DEPRESJA? – JEZU, Ty się tym zajmij! (Cenne rady)

2 lutego 2017, autor: Krzysztof Osuch SJ

Dzielę się otrzymanym listem. Godny uwagi!

Znalezione obrazy dla zapytania w depresji

„PADŁ REKORD. Jest fatalnie z psychiką.

Jeszcze nigdy nie było tak dużo zwolnień lekarskich z powodu problemów psychicznych. Przez pierwsze 6 miesięcy 2016 roku Polacy wzięli 9,5 mln wolnych dni z tego powodu. Jednym z najczęstszych schorzeń jest depresja. Zaledwie 5 lat wcześniej – w analogicznym okresie – zwolnień z powodu zaburzeń psychicznych było o 70 procent mniej. Tak źle jak teraz jeszcze nie było – informuje „Dziennik Gazeta Prawna”. Problemy z psychiką to najczęstszy powód nieobecności, za które płaci ZUS . W roku 2010 było to 4,5 mld złotych, a w 2016 – już 5,9 mld złotych. Polacy nie radzą sobie z presją w pracy – oceniają specjaliści. To właśnie z tego powodu zwolnień tego typu jest coraz więcej. Kolejny powód – pracownicy przestali się wstydzić kłopotów z psychiką i coraz śmielej chodzą z nimi do lekarzy.”

TYLKO PRAWDZIWA WIARA i UFNA MODLITWA – REMEDIUM na stres,depresję i… SAMOBÓJSTWO !

Ze stresem można radzić sobie na wiele różnych sposobów. Czy istnieje zdrowy i skuteczny sposób na stres? I co w stresie robi katolik? Odpowiedź brzmi: modli się! Słyszałeś kiedyś powiedzenie „Nie mów Bogu, że masz wielki problem, powiedz swojemu problemowi, że masz wielkiego Boga?”. Bóg pomaga przezwyciężać nawet wielkie problemy, zatem najlepszym sposobem na stres może być modlitwa. Brzmi dziwnie (dla niedowiarków)? Być może, ale spróbuj, a przekonasz się, że to naprawdę działa.

BADANIA NAUKOWE UDOWADNIAJĄ – modlitwa remedium na stres

To, że modlitwa pomaga na stres jest skuteczną przeciw stresową terapią, potwierdzono kilkakrotnie badaniami. Badania te prowadzono między innymi na Uniwersytecie w Karolinie Południowej. Obserwacja pod rezonansem magnetycznym osób modlących się wykazuje, że modlitwa koi skołatane nerwy jak nic innego.

Ponad to osoby, które modlą się regularnie, mają większą odporność na stres – i to także udowodniono naukowo. Nic dziwnego, że ludzie, którzy modlą się z wiarą, nie są podatni na stres – osamotnienie w kłopocie to już jest sytuacja stresująca, a przecież my – ludzie wierzący, nie jesteśmy w trudnych sytuacjach sami. Pocieszające, prawda? Od razu jakoś lżej robi się na duszy.

Św. PAWEŁ o stresie

Jeśli badania naukowe do was nie przemówiły, to może przekona was Pismo Święte. W Liście do Filipian sam św. Paweł odnosi się do codziennych zmartwień człowieka, czyli tego co dziś nazwalibyśmy stresem: „Nie troszczcie się o nic, ale we wszystkim w modlitwie i błaganiach z dziękczynieniem powierzcie prośby wasze Bogu” (Flp 4, 6).

Święty Paweł kieruje do nas bardzo pokrzepiającą wiadomość, mówi, żebyśmy nie martwili się niczym co dotyka nas na ziemi. Faktycznie w kontekście wieczności wszystkie nasze codzienne stresy to błahostki, a często wyolbrzymiany je, jakby to od nich miało zależeć nasze życie wieczne. Dalej św. Paweł przypomina, że ten, kto UFNIE się modli, z dziękczynieniem wszystko powierza Panu Bogu,     może być spokojny – innymi słowy każdy stres warto oddawać Bogu, a On lepiej niż my będzie wiedział, jak nim pokierować.

