Rachunek sumienia (z „ON i ja”)

Poniższe opracowanie przybrało kształt bardziej uporządkowanej konferencji, zobacz:

JAK JEZUS WSPIERA nas w codziennym rachunku sumienia!

Proponuję cenne myśli pomocne do lepszego uchwycenia DUCHA ignacjańskiego rachunku sumienia. Zaczerpnąłem je z arcydzieła: Gabriela Bossis, „ON i ja”

Sam św. Ignacy Loyola bardzo zwięźle przedkłada „Sposób odprawiania RACHUNKU SUMIENIA OGÓLNEGO. Zawiera w sobie pięć punktów.

 P u n k t 1. Dziękować Bogu Panu naszemu za o otrzymane dobrodziejstwa.

 P u n k t 2. Prosić o łaskę poznania grzechów i odrzucenia ich precz.

 P u n k t 3. Żądać od duszy swojej zdania sprawy od godziny wstania aż do chwili obecnego rachunku. Czynić to przechodząc godzinę po godzinie lub jedną porę dnia po drugiej, a najpierw co do myśli, potem co do słów, a wreszcie co do uczynków, wedle tego samego porządku, jak to było powiedziane przy rachunku szczegółowym.

 P u n k t 4. Prosić Pana Boga naszego o przebaczenie win.

 P u n k t 5. Postanowić poprawę przy jego łasce.

Odmówić Ojcze nasz” (Ćwiczenia duchowne, nr 43).

Poniższe cytaty pochodzą z „ON i ja”:

t.I: 373, 816, 738, 739,

t.II: 243, 254, 376, 256, 240, 26, 243, 123 i 124, 381

t.III: 3, 47, 267, 210, 145, 138, 277, 23, 135, 43,

Do PUNKTU 1: Dziękować Bogu Panu naszemu za o otrzymane dobrodziejstwa.

  • 1946 – 3 stycznia. Le Fresne. Myślałam o wszystkich uprzejmościach, jakimi obsypano mnie w Nantes i o tym, co mnie czekało tutaj ze wspaniałą panoramą Loary wyzłoconą przez silny mróz. – Jakże dobry i piękny jesteś wszędzie, drogi mój Panie! Dla swojej niewdzięcznej oblubienicy, tak lekkomyślnej!

– „A zatem dlaczego tak trudno wierzyć ci w moją miłość. Ta natura, która cię zachwyca, to moja miłość… Ten zachód słońca, który porównujesz do skrwawionej Hostii, to moja miłość… Wszystkie te delikatne względy, których doznałaś podczas twego pobytu w Nantes, tę nieoczekiwaną okazję oddania przez ciebie istotnej przysługi Ja ci przygotowałem w mojej miłości. Czy teraz nie uważasz tego za oczywiste? Dlaczego więc nie pomyślałaś o tym? …Zawsze myślisz, że wszystko dzieje się samo. Nic nie dzieje się samo z siebie. Ja jestem we wszystkim. A moją Istotą jest Miłość. Przejmij się tą myślą”.

– Jak mam to zrobić? – „Rozważaj ją często w swym sercu. Stopniowo nabierzesz pewności. Będziesz żyła z Miłością. Nie opuścisz już Miłości. A kiedy będziesz Mnie wzywać, nie powiesz już: ‚mój Boże’, powiesz: ‚moja Miłości’. – I to będzie prawda. A serce twoje rozmięknie jak ziemia pod strumieniem wody. – Ale myśl, myśl o Miłości, bo tym sprawiasz Mi przyjemność. Tak bardzo pragnę abyś wierzyła! Jak ubogie jest twoje pojmowanie Mnie!

Przypomnij sobie więc, że człowiek został stworzony na obraz Boga. Czyż dziecko nie rozumie swego Ojca? Czy nie istnieją tajemne więzy? I czy serce nie żyje miłością? Dlaczego się bronisz?… Dlaczego uciekasz?… Przyjdź!” (On i ja, t. III, nr 3).

  • 1946 – 17 października. – „Czy jesteś przy Mnie?”

– Tak, Panie, słucham Cię. – „Czy jesteś gotowa zrozumieć, że radości mogą Mi służyć równie dobrze jak doświadczenia, jeżeli Mi je oddasz, jeśli przeżywać je będziesz dla Mnie? Jeśli uznasz w nich moje szczególne dary i jeśli będziesz Mnie za nie więcej kochała. A czy nie mogę czynić szczęśliwym kogo chcę? Tak bardzo, jak chcę? Ty lubisz czasem robić miłe niespodzianki i wtedy raduje się twoje serce. A cóż powiedzieć o moim, kiedy dziękujesz Mi za bogactwa? A Mnie nigdy nie brakuje darów. Czyż nie mam wszystkiego do dyspozycji…? Niech serce twoje rozpłynie się, jakby zatopione w moim, z wdzięczności za tyle łask… Znasz tylko małą ich część. Resztę zobaczysz na tamtym świecie. Nie jesteś w stanie wyobrazić sobie takiej miłości, chociaż już zostałaś olśniona moimi łaskami. Czasem jesteś jakby zażenowana moimi łaskami: nikt nie jest godny przyjęcia ich. Przypisuj wszystko mojej dobroci, a nigdy swoim zasługom, biedna, mała duszo… Ukryj się pod moim płaszczem utkanym z moich cnót. Przewyższam twoją miarę i mogę cię całą okryć: Ojciec będzie już widział tylko Mnie” (ON i ja, t. III, nr 47).


Do PUNKTU 2: Prosić o łaskę poznania grzechów i odrzucenia ich precz.

