dla ZDROWIA

A – Same LINKI:

DYSBIOZA – MATKA CHORÓB  – fundamentalna sprawa!!!

Sięgnij po zdrowie

 

kierunek zdrowie

B – TEMATY poniżej. Warto dać się … oświecić…♥

1-Wirusy: 5 rad, jak wytrzymać oblężenie

2- Sześć kłamstw na temat cholesterolu

3 – Rak: śmiertelność wcale się nie zmniejsza…

4 – Siemię lniane – 6 powodów by je codziennie jeść!

5 – Chcesz żyć 33% dłużej, zobacz co odkryli naukowcy z Harvardu….. Chodzenie do kościoła wydłuża życie

6 – Czy rezygnować z glutenu, jeśli jestem zdrów? [trzeba przewinąć w dół]

**************************************************************************

1- Wirusy: 5 rad, jak wytrzymać oblężenie

Szanowny Czytelniku,
najlepszą obroną przed wirusami jest obrona naturalna.
W jaki sposób wzmocnić nasz system obronny, zwany także układem odpornościowym? To kwestia, której na wydziałach medycznych poświęca się bardzo mało uwagi…
Naturalna ochrona jest o wiele skuteczniejsza niż leki, gdyż jest to tak zwany system inteligentny.
Bez żadnego zaangażowania z Twojej strony identyfikuje najeźdźcę, dobiera najlepszą broń do kontrataku oraz stosuje kompletną strategię, byś jak najszybciej mógł powrócić do zdrowia. W większości przypadków, udaje mu się zniszczyć mikroby, zanim jeszcze zorientujesz się, że coś Ci dolega.
I tylko w nielicznych przypadkach dochodzi do gorączki, kaszlu, stanów zapalnych, bólów głowy czy mięśni – znaku, że pojawiła się jakaś wyrwa w układzie odpornościowym.
Jak odeprzeć zimowe oblężenie?
Istnieje wiele substancji, które mają ogromne znaczenie dla naturalnych barier organizmu: aminokwasy, przeciwutleniacze, hormony, minerały, witaminy i pierwiastki śladowe.
Twój organizm wykorzystuje je, by wytwarzać komórki i posłańców układu odpornościowego, by zniszczyć intruzów (antygeny).
Wszystkie pochodzą z diety
To już tradycja, że lekarze chcieliby wiedzieć, w jaki sposób wzmocnić organizm, żeby był najlepiej chroniony.
Ale obecnie bardzo niewiele osób potrafiłoby wzmocnić układ odpornościowy. System opieki zdrowotnej jest znacznie bardziej skoncentrowany na środkach zwalczania infekcji, kiedy ona już nastąpi (antybiotyki, leki przeciwwirusowe, leki przeciwzapalne).
W czasach, gdy nie było tych wszystkich leków – ludzie nie mieli wyjścia: lepiej było „zapobiegać”, gdyż można było nie „wyzdrowieć”!
1. Flora jelitowa: pierwsza linia obrony
Jest wiele niebezpiecznych mikrobów, które mogą opanować Twój organizm, atakując od strony porowatego i delikatnego jelita.
Aby do tego nie dopuścić, jelita powinny być wyłożone bakteriami ochronnymi, stanowiącymi pierwszą warstwę zaporową.
Zwiemy je probiotykami, gdyż mają zbawienny wpływ na zdrowie, a dostarczamy im niezbędnych do życia składników, jedząc błonnik.
Ogólnie rzecz biorąc, współczesny tryb życia (stres, śmieciowe jedzenie i leki) szkodzą higienie Twojego układu pokarmowego.
Zalecam gruntowne „sprzątanie” w jelitach poprzez szczodre stosowanie w kuchni następujących przypraw: czosnku, cebuli, imbiru, pieprzu, kurkumy, cynamonu, goździków, mięty.
Zresztą widać, że są to w większości przyprawy stosowane w kuchni egzotycznej. Swojej popularności nie zawdzięczają jedynie atrakcyjnemu smakowi, ale także właściwościom antyseptycznym, czyli pomagającym uniknąć infekcji.
„Sprzątanie” to uzupełni stosowanie nalewek (alkoholowych) lub naparów z następujących roślin:

  • Nagietek, stosowany zewnętrznie, przyśpiesza gojenie się ran. Ale to, czego dokonuje na skórze, dokonuje także na błonie śluzowej w jelitach. Zmniejsza stany zapalne jelit oraz wszelkie wrzody na odcinku od jamy ustnej aż po jelito grube, poprzez żołądek i dwunastnicę (pierwszy odcinek jelita cienkiego).
  • Jeżówka: stawia układ odpornościowy w stan pogotowia. Jest szczególnie skuteczna w stanach zapalnych górnych dróg oddechowych (gardło, zatoki), ale jej działanie jest spektakularne także w przypadku innych infekcji.
  • Mahonia ostrolistna: kora jej korzenia jest zbawienna dla układu pokarmowego. Zawiera alkaloidy (berberynę, berbaminę i oksyakantynę) znane ze względu na swoje działanie przeciwzapalne i przeciwbakteryjne w leczeniu infekcji. 1–2 łyżeczki ususzonego i grubo pokrojonego korzenia zalej przegotowaną wodą (300 ml) o temperaturze 90°C i pozostaw na 10 minut. Wypij przed obfitym posiłkiem.
  • Gorzknik kanadyjski koi stany zapalne błony śluzowej i zatrzymuje zapalenia przewodu pokarmowego. Stosuj od 500 mg do 1 g sproszkowanego, wysuszonego korzenia (w kapsułkach) 3–4 razy dziennie.
  • Korzeń prawoślazu ma mocne działanie łagodzące, znajduje więc zastosowanie we wszystkich podrażnieniach i stanach zapalnych. Jego śluz ułatwia wypróżnianie.Kiedyś istniał znakomity zwyczaj dawania dzieciom kawałka korzenia prawoślazu podczas ząbkowania, ponieważ łagodził on stany zapalne dziąseł.
  • Mącznica lekarska ma silne działanie antyseptyczne na drogi moczowe i przewód pokarmowy, ze względu na zawartą w jej liściach arbutynę. Podczas kuracji mącznicą zaleca się pić 2 litry wody dziennie1.
  • Krwawnik pospolity stosuje się w naparach jako środek do zabliźniania drobnych ran.W czasie pierwszej wojny światowej wchodził w skład zestawu pierwszej pomocy żołnierzy2.

2. Witaminy: druga linia obrony
Witamina A
reguluje wytwarzanie i działanie limfocytów T, które należą do kategorii białych krwinek i służą niszczeniu komórek zainfekowanych wirusem, ale także komórek nowotworowych.
Europejskie organy ds. ochrony zdrowia, pomimo swego konserwatyzmu i niechęci do promowania naturalnych rozwiązań, uznały słuszność twierdzenia, że „witamina A bierze udział w prawidłowym funkcjonowaniu układu odpornościowego”3.
Natomiast witamina C jest niezbędna komórkom, które wyłapują i niszczą mikroby, oraz limfocytom T. Znajduje się w kiwi, owocach aceroli, w papryce i oczywiście w cytrusach (pomarańcze, cytryny, mandarynki).
No i wreszcie królowa witamin – witamina D3: w 2009 r. wykazano, że witamina D3 odgrywa zasadniczą rolę w aktywacji mechanizmów odpornościowych i unikaniu kataru oraz grypy. Zwiększa aktywność makrofagów (białych krwinek, które „pochłaniają” bakterie) oraz wytwarzanie peptydów zwalczających infekcje i cytokin o działaniu przeciwzapalnym4.
Poza miesiącami letnimi nie ma innej możliwości jak tylko suplementacja witaminy D3 w postaci kapsułek lub kropel.
Nie można także zapominać o pierwiastkach śladowych: cynk i selen są także niezbędne komórkom odpornościowym. Cynk znajduje się w pestkach dyni, zaś selen w orzechach brazylijskich.
3. Sen i relaks: zadbaj o swoje oddziały
Dłużej sypiaj i więcej odpoczywaj, a zapewnisz sobie większą skuteczność swojego układu odpornościowego.
Amerykańscy naukowcy wykazali, że czynniki środowiska społecznego (stres, lęk, depresja) wywierają wpływ na działanie pewnych genów w białych krwinkach, które są zaangażowane w aktywację układu odpornościowego oraz w odpowiedź na stany zapalne5.
Ponadto, badanie przeprowadzone na 153 dorosłych wykazało, że u osób, które śpią krótko (mniej niż siedem godzin dziennie), prawdopodobieństwo wystąpienia kataru jest trzykrotnie większe niż w przypadku szczęściarzy śpiących co noc ponad osiem godzin6.
4. Twoja broń przeciw oblężeniu
Nie wystarczy jednak sama linia obrony, nawet jeśli jest podwójna. Trzeba również przystąpić do kontrataku.
Istnieją rośliny o działaniu przeciwwirusowym:

  • Koci pazur (gatunek pnącza peruwiańskiego, una de gato) – zawiera pod korą alkaloidy o właściwościach immunostymulujących.
  • Traganek – pomaga w walce z katarem.
  • Czarny bez – zwalcza sezonowe wirusowe infekcje dróg oddechowych (w tym grypowych) oraz zapalenie oskrzeli.
  • Melisa lekarska – w postaci olejku stosuje się ją coraz częściej jako substancję przeciwbakteryjną i przeciwwirusową7.
  • Liść drzewa oliwnego oraz olejek z oregano, w formie wyciągów, są skuteczne w przypadkach infekcji, ale należy je stosować bardzo ostrożnie, gdyż wywołują silne podrażnienia.