Jak na całym świecie wiadomo, my – Polacy nie mamy sobie równych w narzekaniu. Narzekanie to nasz sport narodowy, jest powód czy nie, ponarzekać nie zaszkodzi. Narzekanie wcale nie pomaga w pozbyciu się stresu, za to pogarsza ten stan. Zamiast oczyścić się ze złych emocji, potęgujemy je w sobie jeszcze bardziej, rozpamiętując nad tym, co się właśnie stało, albo nad tym, co wydarzy się w przyszłości.

Zamiast zasklepiać swoje myśli wokół źródła stresu, weź do ręki różaniec i zacznij się na nim modlić. Modlitwa skieruje twoje myśli w innym kierunku. Pozwoli wyciszyć się złym emocjom i w twoim sercu zapanuje spokój. Nie przez przypadek mówię tutaj o modlitwie różańcowej. Ona działa na nerwy dwutorowo. Po pierwsze i najważniejsze działa w wymiarze duchowym – jest formą kontaktu z Bogiem przez wstawiennictwo Matki Boskiej i naprawdę może zdziałać cuda, jeśli z wiarą ją odmawiamy. Po drugie, co też nie pozostaje bez znaczenia, wykonywanie czynności umysłowych – a właśnie taką jest powtarzanie słów modlitwy – ma pozytywny wpływ na działanie systemu nerwowego. Krótko mówiąc, sama czynność powtarzania w myślach słów modlitwy, połączona z odpowiednią koncentracją, ma pozytywny wpływ na nasze radzenie sobie ze stresem. To „taktyka” podobna do liczenia do 10, ale zdecydowanie skuteczniejsza, bo zamiast powtarzania w myślach kolejnych cyfr, modlimy się.

ŚWIĘCI od sytuacji kryzysowych

Może nawet nie wiesz, że wśród wielu świętych Kościoła katolickiego są specjaliści od zadań specjalnych, czyli właśnie od stresu. Święta Rita jest patronką od spraw beznadziejnych – zawsze wtedy, gdy nie potrafisz przezwyciężyć paraliżującego stresu lub gdy sytuacja jest naprawdę poważna, pamiętaj, że możesz uciekać się do św. Rity o wstawiennictwo. Poza św. Ritą patronami spraw trudnych i beznadziejnych są też św. Ekspedyt, św. Juda Tadeusz i św. Peregryn Laziosi.  Wiara w wstawiennictwo świętych to kolejny powód, żeby poczucie stresu zostawić daleko za sobą. Mamy w niebie orędowników, którzy wspierają nas właśnie wtedy, gdy potrzebujemy wsparcia najbardziej, a więc w naszych modlitwach już nie jesteśmy sami.

NA POCZĄTKU KAŻDEGO DNIA RANO -MÓW BOGU:

Zapraszam Cię Panie Boże, we wszystkie sprawy i spotkania dnia dzisiejszego. Jezu, bądź przy mnie, Błogosław mi, moim   poczynaniom i wszystkim ludziom z którymi się spotkam. Jezu, Ty się zajmij moimi problemami, a ja już teraz dziękuję za to, co się  stanie, bo nic się nie dzieje bez Twojej wiedzy.  Bądź wola Twoja. Jezu, ufam Tobie! Amen.

ZANURZ SIĘ W SŁOWIE BOŻYM

Jeżeli znajdziesz się w stanie przygnębienia, sprawdź swoje osobiste chodzenie z Panem. Jedną z pierwszych rzeczy, które nasze ciało chce robić, (sprawka szatana) kiedy jesteśmy przygnębieni jest odstawienie Biblii, zaprzestanie modlitwy i nie przychodzenie do kościoła.Jeżeli to zrobiłeś, to lepiej postanów przychodzić do kościoła, gdzie to pomazanie ogółu może pomóc ci w uwolnieniu. Musisz zmusić się do rzeczy, których nie chciałeś robić. Jeżeli utrzymasz codzienną społeczność z Panem, pomoże ci to usunąć przygnębienie z twojego życia.