  • Dlaczego prosić? – Bo „jesteś niczym”, „do niczego nie jesteś zdolna”

1943 – 26 sierpnia. Kościół we Fresne. Rozważałam wszystkie swoje braki. – „Nigdy nie zniechęcaj się, ale proś Mnie o to, czego już nie oczekujesz od siebie. Widzisz, że nie jesteś zdolna do odrobiny wytrwałości. Widzisz, że błądzisz we wszystkim: rozszerz  swą ufność. Wierz, iż to, czego ty nie zrobisz, uzupełni twój Wielki Brat, ale trzeba Go o to poprosić. Przypomnij sobie, że będę dla was tym, czego oczekiwaliście. Oddaj się bez ograniczeń, a Ja będę dawał ci bez ograniczeń. Czy tak nie jest lepiej? Ale trzeba, abyś pogodziła się w swym sercu z tym, że jesteś niczym, że do niczego nie jesteś zdolna. Pozostań jednak na moim sercu i wierz w moją niezmierzoną miłość. Myślisz: ‚On mówi mi zawsze to samo’. To dlatego, że jeśli chodzi o moją miłość, nie przestaję się powtarzać ponieważ ona nie przestaje kochać. A wy tak słabo w to wierzycie! A wasza ufność jest taka nikła! Kiedy ujrzycie, będziecie żałować, że nie wierzyliście mocniej. Zbliż się. Zbliż się póki jeszcze czas. Żyj tylko przeze Mnie, tylko dla Mnie. Wspomagaj moje Królestwo. W tym celu ofiaruj Mi każdy swój dzień, każdą chwilę obecną. Oby nadeszło Królestwo Boże, waszego Ojca! Oto twoja jedyna troska. Cała reszta dana ci jest jako dodatek, moja droga córeczko. Dałem ci wszystko, co posiadasz. Czyż nie stać Mnie na to, aby jeszcze podwoić moje dary? Czy stałem się mniej bogaty? Albo czy zmniejszyła się moja miłość? Mogę cię uświęcić w jednej chwili, ale lubię twoją powolną i cierpliwą pracę, która cię utrzymuje w pokorze. Zdobywaj miłosną pokorę. Ona cię podniesie. Zniechęcenie nigdy nie podniosło żadnej duszy.

Idź, idź naprzód. Ja szedłem drogą Kalwarii. I pomimo tylu trudów – doszedłem. Patrz na Mnie. Nabierzesz nowej odwagi. I wyświadczysz Mi ten zaszczyt, by w potrzebie przywołać Mnie na pomoc” (ON i ja, t. II, nr 243) .

  • „Nic, nic dobrego nie może zaistnieć w tobie beze Mnie”

1943 – 16 grudnia. (…) Może mogłabyś Mnie prosić o pomoc. Takie pełne pokory błaganie ożywiłoby pragnienie, a pragnienie jest bezpośrednim wołaniem, któremu nie mogę się oprzeć. Pamiętaj, że nic, nic dobrego nie może zaistnieć w tobie beze Mnie. Czymże ty jesteś? Uciekaj się często do twego Ożywiciela. Nie wstydź się tego. Czy Ja nie wiem?

A kiedy spostrzeżesz winę, opłakuj ją na moim sercu nie łzami oczu, lecz smutkiem twej duszy. Tam znajdziesz siłę, by postępować lepiej, lepiej mówić, lepiej milczeć, nauczysz się prawdziwie boskiej miłości bliźniego: bliźni zajmuje tak wielkie miejsce w życiu… a Ja jestem Bliźnim; wielką winą byłoby, gdybyś go źle traktowała i oczerniała go. Jak wielkie dobro możesz mu wyświadczyć po prostu ‚niczym’ chodzi tylko o twój sposób bycia. Pomyśl, jak zbliżyć się do niego, jak mu odpowiadać. Czy postępujesz tak, jak gdyby on był Mną? Stworzonym na mój obraz i na moje podobieństwo?

Przede wszystkim nie pogardzaj! Nie pogardzaj nikim. Nawet największymi grzesznikami! Raniłabyś Mnie. Mogą nawrócić się i w moim Domu być wyżej od ciebie.

O, moje drogie dziecko, jak bardzo zależy Mi na tym, byś była lepsza; bądź uważna wobec Mnie, wiesz, że w stosunku do każdej duszy postępuję tak, jakby tylko ona jedna była na ziemi. Wiesz dobrze, że moja miłość przelewa się z mego serca, choć ją ukrywam w milczeniu, abyście mieli całą zasługę wiary. Twój Oblubieniec patrzy na ciebie przez kraty… bądź tego pewna… Patrz na moje Oblicze skrwawione za twoje grzechy i zobacz, że nie możesz nie zacząć Mnie miłować tak, jak chcę być miłowany – ponad wszystko. Spójrz na moją biedną twarz człowieka bitego przez rozgniewanych niewolników i przypomnij sobie, że jestem twoim Bogiem” (ON i ja, t. II, nr 254).

Do PUNKTU 3:Żądać od duszy swojej zdania sprawy od godziny wstania aż do chwili obecnego rachunku. Czynić to przechodząc godzinę po godzinie lub jedną porę dnia po drugiej, a najpierw co do myśli, potem co do słów, a wreszcie co do uczynków”.

[W punkcie 3. bardzo pomocne są PYTANIA! Jaki jest ich SENS? – Pięknie objaśnia to  poniższy fragment z „ON i ja”]

  • „Stawiaj sobie pytania”

1949 – 3 listopada. Godzina święta. – „Jak daleko postąpiłaś w naszej miłości? Czy zbliżasz się do Mnie coraz bardziej w myślach twego serca? Czy robisz to częściej i serdeczniej? Czy radujesz się składając Mi jakąś ofiarę? Czy pragniesz coraz bardziej mego Królestwa? Czy dobroć twoja w stosunku do bliźniego jest nadal ograniczona?

