K. Osuch SJ, Mocne i dobroczynne napomnienia…, Mk 8, 27-33 i Jk 2, 1-9

20 lutego 2014, autor: Krzysztof Osuch SJ

Słyszymy dzisiaj słowa podnoszące na duchu każdego, ale niektóre z nich chyba dotkną do żywego. To nic, jeśli zatrwożą. Ważne, żeby się przed nimi nie bronić. Niech pobudzą do poważnej refleksji nad naszą wizją drogi do Boga i sposobem patrzenia na bliźnich, zwłaszcza na biednych i ubogich! Zawsze też jednego możemy być pewni: Słowo Boga nigdy nam nie szkodzi! Zawsze jest ono pokarmem, światłem i źródłem trwałej radości! Tę nadzieję i pewność wyraża werset przed ewangelią: Słowa Twoje, Panie, są duchem i życiem. Ty masz słowa życia wiecznego (J 6, 63b. 68).

Naszą refleksję (a potem osobistą modlitwę) zacznijmy od bardzo uważnego (może nawet od razu dwukrotnego) odczytania tego, co mówi nam natchnione Słowo Boże.

 

Jezus udał się ze swoimi uczniami do wiosek pod Cezareą Filipową. W drodze pytał uczniów: «Za kogo uważają Mnie ludzie?».

Oni Mu odpowiedzieli: «Za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za jednego z proroków».

On ich zapytał: «A wy za kogo Mnie uważacie?».

Odpowiedział Mu Piotr: «Ty jesteś Mesjaszem». Wtedy surowo im przykazał, żeby nikomu o Nim nic mówili.

I zaczął ich pouczać, że Syn Człowieczy musi wiele cierpieć, że będzie odrzucony przez starszych, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; że będzie zabity, ale po trzech dniach zmartwychwstanie. A mówił zupełnie otwarcie te słowa.

Wtedy Piotr wziął Go na bok i zaczął Go upominać. Lecz On obrócił się i patrząc na swych uczniów, zgromił Piotra słowami: «Zejdź mi z oczu, szatanie, bo nie myślisz o tym, co Boże, ale o tym, co ludzkie» (Mk 8, 27-33).

Ewangelista, niczym reporter, utrwalił po wsze czasy jeden z najważniejszych dialogów między Mistrzem i uczniami, zwłaszcza św. Piotrem. Stajemy się świadkami rozpoznania i wyznania Jezusa jako Mesjasza. Po takim wyznaniu, jak można się spodziewać, wszyscy uczniowie jeszcze mocniej przylgną do Pana i pozwolą Mu się poprowadzić każdą drogą, byle tylko potwierdził ją Mistrz jako prawdziwą, jedyną i w pewny sposób prowadzącą do chwały zmartwychwstania, do pełni szczęścia w Domu Ojca.

– Ale gdzie tam! Niemal natychmiast pojawia się poważny dysonans (delikatnie to określając). Aż „zgrzytnęło”.

Gdy Jezus odsłonił uczniom, na jakiej drodze dokona zbawienia i po jakich „przejściach” zmartwychwstanie, Piotr uznał, że musi przejąć inicjatywę: Piotr wziął Go na bok i zaczął Go upominać.

– Słyszeliśmy jak szybko i jak mocno (!) Mistrz przywołał  pierwszego z Apostołów do porządku – do Ładu, do podporządkowania się ufnie Bożym myślom i drogom! On obrócił się i patrząc na swych uczniów, zgromił Piotra słowami: «Zejdź mi z oczu, szatanie, bo nie myślisz o tym, co Boże, ale o tym, co ludzkie».

Wypada w powyższym świetle zadać sobie parę pytań:

Za kogo ja uważam Jezusa? Jakie mam rozumienie Jego i mojej drogi w ślad za Nim – do Domu Ojca?

I czy tą drogą codziennie z pogodą w sercu podążam?

Czy pozwalam, by Jezus mnie napominał, gdy odstępuję – często niepostrzeżenie, małymi kroczkami – od Niego, będącego Drogą – Prawdą i Życiem?

Dla większej jasności dopowiem, że „świat” i złe duchy codziennie, na różne sposoby zachęcają nas do porzucenia drogi Jezusa i do pójścia drogą łatwą, przyjemną – pełną poklasku, w miarę łatwych korzyści i wykreowania siebie na bożka, na pępek świata, który (poza kroczeniem na pasku różnych środowiskowych „poprawności”) nie musi się z nikim, a przede wszystkim z samym Bogiem, liczyć, szanować Go, pytać o zdanie, pielęgnować relacje z Nim!

Bracia moi, niech wiara wasza w Pana naszego Jezusa Chrystusa uwielbionego nie ma względu na osoby.

Bo gdyby przyszedł na wasze zgromadzenie człowiek przystrojony w złote pierścienie i bogatą szatę i przybył także człowiek ubogi w zabrudzonej szacie, a wy spojrzycie na bogato odzianego i powiecie: «Usiądź na zaszczytnym miejscu», do ubogiego zaś powiecie: «Stań sobie tam albo usiądź u podnóżka mojego», to czy nie czynicie różnic między sobą i nie stajecie się sędziami przewrotnymi?

Posłuchajcie, bracia moi umiłowani! Czy Bóg nie wybrał ubogich tego świata na bogatych w wierze oraz na dziedziców królestwa przyobiecanego tym, którzy Go miłują? Wy zaś odmówiliście ubogiemu poszanowania. Czy to nie bogaci uciskają was bezwzględnie i nie oni ciągną was do sądów? Czy nie oni bluźnią zaszczytnemu Imieniu, które wypowiedziano nad wami?