Kiedy nic innego ci nie pomaga, Słowo Boże podniesie cię z przygnębienia.Przypowieść w Ewangelii Marka 4:14 mówi o czterech różnych rodzajach ludzi i ich życiu. Jeżeli Słowo Boże jest siane w ludzi, którzy są tą dobrą rolą, ono wydaje dobry owoc. Jeżeli oni nie są dobrą rolą, nie ma też dobrego plonu. Inaczej mówiąc, czym lepszą rolą jesteś, tym więcej owocu będzie w twoim życiu. Właściwie, w Ewangelii Marka 4:20 jest powiedziane, że niektórzy wydadzą owoc 30-krotny, niektórzy 6O-krotny, a inni 100-krotny, zależnie od tego, jak dobra jest rola. ” Siewca rozsiewa słowo. Tymi na drodze, gdzie jest rozsiane słowo, są ci, do których, gdy je usłyszeli, zaraz przychodzi szatan i wybiera słowo, zasiane w nich”. (Ewangelia Marka 4:14-15)

SPRAWDŹ SWÓJ POZIOM PRZEBACZANIA

Czy nosisz w sercu coś, czego komuś nie możesz przebaczyć? Jeżeli nie przebaczysz, może cię opanować depresja. My mamy żyć inaczej, niż żyje ten świat, a to oznacza, że musimy miłować i przebaczać nawet tym, którzy nas zranili. Twoje życie nie jest inne, niż moje. Codziennie jesteśmy krzywdzeni i codziennie musimy przebaczać. Musisz sprawdzać swój poziom przebaczania.

Bóg mówi nam w Ewangelii Mateusza 18:32-35, „Wtedy przywołał go pan jego i rzekł mu: Sługo zły! Wszystek tamten dług darowałem ci, boś mnie prosił. Czy i ty nie powinieneś był zlitować się nad współ sługą swoim, jak i ja zlitowałem się nad tobą? I rozgniewał się pan jego, i wydał go katom, żeby mu oddał cały dług. Tak i Ojciec mój niebieski uczyni wam, jeśli każdy nie dopuści z serca swego bratu swemu”.

Innymi słowy, jeżeli my nie przebaczymy tym, którzy nas skrzywdzili, On odda nas katom. Jednym z tych katów jest stres depresji.

PRZEBACZANIE jest głównym źródłem życia wolnego od przygnębienia i depresji.

Bądź odpowiedzialny

Nie odkładaj na później. Odkładanie sprawy na później spowoduje przygnębienie. Oto przykład: Wiesz, że masz coś zrobić, ale odkładasz to na kiedyś. Wynikiem tego jest niepokój, stajesz się niespokojny. Jeżeli nie będziesz uważny, ogarnie cię przygnębienie. Jeżeli wiesz, że masz zadanie do wykonania, nie odwlekaj. Ja myślę, że to jest normalna tendencja, że ludzie wolą coś odłożyć „Czemu mam to robić dzisiaj, jeżeli mogę to zrobić jutro?” Takie podejście spowoduje w tobie niepokój. Jeżeli wiesz, że masz coś zrobić, zrób to! Bądź odpowiedzialny.

Dawaj coś z siebie

Ostatnią rzeczą, którą mamy ochotę robić, kiedy jesteśmy przygnębieni, jest dawanie czegoś z siebie, aby pomóc innym. Zamiast tego chcemy zanurzyć się w użalaniu nad sobą i mówić, „Popatrz na moje życie. Nikt nie ma takich problemów, jak ja”. Musimy przestać patrzeć na siebie. Jezus powiedział w Ewangelii Mateusza 10-39, „Kto stara się zachować życie swoje, straci je, a kto straci życie swoje dla mnie, znajdzie je”. Problem z depresją polega na tym, że zwracasz uwagę tylko na siebie. „Ja jestem tak przygnębiony. Moje życie jest takie pożałowania godne. Nawet nie warto mi wstawać z łóżka. Nie mam celu w życiu. Niech ktoś pomoże mi, mi mi… Nikomu nie jest tak trudno, jak mnie”.

