„Czarne bagno” w nas?

13 października 2020, autor: Krzysztof Osuch SJ

Jest zaś rzeczą wiadomą, jakie uczynki rodzą się z ciała: nierząd, nieczystość, wyuzdanie, bałwochwalstwo, czary, nienawiść, spory, zawiść, gniewy, pogoń za zaszczytami, niezgoda, rozłamy, zazdrość, pijaństwo, hulanki i tym podobne. Co do nich zapowiadam wam, jak to już zapowiedziałem: ci, którzy się takich rzeczy dopuszczają, królestwa Bożego nie odziedziczą. Owocem zaś Ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie. Przeciw takim cnotom nie ma Prawa. A ci, którzy należą do Chrystusa Jezusa, ukrzyżowali ciało swoje z jego namiętnościami i pożądaniami. Mając życie od Ducha, do Ducha się też stosujmy” (Ga 5, 18-25).

– To słowo Boże i inne czytane w tych dniach sposobi nas, by podjąć nieco gruntowniejszą refleksję nad naszymi skłonnościami do czynienia zła. Oto próba refleksji poniżej (wzięta z innego mojego rozważania).

żądze Jezus

„Czarne bagno”

Przywołany fragment Pisma Świętego ośmiela nas, by przypomnieć starą chrześcijańską tradycję, która nie waha się twierdzić, że po grzechu pierworodnym ulokowało się w ludzkiej duszy „czarne bagno”. A składa się na nie przede wszystkim samolubstwo, wola własna i nienawiść.

  1. Samolubstwo lubienie tylko siebie samego; to nierozumne pomijanie bliźniego, który jest przecież jakby częścią nas 1. Pawłowy obraz Kościoła jako Ciała, którego Głową jest Chrystus, dobrze uwydatnia to nasze wzajemne powiązanie i niemożność obchodzenia się jednych bez drugich (por. Ef 4, 15n).
  2. Drugi element „czarnego bagna” w nas to rodzaj obsesji, by pełnić jedynie wolę własną. Nie chodzi tu o bezcenny dar wolności i czynienie użytku z wolnej woli, ale o rodzaj zafiksowania na upartym (i nieraz demonstracyjnym) pełnieniu wyłącznie woli własnej. Każdemu z nas (co najmniej) zdarza się z uporem iść za jakąś własną myślą, emocją (impulsem, żądzą), nawet gdy widać, że wiedzie ona do zła. Satysfakcję czerpie się z tego, że jest to „moje”, własne, a nie czyjeś, dla czyjegoś dobra. Nie liczy się wtedy wola Boga i prawdziwe dobro własnej osoby. Wynosząc wolę własną ponad wszystko, człowiek zamyka się w swoim małym światku i karleje.
  3. Kwintesencją wszlkiej złości, do której człowiek czuje się pociągany, jest nienawiść. Skrywa się w niej demoniczna zabójcza moc (por. J 8,44). Nienawiść odrzuca drugiego, nie chce go widzieć, a nawet potrafi go zabić, złośliwymi słowami czy też dosłownie 2.

Żywioł zła, które pochodzi z ludzkiego serca (i od wrogich Zwierzchności „na wyżynach niebieskich” – por. Ef 6, 12) stanowi największe zagrożenie dla człowieka. To dlatego ludzie wszystkich kultur i religii podejmowali starania, by nie dać się pochłonąć czarnemu bagnu samolubstwa, „woli własnej” i nienawiści.

  • Człowiek, obdarowany podobieństwem do Boga i pragnieniem najwyższego Dobra, wie (wyraźnie czy jakoś), że wtedy rozkwita i staje się szczęśliwy, gdy jest miłowany i gdy miłuje. Tęskni za czystością serca i czynów. Czystość serca staje się jednak faktem wtedy, gdy wypełnia je miłość (a nie żądze, pożądania). Czystość serca – czystość płynąca z miłości – czyni człowieka zdatnym do zjednoczenia z Bogiem, który jest doskonale czysty, bo jest Miłością (por. 1 J 4, 16).

Jest na „to” sposób – rachunki sumienia

Dotychczasowe rozważanie prowadzi nas do zadania kilku praktycznych pytań. Co należy czynić, aby nie dać się zwyciężyć żywiołom zła? Jak oczyścić swoje serce z żądz i pożądań, a przynajmniej, jak skutecznie opierać się ich naporowi? Jak wypełnić swe serce Boską miłością, by żyć mądrze, w pokoju ducha, w zgodzie z innymi?

