„CIERPIENIE tu na ziemi jest tak cenne, jak milion wygrany na loterii, ale dusze nie umieją oddać tego wielkiego daru do Mojego niebieskiego banku”.

9 listopada 2021, autor: Krzysztof Osuch SJ

+ „Każdy grzech zadaje Mnie samemu i Kościołowi rozległą ranę”

+ „Szczera miłość, a nade wszystko trudna dla was miłość nieprzyjaciół – ona zakrywa wiele grzechów, ale pozostają jeszcze liczne winy, które nie zostały odpokutowane na ziemi”

+ „Liczne grzechy czy słabości wasze wynikają właśnie z braku ufności w Moją Dobroć, Wszechmoc i Miłosierdzie”.

+ „Nie potępiam ani komentarzy, ani osób, które je piszą, ale wskazuję wam, ukochana, że mają one być pomocą, a nie samą waszą modlitwą”.

+ „Przed upadkiem pierwszych rodziców, Mój Obraz, obraz całego świata i stworzeń, był czysty i pełen radości; po tamtym „nie” wobec woli Ojca – założyliście zamazane okulary”.

*+*

„Ukochana Moja drobinko, oto teraz po pracy przyszłaś, aby słuchać Mego Słowa, a Ja pragnę dawać się cały i być dzielony jak chleb między wielu braci.

Czy ta dzisiejsza pogoda rodzi w twym sercu smutek czy też tęsknotę za oglądaniem Wiecznego Słońca?

Rozważ to dobrze, Moja ukochana.

Bo liczne są cierpienia grzesznika,

ufających zaś Panu łaska ogarnia.

Wiesz, maleńka, że te biedne dusze, których wspomnienie dziś [2.XI] obchodzicie, chciałyby mieć teraz jeszcze jedną szansę, aby wykorzystać zmarnowany na ziemi czas i na nowo podjąć swą wędrówkę ku Niebu.

Niestety, człowiekowi dane jest raz umrzeć,

a potem sąd i nikt stamtąd nie może do was się dostać,

ani wy do nich obecnie przejść nie możecie,

by ochłodzić ich język i ująć nieco z tamtego kielicha goryczy.

Tu jest tak, jak powiedziałem Faustynie Mej sekretarce:

„ Miłosierdzie Moje tego nie chce; nie chce ich cierpienia,

ale sprawiedliwość karze”.

Widzisz, najdroższa i Moja Anetko, każdy grzech zadaje Mnie samemu i Kościołowi rozległą ranę; wiesz sama, jak wiele jest Ran na Moim Ciele i jak bardzo są bolesne. Czy chciałabyś ucztować w Królestwie Niebieskim – w szacie pokrytej plamami? Wszak jestem Najczystszym w swej Świętości i nic nieczystego nie może znaleźć się w Moim Domu.

To prawda, że szczera miłość, a nade wszystko trudna dla was miłość nieprzyjaciół – ona zakrywa wiele grzechów, ale pozostają jeszcze liczne winy, które nie zostały odpokutowane na ziemi. Czasami są to uczynki czy słowa, z których do końca Moje stworzenia nie zdają sobie sprawy, że są rzeczywistym i raniącym złem. Ale uwaga, czas dany wam tu na ziemi, Moja ukochana, nie jest ani krótkim, ani długim, by ominąć ciemne miejsce, w którym dusze łakną i pragną sprawiedliwości, ale nie mogą Jej dosięgnąć.

Zauważ, że minuta biegnie za minutą bardzo szybko; jak więc włączyć się na stałe w nurt Miłości Ojca, by wypełniać zawsze Jego świętą wolę?

Najpierw, Moja drobinko, przyjrzyj się ponownie, bo już kiedyś o tym mówiłem, twojej obecności – w „tu i teraz”! Pamiętaj, że zepsuta grzechem pierworodnym ludzka natura pcha was ku przyszłości albo w ucieczkę w kierunku tego, co już było. Jeśli zatem wzywam do miłowania Mnie w codzienności, trzeba wejść na wąską drogę „tu i teraz”. Do tego potrzebny jest, najdroższa, zwłaszcza wasz słuch, ale ten wewnętrzny, będący  otwarciem na Mój głos.

Dziś, jak mówiłem: ”Niech się nie trwoży serce wasze, ani się lęka” – ty martwiłaś się, czy zdążysz z kościoła do szkoły, jakby to naprawdę tylko od ciebie zależało. Podoba mi się dusza ufająca Mojej dobroci, Anetko; nie zaś ta, która zastanawia się, co złego ją jeszcze dzisiaj spotka. A napisane jest:

”Włos z głowy wam nie spadnie, przez swą wytrwałość ocalicie wasze życie”.

Zobacz, maleńka, że liczne grzechy czy słabości wasze wynikają właśnie z braku ufności w Moją Dobroć, Wszechmoc i Miłosierdzie.

Jeżeli – tak jak czynię to z chlebem przyniesionym w czasie każdej Eucharystii – konsekrowałbym również twoje myśli; czy potrafiłabyś nie troszczyć się o sprawy Oblubieńca – jak się Mu przypodobać? Zerknij na pięknie ubrane do pracy panie nauczycielki, a Ja czy nie pragnę mieć pięknej i czystej oblubienicy?”.

Jezu, mógłbyś więc konsekrować Moje myśli…?

„Idziemy na łatwiznę, Moja gwiazdko? A „ucho igielne” jest opowiadaniem tylko dla małych dzieci czy też dorosłych ochrzczonych, najmilsza?”.

Dla wszystkich na pewno.

„Stąd, twoje myślenie, najdroższa, to cały twój wewnętrzny świat.