Jezus powiedział, „…. jeżeli stracisz życie dla mnie, znajdziesz je”. Musisz jakoś odwrócić oczy od siebie, a zwrócić je na pomoc komuś innemu. „Wiara bez uczynków jest martwa”. (Jakub 2:20) Nie jest trudno to czytać, ale co innego to robić. Jeżeli tego nie wprowadzisz w czyn, nic się nie zmieni w twoim życiu.

„Dawajcie, a będzie wam dane; miarę dobrą, natłoczoną, potrzęsioną i przepełnioną dadzą -w zanadrze wasze; albowiem, jaki sadem sadzicie, takim was osądzą, i jaką miarą mierzycie, taką i wam odmierzą”.(Ewangelia Łukasza 6:38)

Jeżeli chcesz żyć dobrym, zdrowym życiem, musisz dawać coś z siebie, aby pomagać innym.

Jeżeli ludzie na emeryturze, rencie zaangażują się w robienie czegoś dla innych, żyją pełnym, produktywnym życiem. Jeżeli nic nie robią, niektórzy z nich umierają po kilku miesiącach od przejścia na emeryturę. Nie mają powodu, by żyć, ani celu w życiu. Możesz mieć 20 lat, a też nie mieć celu w życiu. Jeżeli jesteś zajęty pomaganiem innym, nie będziesz miał czasu, by martwić się swoimi problemami, ani być przygnębionym.

Jeżeli kochasz Jezusa Chrystusa i Jemu służysz, On już wkrótce poprowadzi cię do zwycięstwa. Musisz nauczyć się, co to znaczy „wszelką troskę swoją złóżcie na niego…” (l Piotra 5:7) i przeczekać sztorm, zanim przeprawisz się na drugą stronę. Jezus powiedział, ” Albowiem jarzmo moje jest mile, a brzemię moje lekkie”. ( Ewangelia Mateusza 11:30). Jeżeli jesteś przygnębiony i zawsze utrapiony, nie jesteś w jarzmie Jezusa, jesteś w jarzmie ciała. Str.-4    Wróć z powrotem do tej miłej społeczności z Panem, a życie nie będzie takie trudne. Bożym sposobem jest dawaj i patrz, jak będzie to wracać do ciebie pomnożone. Dawaj z siebie. Chodzenie do kościoła w niedzielę jest dobre, jednak jest to niczym w porównaniu z tym, co Bóg      zrobi dla ciebie, jeżeli czynnie zaangażujesz się w kościele. Zauważ, jak Bóg będzie w tobie czynił cuda i uwolni cię od przygnębienia, jeżeli dasz coś z siebie, aby pomóc innym. Daj coś z siebie i patrz, jak Bóg będzie ci to ponownie pomnażał.

SAMOBÓJSTWA

Wiara w Boga daje człowiekowi nadzieję i optymizm. Dzisiaj liczba ateistów, agnostyków oraz apostatów wzrasta, zwiększa się skala rozpaczy i depresji, a wraz z nią rośnie także liczba samobójstw.

Kiedy analizuję dane statystyczne dotyczące samobójstw na świecie, jako charyzmatyczny chrześcijanin i kaznodzieja muszę stwierdzić, że ich liczba w krajach chrześcijańskich jest niższa aniżeli w rejonach niechrześcijańskich lub pogańskich.