5. Uważaj na konia trojańskiego
Na koniec chciałbym przypomnieć, że nie należy zostawiać wrogowi drzwi szeroko otwartych. Nie niszcz sam własnej obrony immunologicznej poprzez spożywanie pokarmów i powtarzające się zachowania, które są dla niego niekorzystne.
Przede wszystkim unikaj:

  • jedzenia:
  • cukru,
  • produktów zbożowych i mąki, w tym zwłaszcza mąki rafinowanej,
  • potraw wysmażonych, mocno zgrilowanych oraz spalonego tłuszczu,
  • „pustych” kalorii: chipsów, żywności fast-food, ciastek itp.,
  • żywności przetworzonej i nafaszerowanej konserwantami,
  • picia zbyt wielu wyrobów mlecznych, zwłaszcza niefermentowanych,
  • spędzania zbyt wiele czasu w pomieszczeniach, w których narażony jesteś na kontakt z lotnymi substancjami chemicznymi, na promieniowanie elektromagnetyczne, na brak światła słonecznego.

Tylko niewielka praca nad każdym z tych aspektów zapewni Ci silną i skuteczną naturalną ochronę na zimowy czas!
Zdrowia życzę,
Jean-Marc Dupuis
******************************
Już wkrótce, w nowym numerze Naturalnie Zdrowym Być:

  • Walczy z nowotworami i chorobą Alzheimera – rewolucja ketogeniczna!
  • 5 oznak sygnalizujących, że powinieneś stosować koenzym Q10
  • Sposób na pozbycie się kamieni nerkowych
  • Rzepik: skuteczny i łagodny
  • Suplementy diety: porady naprawdę inteligentne!

A także:

  • Niezbędny suplement przy wrzodach żołądka
  • Szczepionki: kto tak naprawdę jest winny?
  • Profilaktyka nowotworowa: czy owoce są zbędne?
  • To, jakie warzywa wybierasz, wpływa na jakość nasienia
  • Dwie godziny tygodniowo, żeby złamań było trzy razy mniej

Przypominam, że ten numer oddajemy już wkrótce do druku. Aby zamówić prenumeratę Naturalnie Zdrowym Być (w wersji drukowanej lub elektronicznej) wraz z lutowym numerem, zgłoś się jak najszybciej, klikając tutaj.
******************************
Nowe odkrycia dotyczące CUKRZYCY
Osoby cierpiące na cukrzycę na ogół nie mają pojęcia, w jaki sposób mogłyby odwrócić postęp choroby. Nie wiedzą nawet, że w ogóle jest to możliwe.
Okazuje się, że wystąpieniu cukrzycy typu 2 można nie tylko łatwo zapobiec, ale czasem można ją nawet całkowicie wyleczyć, pod warunkiem konsekwentnego wprowadzenia kilku zmian w trybie życia.
Wyniki badań naukowych dowodzą, że możliwe jest przywrócenie – w sposób całkowicie naturalny – zdolności trzustki do produkcji insuliny. To może pozwolić Ci – jeśli cierpisz na cukrzycę typu 2 – znów cieszyć się słodkimi deserami bez martwienia się o poziom cukru we krwi. Bez konieczności brania leków ani robienia zastrzyków.
Ważne wskazania, jak kontrolować cukrzycę typu 2, a w niektórych przypadkach nawet całkowicie się jej pozbyć, otrzymasz w raporcie miesięcznika Dossier Naturalnych Terapii „Jak zwalczyć cukrzycę odpowiednią dietą. Naukowa rewolucja w odżywianiu”.
Ten rewolucyjny raport możesz otrzymać w prezencie po zamówieniu prenumeraty Dossier Naturalnych Terapii. Wejdź na tę stronę.
******************************
Jak w naturalny sposób skutecznie walczyć z chorobami wynikającymi ze złego stylu życia – przeczytasz w Kronikach Poczty Zdrowia
W trzech tomach zebrano najważniejsze artykuły Jeana-Marca Dupuis, publikowane w newsletterze Poczta Zdrowia.
– Aż w 80% Twój stan zdrowia zależy od… sposobu Twojego odżywania, tego, jak sypiasz, poziomu Twojego stresu oraz od stanu środowiska, w którym żyjesz
– 90% nowotworów bezpośrednio wiąże się z trybem życia: nieodpowiednim odżywianiem, paleniem tytoniu, brakiem ruchu i zanieczyszczeniem środowiska!
– Nieodpowiednia dieta ma wpływ na powstawanie nowotworów, cukrzycy typu 2, osteoporozy, chorób serca czy nawet zwyrodnieniowego zapalenia stawów (artroza)!
Aby zyskać więcej informacji, wklej ten link w pasek przeglądarki:
https://www.pocztazdrowia.pl/oferta/form/KT011K6PZ00
******************************
Jeśli myślisz, że te informacje mogą zainteresować kogoś znajomego, śmiało mu je prześlij. A jeśli jeszcze nie jesteś prenumeratorem Poczty Zdrowia, a również chciałbyś otrzymywać ten newsletter, możesz podać swój adres e-mail tutaj.
******************************
Źródła:
1) Busserole. http://sante-guerir.notrefamille.com/v2/services-sante/article-sante.asp?id_guerir=13329.
2) Kathleen Stokker, Remedies and Rituals : Folk Medicine in Norway and the New Land, Minnesota Historical Society,‎ 2007, p. 223.
3) Vitamine A (rétinol). http://www.eurekasante.fr/parapharmacie/complements-alimentaires/vitamine-a-retinol.html
4) Adit Ginde et coll. Etats Unis (Journal of Geriatric Society 2009).
5) Genome Biol, 2007.
6) Arch Intern Med., Jan 2009.
7) Melissa officinalis oil affects infectivity of enveloped herpesviruses. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/18693101

Jeśli chcesz bezpłatnie otrzymywać ten newsletter, a jeszcze go nie prenumerujesz, kliknij tutaj

2 – Sześć kłamstw na temat cholesterolu

Szanowny Czytelniku,
w dziedzinie żywienia istnieje mnóstwo mitów niebezpiecznych dla zdrowia.
I tak na przykład od dziesiątków lat tłuszcze nasycone i cholesterol okrywa się złą sławą trucizn, a przecież nie ma dowodów, że rzeczywiście są szkodliwe dla zdrowia.
Szanowny Czytelniku, chciałem Ci dziś przedstawić:

  • Oto 6 największych kłamstw, przesądów i błędów dotyczących tłuszczów nasyconych i cholesterolu:

Kłamstwo 1. Dieta uboga w tłuszcze (lipidy) i bogata w produkty zbożowe z pełnego przemiału jest dla człowieka idealna
W latach 60. i 70. XX w. wysokiej rangi naukowcom wydawało się, że odkryli największego winowajcę odpowiedzialnego za choroby układu krążenia: tłuszcze nasycone, które podwyższają poziom „złego” cholesterolu we krwi.
Pomysł ten stał się kamieniem węgielnym dla diety ubogiej w tłuszcze (niskotłuszczowej) i bogatej w produkty zbożowe z pełnego przemiału.
W 1977 r., w związku z kilkoma błędnymi badaniami naukowymi i nieszczęśliwymi decyzjami politycznymi, dietę tę zalecono wszystkim Amerykanom1, a następnie także we wszystkich państwach zachodnich, które chciały dotrzymać kroku Stanom Zjednoczonym.
Wszystkich (i chorych, i zdrowych) obywateli państw wysoko uprzemysłowionych przekonano, że powinni oni zwiększyć spożycie produktów zbożowych z pełnego przemiału i zmniejszyć ilość spożywanego tłuszczu, szczególnie pochodzenia zwierzęcego (masło, śmietana, jaja, smalec, tłuste mięsa).
To był największy eksperyment wszechczasów w dziedzinie żywienia ludzi, a jego wyniki… jakby to powiedzieć… katastrofą, która nie przestaje nabierać rozpędu:
Odsetek osób otyłych, cukrzyków i cierpiących na choroby układu krążenia co roku bije nowe rekordy. A epidemia ta rozwinęła się w tym samym czasie, gdy władze sanitarne we wszystkich państwach zaczęły zalecać ludności zmniejszenie spożycia tłuszczów i zwiększenie spożycia produktów zbożowych (węglowodanów).
Nie wszystkie te rekomendacje były fałszywe. Rzeczywiście lepiej jeść produkty zbożowe z pełnego przemiału niż rafinowane (biała mąka); z drugiej strony, produkty smażone i tłuszcze roślinne, takie jak olej ze słoniecznika, kukurydzy czy z pestek winogron, są niebezpieczne dla zdrowia.
Natomiast sposób, w jaki te zalecenia wprowadzono w życie na dużą skalę, okazał się katastrofalny. Ludzie zaczęli zastępować produkty zdrowe i bogate w dobre tłuszcze (jajka, tłuste ryby, podroby, masło, mięso zwierząt hodowanych metodą tradycyjną) produktami light, słodzonymi oraz żywnością przetworzoną przemysłowo.
Wiele osób przekonanych, że odżywiają się zdrowo, ponieważ bez tłuszczu, zaczęło cierpieć na chroniczny głód, co z kolei spowodowało ogromny wzrost podjadania.
Supermarkety i stacje benzynowe przekształciły się w centra masowej dystrybucji cukierków, ciast, herbatników, wszekiej maści batoników w czekoladzie, chipsów, krakersów i słodkich napojów, które stały się codziennym, jeśli nie jedynym, pożywieniem dużej części ludzi.
Ale trzeba było czekać aż do początku lat 2000, żeby za dietę ubogą w tłuszcze i bogatą w produkty zbożowe naprawdę zabrali się naukowcy. Była to jedna z największych kontrolowanych prób w historii żywienia, tzw. Women’s Health Initiative, z budżetem 625 milionów dolarów2.
W badaniu tym 48 835 kobiet po mem, 4nopauzie podzielono na dwie grupy. Pierwsza grupa musiała się ograniczać do diety ubogiej w tłuszcz (z produktami zbożowymi z pełnego przemiału itp.). Druga grupa mogła żywić jak dotąd, bez szczególych ograniczeń.
Po upływie 8 lat, kobiety przestrzegające diety niskotłuszczowej ważyły średnio tylko 400 g mniej niż kobiety z drugiej grupy3. A zatem spadek wagi był praktycznie pomijalny. Ponadto, nie zmniejszyło się u nich ani ryzyko chorób układu krążenia4, ani nowotworu5, 6.
Inne, szeroko zakrojone badania potwierdziły, że dieta niskotłuszczowa nie przynosiła żadnych korzyści dla organizmu7.
A to jeszcze nie wszystko: według badań naukowych dieta niskotłuszczowa zalecana przez większość autorytetów w dziedzinie zdrowia nie tylko jest nieskuteczna, ale co gorsze – niezdrowa.
W licznych badaniach prowadzonych na ludziach dieta ta zaostrzała ryzyko chorób układu krążenia, podwyższając poziom trójglicerydów8, tłuszczów, których negatywna rola w powstawaniu chorób układu krążenia jest uznawana jednogłośnie.
A pomimo tych żałosnych wyników większość dietetyków na całym świecie upiera się przy zalecaniu swoim pacjentom diety niskotłuszczowej, która przynosi więcej szkód niż korzyści.
Kłamstwo 2. pokarmy o wysokiej zawartości cholesterolu (jak np. jaja) są niezdrowe
Specjaliści w zakresie żywienia odnieśli niesamowity sukces, demonizując całkowicie zdrowe pokarmy.
Najbardziej dotkliwym tego przykładem są prawdopodobnie jaja, skądinąd stanowiące jedne z najbardziej zdrowych pokarmów.
Tylko pomyślmy chwilę: składniki odżywcze występujące w jajku wystarczą same do przekształcenia zapłodnionej komórki w kompletnego kurczaka, z kośćmi, oczami, piórami, dziobem, krwią i bijącym sercem!
I to nie kurczaka otyłego i cierpiącego na choroby serca, z tętnicami pozatykanymi żółtkiem jaja; ale młodego zdrowego i pełnego energii!
A mimo to, ze względu na to, że żółtko jaja zawiera mnóstwo cholesterolu, panowało przekonanie, że jajka powodują choroby układu krążenia.
Tymczasem badania wykazują, że cholesterol z żywności nie powoduje wzrostu całkowitego poziomu cholesterolu we krwi. Spożycia jaj nigdy nie kojarzono z podwyższonym ryzykiem chorób układu krążenia 9, 10, 11, 12, 13.
Jajka są natomiast pełne witamin, minerałów, dobrego białka, przeciwutleniaczy i składników odżywczych zbawiennych dla mózgu (cholina) i oczu14, 15, 16.

Kłamstwo 3. Zawsze warto sobie obniżyć poziom cholesterolu
Największym błędem nowoczesnej medycyny było prawdopodobnie skoncentrowanie się na „cholesterolu całkowitym” lub na „złym cholesterolu” (cząstki LDL) jako wskaźnikach ryzyka zawalu serca.
Otóż prawda jest taka, że nigdy nie wykazano żadnego związku przyczynowo-skutkowego pomiędzy śmiertelnością z powodu choroby wieńcowej a poziomem cholesterolu.
Wielkie badania epidemiologiczne – Framingham, Seven Country Study oraz MRFIT – wielokrotnie to potwierdziły.
Wszystkie badania przemawiające na korzyść leków antycholesterolowych (Badanie 4S, Ankieta w 7 państwach i badanie CTSU z Oksfordu) zostały opublikowane przed 2004 r., inaczej mówiąc przed skandalem z lekiem Vioxx. Niezależne analizy wykazały, że ich wyniki zostały sfałszowane.
Od tego czasu przemysł farmaceutyczny i badania medyczne podlegają dużo skrupulatniejszej kontroli i już żadne późniejsze badanie nie wykazało skuteczności leków antycholesterolowych dla obniżenia śmiertelności.
Ale finansowe tło związane z tymi lekami jest tak znaczące, że władze sanitarne milczą na ten temat. A liczni lekarze nadal przepisują swoim pacjentomi leki na zbicie cholesterolu, jak gdyby nigdy nic!
Natomiast cholesterol to cząsteczka niezbędna do życia. Jest źródłem licznych funkcji biologicznych. Niezbędny do właściwego działania komórek, mięśni, neuronów, serca, mózgu i trawienia. Bez niego niemożliwa byłaby jakakolwiek komunikacja międzykomórkowa; jest także niezbędny do wytwarzania hormonów płciowych, hormonów stresu, hormonów rozrodczych oraz bardzo cennej witaminy D.
Zaburzanie metabolizmu cholesterolu lekami to naprawdę igranie z ogniem, gdyż sztuczne obniżanie poziomu cholesterolu może być niebezpieczne.
Widać to dobrze w zespołach wad genetycznych, w których poziomowi cholesterolu od 0,1 do 1,3 g/l towarzyszą m.in. obumieranie płodu, poważne wady genetyczne (dysmorfie) twarzy i kończyn oraz mikrocefalia, a także inne choroby, które mogą doprowadzić do śmierci dziecka przed osiągnięciem wieku 2 lat. Najczęściej występującym problemem jest jednak słaba odporność.
To między innymi dlatego niektórym kobietom potencjalnie mogących zajść w ciążę nie podaje się statyn wywołujących szereg komplikacji, szczególnie mięśniowych, neurologicznych, psychologicznych i innych.
Jeszcze jeden mit to istnienie dobrego lub złego cholesterolu.
W badaniach mierzymy poziom nie samego cholesterolu, lecz jego nośników lipoprotein, czyli:
  • LDL (zwanych niesłusznie złym cholesterolem), które przenoszą cholesterol z wątroby, w której jest wytwarzany, do tkanek, oraz
  • HDL (zwanych dobrym cholesterolem) transportują go z tkanek z powrotem do wątroby, która jest jednocześnie centrum produkcji i recyklingu cholesterolu.