  • Najpierw to spostrzeżenie: z atakującym nas złem nie poradzimy sobie sami. Staje się to jasne w świetle refleksji nad złem, doświadczanym w własnym sercu i w świecie, a także w świetle słowa Bożego. Tylko otwierając się na zbawcze działanie Boga, możemy odnieść zwycięstwo nad grzesznym egocentryzmem, który zakrzywia nas ku sobie samym. Tylko Boska miłość może wyrwać nas z samolubstwa i przeprowadzić ku miłowaniu Boga i bliźnich. Podobnie rzecz się ma z upodobaniem w woli własnej i nienawiścią oraz z wszystkimi innymi żądzami. „Tylko Bóg może nas uratować”.

Rzeczywiście, Bóg wyciąga nas z czarnego bagna grzechu, żądz i rozpaczy, gdy daje nam Swego Syna, Jezusa Chrystusa. Wystarczy uchwycić wyciągniętą dłoń Zbawiciela. Dokonuje się to w akcie wiary w nieskończoną i miłosierną miłość Boga Ojca do nas. Nasze zbawienie pogłębia się, gdy codziennie spotykamy się z Bogiem na modlitwie, gdy rozważamy Jego Słowo, a także gdy spotykamy się z Jezusem w sakramentach świętych (zwłaszcza Chrztu, Pokuty i Pojednania oraz Eucharystii). Proces zbawienia, uświęcenia i jednoczenia z Bogiem w miłości dzieje się w czasie i wymaga określonych duchowych działań. Niektóre z nich winny być regularnie ponawiane. Szczególnie pomocne w zmaganiach z naporem zaborczych żądz są regularnie odprawiane rachunki sumienia. Jest to taka modlitwa, którą św. Jakub na pewno bardzo by pochwalił.

Św. Jakub mówi wprost i chyba z niemałą emocją:

„Prowadzicie walki i kłótnie, a nic nie posiadacie, gdyż się nie modlicie. Modlicie się, a nie otrzymujecie, bo się źle modlicie, starając się jedynie o zaspokojenie swych żądz” (Jk 4, 3).

Tak, nie wystarczy modlić się jakkolwiek. Modlitwa może być chybiona, gdy polega na przychodzeniu do Boga z prośbą (czy nawet z żądaniem), by On zaspokajał nasze żądze. Chrześcijaninowi potrzebna jest również taka modlitwa, która na bieżąco ujawnia żądze, mające swe umiejscowienie w „czarnym bagnie” lub, jeśli kto woli, w mrocznej podświadomości. Żądz i pożądań na pewno nie należy maskować ani tym bardziej hołubić. Należy ujawniać je wobec siebie. Ale nie tylko to. Należy destrukcyjną „energię” żądz poddać Łasce, Miłości – i w tym sensie je wyeliminować.

Jeśli ktoś jest zainteresowany skuteczną walką z grzechem i oczyszczaniem sumienia z winy, to niech zechce bliżej poznać codzienny ogólny rachunek sumienia, proponowany przez św. Ignacego Loyolę. Zawiera on pięć punktów – pięć działań, które mają niebywałą skuteczność w strzeżeniu i odbudowywaniu naszego Przymierza Miłości z Bogiem 3. Jeśli zaś jesteśmy zainteresowani efektywną współpracą z Chrystusem nad oczyszczeniem swego serca z żądz, pożądań i wadliwych postaw, to poznajmy dokładniej i praktykujmy – niełatwy, ale bardzo pomocny – szczegółowy rachunek sumienia, proponowany też przez św. Ignacego 4.

___________________________________________________

1 Tomasz Spidlik SI, U źródeł światłości, Wyd. Ks. Marianów, 1991, s. 196.
2 Por. Spidlik, tamże, s. 196 n.
3 Artykuł Georges Aschenbrenner SJ a także moje rozważanie
4 Św. Ignacy Loyola, Ćwiczenia duchowne, numery 22-32.

Oba rachunki sumienia omówione są m. in. w książce: Krzysztof Osuch SJ, Rachunek sumienia szczegółowy i ogólny. Jak codziennie ulepszać siebie, relacje z Bogiem i drugim człowiekiem (Najnowsze wydania mają tytuł zmieniony, krótszy).

 

Zostaw odpowiedź