O CIERPIENIU

27 lipca 2021, autor: Krzysztof Osuch SJ

[Trudno o… lepszą lekcję na temat cierpienia – z Jezusowej perspektywy! Chyba nie trzeba… polecać. Dla wszystkich jest to „temat” tak ważny i trudny! ]

„Moja jesteś, Anetko. Znaczenie posiadania nowego imienia oznacza, ukochana, twoją przynależność do Mnie. O, dlaczego nie dzielisz się ze Mną, Mój kwiatuszku, troskami, które nosisz w swoim małym sercu? Przecież Ja mogę i chcę temu zaradzić. Ach, najdroższa, ożyw dziś swoją ufność w Moją dobroć i wszechmoc, a nie doznasz wstydu”.

Jezu, widzisz, że mama źle się czuje, a ja nie mogę jej w żaden sposób pomóc.

„Cóż, maleńka, zdaj się na pomoc Najlepszego Lekarza i nie bój się prosić o więcej niż zdrowie. Otóż, złóż we Mnie całą swą nadzieję, a to, czym się niepokoisz, stanie się źródłem twego uświęcenia. Moja ukochana Anetko, uwierz, że często nie zabieram wam od razu wszystkich cierpień, abyście rzeczywiście nauczyli się ufać niejako jak ślepiec, który uparcie woła: Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną! Tak.

A wy?

Wasze ciche prośby niekiedy przypominają słowa szeptane na wietrze i jeszcze zastanawiacie się, czy nie zasnąłem przypadkiem i mogę was nie usłyszeć. Boże, słuchaj głosu mego, gdy się żalę, zachowaj me życie od lęku przed wrogiem. Widzisz, najdroższy Mój kwiatuszku, lęk – nieuświadomiony przez was lęk przede Mną sprawia, że nie umiecie Mnie prosić z wiarą, że was naprawdę i słyszę, i wysłuchuję. Tak, Anetko, lęk, że miałbym woleć, by spoglądać bezczynnie, jak cierpią Moje ukochane dzieci. Nie, Ja mogę w każdej chwili zabrać wasz ból czy smutek, a jeśli nie czynię tego natychmiast, to raz, z powodu waszej małej wiary, a dwa, że kochając was, widzę nieskończenie więcej i lepiej.

Mam na celu uświęcenie całego rodzaju ludzkiego, Anetko, i wiem, jak wzajemnie możecie wspierać jedni drugich i pomagać sobie niejako dźwigać wespół ze Mną ciężary innych.

Pamiętasz, że tak w domu zakonnym, ale i w rodzinie, gdzie cierpi jeden członek Mego Ciała – cierpią z nim inne, ale cierpię i Ja, samotny niekiedy, ubogi i niechciany. Zgodzisz się, że każdy ból i słabość jest bardzo szybko zwalczana, niestety – czasem w taki sposób, jakby była wielkim przekleństwem i złem, które musicie natychmiast wyciąć, niczym chwasty, o których już mówiłem.

Ach, maleńka, a kto z przekleństwa wyprowadził błogosławieństwo i nowe prawdziwe życie?

Co uczynił Mojżesz, zobaczywszy złotego cielca sporządzonego przez grzeszny lud? Mała Moja, gwałtowna walka ze złem nie jest wskazana. Jego gniew, owszem, był całkiem słuszny, podobnie jak Mój w świątyni, gdy powywracałem stoły i rozrzuciłem monety bankierów. Lecz, Moja Anetko, gniew z powodu grzechu nie może obrócić się przeciw grzesznikom. Podobnie gniew czy bezradność w obliczu czyjejś choroby – także nie może być pielęgnowana i podsycana przez Moje dzieci. Nie.

Moja Anetko, trzeba uzbroić się w cierpliwość i stanąć niczym niewinny, cichy Baranek, aby właśnie w uległości i posłuszeństwie woli Ojca zostać wysłuchanym. Ja, kochanie, jak sama wiesz, w cierpieniu i bólu nie skupiam się na nich, ale kocham was i marzę o tym, jak was uszczęśliwić. Zapominam o sobie, aby być dla was Pokarmem, Napojem, Wszystkim dla wszystkich.

Widok grzechu, tak, drobinko, rodzi gniew i smutek, ale nade wszystko trzeba i nad nimi czuwać, aby ani przez chwilę nie stać się niewolnikiem uczuć. Pamiętasz: Synowie są wolni. Oddalam ciągle karę za grzechy, która teraz, ukochana, wisi nad wami. Oddalam, ponieważ zniszczenie grzechu wiąże się z ogromnym cierpieniem grzeszników.