Kłamstwo 4. Oleje roślinne są zdrowsze
Z dziwnych powodów oleje roślinne cieszą się sławą zdrowych.
Wizerunek kolby kukurydzy, kwiatów słonecznika, kiełków pszenicy czy pestek winogron kojarzy się wielu osobom z czymś naturalnym, roślinnym, a zatem zdrowym.
Trzeba jednak pamiętać, że człowiek zaczął spożywać te oleje dopiero od niedawna, bo około 100 lat temu. Wcześniej nie była obecna technologia pozwalająca na ich wytwarzanie w celu żywienia ludzi.
Słonecznik pochodzący z Ameryki był używany do farbowania. Dopiero pod koniec XIX w. człowiek zaczął go uprawiać w celach spożywczych.
Zaś jeśli chodzi o olej kukurydziany… Czy kiedykolwiek zadawałeś sobie pytanie, jakim cudem można wyprodukować olej z kukurydzy?
Dopiero nie tak dawno temu ktoś wpadł na pomysł, by spróbować. Trzeba przyznać, że nie było to oczywiste.
Proces wytworzenia takiego oleju wygląda następująco (wybacz mi rozwodzenie się nad tematami technicznymi, ale to trzeba wiedzieć, to kwestia ogólnej wiedzy):
Wyprodukowanie oleju kukurydzianego wymaga najpierw zmiażdżenia ziaren pod wysokim ciśnieniem. W wyniku tego powstaje płyn zawierający tłuszcz. Do jego ekstrakcji stosuje się rozpuszczalnik, heksan lub 2-metylopentan. Następnie rozpuszczalnik jest odparowywany, odzyskiwany i ponownie wykorzystywany. Po ekstrakcji olej kukurydziany poddawaje się rafinacji w celu usunięcia śluzów roślinnych (stąd termin odśluzowywanie), a następnie alkalizacji, by pozbyć się fosfolipidów. Alkalizacja neutralizuje wolne kwasy tłuszczowe i umożliwia odbarwienie oleju (wybielanie).
Następnie rozpoczyna się proces zimowania, polegający na usuwaniu wosków i trójglicerydów, aby uzyskać przezroczysty olej. Na koniec następuje dezodoryzacja oleju poprzez destylację parową w temperaturze 232–260°C w warunkach bardzo niskiego ciśnienia.
Tak powstaje olej, który możesz kupić w butelkach w lokalnym supermarkecie. Teraz już łatwo zrozumieć, dlaczego nasi pradziadkowie nigdy ani nie widzieli, ani tym bardziej nie próbowali oleju kukurydzianego. Nie wyobrażali sobie nawet, że z kukurydzy można zrobić olej!
Ale fabryczny proces przetwarzania olejów roślinnych może mieć dalszy ciąg. Taki rafinowany olej może zostać poddany dalszemu przetwarzaniu – i tak się zazwyczaj dzieje w przypadku produkcji margaryny lub składników do przemysłowej produkcji herbatników, ciast i innej żywności przetworzonej wszelkiego rodzaju. Oleje mogą być frakcjonowane, uwodornione i interestryfikowane17.
Taki sam proces przetwarzania dotyczy innych niż kukurydziany olejów roślinnych (olej z kiełków pszenicy, z pestek winogron, z soi, z nasion krokosza…). W każdym przypadku należy pamiętać, że produkty te nie istniałyby bez przemysłu i chemii.
Ludzie wpadli natomiast już bardzo dawno temu na pomysł tłoczenia oliwy z oliwek, orzechów włoskich, kokosów oraz oczywiście wykorzystywania tłuszczu zwierzęcego: od tłuszczu foki i tłuszczu kaczego, poprzez tłuszcz barani, wołowy, wieprzowy, ale także tran z wieloryba oraz ryb z zimnych mórz.
Tłuszcze te, naprawdę naturalne, stanowią centrum ludzkiej diety od najdawniejszych czasów.
Olej rzepakowy także można otrzymać poprzez tłoczenie w zwykłym, tradycyjnym młynku. Znany jest prawdopodobnie od tysięcy lat (prawdopodobnie od ok. 1500 r. p.n.e.).
I teraz zgadnij, w jaki sposób „geniuszom” dietetyki udało się w latach sześćdziesiątych – siedemdziesiątych ubiegłego wieku przekonać tak wielu ludzi, by porzucili te „niebezpieczne” tłuszcze na rzecz olejów roślinnych, rzekomo jeszcze zdrowszych i symbolizujących nowoczesność i postęp techniczny.
W rzeczywistości oleje te były przede wszystkim dużo tańsze w produkcji. Zaś zwiększanie obszarów upraw słonecznika czy kukurydzy umożliwiało stymulację krajowych statystyk produkcji, a zatem również wzrost PKB (produktu krajowego brutto).
Pamiętam, jak już w szkole dowiedziałem się, że Francja zawdzięczała swój tytuł „potęgi” gospodarczej mocnemu przemysłowi rolno-spożywczemu. BSN (dzisiaj: Danone) był wówczas największym koncernem na świecie.
Pamiętam, jak cała moja klasa wypinała z dumą piersi na samą myśl o tym, kiedy z pewną dozą pobłażania przedstawiano nam jednocześnie tradycyjny wizerunek biednych rolników, którzy jeszcze się nie „zmechanizowali” i nie stosowali ani nawozów, ani pestycydów. Nieszczęśnicy… – myśleliśmy wówczas. Na szczęście wkrótce wyginą, wraz ze swoimi przestarzałymi metodami…
W stołówce szkolnej oleje roślinne pochodzenia przemysłowego były wszechobecne, a my byliśmy przeszczęśliwi, przekonani, że nareszcie odżywiamy się zdrowo.
Niestety, nasze pokolenie bardzo szybko ujrzało skutki takiego podejścia. Spożycie kwasów tłuszczowych wielonienasyconych z rodziny omega-6, sprzyjających stanom zapalnym, stało się nadmierne. Stąd epidemia chorób układu krążenia.
Ironią losu jest fakt, że oleje te są ciągle zalecane w zwalczaniu chorób układu krążenia, podczas gdy liczne badania wykazują, że w rzeczywistości zwiększają one ryzyko tych chorób18, 19, 20, 21.

Kłamstwo 5. Tłuszcze nasycone to to samo co tłuszcze trans
Kwasy tłuszczowe trans są kwasami tłuszczowymi wielonienasyconymi (np. oleje roślinne) zmodyfikowanymi chemicznie w celu uzyskania stałego stanu skupienia i dłuższego okresu przechowywania.
Znane są również pod nazwą kwasów tłuszczowych częściowo uwodornionych.
Proces ich produkcji odbiera apetyt. Zakłada on wykorzystanie: wysokiego ciśnienia, wysokich temperatur, katalizatora metalicznego i wodoru. Ponadto, wytwarza się je zazwyczaj z olejów roślinnych najpodlejszego gatunku.
Zadziwiający jest fakt, że ktokolwiek mógł pomyśleć, że kwasy tłuszczowe trans są zdrowe dla ludzi.
Dodatkowe wątpliwości w świadomości ludzi zasiewa się, szufladkując tłuszcze nasycone i tłuszcze trans pod wspólną nazwą „złych tłuszczów”.
Ale jak już napisałem wcześniej, tłuszcze nasycone są całkowicie niegroźne i nie mają nic wspólnego z tłuszczami trans.
Natomiast tłuszcze trans: są wysoce toksyczne, podwyższają insulinooporność, sprzyjają stanom zapalnym i znacząco podwyższają ryzyko poważnych schorzeń takich jak choroby układu krążenia czy nowotwory22, 23, 24, 25.
Obecnie są one w Europie zakazane, ale oleje uwodornione niezawierające kwasów tłuszczowych trans sprzedawane są w dalszym ciągu.
Jeśli chcesz zadbać o zdrowie, jedz masło, mięso, olej kokosowy, ale tłuszczów trans unikaj jak ognia – tak jakby miało od tego zależeć Twoje życie (bo zależy!).
Kłamstwo 6. Produkty odtłuszczone są zdrowe
Z powodu wyssanej z palca krytyki lipidów, producenci z branży rolno-spożywczej zostali popchnięci do całkowitej lub częściowej rezygnacji z tłuszczu w swoich wyrobach. Jest jednak pewien istotny problem: bez tłuszczu naturalne produkty spożywcze są niesmaczne i mają fatalną konsystencję.
W tłuszczach bowiem rozpuszcza się większość aromatów, dlatego właśnie perfumy wytwarzano dawniej na bazie olejków. Dlatego również w lodówkach znajdują się zamykane pudełka na masło. Bo masło przechowywane razem z cebulą lub bananem przejdzie zapachem tych produktów.
Utratę smaku producenci kompensują dodawaniem cukru do swoich wyrobów. Natomiast kiepską konsystencję poprawiają dodatkiem mąki (np. mąki kukurydzianej), czyli węglowodanów (cukru).
I dlatego właśnie większość produktów odtłuszczonych to w rzeczywistości bardzo niezdrowe bomby węglowodanowe26, 27, 28.
Kiedy na etykietce widnieje słowo light lub „0% tłuszczu”, prawdopodobnie na liście składników znajdą się cukier, mąka i przeróżne substancje chemiczne.
A mimo to sprzedaż tego rodzaju produktów nie przestaje rosnąć, ponieważ dietetycy wciąż je zalecają, choć produkty alternatywne – normalne i nieprzetworzone są o wiele zdrowsze.
Zdrowia życzę,
Jean-Marc Dupuis

3 – Rak: śmiertelność wcale się nie zmniejsza…

Szanowny Czytelniku,

rak jest główną przyczyną śmiertelności w Europie.

Zgony spowodowane chorobami nowotworowymi stanowią aż 37% przedwczesnych zgonów (przed ukończeniem 65. roku życia) w krajach Unii Europejskiej i są największą przyczyną śmiertelności1.

W 2012 roku ponad 1,25 miliona Europejczyków zmarło na raka. U mężczyzn odnotowuje się wyższy odsetek śmierci z powodu raka w porównaniu do kobiet: na 100 000 mieszkańców w przypadku mężczyzn przypada aż 358 przypadków śmiertelnych2.

Najwyższy w Europie odsetek zgonów spowodowanych chorobami nowotworowymi u mężczyzn odnotowano w Chorwacji, Litwie, Łotwie, Estonii, Słowenii, Słowacji, Polsce i na Węgrzech, (a najniższy – na Cyprze)2.

U mężczyzn, najwyższy odsetek zgonów odnotowano z powodu raka płuc i raka jelita grubego, związane z używaniem nikotyny i alkoholu2.

Wzrost nikotynizmu u kobiet również w tej grupie prowadzi do zwiększenia umieralności w związku z rakiem płuc.

Więc optymistycznie prowadzona przez rządy i instytucje zdrowotne „wojna przeciwko rakowi” nie wygląda na korzystną dla nas. Na razie wygrywa raczej rak.

Poczucie szerokiej rzeszy osób, że w dzisiejszych czasach medycyna jest skuteczniejsza w leczeniu raka niż dziesięć lat temu, należałoby więc uczciwie i ściśle zestawić z rzeczywistością.