Widzisz, małym dzieciom często stawia się pytania po to, by zbadać stopień ich pilności.

Ty, która znasz swoją słabość i nędzę, stawiaj sobie pytanie, czy twoje nikłe siły jeszcze się utrzymują i jak je wzmocnić.

Kiedy człowiek waży się i mierzy, może zająć właściwą postawę.

O, jak bardzo potrzebna ci jest właściwa postawa duszy!

Przede wszystkim nabierz odwagi! Jak bardzo początkującym potrzebne są pochwały… Ależ tak, moja maleńka, jesteś zawsze początkującą… ale z silną wolą wzrastania. Jesteś zawsze aspirantką, jak owe młode zakonnice, które chciałyby przyspieszyć bieg lat oddzielających je od ślubów zakonnych. Wyobraź sobie liczną klasę szkolną złożoną z dzieci niezdyscyplinowanych i z dzieci pełnych dobrej woli.

Czy nie sądzisz, że nauczyciel dołoży wszelkich starań, by dopomóc w pracy i wysiłkach tych, którzy chcą dojść do celu? Twoim nauczycielem jest Bóg. Twoją pracą jest Jego miłość. Kiedy byłaś mała, prowadzono twoją rączkę abyś pisała: ‚Bóg twój poprowadzi twoje serce, abyś kochała, a czynić to będzie tym radośniej, im częściej będziesz Go o to prosić, bo znasz swoje małe możliwości…’ Żaden nauczyciel nie będzie tak uważnie czuwał nad wysiłkami swego pilnego ucznia”.

– Panie, miłuję Cię od tak dawna, a jeszcze nie umiem Cię kochać.

– „Aby umiłować Ojca i Ducha pożycz sobie moje serce, a żeby kochać swego Chrystusa ofiaruj Mu Jego Mękę” (ON i ja, t. III, nr 267).

  • Subtelne i zasadnicze „pytania„: 1949 – 13 stycznia. Godzina święta.

– „Brak gorliwości o moją chwałę, brak uniesienia. Wasze myśli, wasze czyny nie są urozmaicone, brak im owej żywej intencji by Mi się podobać, by wyciągać do Mnie waszą miłość, tak jak się wyciąga pieszczącą dłoń. Byłoby to życie dla Mnie, a nie dla was… Podnosicie głowę, ale powracacie stale do swego punktu centralnego: egoizmu.Nawet ci najlepsi.Jestem wtedy Istotą oddaloną. Niekiedy Istotą od niedzieli. – Chcę być Istotą wszystkich waszych chwil. Jestem twoim korzeniem: pragnij rozkwitu, który Ja ci przygotowuję. Pragnij owoców – aby je rozdawać. Obserwuj swój wpływ. Czy powinienem ci dawać, jeżeli ty nie przekazujesz? Służ innym: nawet jeżeli oni tobie nie służą. Kochaj Mnie, nawet gdybym Ja ciebie nie kochał. I kochaj Mnie dla Mnie – nie dla siebie. Ofiaruj Mi wszystko, cokolwiek ci dałem. Moja czułość jest tak wielka, że będzie Mi się wydawało, iż wszystko co dla Mnie, pochodzi od ciebie. Aby lepiej Mnie zrozumieć wróć spojrzeniem wstecz i patrz na Mnie od chwili mego dzieciństwa na ziemi. Moja czystość. Moja lojalność. Mój duch ofiary, już wtedy. A przecież byłem tylko małym Dzieckiem wśród innych dzieci. Twoja dusza jest mała. Uczyń ją bardzo prostą. Po co komplikować? Odpowiedz na prostotę swojego Pana. –

Przychodź nieustannie, w każdej chwili. Czy wiesz, co przeszkadza ci przychodzić? Znajdź to i zniszcz” (On i ja, t. III, nr 210).

  •  Uznajcie wasze błędy.

– „Upokarzaj się z powodu swoich win. To wasze przewinienia czynią was nieszczęśliwymi. Uznajcie wasze błędy. Zstąpcie myślą do dna waszej nędzy. Zobaczcie waszą lekkomyślność. Wasz niedostatek odwagi i energii w podejmowaniu poprawy. Wasz nawyk tkwienia w gnuśności. Wasze zaniedbywanie rozważania o moim życiu, które wam dałem za wzór. Waszą zarozumiałość, zadowoloną z siebie, a nie zdającą sobie sprawy, czym jesteście naprawdę. Waszą postawę, trochę pogardliwą w stosunku do moich Sakramentów.

Czy zabiegacie gorliwie o swe oczyszczenie się w Sakramencie Pokuty? Czy staracie się wzbudzić w sobie głód mojej Eucharystii – Miłości, która chce wam dopomóc w postępie duchowym? Czy nie żyjecie tak, jak byście mieli zawsze pozostać na ziemi?

Tak rzadko kierujecie spojrzenie, choćby ukradkiem, ku życiu przyszłemu, ku waszej jutrzejszej siedzibie, podczas gdy wasze serca już teraz powinny tam przebywać, dziękując Mi, chwaląc Mnie, wielbiąc Mnie przez wszystkie dni i poprzez wszystkie czynności dnia…

Czy przynajmniej ty, moja córko, wypełniłaś Mną swoją duszę? Czy oddychasz tylko dla Mnie? Czy ciągle jeszcze stawiasz swoje sprawy przed moimi? Czy w twojej życiowej drodze masz Mnie stale przed sobą jak światło przewodnie? Czy przyoblekłaś się w moje troski? Czy podjęłaś swoją część pracy nad nawróceniem świata? Czy w obliczu moich męczenników mogłabyś powiedzieć: ‚I ja tam byłam’ – choćby tylko pragnieniem?

Kto Mi dopomoże, jeżeli wy, zjednoczeni ze Mną, nie zewrzecie swoich szeregów?” (On i ja, t. III, nr 145).

