„Po czym poznać, że to Ja mówię?”

14 września 2021, autor: Krzysztof Osuch SJ

„Kochać a miłować, pamiętasz, kiedy wyjaśniałem tobie tę różnicę, Moja mała oblubienico?”.

Wiem, że mówiłeś o tym, ale nie pamiętam kiedy…

„Dlatego na nowo, przypomnimy to sobie, Moja ukochana, ponieważ, aby kochać, należy posiąść umiejętność słuchania, ale by miłować – naprawdę trzeba posunąć się o krok dalej. Okazuje się, że miłowanie braci, którzy was pozdrawiają i dobrze czynią jest łatwą sztuką i czynicie wobec nich wiele dobra, także spontanicznie. Gdy jednak spotkacie osobę wam nieżyczliwą albo okazującą otwartą wobec was wrogość, a niekiedy i agresję – o, wówczas w Moich dzieciach włącza się automatycznie stare rozwiązanie: „Oko za oko, ząb za ząb”. W ferworze emocji nie pamiętacie Moich wskazań, że jeśli ktoś uderzy cię w prawy policzek nadstaw mu i drugi, a wydają się być wam skrajnie nierealne do wykonania.

Ja, najmilsza, dobrze znam wasze rozterki, ale każdy, i nie wolno wam o tym zapominać, otrzymuje wystarczającą ilość Mojej Łaski, jeśli uczestniczy w życiu sakramentalnym, aby zło dobrem zwyciężać.

Mówicie o Stefanie Wyszyńskim jako wspaniałym patriocie i mężu stanu, lecz mało kto ma świadomość, ile musiał wycierpieć dla Mego Imienia, właśnie poprzez zwycięstwo nad wrogami – przez przebaczenie. Zatem miłowanie będzie dla was trudniejszym i nie będzie wchodziło w żadne kompromisy z grzechem wrogości czy odpłacaniem innym tą samą monetą. Otóż, po tym wszyscy poznają, że jesteście Moimi uczniami, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali.

Na tym polega wiara połączona z uczynkami. Taka wiara naprawdę przenosi góry i takich Polaków szafujących przebaczeniem, niczym najdroższym skarbem, potrzeba, Anetko, twojej Ojczyźnie. Ach, wiesz, najmilsza od kogo zaczniemy. Miłować to także przyjąć wolę Ojca, nawet jeżeli będzie ona związana z Krzyżem niezrozumienia i niekiedy niepewności i lęku. Łatwo przyznawać się do Mnie, gdy wokoło ciebie są osoby związane z Kościołem i zachowujące Moje przykazania, ale gdy znajdziesz się w innym środowisku, jakże dalekim od wiary, i tam zaczniesz mówić o Mnie – o, nie oczekuj oklasków i pochwał, ale raczej sprzeciwu, śmiechu i odrzucenia.

Jeżeli cię nie umyję, nie będziesz miał udziału ze Mną. Kąpiel w wodzie przeciwności pozwala wam na wybielenie waszej duszy i obmycie z brudu pychy i samozadowolenia. Bardzo dobrze, ukochana, że X. nie przyjęła wyciągniętej ręki, jednak liczy się chęć pomocy i wyjścia jej naprzeciw. Czemu ”bardzo dobrze”? – bo takie maleńkie odrzucenie pomocy buduje w tobie chęć zrozumienia cudzej biedy; a i ty kiedyś możesz nie przyjąć wyciągniętej dłoni. Naukę dobrze zapamiętasz, Mój kwiatuszku. Jednak nie zniechęcaj się takimi sytuacjami, mówią one wiele i mogą pomóc przyjąć drugiego w jego biedzie.

Nie chciałbym, mała Moja, abyś kiedykolwiek odtrąciła Moją rękę, kiedy wzywam cię do pójścia za Mną drogą Mego Krzyża. Pamiętamy, jak w nowicjacie, myślałaś z lękiem o słowach Moich z tej właśnie Ewangelii: ”Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie Krzyż swój i niech Mnie naśladuje”.

Tak, bo wydawało mi się, że zażądasz ode mnie jakiegoś strasznego cierpienia w życiu zakonnym, a ja starałam się go uniknąć…

„Ach, niczym Piotr, co chętnie ściągnąłby Mnie z Krzyża, jeszcze zanim na nim zawisnąłem. Taki miłośnik życia! O, Ja również miłuję życie i w pełni je posiadam, dlatego poświęcam za was w Ofierze samego Siebie, abyście byli uświęceni w prawdzie. Pomyśl dobrze, najdroższa, czy dotąd podałem tobie jakiś Krzyż, który byłby nie do uniesienia i leżałabyś pod nim jak martwa, nie mając siły, by wstać i iść dalej?”.

Nie, Jezu.

„Widzisz, maleńka, nie daję tobie dziś czy jutro ”jakiegoś krzyża”, ale ten Mój – najdroższy i najwspanialszy; ten będący narzędziem miłości stwarzającej, gdzie dokonałem Mojej Paschy i ocaliłem ludzkość raz na zawsze. Umarłem, aby owce miały życie i miały je w obfitości. Rozważ więc, drobinko, czy jest potrzeba, by wołać razem z Piotrem, w lęku i niepewności: Panie, nie przyjdzie to nigdy na Ciebie! Czy Mój Krzyż jest złem wcielonym i każdy, co podejmie się nieść go wspólnie ze Mną, zmierza na zatracenie? O, to pytanie oczywiście ma was skłonić do myślenia, ale i do wiary!

Ja zwyciężyłem świat, a wy ze Mną możecie i powinniście wyznać śmiało, że tym zwycięstwem, które zwyciężyło świat, jest wasza wiara – we Mnie, lecz i w ten zwycięski Znak, na którym tak wiele dusz przeszło od tajemnicy kochania – do miłości nieprzyjaciół, aż za cenę oddania swego życia. Chcielibyście, aby było wam łatwiej zrozumieć dar cierpienia Mojego i Mojego cierpienia w was. Nawiążcie ze Mną dialog, nawet gdy zdaje się wam, że nic nie mówię albo że tylko wasz umysł znajduje dla was gotowe odpowiedzi.

Po czym poznać, że to Ja mówię? Po długim trudzie słuchania, aby usłyszeć; po wymagających słowach, które zwykle budzą w was sprzeciw i opór, ale potem stają się lekkim brzemieniem i słodkim jarzmem.

Wreszcie, głębokie Życie Eucharystyczne w zjednoczeniu ze Mną pomoże wam nawiązać ze Mną rozmowę, podczas waszych codziennych zajęć. Po przyjęciu przez was Komunii Świętej wcale nie opuszczam świątyni waszego serca, ale nadal jestem i działam. Jeśli wasza pamięć nie jest w stanie Mnie ogarnąć, by trwać przy Mnie – zasięgnijcie rady od Naszej Niebieskiej Mamy. Któż jak nie Ona posiadł sztukę tęsknoty za obecnością Syna, kiedy byłem już daleko od nazaretańskiego domu ? Fizycznie Matka nie zawsze mogła być przy Mnie, ale Sercem była bezustannie.

Kochaj Ją, Anetko, a nauczy cię tęsknoty za Mną z minuty na minutę i powracania do tego miejsca w twej duszy, gdzie wciąż jestem, żyję i działam”.

Kocham Cię, Jezu. Dziękuję Ci.

„Kochaj Mnie bardziej. Miłość nie lubi poprzestawać na małym. W miłości, Anetko, bądź naprawdę wielką!

Kategoria: Bez kategorii

Zostaw odpowiedź