Iluzja badań przesiewowych

Rzeczywiście, stosowane badania przesiewowe są coraz dokładniejsze i w związku z tym wykrywalność raka we wczesnych stadiach wzrasta. Jest to korzystne, bo prawdą jest, że łatwiej leczyć raka we wczesnych stadiach. Natomiast im młodsi dorośli, u których wykrywany jest rak, tym trudniej go wyleczyć.

Tym niemniej, wczesne wykrywanie może stworzyć pewną iluzję. Nawet jeśli w ostatecznym rozrachunku nie będziesz żyć dłużej, to „przynajmniej” dłużej byłeś chory. Stąd wrażenie, że leczenie było skuteczniejsze, gdyż wydłużył się czas życia od wykrycia raka.

W związku z rozwojem technik badań obrazowych w ciągu ostatnich dziesiątków lat jesteśmy w stanie wykrywać całkiem małe zmiany nowotworowe. Problemem jest jednak, że nigdy nie wiadomo z wyprzedzeniem, jak będzie przebiegał rozwój guza.

Istnieje system gradacji umożliwiający pomiar agresywności danego guza, ale nie jest on w 100% wiarygodny.

Zawsze istnieje ryzyko podjęcia bolesnego leczenia, czasem nawet prowadzącego do inwalidztwa, podczas gdy guz i tak nigdy by się nie rozwinął.

Często są to zmiany zwane borderline (graniczne), które rozwijają się powoli i w ogóle nie są niepokojące u osób w podeszłym wieku.

Badanie przeprowadzone w Cleveland Clinic przez patologów z Detroit (USA) w latach 80. XX w. związane z prostatą3 wykazało, że „raka prostaty” można wykryć u 45% mężczyzn w grupie wiekowej 50–59 lat, jeśli pogrzebie się im igłą w prostacie (badanie zwane biopsją).

Proporcja mężczyzn, których można uznać za chorych na raka prostaty, wzrasta do 68% w grupie wiekowej 60–69 lat i do 82% u mężczyzn w wieku 70–79 lat.

Nawet w grupie wiekowej 20–30 lat, blisko 10% mężczyzn już ma „raka prostaty”.

Ale to wcale nie znaczy, że trzeba podjąć systematyczne leczenie lub poddać pacjenta operacji.

Wiele nowotworów prostaty jest „nieprogresywnych”:

  • niektóre nowotwory zanikają (zmniejszają objętość), ponieważ dostają niewystarczający dopływ krwi z dochodzących do nich naczyń krwionośnych;
  • inne zostają „namierzone” przez układ immunologiczny, któremu udaje się je zniszczyć;
  • inne nie są agresywne i pozostają w stanie stagnacji aż do śmierci pacjenta (która następuje z innych przyczyn);
  • jeszcze inne rozwijają się tak powoli, że zanim guz osiągnie niepokojące rozmiary, pacjent zdąży zachorować i umrzeć na inną chorobę.

Istnieje wiele biologicznych przyczyn braku rozwoju zmian nowotworowych, które naukowcy dopiero teraz odkrywają4.

Likwidowanie guzów z grupy borderline stwarza wrażenie, że udało się uzdrowić pacjenta z raka. Dzieje się tak szczególnie często w przypadku raka piersi i raka prostaty. Wynikają z tego zbędne zabiegi chirurgiczne, potencjalnie prowadzące do inwalidztwa (nietrzymanie moczu, impotencja), ale chorzy są przekonani, że życie im uratowano dzięki „postępowi w dziedzinie medycyny”!

Dlaczego komórki wariują?

U początków guza jest zawsze jedna lub kilka komórek, które zaczynają niewłaściwie funkcjonować: jeszcze nieznana część ich DNA mutuje i nagle mogą się rozmnażać bez ograniczeń, nawet udaremniając reakcję ze strony układu odpornościowego.

Zidentyfikowano wiele czynników mutagennych (odpowiedzialnych za mutację komórek):

  • tytoń,
  • substancje chemiczne (benzeny, alkohol),
  • promieniowanie,
  • infekcje (bakterie Helicobacter – dla żołądka, Papillomavirus – dla chorób przenoszonych drogą płciową, którymi są rak szyjki macicy i dróg oddechowych, zapalenie wątroby typu B lub C – dla raka wątroby),
  • leczenie hormonami syntetycznymi (pigułka antykoncepcyjna, hormonalna terapia zastępcza podczas menopauzy),
  • złe nawyki żywieniowe prowadzące do otyłości,
  • AIDS (w związku z obniżoną odpornością),
  • a także… rzadziej, lecz za to z całą pewnością… leczenie raka. Na przykład intensywna radioterapia piersi lub odbytu może powodować powstanie w naświetlanych miejscach mięsaków. Leczenie ostrej białaczki u dziecka, wymagające naświetlań i wysokodawkowej chemioterapii, bardzo często skutkuje u niego przewlekłą białaczką pod koniec wieku dojrzewania.

Oczywiście, usłyszycie także o dziedziczności, o obciążeniu „genetycznym”, ale tak naprawdę nie mamy najmniejszej pewności, dlaczego i w jaki sposób niektóre geny powodują raka.

Być może to, co powiem, będzie szokujące, ale moim zdaniem opowiadanie komuś, że jest obciążony genetycznie albo dziedzicznie rakiem, to tak jakby mu powiedzieć, że nosi „przekleństwo raka”, które ciąży na jego głowie. W niektórych rodzajach nowotworów identyfikuje się ponad 500 anomalii genetycznych – z których żadnej nie można określić wyraźnie jako przyczyny choroby.

Wyjątek stanowią „geny raka piersi” BRCA 1 i 2, o których każdy słyszał przy okazji newsów o Angelinie Jolie, która zdecydowała się z tego powodu na usunięcie piersi. W jej przypadku, operacja była prawdopodobnie konieczna (nie wiem, oczywiste jest, że nie mam dostępu do jej dokumentacji medycznej, ale mam zaufanie do ludzi, którzy ją leczyli). A mimo to, nawet w przypadku tych genów, najważniejszymi czynnikami wywołującymi raka pozostaje tryb życia i środowisko.

Zjawisko to zostało stwierdzone niedawno, kiedy spostrzeżono, że w parach matek i córek mających te same geny, u matek (urodzonych przed II wojną światową) występuje znacznie mniejsze ryzyko zachorowania na raka piersi niż u ich córek. Są to prace badawcze opublikowane w ubiegłym roku przez kanadyjską badaczkę z Toronto, Joanne Kotsopoulos5.

Badacze to nie cudotwórcy

Jest jeszcze wiele innych kwestii, których nie rozumiemy w związku z rakiem.

Na przykład w państwach zachodnich liczba zgonów wywołanych rakiem żołądka, bardzo niebezpiecznym, radykalnie się zmniejszyła w porównaniu z latami 30. ubiegłego wieku, stanowiąc aktualnie mniej niż 2% wszystkich śmiertelnych nowotworów, podczas gdy w pozostałych częściach świata rak żołądka pozostaje na drugim miejscu wśród przyczyn umieralności na raka.

Być może rozwój przechowywania żywności w zimnie, pozwalający uniknąć nadmiaru konserwantów i konserw, leży u źródeł zmniejszenia tej ilości. A zatem to przemysłowi artykułów gospodarstwa domowego zawdzięczalibyśmy ten istotny postęp.

Naukowcy wysuwają także hipotezę, że spadek ten jest związany ze spadkiem spożycia produktów słonych, wędzonych lub marynowanych, od czasu rozpowszechnienia lodówek w gospodarstwach domowych. Wydawałoby się więc, że to przemysł rolno-spożywczy byłby odpowiedzialny za spadek liczby zachorowań na raka żołądka. Tak czy inaczej, nie jest to więc związane w żaden sposób z postępem medycyny.

A jeśli chodzi o kwestie genetyczne, wszystko wydawało się prostsze na początku: wyobrażano sobie, że DNA to zwykła wstążka z zakodowanymi informacjami na temat rozwoju organizmu, jak to jest w przypadku prostych programów komputerowych. I że w razie problemu lub mutacji wystarczy zmienić kod w programie.

Obecnie wiemy, że wszystko to jest o wiele bardziej skomplikowane, ponieważ:

  • istnieje DNA w postaci płynnej i końcówki DNA poza jądrem komórki,
  • geny aktywują się i dezaktywują w czasie, i w zależności od otoczenia, a my nie mamy najmniejszego pojęcia, dlaczego tak się dzieje,
  • mutacje są niekontrolowalne, najczęściej przypadkowe, więc bardzo trudno przewidzieć, w jaki sposób i którym z nich zapobiegać, by uniknąć przekształcenia się komórki w komórkę nowotworową,
  • dwoje bliźniąt może mieć wyjściowo identyczne DNA z takim samym genetycznym ryzykiem zachorowania na raka, żyć w tym samym miejscu i jeść to samo, a i tak u obydwojga nigdy nie dojdzie do rozwoju choroby w tym samym czasie, w takiej samej postaci i z takim samym postępem. Może się zresztą zdarzyć i tak, że u jednego z nich dojdzie do rozwoju choroby, a u drugiego nie. Czynniki środowiskowe, tryb życia, sposób odżywiania determinują ekspresję pewnych genów (nazywamy to epigenetyką) i ich możliwe rozregulowanie.

