducha Świętego i Jego hojne dary. Pragniemy także wydawać owoce Ducha Świętego, o których pisze św. Paweł w Liście do Galacjan, że są to: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie (5, 22-23).

2. Pragnijmy zatem nowego Zesłania Ducha Świętego na nas.

Pragnijmy tego, szczególniej, dziś i jutro.

– Nasza nadzieja na to, że w tym Roku Liturgicznym Duch Święty udzieli się nam jeszcze pełniej nie bierze się znikąd, lecz z wciąż aktualnej zachęty i polecenia Jezusa, by z wiarą oczekiwać na Ducha Świętego i na Jego wielkie dary.

Ośmielamy się żywić nadzieję, bo wiemy, że i Duch Święty – i to jako pierwszy – też pragnie udzielać nam Siebie.

W pewnym sensie najważniejsze jest to, żebyśmy my docierali do głębokich duchowych pragnień w nas; i żebyśmy je wyartykułowali, a także zaadresowali (skierowali) do Jezusa.

Taką znamienną kolejność działań podpowiada nam Jezus, gdy na pierwszym miejscu stawia nasze pragnienie i naszą wiarę w Niego: „Jeśli ktoś jest spragniony, a wierzy we Mnie – niech przyjdzie do Mnie i pije! Jak rzekło Pismo: Strumienie wody żywej popłyną z jego wnętrza. A powiedział to o Duchu, którego mieli otrzymać wierzący w Niego”.

W świecie, który tak chętnie rozbudza nasze apetyty, żądze i namiętności, by następnie zaproponować nam – nieraz bardzo wiele kosztujące spełnienia – chciejmy usłyszeć, że Jezus mówi o czymś poniekąd podobnym, ale niepomiernie głębiej i wyżej usytuowanym. Jezus mówi o pragnieniu, które dotyczy samego Boga – Jego Miłości i naszej komunii z Nim.

Już Izajasz wiedział, że człowiek obdarzony jest przez Boga wielkim pragnieniem, które może zaspokoić On sam, i że czyni to za darmo i nadobficie. (Por.  Iz…)

Wolno stwierdzić, że komuś, kto nie zauważa swoich wielkich pragnień i nie docenia ich poważnej wymowy, nie uda się poważnie potraktować samego Jezusa i Jego darów

Sądzę, że my tu obecni jesteśmy ludźmi, którzy przeżywają różne pragnienia. Trwoży nas też (mniej lub bardziej) radykalne niespełnienie (w świecie rzeczy i ludzi). Pragniemy zatem odkrywać najgłębszy sens żywionych pragnień, tęsknot, a także rozczarowań. Jezus wychodzi nam naprzeciw i sprawia, że my – pomimo różnych wahań i błądzeń – potrafimy w końcu stwierdzić, że nasze pragnienia (zdecydowanie) wykraczają poza czas i poza całą doczesność. Dzięki Jezusowi mamy pewność, że nasz ludzki duch nie jest skazany na jakąś bezsensowną szamotaninę niespełnialnych pragnień, lecz wyrywa się ku Bogu. To „głębia przyzywa głębię”, jak rzekł Psalmista.

Wbrew ideologiom pomniejszającym człowieka możemy być w Chrystusie pewni, że naszych tęsknot i pragnień nie da się sprowadzić do jakiejś (jak się to mówi) „tłukącej nas chandry” czy do zaburzeń w chemizmie organizmu. Źródło naszych tęsknot i pragnień nie mieści się gdzieś w płytkiej warstwie osoby. To, o co nam chodzi, to dużo więcej niż popędy i różne potrzeby, materialne i psychiczne.