Jeśli przeto zgodnie z Pismem wypełniacie królewskie Prawo: «Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego», dobrze czynicie. Jeżeli zaś kierujecie się względem na osobę, popełniacie grzech, i Prawo potępi was jako przestępców (Jk 2, 1-9).

Św. Jakub w powyższych słowach zdecydowanie przeciwstawia się światowemu sposobowi traktowania ubogich we wspólnocie wierzących w Jezusa Chrystusa!

Apostoł wskazuje ogromną różnicę w patrzeniu Boga na człowieka i człowieka na człowieka. Pan Bóg, jako najwspanialszy Ojciec, w każdym człowieku widzi swoje umiłowane dziecko. Dla Ojca nie są ważne szaty, wygląd, pierścienie na palcach ani ród, z jakiego ktoś pochodzi. Nawet moralne braki nie dyskwalifikują nikogo w oczach Miłosiernego Ojca (por. Łk 15).

Bóg każdą ludzką osobę nieodwołalnie kocha i ceni! Przecież każdego stworzył (i utrzymuje w istnieniu) z Miłości i konsekwentnie prowadzi do zjednoczenia ze Sobą. Godność człowieka jest dla Stwórcy wartością niezmienną i nieutracalną.

Jakże inaczej wyglądałby świat międzyludzkich relacji, gdybyśmy wszyscy patrzyli na siebie nawzajem tak, jak patrzy na nas Bóg Ojciec! A jeśli dla kogoś druga część (ostatniego) zdania jest nie dość oczywista i nie dość olśniewająca, to niech jeszcze więcej i usilniej poznaje Jezusa. Wszystkie bowiem gesty (czyny) i słowa Jezusa, kiedyś skierowane do pokolenia Jemu współczesnego, na zawsze pozostają słowami i gestami samego Boga Ojca – skierowanymi do każdego człowieka i całej ludzkiej rodziny! Jednoznaczne potwierdzenie tej „prawidłowości” znajdujemy w dialogu Filipa z Mistrzem: Panie, pokaż nam Ojca, a to nam wystarczy.  Odpowiedział mu Jezus: Filipie, tak długo jestem z wami, a jeszcze Mnie nie poznałeś? Kto Mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca. Dlaczego więc mówisz: Pokaż nam Ojca? Czy nie wierzysz, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie? Słów tych, które wam mówię, nie wypowiadam od siebie. Ojciec, który trwa we Mnie, On sam dokonuje tych dzieł (J 14, 8-10).

Niestety, do ideału wciąż nam daleko. I jest tak, że jeśli człowiek (chrześcijanin) nie widzi w sobie i w bliźnim godności dziecka Bożego; jeśli tej godności nie przeżywa z „błyskiem w oku”, a więc nie cieszy się nią jak najcenniejszą perłą za darmo podarowaną, to wtedy tak łatwo przychodzi stawać się sędzią (częściej czy rzadziej, z reguły czy na zasadzie pewnego wyjątku), który wydaje z gruntu fałszywe sądy (oceny) na temat (bez)wartości różnych osób czy w ogóle człowieka jako takiego.

Inną fatalną konsekwencją (wyżej wymienionych braków) jest to, że najwspanialszą i fundamentalną godność dziecka Bożego tak łatwo jest zamienić – w odniesieniu do siebie i bliźnich – na szatę (jej piękno i cenę), na bogactwo, na blask posiadanych talentów (uzdolnień, skądinąd naprawdę cennych i użytecznych). To oczywiste, tych „świecidełek”, które próbują (za naszym naiwnym przyzwoleniem) konkurować z nadaną każdemu godnością dziecka Bożego (!) jest znacznie więcej (udział we władzy, wiedza, cała gama zmysłowych przyjemności itp.).

Jeśli potrafimy sobie wyobrazić, w jak olśniewającej wizji Boga, Mistrza i człowieka uczestniczy św. Jakub, to nie będziemy się dziwić, że jego sprzeciw i krytyka (niby to wierzących) chrześcijan są tak mocne!

Apostoł nie ma wątpliwości, że jego świętym prawem i obowiązkiem (przynajmniej wobec chrześcijan) jest oburzać się, ganić, gromić i upominać. Mówi: «Ludzie, wyznawcy uwielbionego Jezusa Chrystusa! Jak wy na siebie nawzajem patrzycie! Cóż to dla was jest wartością?! – Złoto? Ubranie? Bogatsza toaleta?

I tak jeszcze dalej perswaduje, pokazując złudny blask bogatych: Czyż nie jest w nich szpetne to, że się panoszą? Że bluźnią imieniu Pana? Że słabszych i biednych ciągają po sądach!

Zakończmy jego gorącym napomnieniem i przekonywaniem:  Posłuchajcie, bracia moi umiłowani! Czy Bóg nie wybrał ubogich tego świata na bogatych w wierze oraz na dziedziców królestwa przyobiecanego tym, którzy Go miłują? Wy zaś odmówiliście ubogiemu poszanowania. Czy to nie bogaci uciskają was bezwzględnie i nie oni ciągną was do sądów? Czy nie oni bluźnią zaszczytnemu Imieniu, które wypowiedziano nad wami?

Częstochowa, czwartek, 20 lutego 2014     AMDG et BVMH   o. Krzysztof Osuch SJ

Zostaw odpowiedź