Badania w dziedzinie chorób nowotworowych można porównać z astronomią: nauką, która na początku wydawała się bardzo prosta, w której planety i gwiazdy wydawały się poruszać po mniej lub bardziej regularnych trajektoriach. Ale obecnie odkrywamy w tej dziedzinie coraz bardziej niezrozumiałe zjawiska: „zakrzywienie przestrzeni”, istnienie „antymaterii” albo „światy równoległe”. (Jeśli nie wiesz, o czym piszę, nie musisz się tym martwić. Są to wyrażenia wymyślone po to, by przełożyć słowa na takie równania matematyczne, które trudno jest ogarnąć ludzkim umysłem – nawet jeśli jest to umysł badacza, który dokonuje tych odkryć).

W badaniach w dziedzinie chorób nowotworowych jest tak samo. Pacjent słyszy na przykład, że ma ognisko nowotworowe, guz, przerzuty, ale nikt nie wie w rzeczywistości, dlaczego tak jest ani jak będą te zmiany ewoluować, ani jaka będzie skuteczność leczenia. Zresztą prawie wszystkie sposoby leczenia raka są „empiryczne”. To znaczy, że stwierdzono ich skuteczność, ale nikt nie wie, dlaczego tak naprawdę są skuteczne. Nie są znane nawet ich mechanizmy działania.

W ogólnodostępnej prasie obiecuje się nam bezustannie fantastyczne postępy, by nas uspokoić.

W rzeczywistości, drepczemy w miejscu, ośmielę się nawet powiedzieć – „bawimy się” (co może jednak nie być najlepiej przyjęte przez chorych…).

Dr Leonard Saltz, specjalista w dziedzinie nowotworu jelita grubego z Memorial Sloan-Kettering Cancer Center, najbardziej znanego w USA ośrodka leczenia raka, wyjaśniał na łamach New York Timesa szarą rzeczywistość:

Zbyt często zgłaszają się do nas ludzie, myśląc, że najnowocześniejsze leki mogą wyleczyć raka w stadium przerzutów. Często są zaskoczeni, że najnowsze technologie ich nie wyleczą6.

Bardzo niezręcznie i niedelikatnie byłoby powiedzieć im «Wszystko co mamy, to lek, który kosztuje 10 000 $ miesięcznie i który średnio przedłuży twoje życie o miesiąc lub dwa».

Ale bardzo często taka jest właśnie prawda. W zeszłym tygodniu, Wall Street Journal ogłosił, że firma Pfizer opracowała nową terapię raka piersi za 9850 $ miesięcznie. „Drobny” problem jest taki, że nie ma najmniejszego dowodu na to, że leczenie to będzie miało jakikolwiek efekt przedłużający życie pacjentek7.

Raczej zapobiegać niż leczyć

Najlepszym sposobem na to, by uniknąć pewnego dnia konieczności wizyty u onkologa, jest przyjąć już dziś anty-rakowy sposób życia, minimalizując w ten sposób ryzyko mutacji komórek. Chodzi o pewną kombinację konkretnych i udokumentowanych działań, które – jak można przyjąć – zmniejszą ryzyko zachorowania na raka.

Nie jest łatwo ocenić i przełożyć na wyniki naukowe swój tryb życia. Wiadomo jednak, że najlepsze, co możesz zrobić, by obniżyć bezpośrednie ryzyko zachorowania. Oto 5 najważniejszych zaleceń:

1. Unikaj żywności przetworzonej

Ogranicz spożycie rafinowanej żywności i napojów: napojów gazowanych, przetwarzanych produktów zbożowych, kwasów tłuszczowych trans, cukierków, wszelkich krakersów i ciastek, dań gotowych.

Jedz warzywa kupowane w postaci nieprzetworzonej, sezonowe, i jeśli to możliwe – lokalne, unikając przygotowywania ich w wysokich temperaturach (zwłaszcza grillowania i smażenia). Szczególnie zalecane są kapusta, rzeżucha, rzepa oraz warzywa liściaste.

Wybieraj dobrej jakości mięsa i ryby, a jeśli to możliwe – niehodowlane, lub przynajmniej z hodowli, w których panują warunki zbliżone do naturalnych (kury na wolnym wybiegu, zwierzęta na pastwiskach, ryby niehodowlane).

2. Zwiększ ilość spożywanych antyoksydantów i omega-3

Zmniejsz spożycie olejów bogatych w omega-6 (kukurydziany, słonecznikowy) na korzyść oliwy z oliwek czy oleju rzepakowego z pierwszego tłoczenia na zimno. Aby wzbogacić dietę o omega-3, nabierz zwyczaju częstego jedzenia małych tłustych ryb (najzdrowsze są sardele, sardynki, śledzie i makrele, dzięki wysokiej zawartości EPA i DHA, odpowiadających omega-3.)

Jedz żywność bogatą w antyoksydanty: kostkę gorzkiej czekolady (70% kakao), kieliszek lub dwa dobrego czerwonego wina dziennie, 3 filiżanki japońskiej zielonej herbaty dziennie (bez cukru).

Ważna jest także jakość trawienia: dbaj o zdrowie przewodu pokarmowego, łącząc błonnik z prebiotykami i probiotykami (żywność fermentowana).

Optymalizuj ilość witaminy D dzięki regularnemu przebywaniu na słońcu i suplementacji (1500 UI dziennie) od października do kwietnia. Dbaj także o wystarczającą ilość dzienną magnezu, potasu, witamin i pierwiastków śladowych.

3. Pamiętaj o regularnej aktywności fizycznej

Niedawno ukazało się bardzo obszerne badanie (na grupie 42 000 sportowców), na podstawie którego wywnioskowano, że wśród sportowców notuje się mniejszą umieralność związaną z chorobami serca i rakiem, niż wśród ludności ogółem. Jeśli chodzi o raka, różnica wynosi 40%, zaś w przypadku chorób kardiologicznych – 27%8.

4. Unikaj kontaktu z substancjami kancerogennymi

W środowisku zewnętrznym, w żywności, w ubraniach oraz w pomieszczeniach zamkniętych staraj się maksymalnie unikać kontaktu z substancjami chemicznymi i wybieraj produkty alternatywne nietoksyczne. Uważaj szczególnie na: uprawy nawożone herbicydami i pestycydami, na zanieczyszczenie powietrza, na toksyczne lakiery, detergenty, farby i inne chemikalia…

5. Zmniejsz poziomu stresu

Stres fizyczny i umysłowy także jest niekorzystny dla wszystkich komórek organizmu. Naucz się oddychać głęboko, zachowywać właściwą postawę ciała, żyć spokojnie i regularnie uprawiać sport na powietrzu i w słońcu (chodzenie po górach, kąpiele w morzu, jeśli możesz).

Uprawiaj ogród lub kwiaty na balkonie. Jeśli masz, zajmij się swoim zwierzęciem.

6. Dbaj o własne samopoczucie

Dbaj o to, by wybory dokonywane w życiu małżeńskim, rodzinnym, a także dotyczące wykształcenia i zawodu, przyniosły Ci prawdziwą równowagę na długo. Dzięki zajęciom społecznym, artystycznym, duchowym rozwijaj się wewnętrznie.

Dbaj o relacje z rodziną, przyjaciółmi, sąsiadami; jakość relacji międzyludzkich jest jednym z podstawowych czynników wpływających na długowieczność i szanse przeżycia w razie zachorowania na raka.

Im większe postępy poczynisz w zdrowym życiu, uwzględniając wszelkie aspekty Twojego życia, tym mniejsze ryzyko, że pewnego dnia spotkasz się twarzą w twarz z onkologiem tłumaczącym Ci, że… nic nie może dla Ciebie zrobić.

Zdrowia życzę,
Jean-Marc Dupuis

4 – Siemię lniane – 6 powodów by je codziennie jeść!

siemię lniane właściwości

1. Prawidłowa praca mózgu i serca, lepsza pamięć dzięki wysokiej zawartości kwasów tłuszczowych omega-3. To unikalna cecha siemienia lnianego. Nasiona lnu są bogatym i jednym z najlepszych roślinnych źródeł kwasów tłuszczowych omega-3 (zawierający 4: 1 stosunek kwasów tłuszczowych omega-3 do omega-6).  W naszej diecie niestety dominują kwasy omega-6, a więc siemię lniane jest świetnym sposobem żeby zrównoważyć proporcje i zadbać o odpowiedni poziom dobrych kwasów omega-3

2. Silna ochrona przed rakiem piersi. Nasiona siemienia lnianego są bezkonkurencyjne pod kątem ilości lignanów czyli fitoestrogenów roślinnych. To ich druga unikalna cecha, zawierają ich najwięcej. Lignany mają działanie antynowotworowe – hamują skutki działania estrogenu, który wspiera rozwój nowotworu.  Warto dodać, że nasiona lnu zawierają tych fitoestrogenów najwięcej spośród wszystkich pokarmów na świecie! Badania potwierdzają, że podawanie siemienia kobietom z nowotworem piersi powoduje zahamowanie rozwoju guza i przedłuża życie.