  • Widzisz, co przygasza miłość: to obojętność, to apatia, to bezczynność

– 1948 – 3 stycznia. – „Nabierz ufności i podejmij na nowo twą skromną drogę, zawsze ‚coraz bliżej’ Mnie. Wiesz, że nie jesteś mocna i że twoje oparcie może być tylko we Mnie. Gdy załamujesz się, zbieram szczątki i odbudowuję nową świątynię, piękniejszą, ponieważ upokorzyłaś się. Pamiętaj o tym, aby w ten sposób dojść do umiłowania upokorzeń. Czy nie doświadczyłem ich w ciągu całego mego ziemskiego życia? Ja, Bóg! Co za towarzystwo, moja córko!

Widzisz, co przygasza miłość: to obojętność, to apatia, to bezczynność. Wiele dusz obchodzi się ze Mną tak, jakbym był ciągle umarły. Ale, moja córko, Ja jestem żywy i jestem blisko nich, czekając, by do Mnie przemówiły, by się do Mnie uśmiechnęły, by ich serca leciutko zabiły dla Mnie. Wymagam tak mało. Tak łatwo można Mnie zadowolić. Proszę tylko, aby Mnie zaproszono, a Sam zajmę się przygotowaniem gościny.

Nawet jeżeli nie dotrzymałaś swych zobowiązań, nawet jeżeli upadłaś niżej niż wczoraj, to, jeśli żałujesz, jeśli pogardzasz sobą i przychodzisz powiedzieć Mi o tym, nie bój się uwierzyć, że jesteś w moim sercu, tak wielkim, tak dobrym, tak niepodobnym do serc ludzkich. Jestem Miłosierdziem a nie zawziętością… Niosłem was jak matka, niosąc mój Krzyż. Wyobraź więc sobie z jaką czułością słucham o waszych błędach, wyobraź sobie mój pośpiech w przebaczaniu ich wam… O, czułości Zbawcy, któż mógłby cię pojąć? Kto mógłby nawet słuchać o niej bez gorszenia się?…

Staraj się więc być uważana od czasu do czasu za nicość, widzieć siebie w swoich brakach, w dobru, którego nie wyświadczyłaś, w błędach, których nie chciałaś, a które jednak popełniłaś. Bądź pewna, że nawet wtedy nie zobaczysz wszystkiego: Ja Jeden znam liczbę i ciężar!… A jednak kocham cię: jestem Miłością.

Nie obrażaj Mnie lękiem i ucieczką: właśnie to rani miłość. Lecz wejdź w mój bezmiar, jak małe dziecko, które radośnie ssie i usypia na łonie matki. Odpoczywaj. Nabieraj sił. Raduj się. Wszystko we Mnie jest dla ciebie” (On i ja, t. III, nr 138).

  • Przywiązujesz zbyt wielką wagę do rzeczy ziemskich

1940 – 21 lutego. – „Przywiązujesz zbyt wielką wagę do rzeczy ziemskich. A nie dość do rzeczy niebiańskich. Ziemia jest czymś chwilowym. Twoim celem jest Niebo. Niebo nie jest chwilowe: ono trwa wiecznie. Ziemia nie jest twoim celem; jest tylko szybkim przejściem. W każdym czynie dostrzegaj swoją wieczność.

Wydaje się, że istnieją dwaj bogowie: Ten w niebie – i ten na ziemi, którym jest pieniądz. Posługuj się nim jedynie po to, by służyć twemu Zbawcy i przez wzgląd na Niego – bliźniemu.

W każdy czyn wkładaj swoją cząstkę dobrej woli, a reszty oczekuj ode Mnie” (On i ja, t. I, nr 373).

  • Doszłaś jedynie do tego biednego, martwego punktu swoich starań o lepsze

– Panie, to nasze ostatnie spotkanie serc w tym roku: dzięki z całej siły mej miłości, za wszystkie inne spotkania, których mi udzielałeś z taką cierpliwością!

– „Później zobaczysz ją w pełni, tę cierpliwość twego Chrystusa, której się tylko domyślasz i możliwe, że wywołasz ją w miłości, pod łagodną postacią. Chociaż jest to siła umiejąca powściągnąć swą gwałtowność. Ale do czego nie jest zdolna miłość Boga?”

– Panie, tak bardzo chciałabym wprowadzić w czyn wszystko, co powiedziałeś mi w tym roku!… A zamiast biec, wlokę się…

– „Przypominasz sobie to zdanie: ‚Poczułam twoje łaski po wadze mego ciężaru’. Bowiem im więcej daję, tym jaśniejsze staje się wasze spojrzenie na waszą nędzę i to jest światło prawdy. Ubolewaj nad tym, że doszłaś jedynie do tego biednego, martwego punktu swoich starań o lepsze, ale zachowaj ufność, ponieważ wszystko możesz we Mnie, który cię umacniam. I pamiętasz, że Ja bardziej niż wy sami pragnę waszej doskonałości. Czy prosisz Mnie o nią codziennie? Ci, którzy są spragnieni nieustannie proszą o napój. Czy smuci cię twoja stała miernota? Jeśli nie, jak mógłbym przyjść ci z pomocą. O, jakże byłby Mi miły twój krzyk pełen nadziei!

Ucz się moja córko, ucz się wołać do Mnie. Otrząśnij się z apatii dusz słabych: ‚Panie, obym radośnie poświęcała się dla Ciebie! Obym żyła w Tobie, przed Tobą i przed innymi, obym ich okrywała dobrocią tak jak Ty mnie okrywasz. W ten sposób złączyłabym się z Tobą’. Ależ tak, za każdym razem, gdy idziesz do innych aby im mówić o Mnie, jestem tam pośród was, a wy czujecie moją hojność jak czułość rozszerzającą się nieustannie.