Dostrzegam także wysoki wskaźnik targnięć na życie w krajach, w których ludzie odeszli od religii i wiary w Boga. Wiadomo, że w Ameryce Południowej, gdzie wiara katolicka jest żywa i bardzo dynamiczna, odnotowuje się bardzo mało samobójstw. Muzułmanie wierzą w swojego Boga i modlą się, a wiarę praktykują w sposób prawdziwie fanatyczny, dlatego w tej społeczności wskaźnik samobójstw jest niski.  Gdyby poddać analizie dane historyczne, okazałoby się, że liczba samobójstw w krajach chrześcijańskich stanowiła mały odsetek, ponieważ dawniej wiara była obecna i praktykowana.

WIARA W BOGA – chroni życie!

Człowiek, który wierzy w Boga, a szczególnie w Zbawiciela i Jego dzieło Odkupienia, odkrywa sens życia także w obliczu trudności, cierpienia i tragedii. Mam świadectwa wielu osób, które były na krawędzi samobójstwa, ale znalazły Jezusa i poznały wartość życia, dzięki czemu odrzuciły myśli samobójcze i dziś są szczęśliwe. Syn Boży przyszedł na ten świat, by dać życie, a nawet istnienie w obfitości (J 10, 10). Przy grobie Łazarza Jezus rzekł: Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie (J 14, 25). Powiedział też: Ja jestem drogą, prawdą i życiem (J 14, 16).

Znam historie wielu osób, które popełniły samobójstwo, i wiem, że gdyby miały prawdziwą wiarę w Chrystusa, nie straciłyby życia. Duch Jezusa, a jest nim Duch Święty, przynosi ludziom życie, a diabeł, to znaczy duch śmierci, powoduje śmierć, zabójstwo i samobójstwo (J 8, 44). Z rozmaitych powodów, takich jak kult diabła, ezoteryka czy New Age, duch śmierci działa dzisiaj silniej niż w przeszłości. Dla każdego zdarzenia w życiu istnieje przyczyna duchowa. Jeśli dzieje się coś dobrego, działa dobry duch, jeżeli nieprawego – oddziałuje zły. Żyjemy dziś w świecie wrażeń zmysłowych i zatraciliśmy zdolność do rozeznawania duchowego. Współczesny człowiek poszukuje przyczyn wszystkich zjawisk w świecie empirycznym, który jest wymierny i materialny.

Jakże wiele osób pozostaje ślepymi na rzeczywistość duchową! Jednak tylko ludzie duchowi mogą myśleć w sposób duchowy. A głosimy to nie uczonymi słowami ludzkiej mądrości, lecz pouczeni przez Ducha, przedkładając duchowe sprawy tym, którzy są z Ducha. Człowiek zmysłowy bowiem nie pojmuje tego, co jest z Bożego Ducha. Głupstwem mu się to wydaje i nie może tego poznać, bo tylko duchem można to rozsądzić (1 Kor 2, 1314).

ODRZUCENIE BOGA – PROWADZI DO ŚMIERCI!

Jakiś czas temu otrzymałem list od pewnej matki ze Słowenii, kraju przecież katolickiego. Zrozpaczona kobieta napisała, że w jej rodzinie trzy osoby targnęły się na swoje życie w przeciągu roku. Prosiła mnie, bym przyjechał do ich domu i odprawił Mszę Świętą w intencji uzdrowienia drzewa rodzinnego. Kiedy zapytałem o przyczyny samobójstw, odpowiedziała mi, że jeden z krewnych był satanistą, a pozostałe dwie osoby po utracie wiary w Chrystusa i Jego Kościół zajęły się praktykowaniem reiki i jogi.