Jedno z przeprowadzonych badań polegało na podawaniu pacjentkom z rakiem piersi 0,3 miligrama lignanów pochodzących z nasion (żeby łatwiej było sobie wyobrazić jak mała to była dawka dodam, że 1 łyżeczka siemienia lnianego to aż 7 miligramów lignanów!). Po 10 letnim okresie obserwacji stwierdzono obniżenie śmiertelności z powodu raka piersi o ponad 70% w porównaniu z kobietami, które stroniły od lignanów.

3. Ukojenie dla przewodu pokarmowego. Kolejną unikalną cechą nasion lnu są śluzy (rozpuszczalne w wodzie włókna, które tworzą konsystencję żelową), które powlekają błony śluzowe przełyku, żołądka i częściowo dwunastnicy, chroniąc je przed agresywnym kwasem solnym i zmniejszając odczyny zapalne.

4. Niższy poziom cholesterolu – nasiona siemienia lnianego obfitują w roślinne sterole, które pomagają obniżyć poziom cholesterolu.

5. Szybsza przemiana materii. Siemię lniane poprawia perystaltykę jelit znajdujących się w siemieniu klejach roślinnych.

6. Bardzo dobre źródło błonnika, witaminy B1 i i miedzi, jak również minerałów, fosforu, magnezu i selenu.

Właściwości leczniczych siemienia lnianego jest mnóstwo, ja wymieniłam tylko kilka. Szczególnie jednak połączenie 3 unikatowych cech zdrowotnych siemienia lnianego jak bogactwo kwasów omega-3,  wysoka zawartość lignan i śluzu sprawia, że siemię posiada wyjątkowe walory zdrowotne, takiej unikatowej kombinacji nie znajdziesz w żadnych innych nasionach czy orzechach. To bez wątpienia jeden z najzdrowszych pokarmów na świecie o ogromnej mocy leczniczej. A to wszystko dostępne za dosłownie kilka złotych.

Do wyboru mamy brązowy i złoty len – to dwie podstawowe odmiany lnu a ich wartość odżywcza jest bardzo zbliżona.

jak stosować siemię lniane

Siemię lniane – źródło lignanów nr 1!

Porównując siemię lniane z innymi super zdrowymi ziarnami posłużę się tabelką:

siemię lniane właściwości zdrowotne

Źródło: dr Joel Fuhrman Koniec z dietami

Te liczby mówią same za siebie:) Siemię lniane zawiera prawie trzykrotnie więcej lignanów w porównaniu do nasion chia i ponad 7-krotnie więcej niż sezam (38 razy więcej niż nasiona słonecznika, 475 razy więcej od orzechów nerkowca i 3200 razy więcej niż orzeszki ziemne!) Również w przypadku zawartości omega-3 nie ma sobie równych. To prawdziwy superpokarm!

nasiona lnu bogatsze w składniki odżywcze niż olej lniany

Co wybrać – nasiona lnu czy olej lniany?

Moim zdaniem najlepszym i najbardziej naturalnym dla naszego organizmu jest siemię lniane w swojej oryginalnej, nie poddanej obróbce postaci czyli w ziarnach. Mimo, że olej z siemienia lnianego (tłoczony na zimno) jest jednym z najzdrowszych olejów na świecie to nasiona lnu są mają nad nim pewną przewagę. Dlaczego? Zarówno olej jak i nasiona lnu dostarczają cenne kwasy omega-3, ale nasiona lnu dostarczają dodatkowo dużą dawkę błonnika, przeciwutleniaczy i fitozwiązków. Zamiast oleju warto sięgnąć więc po łyżkę siemienia lnianego mielonego.

Czy warto kupować len mielony?

Natura zadbała o to by to co najcenniejsze w ziarnach lnu skutecznie chronić, to właśnie skorupka zabezpiecza w najlepszy sposób cenne wartości odżywcze kryjące się w siemieniu lnianym.  Jeśli jednak nasiona zostaną zmielone i wystawione na działanie powietrza, światła, wysokiej temperatury i czasu to niestety ulegają częściowemu utlenieniu…i stają się mniej wartościowe. Wystarczy młynek do kawy, by zapewnić sobie maksymalną świeżość mielonych ziaren. Jeśli chcesz możesz spróbować konsumować ziarna lnu w całości, ale staraj się je rozgryzać jak najdokładniej, żeby organizm mógł przyswoić cenne składniki odżywcze kryjące się w tych małych ziarenkach. Mielenie ziaren lnu ułatwia jednak życie i przyswajanie składników odżywczych:)

Podobnie jest z olejem lnianym, który jest jednym z najszybciej psujących się olejów, dlatego powinien być przechowywany w ciemnych szkle i w lodówce. Smak świeżego oleju lnianego powinien być słodki smak orzechowy.

Ile siemienia lnianego trzeba jeść?

Codziennie zjadaj 1 do 2 łyżek stołowych tych ziaren. Już jedna łyżka siemienia lnianego dostarczy dawkę cennych kwasów omega-3, które chronią nas przed nowotworami, chorobami serca i cukrzycą.

Jak stosować siemię lniane?

Wiele osób zalewa wodą 1 łyżkę zmielonych ziaren lnu na noc i wypija je rano – to świetnie działa na perystaltykę jelit. Ale uwaga siemię lniane ma silne działanie wiążące i rewelacyjnie chłonie wodę, trzeba więc pamiętać o odpowiednim nawodnieniu bo skutek będzie dokładnie odwrotny…

Siemię lniane mielone świetnie sprawdza się również jako produkt zastępujący jajka w ciastach czy kotletach (ma działanie wiążące). Możesz dodać trochę siemienia lnianego do muffinów, ciasta czy chleba a dzięki temu z pewnością wzbogacisz ich wartość odżywczą (jedno z badania dot. właściwości siemienia lnianego wykazało że obróbka cieplna podczas pieczenia nie powoduje utraty dużych ilości kwasów omega-3).

Olej lniany ma lekko orzechowy smak – świetnie sprawdza się w dressingach do sałatek, możesz nim również skropić ugotowaną kaszę.

Siemię lniane do picia? Tak to mój ulubiony sposób na włączenie siemienia lnianego do codziennej diety w postaci zielonych koktajli. Dorzucam prawie do każdego zielonego koktajlu 1 łyżeczkę i dzięki temu mam super zdrowy, sycący na długo i kremowy koktajl. Polecam!

Chcesz żyć 33% dłużej, zobacz co odkryli naukowcy z Harvardu….. Chodzenie do kościoła wydłuża życie

Trwające aż 16 lat badania Uniwersytetu Harvarda wskazują, że chodzenie do Kościoła i uczestniczenie w uroczystościach religijnych wydłuża życie aż o 33 proc. Wyniki badań zostały opublikowane przez jedno z najbardziej prestiżowych pism medycznych na świecie.

Naukowcy z Uniwersytetu Harvarda przeanalizowali dane na temat stylu życia 74 534 kobiet, które w latach 1992-2012 brały udział w Nurses’ Health Studies. Wszystkie badane kobiety były w roku 1992 wolne od chorób krążenia i nowotworów. Uczestniczki odpowiadały na pytania dotyczące diety i zdrowia, a także dotyczące uczestnictwa w obrzędach religijnych. Okazało się, że u kobiet, które brały udział w obrzędach religijnych, stwierdzono o 33 procent mniejsze ryzyko zgonu.

– Jak się okazuje, największym propagatorem zdrowego trybu życia jest prosty proboszcz parafii, który swoich parafian zachęca do relacji z Jezusem i udziału w nabożeństwach – twierdzi ks. Sławomir Abramowski, proboszcz parafii św. Jana Pawła II w Warszawie, który jest z wykształcenia także lekarzem.

Wyniki badań jednoznacznie wskazują, że w ciągu 16 lat trwania badania stwierdzono o 33 procent mniejsze ryzyko zgonu u kobiety uczestniczącej w nabożeństwach, w porównaniu z tymi, które do kościoła nie chodziły. Kobiety religijne o wiele rzadziej umierały na choroby układu krążenia i nowotworowe. Badanie pokazało też większy optymizm kobiet uczestniczących w nabożeństwach i mniejszą podatność na depresję.

– Do tej pory wszyscy myśleli, że zachęcając do chodzenia do kościoła zachęcam tylko do życia wiecznego. Teraz jest już medycznie udowodnione, że jestem również po prostu propagatorem zdrowego stylu życia – pisze na profilu facebookowym parafii ks. Abramowski. – Który z lekarzy, moich kolegów po fachu może się pochwalić taką skutecznością w profilaktyce poważnych schorzeń układu krążenia i nowotworów.

To jedne z największych badań tego typu. Spośród 74 534 kobiet w przeciągu 16 lat odnotowano 13 537 zgonów, w tym 2721 zgonów z powodu sercowo-naczyniowych i 4479 zgonów z powodu raka. Po wielu zmiennych i uwzględnieniu głównych czynników ryzyka okazało się, że kobiety uczestniczące w nabożeństwach częściej niż raz w tygodniu wykazały o 33 proc. mniejszą śmiertelność.

Wyniki badań prowadzonych przez naukowców z Uniwersytetu Harvarda zostały opublikowane w jednym z najbardziej prestiżowych pism medycznych na świecie JAMA Internal Medicine. „Religia i duchowość może być niedocenianym przez medycynę czynnikiem w tym, aby lekarze mogli odpowiednio diagnozować swoich pacjentów” – piszą autorzy badania na stronie The Jama Network.