Zatem na ile otwierasz się przez udział w Mym cierpieniu na łaskę słuchania, na tyle również przemieniam i konsekruję twoje myśli. Pamiętaj, że nie ma mowy o „automacie”. Świat cyfrowego „enter”, drobinko, oddala ludzi dzisiejszych od trudu wsłuchiwania się w Moje Słowa. Pomyśl, klikasz i masz to, czego szukałaś! A tu Kościół wzywa do rozważania, medytacji, kontemplacji i smakowania Mego Słowa. Dlatego tak liczni już na początku rezygnują, czytając jedynie gotowe komentarze znanych biblistów. Nie potępiam ani komentarzy, ani osób, które je piszą, ale wskazuję wam, ukochana, że mają one być pomocą, a nie samą waszą modlitwą.

Podobnie z tym, co zapisujesz; to nie jest żaden gotowiec, ani wyznacznik postępowania, bo jest nim Moje żywe i zawsze skuteczne Słowo Boże, które co dzień otrzymujecie podczas Liturgii.

A jednak, ponieważ wybrałem to maleńkie i słabe narzędzie, aby w ostatnich czasach przybliżyć wam Moją Miłość, nie chciałbym, abyście lekceważyli zupełnie dyktowane tu słowa. Powinny być odczytywane w duchu wiary, ale same w sobie nie zmienią was, bo Ja nie jestem miłośnikiem nakazów i niewoli. Daję duszom tu na ziemi absolutną wolność w podejmowaniu decyzji: czy tu i teraz idziesz za Mną, za swoją wygodną naturą, czy podszeptami złego ducha.

Rozeznawanie nie jest łatwe z powodu utracenia jasności nieskażonego grzechem wzroku. Przed upadkiem pierwszych rodziców, Mój Obraz, obraz całego świata i stworzeń, był czysty i pełen radości; po tamtym „nie” wobec woli Ojca – założyliście zamazane okulary. Stąd nie potraficie o własnych siłach zbliżyć się do Mnie, ani rozpoznać, co jest dla was prawdziwym dobrem, a co tylko wygląda na dobro, a wcale nim nie jest.

Teraz zaś w Chrystusie Jezusie nie ma już potępienia,

dlatego daję duszom po śmierci ostatnią szansę na wygładzenie tajemniczych bruzd, którymi pokryła się ich dusza podczas ziemskiego życia. 

Im więcej było mniej lub bardziej świadomego ”nie” wobec woli Taty,

tym też więcej cierpienia musi przejść owa dusza przed wejściem do Nieba.

Ale nie ma w tym, najmilsza, nic dziwnego czy niezaplanowanego w Mojej Opatrzności; w końcu pytam Mego przyjaciela: ”Jakże tu wszedłeś, nie mając stroju odświętnego?”.

Przez grzech, Moja Anetko, każdy z was wstydzi się przed ludźmi swej nagości. Dlaczego zaś stojąc przede Mną na Uczcie Eucharystycznej pośród niezliczonych Aniołów i Świętych, wasze dusze pokrywają pełne plam stroje, a tego już nikt się nie wstydzi, chociaż powinien?

Tak, będziesz tłumaczyć, że tego nie widać. Cóż, drobinko, to nie oznacza, że macie uczestniczyć we Mszy świętej jako obrzydliwi żebracy, bo wówczas okłamujecie siebie i innych, zaprzeczając swemu wzniosłemu powołaniu: Bycia synem czy córką Ojca świateł.

Nie tak nauczyliście się Chrystusa.

Otóż dusze, które często uczestniczyły tu na ziemi w Eucharystii, ale nie spożywały Chleba Aniołów, a ich własny Anioł Stróż musiał odwracać ze smutkiem oblicze, by nie oglądać ich ohydnego stroju – one nie mogą także wejść na Niebiańską Ucztę bez uprzedniego oczyszczenia w Ogniu Mojej Miłości.

Cierpienie, Moja mała, tu na ziemi jest tak cenne,

jak milion wygrany na loterii, ale dusze nie umieją oddać tego wielkiego daru do Mojego niebieskiego banku. Cierpią, jęcząc i wzdychając w bólach rodzenia, ale nie wkładają swych udręk do skarbca Kościoła, abym mógł je rozdzielić pomiędzy biednych, głodnych i potrzebujących.

Tak, trzymają swoje cierpienie, ściskając je w dłoni,

by w dniu swej śmierci rzucić Mi je z ulgą mówiąc: ‘Oto masz swoją własność’.

Oczywiście wydaje się im, że po bólach tu na ziemi, po drugiej stronie nie będzie już cierpienia. Niekoniecznie, Moja Anetko.

Skoro Syn Człowieczy zechciał cierpieć w swoim Ciele i przygarnąć was wszystkich do Rany Serca, czy możecie z czystym sumieniem walczyć o brak cierpienia w waszej codzienności?

Najmilsza, a jeśli to, co trudne, chcę zjednoczyć ze swoim cierpieniem!

A wy tymczasem zmagacie się, niczym Jakub z tajemniczym Aniołem,

mówiąc: ”Nie puszcze cię, dopóki mi nie pobłogosławisz”.

Moja mała Anetko, Ja, Pan i Bóg twój, Ukrzyżowany i Zmartwychwstały, błogosławię dzisiaj wasze przyjęte w jedności ze Mną małe i wielkie cierpienie!

Zauważ, że w Kościele są dusze, które bardzo tych darów potrzebują.

Nie bądź skąpa, ale dawaj hojnie,

a ja uczynię ciebie samą i twoje życie miłą Ojcu ofiarą.

Bardzo cię kocham, Anetko”.

Kategoria: Bez kategorii

Zostaw odpowiedź