O, nie wątp o mojej sile, nie wątp o mojej miłości, biedne małe stworzenie, które nie umie patrzeć na Mnie dość często. Słuchaj Mnie uważnie: jestem tu zawsze” (On i ja, t. III, nr 277).

 

Do PUNKTU 4 Prosić Pana Boga naszego o przebaczenie win.

Bóg okazuje nam swoją miłość właśnie przez to, że Chrystus umarł za nas, gdyśmy byli jeszcze grzesznikami. Tym bardziej więc będziemy przez Niego zachowani od karzącego gniewu, gdy teraz przez krew Jego zostaliśmy usprawiedliwieni” (Rz 5, 8-9). Został przebity za nasze grzechy. A w Jego ranach jest nasze zdrowie.

  • „Nie zniechęcaj się. Liczne są drogi postępu duchowego nawet przez upadki.

1940 – 8 sierpnia. „Nie zniechęcaj się. Liczne są drogi postępu duchowego nawet przez upadki. Wołaj do Mnie. Nie obawiaj się krzyczeć, jeśli upadniesz. Ale niech ten krzyk idzie wprost do twego jedynego Przyjaciela. Wierz w moją moc. Czyż nie chwyciłem Piotra, który zagłębiał się w fale? Czy nie sądzisz, że jestem bardziej skłonny, aby ci pomóc, niż cię utracić? Ach, biedne moje dzieci, jakże mało jestem znany… Ludzie nie chcą Mnie znać, chcieliby, żebym nie istniał… A przecież Ja jestem Istnieniem… […] Rozważałam swoją nędzę. – „Im dziecko mniejsze i słabsze, tym mocniej przyciska się je do serca. … Czy nie jesteśmy wszystkim, Jedno dla drugiego?” […] (ON i ja, t.I nr 816).

  • „Pojmij nieskończone Miłosierdzie pochylone nad sercem, które Mnie szuka”: 

1945 – 18 października. – „Stań przed moim obliczem. Teraz otwórz swą duszę. Połóż ją jak rozwiniętą tkaninę, przypominając sobie swoje błędy wczorajsze i dzisiejsze. Pokazujesz Mi je nic nie mówiąc. A jednak jest to modlitwa, trzymasz się w pokorze wobec twojej rozpostartej nędzy i tak, milcząc, modlisz się najbardziej wymownie. Głos sprawiedliwego wznosi się we dnie i w nocy. Czymże jest jego wołanie, jeśli nie wołaniem pokory? Widzisz, że nawet twoje błędy mogą cię zbliżyć do Mnie. Posługuj się nimi, aby je przemienić w miłość wynagradzającą, miłość skruchy. Wszystko ma prowadzić do miłości. Wtedy spotkasz Mnie. A czyż nie zrobiłem już większej części drogi, wychodząc ci naprzeciw?” – Panie, jesteś tak dobry, nawet w najdrobniejszych sprawach mego życia, a ja Ci tak źle dziękuję! – „Małe dzieci nie umieją się wysłowić, ale Ojciec czyta w ich sercach. Nie lękaj się! Po prostu idź z wzrokiem utkwionym w Nim. O, wierz w Miłość twego Ojca i Pana!… To takie trudne?… Kiedy widzisz Jego Krzyż? Kiedy sobie przypominasz, że On wydał się w ręce prześladowców? On, Wszechmocny, wydał się! Jaka siła w tym upokorzeniu… Jakiż dowód ofiary… Czyżbyś po tym wszystkim bardziej bała się Go niż kochała? Stań naprzeciw mojego oblicza. Pojmij nieskończone Miłosierdzie pochylone nad sercem, które Mnie szuka: nie ustawaj w przyzywaniu Mnie!” (ON i ja, t. II, nr 376).

  • „Ofiarowując moje zasługi Ojcu, proś Go, by zapomniał o twych grzechach„: 

1943 – 30 grudnia.  Kościół  we Fresne.  – „Rozumiesz, że nigdy nie jesteś sama. Niech to będzie dla ciebie wielką siłą. Siłą do przemawiania do Mnie, ponieważ tu jestem. Siłą do działania, bo mogę ci pomóc, szczególnie wtedy, kiedy przemawiasz do innych. Proś Mnie, bym Ja mówił przez ciebie, nigdy ty sama. Jakież to będzie dla ciebie szczęście. Czy kiedykolwiek zdołasz Mi podziękować? Małżonkowie ziemscy często są zmuszeni rozstawać się. Ja jestem w sercu mojej oblubienicy. Może Mnie w nim zawsze kontemplować. Może Mi otwierać swą duszę wedle swych odczuć i ukrywać się w moich ranach. Pij z nich długimi haustami dla swego uświęcenia. Przepajaj wszystkie swoje władze. Czerp ze Mnie. Bierz ze Mnie i ofiarowując moje zasługi Ojcu, proś Go, by zapomniał o twych grzechach. Nie dość prosicie o przebaczenie. A jednak wiecie dobrze, że otrzymacie to przebaczenie, jeśli będziecie o nie błagać. Jakąż większą radość mógłbym mieć prócz tej, że wam przebaczam! Czy policzyłaś w Ewangelii? Przebaczyłem kobiecie cudzołożnej, Chananejce, paralitykowi, Magdalenie, Piotrowi, moim katom, łotrowi. Przebaczyłbym Judaszowi, gdyby przypadł do moich kolan. A Samarytanka… i tylu nie zapisanych w Ewangelii. Twój Bóg ma serce, które przebacza. Wypłakujcie przede Mną swoje błędy, jeden po drugim. Patrzcie na moje oczy, które je przed wami opłakały. Jednoczcie wasz ból z moim bólem. Czy nie jest to najmniejsze, co możecie zrobić? Wy, którzy sprawiliście, że płakałem?” (ON i ja, t. II, nr 256).

