Wypoczywać w Bogu

2 września 2020, autor: Krzysztof Osuch SJ

Przeczytajmy uważnie poniższe zdania z Ewangelii… Może wprawi nas w zdumienie to, że tak wiele osób przewinie się przed naszymi oczyma… Na tyle chorób i ogrom ludzkiego cierpienia patrzyły „o zachodzie słońca” oczy Jezusa… I co najbardziej olśniewa i obiecuje: Że tyle Boskiej Mocy – zakorzenionej w Miłości Boskich Osób – wypromieniowało z Jezusa w kierunku potrzebujących, najpierw teściowej Piotra, a potem wielu innych!

Znalezione obrazy dla zapytania trójca

Po opuszczeniu synagogi w Kafarnaum Jezus przyszedł do domu Szymona. A wysoka gorączka trawiła teściową Szymona. I prosili Go za nią. On stanąwszy nad nią rozkazał gorączce, i opuściła ją. Zaraz też wstała i usługiwała im. O zachodzie słońca wszyscy, którzy mieli cierpiących na rozmaite choroby, przynosili ich do Niego. On zaś na każdego z nich kładł ręce i uzdrawiał ich. Także złe duchy wychodziły z wielu, wołając: Ty jesteś Syn Boży! Lecz On je gromił i nie pozwalał im mówić, ponieważ wiedziały, że On jest Mesjaszem. Z nastaniem dnia wyszedł i udał się na miejsce pustynne. A tłumy szukały Go i przyszły aż do Niego; chciały Go zatrzymać, żeby nie odchodził od nich. Lecz On rzekł do nich: Także innym miastom muszę głosić Dobrą Nowinę o królestwie Bożym, bo na to zostałem posłany. I głosił słowo w synagogach Judei (Łk 4,38-44).

Uderza też popłoch, jaki widać w demonach; opuszczając ciała biednych opętanych, składają rodzaj … świadectwa o Mesjaństwie i Bożym Synostwie Jezusa! – Ale to nie jest wszystko. Za sprawą natchnionych zdań z Łukaszowej Ewangelii dostrzegamy także pełne wzruszenia twarze uzdrowionych; widzimy ich łzy radości…, słyszymy słowa zdumienia, zachwytu i wdzięczności… Ich radość i inne długo wytęsknione uczucia (zaufanie, wdzięczność) udzielają się i nam.

  • Nade wszystko zauważmy, ile (jakiej klasy) wglądu w Serce Jezusa dostarcza nam powyższa perykopa, będąca jakby słownym „wideo”, utrwalającym dla potomnych obraz Zbawiciela w działaniu.
  • Patrzmy szeroko otwartymi oczyma na Mistrza otoczonego rzeszą ludzi tak bardzo złaknionych dotknięcia – położenia na nich dłoni Emanuela – Stwórcy i Odnowiciela stworzenia, wreszcie tak bliskiego!

Rzec można, że oto maleńkie ziarno dobrej nowiny o zwycięstwie Boga i ostatecznym zbawieniu człowieka, rzucone w glebę ludzkiej historii „na początku”, w Księdze Rodzaju (3, 15), wreszcie (lub już) kiełkuje i bardzo szybko rośnie. (Szybciej niż chleb na drożdżach). Dzieje się to za sprawą Jezusa Chrystusa. To w Nim naprawdę przybliżyło się Królestwo Boże. I to jak bardzo, jak konkretnie i wyraziście: Jezus przyszedł do Galilei i głosił Ewangelię Bożą. Mówił: Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię (Mk 1, 14-15).

  • Tu i teraz jasno każdy widzi, że Bóg Ojciec jest „miłośnikiem życia”, a posłany przez Niego Syn Jednorodzony głosi „Ewangelię Bożą” – a więc Dobrą i Radosną Nowinę, otrzymaną od Boga Ojca! Czy to takie dziwne (i jakby nie do wiary), że w kręgu i bliskości Pana Jezusa ludzie doznają uzdrowienia, odrodzenia i coraz bardziej dogłębnej przemiany – aż po przebóstwienie (por. 1J 3, 2) ludzkiej natury?.