Dwa dni temu napisała do mnie pani z Polski, prosząc o modlitwę o uwolnienie. Pisała, że jej syn, który stracił wiarę, zarzucił sakramenty i uzyskał mistrzowski stopień w reiki, rok temu popełnił samobójstwo. Teraz jej córka osiągnęła wysoki stopień w praktykach jogi, zatraca świadomość i osiąga stan błogości. Obawiają się z mężem, że także ona odbierze sobie życie. Otrzymuję wiele takich listów z całego świata. Widać w nich niebezpieczeństwa korzystania z medycyny alternatywnej i terapii wywodzącej się z ezoteryki i New Age. Polegają one na energii wszechświata, która jest mocą „władcy tego świata”, TO ZNACZY DIABŁA. Święty Jan mówi:Wiemy, że jesteśmy z Boga, cały zaś świat leży w mocy Złego (1 J 5, 19).

Fragment artykułu pochodzący z Miesięcznika Egzorcysta nr 38

JEZU, Ty się tym zajmij!

Sługa Boży ks. Dolindo Ruotolo (1882-1970) był mistykiem. W jego zapiskach duchowych znajdujemy pouczenia, które skierował do nas Pan Jezus.Jezus mówi do każdego z nas:,,Dlaczego zamartwiacie się i niepokoicie? Zostawcie mnie troskę o wasze sprawy, a wszystko się uspokoi. Zaprawdę mówię wam, że każdy akt głębokiego i całkowitego zawierzenia mnie wywołuje pożądany przez was efekt i rozwiązuje wasze problemy i trudne sytuacje.

Zawierzenie oznacza odwrócenie myśli od udręki, problemu i oddanie się Mnie tak, bym jedynie ja działał. Mówiąc Mi <Jezu, Ty się tym zajmij> Zawierzenie mnie, to jest zamiana niepokoju na ufną modlitwę. Sprzeczne z zawierzeniem jest martwienie się, zamęt, niepokój i rozmyślanie o konsekwencjach zdarzenia. Czynię cuda proporcjonalnie do waszego zawierzenia Mnie, a nie proporcjonalnie do waszych trosk”. [Cała modlitwa tutaj]

LĘK, NIEPOKÓJ, OBAWA – TO SZATANA SPRAWA!

Opracowanie Jerzy Poleszczuk 515 483 352   e-mail: [email protected]   Puzdrowo 2016r.

SKSERUJ I PRZEKAŻ DALEJ !!!

Komentarze

komentarzy 6 do wpisu “DEPRESJA? – JEZU, Ty się tym zajmij! (Cenne rady)”
  1. Krzysiek pisze:

    Modlitwa przede wszystkim wycisza. To samo można osiągnąć np. medytując w ciszy. Grunt, to znaleźć sposób, żeby odetchnąć na chwilę i poukładać myśli.

    • Zofia pisze:

      Brawo i gratuluję zdrowego myślenia! Oto jak młode pokolenie jest piękne i obiecujące! To tylko niektóre gazety zaraz by chciały widzieć depresje, a jeszcze najlepiej „zakwaszenie organizmu”.. Alleluja i do przodu – damy radę!

      • @ pisze:

        Droga Pani. Rzeczywiście, nie ma depresji jako choroby, a jest zniewolenie lub przynajmniej kryzys wiary. Ale to nie wyklucza zakwaszenia, które wyraźnie powoduje infekcje grzybicze. A te powodują wiele problemów.

      • @ pisze:

        Oby tylko, lecząc to, nie wchodzić w żadną medycynę alternatywną, niekonwencjonalną lub orientalną ani w żadne techniki medytacyjne czy terapie wschodnie. Tylko ziołolecznictwo i ruch z naturalnych metod. I najważniejsze to nie dać się nabrać na wchodzenie w jakąkolwiek, poza katolicką, duchowość w celu uzdrowienia duchowego. Bo wtedy wchodzi się albo w obcy, bałwochwalczy kult albo gorzej – w New Age. A od tego trzeba trzymać się daleko.

  2. Zofia pisze:

    Faktycznie! Tak źle jeszcze nigdy nie było – inna pewna gazeta pewnie by to podała jeszcze „prawdziwiej”. Polecam:

    https://www.youtube.com/user/alinasaule

Zostaw odpowiedź