„Uważajcie, JAK SŁUCHACIE”!

28 marca 2020, autor: Krzysztof Osuch SJ

Obraz może zawierać: 1 osoba

Sprzed roku, ale myślę, że bardzo aktualne! Mamy obecnie TYLE do usłyszenia, rozumienia,rozeznania i wyciągania praktycznych wniosków, które w języku Biblii nazywają się NAWRÓCENIEM = zwrotem całym sercem do naszego Stwórcy i Ojca, Zbawiciela. Z odwracania się od Boga, z lekceważenia Jego MOWY MIŁOŚCI do nas kierowanej, nie może wyniknąć nic dobrego. Przeciwnie. Kto ma uszy (oczy też), niechaj słucha i pojmuje! „To i owo” powiedział nam też Ojciec święty wczoraj w przejmującym, bardzo wymownym, nabożeństwie powiedziałbym wielowymiarowym!🌻👇✝️🌅

„Uważajcie, JAK SŁUCHACIE”!
Warto zdać sobie sprawę z tego, że słowa Boga są w tym świecie czytane z dwóch odmiennych pozycji. Przypowieść o siewcy wyróżnia kilka postaw i dyspozycji do (nie)słuchania, ale w końcu wstrząsa nami najbardziej uświadomienie sobie dwóch radykalnie różnych postaw. Krótko o każdej. Najpierw ta pozytywna:

1. Czytam, słucham Słowo Boże jako ktoś, kto wie i wierzy, że moim najgłębszym powołaniem (i spełnieniem) jest:
– być otwartym na Drugiego (owszem, człowieka też, ale przede wszystkim Boga),
– wciąż na nowo wychodzić z siebie, by szukać Drugiego,
– słuchać Drugiego i Mu odpowiadać,
– cieszyć się wzajemnością i zjednoczeniem, wspólnotą!
Kto słucha Prawa, Proroków i samego Jezusa z tej „pozycji” i z takim zasadniczym usposobieniem (wiedzą i wiarą), ten zawsze (za każdym razem) będzie dotknięty (nierzadko bardzo mocno) przez mówiącego Boga!
Osoba tak otwarta na Drugiego (a nie owładnięta scentrowaniem na sobie) co dzień jest zainteresowana stanem swego podstawowego powołania:
– do wzajemności,
– do zbliżania się do siebie,
– do serdecznej rozmowy,
– do zjednoczenia w miłości, które owocuje życiem, szczęściem, radością…
Cała Biblia jest fascynującą historią pojedynczych osób i ludu Bożego – olśnionego swoim zasadniczym powołaniem i z pasją trudzącego się około swego powołania, przeznaczenia.

2. Drugą „pozycję” i postawę prezentuje EGOCENTRYK. To marny słuchacz słów Boga. On (jeszcze) nie zna swego powołania: swej natury dialogicznej i komunijnej! Jakby z góry i mocą fatalnego zdefiniowania siebie, pozostaje obojętny i nie daje się dotknąć słowu swego Stwórcy! Pozostaje niewzruszony (czasem chełpiąc się tym). Taki człowiek nigdzie nie wyrusza (najwyżej „włóczy się” po świecie, szukając nie wiadomo czego). Nikogo nie musi szukać (jak szukają co dzień swego Pana i Oblubieńca mistycy, święci i wszyscy autentycznie wierzący). Nikt się też takim egocentrykiem (w jego mniemaniu) nie interesuje. Nikt go nie miłuje. Nikt nie wykonuje dla niego szaleńczych gestów miłości (jak dla nas Jezus na Krzyżu i w Wieczerniku). Ktoś taki zostaje sam. Nie istnieje dla niego wzajemność na najgłębszym i (zarazem) najwyższym „poziomie”: religii, wiary, nadziei i miłości!
Cały jego świat – po zamknięciu i wykluczeniu Transcendencji – to owszem ludzie jakoś obecni w różnej jakości odniesieniach, ale przede wszystkim są to jego potrzeby i namiętności, kalkulacje, walki, trwogi… Jednak nie Miłość – z góry zstępująca i w górę wiodąca!

