„Czy Miłość Wcielona może was karać?”

6 lipca 2021, autor: Krzysztof Osuch SJ

W kaplicy adoracji usłyszałam:

,,Dwóch ludzi przyszło się modlić do świątyni.

Jeden był faryzeusz, drugi celnik.

Drugim imieniem modlitwy słuchania jest modlitwa skruszonego serca, która rodzi się z lektury Słowa Mojego, ze słuchania Słowa.

Nie martw się, najdroższa, panią, która siedzi za tobą, nie musi rozumieć czy też wiedzieć, czemu modlitwa Mojej drobinki polega na pisaniu. Ach, wszak nie zapisujesz własnych przemyśleń, bo ich nie posiadasz, ale Moje Słowa, które słyszysz w ciszy. Powiedz, ukochana, czy nie prowadzą one ciebie do postawy celnika?

Powiedziałem:

Służcie sobie wzajemnie, tym darem,

jaki każdy otrzymał.

Jeśli kto ma dar przemawiania,

niech to będą jakby Słowa Boże.

Cóż, maleńka, a gdy otrzymałaś dar słuchania, co z nim zrobisz, Mój mały bogaczu; czy zakopiesz w ziemi, czy będziesz się nim dzielić, aby inni mogli kosztować Jego owoców?

Jeżeli dziś przypomniałaś sobie,

że jestem Czułością samą, jak i powiedziałem kiedyś,

czy nie masz teraz, kochanie, słodkiego obowiązku szafowania Moją czułością, nawet, jeśli będzie to ciebie kosztować?

O, pomogę tobie. Oto, niosąc do Moich stóp paralityka, jego bliscy nie wątpili w Moją wszechmoc, podobnie jak Abraham, który nie oszczędził swego jedynego syna, gotów złożyć go w ofierze, jak mu poleciłem.

Dlaczego cofasz swą rękę

i prawicę trzymasz w zanadrzu?

Ja nie tyle cofam swą rękę, Anetko, ale raczej wyciągam ją i otwierając karmię do syta Moje dzieci Niebieskim Pokarmem.

Czy gdybym nie złożył siebie samego na ołtarzu Krzyża jako przebłaganie za grzechy całego świata, moglibyście dzisiaj kosztować słodkich owoców Mojej Męki, Śmierci i Zmartwychwstania?

Ach, nie, a i Ja teraz nie odmówię wam niczego,

o co z wiarą Mnie poprosicie, bo jak sama zauważyłaś, posłuszeństwo w wierze Mojemu Słowu przynosi błogosławione owoce.

Mój drogi Izaaku, ile razy pozwolisz się zaprowadzić na górę, gdzie Pan się ukazuje, nie widząc baranka ukrytego w zaroślach?

Jakiej wiary potrzeba, kiedy z rąk Tego, który jest Miłością, nie otrzymujesz obiecanego przezeń dobra, lecz doświadczasz przemocy mroku i śmierci? Dobro przyjęliście z ręki Boga,

a zła przyjąć nie możecie.

Nie, Ja nie stwarzam zła.

Nie zabiłem milionów, podczas 2 wojny światowej, jak Mnie obwiniacie często.

Nieprzyjazny człowiek to sprawił , ale nie sam, lecz demony, których jedynym zajęciem jest zabijać, kraść i niszczyć.

Cóż więc najdroższa powiemy? Jaka to Boża sprawiedliwość, co dopuszcza śmierć niewinnych istot?

Jakie to Boże wejrzenie niewidzące cierpienia syna, którego trzeba spuszczać przez dziurę w dachu, bo tłum toruje wejście do domu?

Anetko, nie chcę śmierci grzesznika , ale mam sposoby, aby go uratować nie zawsze takie, jak podpowiada wam, słabym, skażone grzechem pierworodnym, wasze spojrzenie na przeszłość, przyszłość i teraźniejszość.

Kiedy mówicie uparcie: Widzimy – grzech wasz trwa nadal. Gdy dozwolicie, abym przeniósł was, znanym dla Mnie sposobem na skrzydłach orlich, wtedy naprawdę dajecie miejsce na działanie Mojego Ducha w was.

Ostatecznie Ja niosę Moje dzieci, tak jak niosłem Izaaka i przeprowadziłem go ze śmierci do życia. Tak, Mój jedyny syn. Nigdy nie patrzę na wasze życie i problemy zbiorowo, ale indywidualnie, wołając po imieniu i uzdrawiając, podnosząc w Moje Imię z niespotykaną dla was siłą i miłością.

Ta miłość nie traktuje wielu jako wielu, lecz zawsze pochyla się i dotyka konkretnego człowieka w jego konkretnej biedzie i zagubieniu. Widzisz, szatan działa odwrotnie, przekonuje was, że nie można pomagać grupom ludzi, ale łatwo można grupami rządzić i manipulować, jeśli zapomną o swym indywidualnym powołaniu i wybraniu.