  • „Poproś Magdalenę by ci pomogła”

1943 – 22 lipca. – Panie mój, tak bardzo chciałabym zastąpić Ci na ziemi Magdalenę, bo wiem, że Jej miłość była Ci bardzo miła.

– „Ofiaruj Mi tę miłość Magdaleny, bo dla Mnie wszystko jest aktualne, a przez świętych obcowanie także i dla ciebie. Z trudem przychodzi ci uwierzyć w te skarby, jest to wynalazek twego Boga. Przekracza on wasze ziemskie wyobrażenia. Posługuj się Jego wspaniałością. A przede wszystkim wierz w nią. Wszystkie moje wynalazki są dla dobra moich dzieci a nie dla Mnie. Upokarzaj się tak, jak Magdalena w wierze i miłości. Często powtarzaj Mi w tajemnicy swe winy. Opłakuj je. Znasz ucho mego serca? Znasz mój sposób słuchania? A jeżeli twoje serce bije, kiedy Mi się zwierzasz, to cóż powiedzieć o moim, które przyjmuje te zwierzenia? O, moja córko, niech miłość wyrywa cię z twego zwykłego sposobu bycia i tak jak Magdalena umiej być kobietą nową aż do wyrzeczenia się wszystkiego. Ona była tak bogata w dobra tego świata. A w grocie nie miała już nic. Oczekiwała Mnie. Czekała na ostateczną chwilę. Wśród tylu pokut największą jej pokutą było życie. Mów razem z nią: ‚Kiedy Cię wreszcie ujrzę, Mistrzu? Pospiesz się, Boski Ogrodniku i zerwij ten kwiat, który rozkwita tylko dla Ciebie’. Ja zbieram te pragnienia, te miłosne westchnienia. Ofiarowuję je Sam sobie, jak wznoszący się dym kadzidła. Kadzidła żywego, wonniejszego. Ofiara, która podoba się Bogu, to serce złamane boleścią. Najgłębszą boleścią, jaką możesz odczuwać, jest to, że nie dość Mnie kochasz. Zbierz więc całą miłość świętych i daj Mi ją jakby to było pierwszy raz. Poproś Magdalenę by ci pomogła, ona umiała bardzo miłować. Przybliży swe życie samotnicy do twego życia osoby samotnej. Zaproś ją, a Ja przy was dwóch znajdę intymne miejsce zwierzeń i rozmów, które wyrażać się będą jedynie milczeniem” (On i ja, T. II, nr 240).

  • „Dobrze strzeż ducha pokuty”

1941 – 6 marca, w moim pokoju, kiedy przygotowywałam antepedium. – „Usiądź u moich stóp”. Godzina święta. – Chciałam Ci dać odpocząć, jak mnie już dawno o to prosiłeś. Chciałam nie przysparzać Ci więcej trosk z powodu mej niewierności, a oto popadałam w tyle błędów, że dziwię się, iż Twoje miłosierdzie nie znużyło się wreszcie ich ciężarem.

– „Gdybyś pozostawała na ziemi do końca świata, stale dorzucając błędy do błędów, ale ciągle z niecierpliwością czekając na chwilę przebaczenia, znalazłabyś je czekające na ciebie, jeszcze zanim zaczęłabyś o nie prosić. Przypomnij sobie: ‚siedemdziesiąt siedem razy’… O, ta miara bez miary płynąca z mego serca kiedy zapytali: ‚Panie, do ilu razy mamy przebaczać?’ Dobrze strzeż ducha pokuty”.

(Myślałam o swoim braku odwagi podczas poprzednich nocy: spałam w gnieździe pcheł.)

– „Czy nie możesz znieść tego dla Mnie? Ty? By odpokutować własne winy, by odpokutować zalew win obecnego świata? Przejmij się tym duchem pokornej pokuty. W każdym dniu Wielkiego Postu odmawiaj za wszystkich ‚Miserere’. Pozwól Mi wzmagać w tobie błaganie. Pozostań we Mnie; uczyńmy dwoje w Jednym. Proś moją Matkę, aby w ten sposób przedstawiła swoich Jakubów Ojcu Niebieskiemu. Czy mogę liczyć na ciebie, zjednoczoną ze Mną, przy wspomaganiu owych dusz podczas Wielkiego Postu?” – Tak, Panie. – „Bo Ja będę ci pomagał… Pomagam ci zawsze, kiedy zdobywasz się na odwagę rozpoczęcia jakiejś ofiary. Może sądzisz, że jakiś wysiłek, to czy tamto, to ty? Nie, to Ja, pomagający ci. A kiedy skończy się ta ofiara nawet o niej nazajutrz nie pamiętasz. A więc odwagi! Czy nie wiesz, co Ja wycierpiałem dla ciebie? Przed chwilą, gdy patrzyłaś na ten kawał sznura, który spadł z ciężarówki i nurzał się w kałużach błota, widziałaś Mnie w pretorium, wleczonego po ziemi przez katów, gdy moja głowa uderzała o kanty kolumn… Odczułaś zgrozę i litość… Niech twoja miłość przechodzi w czyny, moja Gabrielo. Oto prawdziwa miłość. Tak Ja cię ukochałem. Bądź naśladowczynią Jezusa Chrystusa, mała umiłowana oblubienico” (ON i ja, t. II, nr 26).

