„Oni nie boją się zarazy, oni boją się nade wszystko otworzyć dla mnie drzwi swoich serc”

3 kwietnia 2021, autor: Krzysztof Osuch SJ

[Pada wiele cennych zdań wartych rozważenia…, na tytuł wybrałem powyższe. Prowokujące, dające mocno do myślenia. Wskazujące centralny problem wielu! Proszę w komentarzu zaproponować… lepszy tytuł. To będzie też wyraz uważnej lektury, rozważenia, posmakowania zaktualizowanej – tu i teraz, dla mnie – mowy Pana Zmartwychwstałego…].

„Moja ukochana Anetko, minęła noc w Grobie i oto nadchodzi nowy dzień.

Ach, Ja sam jestem Tym Dniem radosnym,

który nie zna nocy.

Gdy więc cały Kościół trwa w ciszy oczekiwania i ty, najdroższa, pozwól się zanurzyć w tej bezkresnej ciszy i pełnym prawdy pokoju. Najmilsza Mi istota nie tylko nie powinna troszczyć się o jutro, jakby było w twej mocy to, co jutro się stanie, ale bądź dzieckiem pełnym ufności.

Oczekuj Pana, bądź mężny,

nabierz odwagi i oczekuj Pana.

Myślę o Mojej drobince bezustannie, jak ją uszczęśliwić;

a ty jak dziś rozradujesz swego zmarłego Oblubieńca?”

Czemu tak mówisz, Jezu?

Ty nie umarłeś, lecz żyjesz!

„Wiara tobie podpowiedziała tę prawdę, Anetko, a wiara jest łaską daną od Ojca swemu dziecięciu.

Bo nie objawiły ci tego ciało i krew,

lecz Ojciec mój, który jest w Niebie.

Zatem troszcząc się o radość Oblubieńca, nie tylko można odwiedzić Mój Grób, wszak on za chwilę będzie pusty, ale potrzeba wiary, co sięga poza zasłonę Prawa. Wiele razy mówiłem tobie o wierze, a w dniu dzisiejszym jest ona wraz z nadzieją jak fundament, na którym powinniście budować.

A miłość, Anetko?

Ona jest ponadczasowa i nie potrzebuje najmniejszego nawet gestu z waszej strony, by ukazać się w całej swej pełni. Potęga zmartwychwstania wykracza poza grób i jego mroki. Miłość odzyskuje dla was swoje imię stare i nowe zarazem”.

Co to oznacza, że miłość jest stara i nowa?

„Anetko, zwyciężając śmierć waszą i otwierając wam drogę do Ojca, wylewam w Duchu Świętym Moją miłość na was, Moje dzieci. Miłość, która wcześniej okazywana jakby pod osłoną proroctw, wreszcie objawiona w Synu, nabrała nowych rumieńców i jak kwiat rozkwitła na Moim Krzyżu i w ogrodzie zmartwychwstania, gdzie leżało przedtem Moje Ciało.

Cóż to za miłość, Anetko,

skoro nie pyta o drogę,

lecz sama staje się wszystkim dla wszystkich?

Strach myśleć o tym, Moja Anetko, że wielu dzisiaj za pomocą swych narzędzi zbada pusty grób, mówiąc, że owszem nie ma Go tutaj, ale nie zmartwychwstał, ponieważ naukowo nie jest to możliwym. Tak, najdroższa, wolą swoje ideologie, mówiące o reinkarnacji i świecie duchów, które otrzymują nadzwyczajne moce. Ale prawdy o zmartwychwstaniu nie chcą przyjąć, ponieważ brak im wiary. Najdroższa i ukochana, drżę przed wejściem w serca tych, którzy po raz kolejny, dla niemej tylko tradycji, przyjdą, by świętować Moje zmartwychwstanie, a w rzeczywistości nie widzą, po co przyszli. Widzisz, drobinko, przyjmą w ich mniemaniu martwy opłatek i zamkną ogromnym kamieniem wejście do grobu swych serc, mówiąc: nie ma Go tu.

Czy rozumiesz, najdroższa, paradoks tej sytuacji: traktować Mnie jak pustą rzecz, martwy przedmiot i zamknąć jakby na nowo grób, który przecież w jednej chwili mogę rozświetlić mocą swego Zmartwychwstania.

Oni zamykają swe nieczułe serca,

a ich usta przemawiają butnie.

Nie, najdroższa, oni nie boją się zarazy, oni boją się nade wszystko otworzyć dla mnie drzwi swoich serc, które przypominają groby pobielane pełne trupich kości. Jak mogę w nich zmartwychwstać, skoro bronią się przed Moją miłością, mówiąc: może i zmartwychwstał, ale czy to coś zmieni w moim życiu?

Anetko, wiesz dobrze, że nie tylko mogę zmienić coś w waszym martwym życiu, ale je całkowicie zrewolucjonizować przez moc Ducha Świętego i Jego stwórczą miłość. Nie lękaj się mówić Mi, ukochana, o ich grobowcach; tam mogę wejść, jeśli choć uchylą dla Mnie swoje drzwi. Dziś potrzeba świadków zmartwychwstania bardzo czytelnych w swym pełnym miłości i przejrzystym postępowaniu. Nie pójdą za świadkiem, który drży przed chorobą, cierpieniem i śmiercią, lecz za takim, który poznał i przejął się do głębi Moją ukrzyżowaną i zwycięską miłością.

Wiesz, drobinko, nie chciałbym, abyś była smutna, gdy spoczywam w Grobie. Tam czai się na ciebie wulkan radości, dlatego podnieś w górę swe serce i otrzyj łzy, abyś promieniowała wraz ze Mną blaskiem Mego Zmartwychwstania. Tak bardzo cię kocham, że nie tylko pragnę, abyś ze Mną cierpiała, ale również była bardzo blisko w Dniu Mego Zwycięstwa.

Ten Dzień, który Pan uczynił,

on naprawdę nigdy się nie kończy,

a jego radość nie zna miary.

Kto z was żyje prawdą o Moim Zmartwychwstaniu, nie może ulec ani ziemskim władcom i ich przepisom, ani szatanowi z jego świtą, ani wreszcie złu i grzechowi, którego doświadcza na co dzień.

Bądź Moim dzielnym świadkiem, najdroższa.

Dziś błogosławię tobie Moim pokojem,

tym, którego świat dać nie może.

Gdzie jest o śmierci twoje zwycięstwo,

gdzie jest twój oścień?

Najdroższa, z tobą chcę zmartwychwstać.

Bądź gotowa na Moją radość,

jak gotowa byłaś, aby cierpieć. Tak bardzo cię kocham!”

Kategoria: Bez kategorii

Zostaw odpowiedź