3. Taki stan osoby (przecież przez Boga stworzonej i ku Niemu skierowanej) SMUCI Pana Boga – Stwórcę, Ojca! Jest to stan GRZECHU, czyli odrzucenia propozycji życia we wzajemnym poszukiwaniu siebie, w miłości, w szukaniu wzajemnej obecności, rozmowy, troski wzajemnej o siebie…, uszczęśliwiającego zjednoczenia.
Trójca Boskich Osób z wielką troską pochyla się nad grzeszną egzystencją, czyli zamkniętą, głuchą, posuwającą się do wzgardy wobec Stwórcy i Dawcy wszystkiego. W związku z nędzą i biedą (większej nie ma niż ta) posyłani są prorocy, i to bezustannie (jak słyszymy w dzisiejszym czytaniu z Jeremiasza). W końcu zstępuje sam … BOŻY SYN! Bóg Ojciec chce wzruszyć i pociągnąć ku Sobie grzesznika zaskorupiałego w swym mrocznym świecie egocentryzmu.

4. Posłuchajmy z uwagą, jak mocno i twardo walczy Bóg o nas. O nasze serca. O naszą wzajemność. O nasze wyjście „z domu niewoli”. Padają mocne i gorzkie słowa. Może nas poruszą. Nawet jeśli jesteśmy zasadniczo otwarci na Niego, wierzący i poszukujący… Może jednak Bóg czeka, że będziemy żyli z Nim w relacji tak serdecznej, jak mówi o tym najważniejsze Przykazanie: „ Będziesz miłował Boga swego!” Ale JAK? Jak bardzo, ze wszystkich sił.

(Jr 7, 23-28)
Tak mówi Pan: „Dałem im przykazanie: „Słuchajcie głosu mojego, a będę wam Bogiem, wy zaś będziecie Mi narodem. Chodźcie każdą drogą, którą wam rozkażę, aby się wam dobrze wiodło”.
Ale nie usłuchali ani nie chcieli słuchać i poszli za zatwardziałością swych przewrotnych serc; obrócili się plecami, a nie twarzą.
Od dnia, kiedy przodkowie wasi wyszli z ziemi egipskiej, do dnia dzisiejszego posyłałem do was wszystkie moje sługi, proroków, każdego dnia, bezustannie, lecz nie usłuchali Mnie ani nie nadstawiali uszu.
Uczynili twardym swój kark, stali się gorsi niż ich przodkowie.
Oznajmisz im wszystkie te słowa, ale cię nie usłuchają; będziesz wołał do nich, lecz nie dadzą ci odpowiedzi.
I powiesz im: „To jest naród, który nie usłuchał głosu Pana, swego Boga, i nie przyjął pouczenia. Przepadła wierność, znikła z ich ust”.

(Łk 11, 14-23)
Jezus wyrzucał złego ducha z człowieka, który był niemy. A gdy zły duch wyszedł, niemy zaczął mówić i tłumy były zdumione. Lecz niektórzy z nich rzekli: „Mocą Belzebuba, władcy złych duchów, wyrzuca złe duchy”. Inni zaś, chcąc Go wystawić na próbę, domagali się od Niego znaku z nieba. On jednak, znając ich myśli, rzekł do nich: „Każde królestwo wewnętrznie skłócone pustoszeje i dom na dom się wali. Jeśli więc i Szatan z sobą jest skłócony, jakże się ostoi jego królestwo? Mówicie bowiem, że Ja przez Belzebuba wyrzucam złe duchy. Lecz jeśli Ja mocą Belzebuba wyrzucam złe duchy, to czyją mocą wyrzucają je wasi synowie? Dlatego oni będą waszymi sędziami. A jeśli Ja palcem Bożym wyrzucam złe duchy, to istotnie przyszło już do was królestwo Boże. Gdy mocarz uzbrojony strzeże swego dworu, bezpieczne jest jego mienie. Lecz gdy mocniejszy od niego nadejdzie i pokona go, to zabierze całą broń jego, na której polegał, i rozda jego łupy. Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie; a kto nie zbiera ze Mną, ten rozprasza”.

Psalmista mówi o tym samym:

Przyjdźcie, radośnie śpiewajmy Panu,
wznośmy okrzyki ku chwale Opoki naszego zbawienia.
Stańmy przed obliczem Jego z uwielbieniem,
z weselem śpiewajmy Mu pieśni.

Przyjdźcie, uwielbiajmy Go, padając na twarze,
klęknijmy przed Panem, który nas stworzył.
Albowiem On jest naszym Bogiem,
a my ludem Jego pastwiska i owcami w Jego ręku.

Obyście dzisiaj usłyszeli głos Jego:
„Niech nie twardnieją wasze serca jak w Meriba,
jak na pustyni w dniu Massa,
gdzie Mnie kusili wasi ojcowie,
doświadczali Mnie, choć widzieli moje dzieła”.

Aklamacja (Jl 2, 13bc)
Nawróćcie się do Boga waszego, On bowiem jest łaskawy i miłosierny.

Krzysztof Osuch SJ

Zostaw odpowiedź