  • Przemieniam wszystko w złoto Chwały

– 1946 – 9 maja. Weszłam do kościoła mówiąc: – Panie, oto wchodzi Twoje małe nic…

– „A kto jest czymś wobec Boga nieskończenie Wielkiego? Ty zaś, szczególnie wybrana, by zostać okrytą łaskami, jesteś tylko nędzą… I właśnie tę nędzę karmię co rano moją Eucharystią, aby ją utrzymać w mojej przyjaźni; bo pociąga Mnie to, co najsłabsze i najbiedniejsze. Oddaj Mi to wszystko, co sobie wyrzucasz. Ja jestem Tym, który przemienia nawet to, co najbrzydsze, najniższe, najgorsze. Przemieniam wszystko w złoto Chwały. Jak to się może dziać? Przez miłość”.

– Tak bardzo chciałabym zrobić coś dla Ciebie! Nawet oddając się cała nie daję nic. Co robić?

– „Wziąć Mnie i ofiarować Mnie samemu z całą ufnością, której zawsze od was oczekuję.

Jesteście bogaci, ponieważ należę do was. Jesteście biedni tylko wtedy, kiedy liczycie na siebie samych i chcecie działać tylko własnymi siłami. O, jakże wtedy jesteście biedni!… Ale jeżeli weźmiecie moje zasługi z pokorą i nadzieją, jak wielkie będzie wasze bogactwo!… A zwłaszcza nigdy nie wątp we Mnie. Zasługi swe uzyskałem tylko po to, by dać je wam, moje biedne dzieci. Nie myślicie o tym, bo żyjecie we mgle, która zakrywa przed wami czarowną wzniosłość waszego Boskiego Przyjaciela” (ON i ja, t. III, nr 23).

  • Dobry łotr pojął miłość i wypowiedział swój żal.

(…) Przesiąknij moją pokorą małego Dziecka: to dla was jestem pokorny.

Chcesz co dzień przychodzić brać lekcje u żłóbka? Co dzień, aż do święta Oczyszczenia: umawiam się tam na spotkanie z tobą. Nazywaj to spotkaniem miłości. To Miłość chce cię przystroić. Moje ozdoby to cnoty. A moje cnoty są tak potężne, że nawet ludzie, przechodząc, podziwiają je. Trzeba tylko pozwolić przyozdobić się. Trzeba skierować swoją wolę ku Lepszemu…

Nie trzeba obawiać się zamiaru zdobycia doskonałości, bo Ja jestem tuż, bo Ja ją przeżyłem, bo zajmowanie się wami jest moją radością. Więc nie jesteście już sami: macie Mnie.

Czy przypominasz sobie, jak dawniej, w czasach posługiwania się pojazdami konnymi, lubiłaś zaprzęg ‚w szydło’? Otóż Ja idę na czele, ty idziesz za Mną, w pewnej odległości, ale idziesz.

Dobry łotr pojął miłość i wypowiedział swój żal. Chwilę potem spoczywał na moim sercu.

Miłość przyzywa miłość… odpowiedz Mi zatem: Pragnę ciebie. Cóż cię onieśmiela? Twoje powtarzające się zaniedbania? Twoje niedociągnięcia? Brak zrównoważenia? Twoja myśl roztargniona? Złe wspomnienia? Biorę to wszystko na siebie. Zbieram nędzę, a czynię z niej wspaniałości. Daj Mi wszystko.

Czy ośmielisz się powiedzieć, że cokolwiek w twoim życiu mogłoby nie należeć do Mnie – skoro stanowimy jedno…” (ON i ja, t. III, nr 135).

  • Łącz się z Nim, skoro był i z tobą, skoro obarczył się twoimi grzechami.

1940 – 21 lutego. „Każdy chrześcijanin w stanie łaski jest drugim Chrystusem. Mówi się niekiedy, że w jakimś człowieku jest kilku ludzi. Chrystus przyjął w siebie wszystkich ludzi. Dźwigał ich grzechy. Łącz się z Nim, skoro był i z tobą, skoro obarczył się twoimi grzechami. Tu na ziemi nie można zrozumieć tego przenikania Chrystusa w każdego człowieka. Był to Bóg i człowiek zarazem. Jego zbawcza potęga była nieskończona, gdyż Jego Bóstwo nigdy nie opuściło Jego człowieczeństwa.

Traktujcie Mnie jak kogoś najbliższego, kto nie tylko wybacza winy, które Mu się wyznaje, lecz, co więcej, bierze je na siebie, aby uzyskać u Ojca ich przebaczenie…” (ON i ja, t. I, nr 738).

  • [Konkretne sugestie: Przebaczenie CZEGO?]

– 1940 – 29 lutego. Godzina święta. – „Zacznij od prośby o przebaczenie twoich win, łącząc się ze Mną w Ogrójcu. Przebaczenie twoich obmów. Przebaczenie twoich kłamstw z próżności, twojej przesady w mowie. Przebaczenie oschłości twego serca wobec tylu zniewag ze strony świata, które dotykają Mnie głęboko. Przebaczenie twojej obojętności wobec moich spraw. Upokórz się… a rozradujesz Mnie. Przyjrzyj Mi się dobrze w Ogrójcu. Zobaczysz moją boleść, mój wstyd. Cierpienie z powodu bezużyteczności moich cierpień dla wielu.

– Módl się wraz ze Mną: ‚Ojcze! Ojcze, zmiłuj się! Ojcze, miej litość… Ojcze, przebacz wszystkim! Ojcze, spójrz na Chrystusa w Getsemani’.

Pozostań na klęczkach, w postawie błagalnej. Błagaj, a Ojciec, który jest Nim bardziej niż wszyscy ojcowie, wysłucha cię” (ON i ja, t. I, nr 739).

  • Proś Mnie o wszystko, co straciłaś przez zaniedbanie odpowiedzenia na moją łaskę

– 1946 – 12 września. – „Proś Mnie o wszystko, co straciłaś przez zaniedbanie odpowiedzenia na moją łaskę. Proś pokornie, z ufnością, a moje miłosierdzie da ci to, ponieważ nie ma nic niemożliwego dla miłości, a moja miłość jest zwycięska.

