JAK MNIE UMIŁOWAŁ OJCIEC, TAK I JA WAS!

14 maja 2019, autor: Krzysztof Osuch SJ
Dziś, w święto św. Macieja, otrzymujemy w darze od Jezusa najpiękniejszy fragment Ewangelii. (Podobny fragment był czytany w czwartek po V niedzieli Wielkanocy). Zapewne o wielu innych fragmentach można też tak powiedzieć, mimo to powtórzę, że wśród najpiękniejszych i najważniejszych fragmentów – dzisiejszy jest najpiękniejszy i najważniejszy. W moim przekonaniu przesądza o tym to jedno zdanie Jezusa: (J 15,9-17) Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. – Na tę wypowiedź Jezusa czekamy najbardziej! Dlaczego? Bo chcemy wiedzieć, jak jesteśmy ważni i dla kogo?!

(J 15,9-17) 
Jezus powiedział do swoich uczniów: „Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Trwajcie w miłości mojej. Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości. To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna. To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem. Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy kto życie swoje oddaje za przyjaciół swoich. Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję. Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego. Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili i by owoc wasz trwał, aby wszystko dał wam Ojciec, o cokolwiek Go poprosicie w imię moje. To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali”.
Niewątpliwie ważne jest to, kim jesteśmy dla naszych rodziców, dla rodzeństwa, dla przyjaciół, dla osób w miejscu pracy… Czujemy się źle i cierpimy, gdy znaczące osoby odmawiają nam akceptacji i afirmacji. Inaczej mówiąc, bardzo pragniemy, by bliźni przyjęli nas [takich, jacy jesteśmy] i by szczerze potwierdzali nasze człowieczeństwo, mówiąc – słowem, gestem, uśmiechem: Dobrze, że jesteś. Cieszę się tobą. Jesteś dla mnie kimś drogim i cennym. Miłuję cię. Jestem ci życzliwy… Gotów jestem ci pomóc… 
Zdajemy sobie sprawę z tego, co różni ludzie mówili nam na przestrzeni życia (…) Były to różne komunikaty i przesłania… 
– To prawda, że nosimy w sobie rany zadane nam przez tych wszystkich, którzy może odma-wiali nam szacunku, afirmacji i miłości. Jednak przede wszystkim jesteśmy utkani z dobroci, miłości…i poświęceń naszych bliźnich… Nie da się jednak zaprzeczyć, że wszystko, co ludzkie, jest niedoskonałe! Niepełne! Nie wystarcza!

Wsłuchując się w dzisiejsze słowa Jezusa pojmujemy, że najważniejsze dla nas jest to, kim jesteśmy dla Boga. Kim jesteśmy dla Jezusa Chrystusa! Czasem wydaje się nam, że jesteśmy (tak naprawdę) mało warci i dla ludzi, i dla Boga. Rzeczywiście, z ludźmi różnie bywa, jednak w oczach Boga mamy wartość ogromną i niepowtarzalną. Jest to wartość dziecka Bożego. Odchodząc z tego świata, Jezus zapewnia nas o tym z całą mocą w tym właśnie zdaniu: Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. To jedno zdanie Jezusa może i powinno zmienić nasz obraz własnej osoby i każdej osoby.

  • Zapewne wszyscy mamy trochę ULUBIONYCH ZDAŃ z Pisma św. (…), do których uciekamy się, gdy jest nam ciężko i czujemy się zagubieni. Sądzę, że wśród tych zdań powinno znaleźć się (jeśli się jeszcze nie znalazło) także to zdanie Jezusa: Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Jest ono w swej treści niebywałe. I właśnie jako takie winno być często rozważane! 
    – Wszyscy mamy przynajmniej pewne przeczucie tej Miłości, którą żywi Bóg Ojciec do swego Syna Jednorodzonego. Ta Miłość (Ojca do Syna) jest: odwieczna, nieskończona, Boska, wierna i uszczęśliwiająca. Jezus wyznaje swoim Uczniom, i nam dzisiaj, że On miłuje nas tą samą Miłością – Boską, wieloprzymiotnikową, wspaniałą… 
  • – … Biorąc ją sobie do serca (najlepiej co dzień i to więcej razy), możemy dozn(wa)ać wszelkiej potrzebnej pomocy i odmiany! Dosłowne przyjęcie i niejako „zjedzenie” słów Jezusa (o takiej treści) – winno rozwiewać nasze smutki, winno przepędzać wszystkie nasze obawy, lęki i egzystencjalną niepewność co do sensu życia. Wyznanie takiej Miłości – winno wyzwolić nas z gnębiącego poczucie winy.