źródło Niedziela(Artur Stelmasiak)

 

6 – Czy rezygnować z glutenu, jeśli jestem zdrów?

wersja oryginalna tutaj: https://www.pocztazdrowia.pl/artykuly/czy-rezygnowac-z-glutenu-jesli-jestem-zdrow

Gdy widzisz łany zboża na skraju drogi, czy potrafisz rozpoznać, jaki gatunek pszenicy na nim rośnie? Pszenica zwyczajna, pszenica orkisz czy może pszenica kamut? Jeśli tak, to Cię podziwiam! Termin „pszenica”, którego potocznie używa się na określenie zboża będącego głównym składnikiem żywności (chleb, mąka, wypieki, makaron), w rzeczywistości jest bardzo ogólne. Termin ten zawiera w sobie bowiem dziesiątki różnych jej gatunków. Orkisz, pszenica zwyczajna i kamut to różne gatunki pszenicy, tak samo jak burgund i bordeaux to różne gatunki wina. Odnaleźć się wśród różnych gatunków pszenicy

******************************************

Aż w 80% Twój stan zdrowia zależy od… sposobu Twojego odżywania, tego, jak sypiasz, poziomu Twojego stresu oraz od stanu środowiska, w którym żyjesz 90% nowotworów bezpośrednio wiąże się z trybem życia: nieodpowiednim odżywianiem, paleniem tytoniu, brakiem ruchu i zanieczyszczeniem środowiska! Nieodpowiednia dieta ma wpływ na powstawanie nowotworów, cukrzycy typu 2, osteoporozy, chorób serca czy nawet zwyrodnieniowego zapalenia stawów (artroza)! Jak w naturalny sposób skutecznie walczyć z chorobami wynikającymi ze złego stylu życia – przeczytasz w Kronikach Poczty Zdrowia W trzech tomach zebrano najważniejsze artykuły Jeana-Marca Dupuis, publikowane w newsletterze Poczta Zdrowia. Aby zyskać więcej informacji, kliknij tutaj.

******************************************

Wszystkie gatunki pszenicy mają wspólnego przodka: dziką pszenicę. Została ona oswojona przez ludzi jeszcze w epoce neolitu, nieco ponad 10000 lat temu. Następnie skrzyżowano ją z innymi roślinami i otrzymano pszenice płaskurkę, prehistoryczną odmianę zboża, o wysokiej zawartości skrobi. Różne gatunki tego zboża zostały wyselekcjonowane, aby otrzymać pszenicę durum, wykorzystywaną później do produkcji makaronów i kuskusu. Jeszcze innym gatunkiem pszenicy powstałej z mutacji płaskurki jest kamut. Kiedy w Biblii mówi się o tym, jak faraon napełniał swe spichlerze pszenicą, to właśnie o tych gatunkach pszenicy mowa. Następnie płaskurka została ponownie skrzyżowana z inną rośliną zielną (tzn. z rośliną o miękkiej, niezdrewniałej łodydze), aby otrzymać pszenicę zwyczajną oraz orkisz. Ludzie często myślą, że orkisz jest bardzo starym gatunkiem pszenicy, a niesłusznie! W rzeczywistości jest jednym z najmłodszych. Pomyłka wynika z faktu, że pszenica samopsza, która jest jednym z przodków współczesnej pszenicy, jest także często nazywana małym orkiszem (podczas gdy jedno z drugim nie ma nic wspólnego, gdyż mały orkisz to po prostu udomowiona i zmodyfikowana pszenica samopsza). Orkisz jest zatem, podobnie jak pszenica zwyczajna, współczesnym gatunkiem pszenicy, wielokrotnie krzyżowanym i bogatym w gluten. Oznacza to co prawda, że ciasto zrobione na jego bazie dobrze wyrasta, ale to oznacza również, że jeśli chcesz wykluczyć z diety gluten, to nie powinieneś jeść orkiszu… Nowe gatunki pszenicy Ale historia pszenicy na tym się nie kończy. W latach 50. i 60. ubiegłego wieku w laboratoriach wyhodowano nowe, wysokowydajne odmiany pszenicy. Choć wydaje się to niewiarygodne, obecne gatunki pszenicy zawierają 42 chromosomy, podczas gdy jej protoplasta – pszenica samopsza –zawierała ich tylko 14. Jak wyjaśnia znakomity Julien Venesson w swojej książce „Gluten, comment le blémoderne nous intoxique” (której tytuł można tłumaczyć następująco: Gluten – w jaki sposób truje nas nowoczesna pszenica), pszenica jest zmutowanym zbożem, a jej spożycie niesie za sobą nieoczekiwane i niepokojące konsekwencje – nie tylko dla naszego zdrowia, ale i dla środowiska. Współczesna pszenica torturuje Twoje jelito cienkie Współczesna pszenica, wielokrotnie krzyżowana i modyfikowana genetycznie, zawiera niezliczoną ilość nowych białek, z których wiele nie podlega trawieniu przez człowieka. Ale to nie wszystko. Białka nietrawione przez organizm ludzki u osób genetycznie predysponowanych wywołują stan zapalny w jelitach, będący prawdziwą torturą. Stwierdza się wówczas nietolerancję glutenu – chorobę zwaną celiakią, która dotyka 1% ludzkości. I tu kończy się oficjalna dyskusja, ponieważ wiele ostatnich badań naukowych wykazało, że w rzeczywistości gluten zawarty we współczesnej pszenicy jest szkodliwy dla wszystkich, łącznie z osobami, które nie mają nietolerancji. Pszenica szkodliwa dla wszystkich Badania amerykańskich naukowców dowiodły, że pszenica jest szkodliwa dla wszystkich. Dopiero co opublikowana praca jest owocem współpracy naukowców ze Szpitala Ogólnego w Massachusetts, z Uniwersytetu Johna Hopkinsa i z Uniwersytetu Medycznego w Maryland. Naukowcy badali skutki spożycia glutenu w trzech grupach: u chorych na celiakię, u osób źle tolerujących/wrażliwych na gluten i u zdrowych wolontariuszy. Wynik: we wszystkich przypadkach konsumpcja pszenicy zaburzyła wydzielanie hormonu zwanego zonuliną, a w efekcie znacznie zwiększyła przepuszczalność jelit. A skutki tych zaburzeń mogą być straszne. Upośledzenie wchłaniania istotnych dla zdrowia substancji odżywczych nie jest jedynym niepożądanym skutkiem. Nieszczelne jelito może wpuścić do krwioobiegu pewne białka, które zadziałają na nasz organizm niczym mali terroryści, wywołując choroby autoimmunologiczne i zwiększając ryzyko zachorowalności na raka. Najbardziej znane frakcje tych białek to prolaminy i gluteliny…  Tworzą one w Twoim organizmie prawdziwą zorganizowaną bandę przestępczą terroryzującą wszystko wokół. Szerokiej publiczności znane są pod nazwą gluten. Gluten powstaje z połączenia prolamin i glutelin. Nie jest substancją występującą samoczynnie. Obecnie coraz częściej przyznaje się oficjalnie, że spożycie glutenu jest niebezpieczne, choć skutki te były długo bagatelizowane przez władze medyczne. Coraz więcej osób źle toleruje gluten, a to objawia się bardzo różnymi symptomami. Poczynając od biegunki i wzdęć, poprzez depresję i bóle stawów, aż po wszelkiego rodzaju choroby. Stąd też zaskakujące efekty diety bezglutenowej, która może nie tylko rozwiązać problemy trawienne, ale poprawić nastrój, dodać energii, zmniejszyć podatność na infekcje. Jakie są pozytywne efekty diety bezglutenowej? Jeżeli nie dotyczą Cię żadne z wyżej wymienionych objawów, weź pod uwagę fakt, że dieta bezglutenowa jest prostym i skutecznym sposobem na zachowanie zdrowia jelit i ograniczenie występowania chorób przewlekłych i nieuleczalnych, takich jak choroby układu autoimmunologicznego. W badaniu, w którym wzięli udział zdrowi, dorośli ochotnicy, wykazano znaczny spadek produkcji białek zwanych cytokinami, działających prozapalnie, na skutek diety bezglutenowej. A przecież stany zapalne to bardzo ważny czynnik wywołujący choroby kardiologiczne, nowotworowe, depresję i wiele innych. Jest więc prawdopodobne, że dieta bezglutenowa lub o ograniczonej zawartości glutenu, mogłaby mieć także istotny korzystny wpływ na nasze zdrowie. Dlaczego więc nie spróbować? Zdrowia życzę, Jean-Marc Dupuis PS Jeśli myślisz, że te informacje mogą zainteresować kogoś znajomego, śmiało mu je prześlij. A jeśli jeszcze nie jesteś prenumeratorem Poczty Zdrowia, a również chciałbyś otrzymywać ten newsletter bezpłatnie, możesz podać swój adres e-mail tutaj.

Tekst pochodzi ze strony https://www.pocztazdrowia.pl/artykuly/czy-rezygnowac-z-glutenu-jesli-jestem-zdrow © Poczta Zdrowia sp. z o.o.