Widzisz, że powstrzymywany dłonią Naszej Mamy, pragnę go wam oszczędzić. Dlatego najdroższe Moje dzieci powinny, Anetko Moja, odważnie i wielkodusznie, w zjednoczeniu z Moją wolą podchodzić do tajemnicy cierpienia – czy to chodzi o wasze cierpienie, czy też ból waszych najbliższych.

Ukochana, będą walczyć przeciw tobie, ale nie zdołają cię zwyciężyć. Powtórzę: będą walczyć: ciało, szatan i świat, ale zostaną pokonani przez ukrzyżowaną Miłość i twoje twarde „tak”. Dlaczego ”twarde”? – bo raz podjęte i wypowiedziane, trwa i będzie trwać.

Bądź pełną ufności niewiastą, prosząc o cokolwiek swego Męża, a gdy prosisz, naprawdę uwierz, że otrzymasz; jak dziecko bezkrytycznie ufa swoim rodzicom. Pozostaje prosić Mnie w duchu Mej Matki, jak cię zresztą uczyła: Mówisz i zostawiasz. Dokładnie w ten sposób, gdy przynosisz swój dar: nie jest twoim i nie musisz ponownie rościć sobie prawa do niego.

A co do owego ślepca z Jerycha, Moja drobinko, wołał i prosił; a ty, maleństwo Moje?

Właśnie w zjednoczeniu ze Mną na Krzyżu – zanosisz do Taty gorące prośby i błagania, a one zawsze są wysłuchane, Moja Anetko, zawsze. Nie mogę nie słuchać tego ziarenka, które sam wrzuciłem w ziemię, a teraz rośnie. Wiesz, Moja mała, zdziwiłabyś się, jak tajemnicza i niezwykła jest droga tego ziarenka właśnie jeszcze w głębinach ziemi. Zanim ukształtowałem cię w łonie matki, znałem cię.

Oto rodzę was w bólach, aż Chrystus w pełni się w was nie ukształtuje – tak, drobinko, pisał Mój Apostoł.

A Bóg ze swej woli zrodził was przez Słowo Prawdy, abyście byli jakby pierwocinami Jego stworzeń.

Podobnie, Moja ukochana, jesteśmy teraz na drodze porodu, a zatem Ja mówię do ciebie, lecz i do Moich ukochanych dzieci, abyście wzrastali w ukryciu – w wierze, miłości i w nadziei, że z ziarna wyrośnie wielkie drzewo, w którym odpoczną znużone swym lotem ptaki.

Moja Anetko, jeśli dziś kładę i w twoje małe dłonie owo ziarenko cierpienia, bądź tą, która pierwsza umieści je u stóp Mego Krzyża. Tam jest jedyne miejsce, na którym może obumrzeć i wydać owoc obfity”.

Jezu, czy chodzi o to, aby każde moje cierpienie było i twoim?

„Tak, ukochana, ale i te niepokoje, o których inni tobie opowiedzą, trzeba położyć je u Moich stóp, w cieniu Krzyża – tylko tam ziarno będzie bezpiecznie obumierać i wzrastać, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić.

Kocham cię i chcę, abyś pozwoliła Mi nieść twoje ciężary. Jestem blisko. Moja Miłość wobec stworzeń nie słabnie z powodu cierpień czy grzechów waszych. Ach, kocham i pragnę być kochany, a jakże często przez cierpienie upominam się o pierwszeństwo w życiu Moich wybranych.

Tak, kwiatuszku, bądź Moim uśmiechem w tym smutnym, omamionym grzechem świecie, gdzie prawdziwą radość życia okryły chmury. Nie tak ma być między wami. Nie. Jestem Bogiem radości i wiemy, Moja mała, że przez łzy uśmiech jest też możliwy, a nawet piękniejszy, bo Mój”.

Jezu zatroszcz się o […].

„Tak pamiętam o niej i kocham. Jestem z wami tam, gdzie się udacie – aby objawiać Moją wszechmoc i miłosierdzie. Kocham, Anetko i chcę być bardziej kochany. Pamiętaj o tym!”.

Kocham cię, Jezu, zajmij się bólem mamy. Zostawiam go Tobie. Ufam!

„Błogosławię twoim dobrym pragnieniom. Ufaj tak, jakby poza Mną nie było na świecie innych lekarzy. Kocham cię”.

Może być zdjęciem przedstawiającym 1 osoba
Kategoria: Bez kategorii

Zostaw odpowiedź