Wyciągnijmy ten wniosek: Bóg ze swej strony daje nam wszystko, czego nam potrzeba do życia pełnego Sensu, Nadziei, Radości i Pokoju. Daje w tym celu także swojego Ducha… Skoro tak, to trzeba sobie uczciwie powiedzieć, że problem leży po naszej stronie. 
– Trzeba zacząć rozwiązywać ten problem, uświadamiając sobie, jakie to przeszkody utrudniają nam przyswajanie sobie Boga i Jego Darów.
– Jest to oczywiście cały wielki temat i spory trud…; trwające rekolekcje ignacjańskie są ja-kimś etapem, krokiem na tej drodze… Czynimy pewien postęp w otwieraniu się na Boga. Przed nami jeszcze długa droga – droga całego życia, a także dla tych, którzy zechcą droga Ćwiczeń, rozłożonych na tzw. cztery tygodnie.

2 – Jezus powiedział dziś do nas także i to bardzo ważne zdanie-zachętę: Wytrwajcie w miłości mojej. 
Chciałbym tę zachętę „przełożyć” na pewną praktyczną RADĘ i sposób modlitwy. 
Obszerniej opisałem ten sposób w rozdziale zatytułowanym: Słowo Boże w strumieniu oddechu w książce: Modlitwa w szkole św. Ignacego Loyoli, Wydawnictwo WAM. 
– Chodzi o to, żeby jakieś ważne zdanie, powtarzać dłużej w rytm oddechu. 
– Dobrze jest to zdanie dobrać do swojej sytuacji duchowej – np. smutku, lęku, radości, pragnienia, pustki, rozbicia… – i poprzez nie pozwolić Bogu odpowiadać na nasze duchowe potrzeby. Bóg chce się nam udzielać, ale trzeba otworzyć się, dysponować na przyjęcie Jego działania pełnego Mocy, Mądrości i Miłości. (Po więcej szczegółów odsyłam do Modlitwa w szkole św. Ignacego). 

Warto to, co jest tam powiedziane skojarzyć z wypowiedzią św. Jana Klimaka; wymienia on trzy zasady udanej i owocnej modlitwy.

1. Granica czasu i

2. całkowite skupienie

3. na jednej myśli! (…)

3 – Nie jest łatwo modlić się i trwać w miłości. 
Kiedyś mnisi zapytali sławnego z mądrości ojca Agatona: „Ojcze, która cnota lub dzieło jest najtrudniejsze ze wszystkich? Ten odrzekł: „Wybaczcie – wydaje mi się, że nie ma trudu tak wielkiego jak modlitwa. Bo zawsze kiedy człowiek chce się modlić, nieprzyjaciele starają się mu przeszkodzić: wiedzą bowiem, że mu inaczej nic nie zrobią, a tylko wtedy, gdy go powstrzymali od modlitwy. W każdym innym ćwiczeniu, jakiego by się człowiek podjął – jeżeli jest wytrwały – zdobywa łatwość. W modlitwie zaś aż do ostatniego tchu potrzeba walki”.

Miłość Boga do nas jest wspaniałym darem, zaś nasze podstawowe powołanie – jest powoła-niem do przyjęcia Miłości Boga i do odwzajemnienia jej. 
– To wspaniałe powołanie trzeba powiązać z pewnym wysiłkiem, z wolą trwania w miłości Boga i z kulturą Miłości. Jezus nie bez powodu nalega: Wytrwajcie w miłości mojej! Podkreśla też, że trwaniu w Miłości służą także Przykazania = zachowywanie Przykazań: Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości.

4 – ZAMKNIJMY nasze rozważanie tym zdaniem Jezusa: To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna

Jeśli czasem pytamy: po co to wszystko? – to przyjmijmy tę Jezusową odpowiedź: żebyśmy mogli żyć w radości.

Nie w smutku, lecz w radości!

Bóg jest radosny i jest źródłem radości, trwałej radości! 

Jego przeciwnik jest zły i smutny.

– Wybór rodzaju życia należy do nas! …

Przybliżamy się do Uroczystości Zesłania Ducha Świętego. Odnówmy naszą wiarę w to, co Jezus mówi o Nim! Pragnijmy Jego Darów! Dary Ducha Świętego i owoce Ducha Świętego – są naprawdę wspaniałe. Warto być na nie otwartym i pragnąć, by każdy nowy rok liturgiczny bardziej skontaktował nas z Boskimi Osobami.

Krzysztof Osuch SJ

Obraz może zawierać: 2 osoby

Zostaw odpowiedź