Abraham wiedział, że wezwałem go po imieniu, wiedział wreszcie, że nigdy nie cofam raz danego Słowa i tu zrodziła się jego wiara i ufność.

Czy i wy, Anetko, nie jesteście pokoleniem Abrahama i dziedzicami obietnicy?

Kto wam powiedział,

że obecne miejsce waszego przebywania jest trwałym i niezniszczalnym domem?

Czy i wy daliście się zwieść podszeptom ducha ciemności i miłośników tego świata?

Czy sądzisz ukochana,

że Bóg nigdy nie płacze?

Ach, nie. Bóg płacze nie tylko nad przyszłym zniszczeniem Jerozolimy, lecz i nad waszą obecną biedą.

Ale, kochanie, trzeba, abyście wasze plany stawiali na niższym szczeblu niż Moje, nie zaś odwrotnie.

Ja płaczę, widząc cierpienie i ból konkretnego syna lub córki, ale wraz z Moim Synem, Anetko, zgodziłem się na trud, ból i cierpienie, aby je uświęcić i oczyściwszy was, przygotować na radość, Wieczną Radość, w Moim Domu.

Wielokrotnie przemawiałem do ojców przez proroków, ale gdy nadeszła pełnia czasu, przemówiłem przez Syna.

Każdy, kto słucha Słowa

i wierzy w Syna,

ma życie wieczne.

Nie nakazuję wam gloryfikować cierpienia i mówić oszczerstwa, które wam samym wyrządzają krzywdę, bo mówicie:

Bóg mnie ukarał.

To jest wielkie oszczerstwo, na miarę innych kłamstw, wkładanych do umysłów i serc za sprawą ducha nieczystego.

Czy Miłość Wcielona może was karać?

Nie, nigdy.

Natomiast wy sami przez wasze grzeszne wybory, Anetko, sami na siebie zsyłacie karę.

Ja, najmilsza, nie potępiam was,

lecz nienawidzę waszych grzechów i pragnę, aby spłonęły na zawsze w ogniu Mojej miłości.

Nie jestem Bogiem,

któremu miła nieprawość.

Jedyną i główną przyczyną wojen, cierpień i niesprawiedliwości są grzechy wielu.

Ale Syn Człowieczy przyszedł,

aby zniszczyć dzieła diabła.

Wiesz, ukochana, Ja pozwalam na jego bardzo otwartą walkę z potomstwem Niewiasty, a w niektórych momentach, w sposób szczególny, może się wam wydawać, że oddałem cały świat we władanie ducha ciemności.

O, tak, Anetko, teraz też jest ten moment, gdy pytają:

Czemu się ukrywasz w czasach zamętu, gdy występny się pyszni,

biedny jest w udręce

i ulega podstępom, które tamten uknuł?

Moja drobinko, wiara pozostaje niewzruszonym ogniwem w łańcuchu kłamstw, których jesteś świadkiem,

a kto we Mnie wierzy,

na pewno wstydu nie dozna.

Chciałbym ukochana, abyś niczym dzielna niewiasta , walczyła z Moją mocą pod sztandarem Krzyża z podstępami złego ducha. Daję tobie oręż zaczepny i obronny. Tym zaczepnym pozostaje, Moja mała, nasze cierpienie, ukryte przed światem i ludzkim wzrokiem, lecz niestety nie przed naszym nieprzyjacielem, który cię zajadle nienawidzi.

Jaka jest broń zaczepna?

Drobinko, Moje Słowo, jeśli będziesz je przytaczać w chwilach walki, wytrącisz go z pewności bycia zwycięzcą, bo w tym kłamstwie on trwa nieustannie.

Nie toczymy bowiem walki przeciw ciału i krwi, ale przeciw pierwiastkom duchowym zła na wyżynach niebieskich.

Moja najmilsza Anetko, wróćmy do modlitwy faryzeusza i celnika. Ten drugi odszedł do domu usprawiedliwiony. Nie odmówił różańca ani litanii, nie dał jałmużny i nie rozwinął świętego zwoju, aby go odczytać. Tak i ty. Nic nie uczyniłaś dla Mnie, ukochana, podczas pobytu w kaplicy, a teraz trzeba ci otwarcie wyznać:

Jestem służebnicą nieużyteczną,

zapisałam Jego Słowo, nie swoje.

Przeprowadził mnie przez mrok i gęstą mgłę do światła swej nauki, ukrzyżował wraz z Sobą i hojnie obsypał swymi darami.

Czym się Panu odpłacę za wszystko, co mi wyświadczył?

Nie, ukochana, nie porównuj się z tymi, którzy z pobożności odczytują przede Mną liczne modlitwy, ty chodź za Mną, jak Ja ciebie prowadzę, a tamtym nieświadomie wskażesz drogę jeszcze doskonalszą, drogę modlitwy słuchania i miłości, Moją drogę. Pójdź za Mną, Moja mała i kochaj”.

Może być zdjęciem przedstawiającym 3 osoby

Kategoria: Bez kategorii

Zostaw odpowiedź