3. To sam Duch Święty – obecny w nas od momentu naszego zaistnienia i od Chrztu świętego – działa w nas i daje się rozpoznać w naszym wewnętrznym spragnieniu. To On nie daje nam (byle jakiego) spokoju, każąc ciągle pragnąć i tęsknić. To On nieustannie pracuje w nas. On stale ogarnia nas swą Miłością i porywa nas ku relacji z Synem i Przedwiecznym Ojcem. On też cierpliwie i bez zniechęcania się naszymi oporami wprowadza nas (stopniowo i coraz bardziej) w bezkresny Horyzont życia wiecznego w Bogu Trójjedynym. Duch Święty na różne sposoby wyrywa nas z odrętwienia, ciasnoty i małoduszności. Duch Święty, miłując nas nieskończenie, „przeszkadza” nam w ponawianych próbach, by zainstalować się w samej doczesności. Nie godzi się na to, by duch nasz spoczął w czymkolwiek (poza samym Bogiem), i by zadowolił się takim czy innym standardem posiadania. Duch Święty sprawia i to, że pojmujemy żarliwe wyznanie Psalmisty:

Boże, Ty Boże mój, Ciebie szukam;

Ciebie pragnie moja dusza,

za Tobą tęskni moje ciało,

jak ziemia zeschła, spragniona bez wody.

… do Ciebie lgnie moja dusza (Ps 63, 1. 9).

Duch Boży sprawia, że zgadzamy się ze św. Pawłem, gdy oświadcza on, że nie tylko my ludzie, ale i „całe stworzenie”… „jęczy i wzdycha w bólach rodzenia”. Doznajemy ulgi i pociechy, gdy ze św. Pawłem wyznajemy, że my… „całą istotą wzdychamy, oczekując przybrania za synów, odkupienia naszego ciała”. Rozliczne są dzieła Ducha Świętego w nas. Niezliczone są Jego dary. Mając tego jakąś świadomość czy przeczucie, módlmy się na koniec tą piękną modlitwą o nowe oczy; i o to, by On nas porwał:

Nowe oczy

Duchu Święty, daj nam nowe oczy, abyśmy mogli dojrzeć rzeczywistość najwyższą, rzeczywistość Bożą.
Daj nam oczy zdolne przenikać nieprzejrzystość materii, żeby dotrzeć do Ducha.
Daj nam oczy, które nie zatrzymując się na tym, co bezpośrednio oczywiste, szukają zawsze tego, co jest poza nim.
Oczy, które umieją trwać w ciemności, aby znaleźć inną światłość.
Oczy pragnące wznosić się ku Bogu i nieznużone jego oglądaniem.
Oczy, które usilnie pragną widzieć wszystko tak, jak Bóg to widzi.
Oczy, które się otwierają na oglądanie wszystkiego, co jest piękne i dobre w świecie duchowym.
Oczy, które w sposób żywy przenikają prawdy naszej świętej wiary.
Oczy, podobne do oczu Chrystusa, ożywione miłością, która im daje nieodpartą siłę przenikania.
Oczy dzieci zdumionych odkryciem niewymownym oblicza Ojca.

Porwij nas

Porwij nas, Duchu Święty, potężnym tchnieniem Twojej miłości.
Porwij nas poza granice naszego biednego ducha ku szerokim Twoim horyzontom.
Porwij nas, podnosząc cały nasz ludzki byt ku wyżynom Boskiej doskonałości.
Porwij nas daleko od naszych ziemskich marzeń ku kontemplacji i wypełnianiu Bożych marzeń.
Porwij nas, wyrywając nas z naszych nawyków i z naszej rutyny ku życiu pełnemu uniesienia i ciągłej odnowy.
Porwij nas, wyzwalając nas od naszych lęków i wahań ku drodze mocnego i śmiałego zaufania Tobie.
Porwij nas, odrywając nas od naszych samolubnych zajęć i darząc nas porywem rozszerzającej serce hojności.
Porwij nas, aby ocalić nasze serce od tego, co je paraliżuje, i aby je otworzyć na wszystko, co jest wielkie, dobre i piękne.
Porwij nas ku przygodzie rozszerzania się Królestwa Bożego i duchowego zdobywania przestrzeni ziemskiej.
Porwij nas Twoją mocą Boską, która sprawia, że przekraczamy przeszkody do celu naszego życia w Tobie (z: Skarbnica modlitw, s. 277, 281).

Kategoria: Bez kategorii

Komentowanie wyłączone.