Przywrócę cię na utracone miejsca. Otrzymasz światła, których ci zabrakło i odnajdziesz pierścień zażyłości. Nie trwaj w niechęci, która cię oddala. Bądź pewna, że moja miłość przewyższa nieskończenie wasze stany grzechu. Gdybyś nie liczyła na Mnie, na kogo mogłabyś liczyć?… Złóż we Mnie wszystkie swoje umiejętności zaufania i nadziei, uczcisz Mnie, a Ja odpowiem na każde twoje wezwanie. Tylko Ja umiem wam odpowiadać, jedynie Ja mogę was zaspokoić. Czy nie odczułaś mojej słodyczy? Czy moje uroki są dla ciebie nowe? Zbierz w swej pamięci wszystkie głody mojej obecności, jakie odczuwałaś. Czy nie przybiegałem? I choć nie widziałaś mojej twarzy, czy nie rozpoznawałaś Mnie?…

Pozbądź się więc wątpliwości. I chociaż na tej ziemi jesteś wciąż wystawiona na dolegliwości upadków, wydobywaj się z nich od razu przez zryw ku Mnie, ku Mnie, który naprawiam. Częste spojrzenia na twego Zbawcę, oto co lubię w tobie: to jest wspólne życie i to są moje rozkosze. Jak bardzo chciałbym, abyś Mi uwierzyła!… (ON i ja, t. III, nr 43).

 

Do PUNKTU 5: Postanowić poprawę przy jego łasce.

(Fragment zacytowany w punkcie 2:) „Mogę cię uświęcić w jednej chwili, ale lubię twoją powolną i cierpliwą pracę, która cię utrzymuje w pokorze. Zdobywaj miłosną pokorę. Ona cię podniesie. Zniechęcenie nigdy nie podniosło żadnej duszy.

Idź, idź naprzód. Ja szedłem drogą Kalwarii. I pomimo tylu trudów – doszedłem. Patrz na Mnie. Nabierzesz nowej odwagi. I wyświadczysz Mi ten zaszczyt, by w potrzebie przywołać Mnie na pomoc” (ON i ja, t. II, nr 243) .

{Chyba znalazłem cenną inspirację do postanowienia poprawy:}

  • „Przechodzenie we Mnie w trakcie twego życia”

1 stycznia 1942. – Moje hasło na ten rok? – „Przechodzenie we Mnie w trakcie twego życia. W ten sposób będziesz umiała przejść we Mnie w chwili twej śmierci. Rozumiesz? Będziesz żyła we Mnie, a jeżeli będziesz się modlić we Mnie, będziesz dobrze widziała Ojca. Jeżeli we Mnie będziesz mówić, nie powiesz byle czego. Jeżeli we Mnie będziesz myśleć, będziesz blisko Ojca.

O moja umiłowana, odrywaj się coraz bardziej od rzeczy ziemskich… Czego jeszcze oczekujesz, jeżeli nie Mnie?”

– Podczas Mszy św. – „Zachowaj swoją suknię bez skazy. To znaczy – bez plam dobrowolnych. Gdybyś spacerowała na wsi i jakaś jeżyna lub zielona trawa splamiłaby twoją białą suknię, byłoby do drobnostką. Ale gdybyś w niej wycinała nożyczkami dziury lub robiła atramentem ordynarne rysunki, co za niedbalstwo!Jakie wzgardzenie pięknem. A przecież dusza to poważniejsza sprawa, ponieważ jest ona moim obrazem”.

Na sumie. – „Ofiaruj się we Mnie Ojcu, jesteś moją oblubienicą. Czy Oblubieniec nie jest uszczęśliwiony wierną obecnością oblubienicy? A ona? Czy mogłaby się z Nim rozłączyć? W radości i niepowodzeniu jest z Nim. Daj Mi swoje pragnienie przebywania we Mnie zawsze. Opróżnij z mebli swoje wnętrze, wszystkie twoje niepotrzebne myśli ziemskie po to, by zamieszkać u Mnie w wielkich przestrzeniach nieba. Wejdź razem z twym Oblubieńcem na drogę ofiar. Nie obawiaj się czynić ich zbyt wiele. On tyle zrobił dla ciebie!… Poświęcaj się, ale nic o tym nie mów. O, te nasze piękne wspólne tajemnice. Zapomniałaś o nich, Ja ci je przypomnę; są utrwalone w moim sercu. Chciałbym… (pozwolisz, że Ja także wyrażać będę życzenia?). Chciałbym, aby życie we Mnie stało się dla ciebie stałym zwyczajem. To tak upragnione zjednoczenie z moim stworzeniem może zdziałać wielkie rzeczy: pomagać Mi w nawróceniach. Czy chcesz Mi pomóc? Pomóc Mi uświęcić cię. Czy chcesz? I, jak zawsze, mówię ci: ‚Próbuj. Stawiaj pierwsze kroki. Ja będę kontynuował’” (ON i ja. t. II, nr 123 i 124).

  • […]„I czyń pokutę za wszystkie własne egoizmy i samolubstwa innych. Rozumiesz? Pokuta powinna być radosna i odbywać się w radości, ponieważ ona zadośćczyni i pochodzi z miłości. Smutny jest grzech, ta ciągła skłonność do miłości własnej, która wam często każe zapominać o waszym Bogu. A ty próbuj zamienić miłość własną na miłość do Boga: nie pamiętać już o sobie, jakaż to ulga! I jakie nowe wejście we Mnie. Bo nowe to zawsze Ja. Jestem Nieskończonością, a wy zostaliście stworzeni dla Nieskończoności” (ON i ja. t. II, frag. nr 381).