Pora zatem – wtedy i dzisiaj – szybko się nawracać, czyli zawracać z drogi smutku i rozpaczy, by całym sercem przylgnąć do wspaniałej Osoby Jezusa i olśniewającej – głoszonej przez Niego słowami i czynami – Ewangelii Bożej. To Wielki i Dobry Bóg wkracza, by odzyskać pełnię panowania w swoim stworzeniu. Ostatnie („przedostatnie” też, pierwsze również) zdanie należy do serdecznej i wszechpotężnej Miłości! A nie do jakiegoś (absolutnie irracjonalnego) tzw. „przypadku”, absurdalnego chaosu, radykalnego bezsensu, nieodwołalnego smutku, ostatecznego zwątpienia i rozpaczy; ani tym bardziej nie do upadłego ducha pogrążonego (z własnej woli) w żywiole: nienawiści, szkodzenia, „z-rozpaczania” ludzkiego rodu i zabijania w ludziach Boskiego Daru, jakim jest Bycie – Życie – wieczne trwanie w szczęściu.

Tu mógłbym (powinienem?) zakończyć. Jest dość (wspaniałej) treści (w perykopie i w „Ewangelii Bożej”), by zasiąść do uczty i karmienia się Słowem Bożym – a właściwie Jezusem, Jego czułym i uzdrawiającym dotykiem…

Podzielę się (jednak) jeszcze jednym „skarbem”, ukrytym w tym zdaniu: Z nastaniem dnia wyszedł i udał się na miejsce pustynne. – W tym codziennym (czy bardzo częstym i regularnym) udawaniu się na miejsce pustynne czy odosobnione Jezus komunikuje nam „rzecz” Najważniejszą. Najbardziej intymną, wewnętrzną, duchową. Zobaczmy ją na tym tle. Lud (uzdrowieni, uwolnieni) rozstawał się z Jezusem z całą gamą uczuć i myśli … Cieszyli się „ludziska”, że teraz pożyją sobie (jakiś czas) w lepszym zdrowiu. Zapewne niektórzy brali sobie do serca Jezusową Naukę, Jego wielkie obietnice, a także „trudną mowę” (np. o Eucharystii). Zastanawiali się i (z niemałym trudem) dociekali głębszego sensu Jezusowych przypowieści… – A Jezus cieszył się widząc radość obdarowanych ludzi i podejmowany przez nich poznawczy wysiłek skierowany ku Ojcu… Widział też to wszystko, co stawiało Mu gwałtowny opór; wszystko, co było małe, małoduszne i toporne…

  • Pan Jezus miał jednak nade wszystko dostęp do niewyczerpanego Źródła radości i duchowej mocy. To był Jego serdeczny sekret, który „dział się” głównie na osobności, w ukryciu, o świcie. Ewangelista stwierdza lakonicznie, jakby mimochodem: Z nastaniem dnia wyszedł i udał się na miejsce pustynne. Z kilku zapisów w Ewangeliach wiemy, że Jezus udawał się na modlitwę – na spotkania z Ojcem. Tu regenerował swe siły do podejmowania tytanicznej pracy Zbawiciela. Tu – rozkoszując się byciem w „łonie Boskich Osób” – dogłębnie i wspaniale odpoczywał.

 A teraz bardziej wprost (i dokładniej) o „skarbie”. Ewangelista stwierdza fakt udania się Jezusa na miejsce pustynne. Zaraz zapisze krótką rozmowę Jezusa z poszukującymi Go tłumami…, jednak milczy o tym, co wydarzyło się, gdy Jezus trwał w odosobnieniu. Dziś w mistycznych tekstach (objawieniach) znajdujemy wiele światła, jak szukać i znajdować Jezusa w Ewangelii. Ale też jak – na Jego podobieństwo – „żyć z Trzema Osobami Boskimi jak w rodzinie”. Wsłuchajmy się w to pouczenie i zachętę Jezusa z „ON i ja”:

– „Zbliż się do Mnie. Szukałaś Mnie w Ewangelii, szłaś za Mną w moim życiu na ziemi, szukaj Mnie nadal. Ta troska o Mnie, jaką możecie żywić, sprawia Mi radość. Przypominasz sobie tę żonę, która przywoływała męża, gdy tylko wracała do domu, jak gdyby nie mogła obejść się bez jego obecności? Tak samo ty szukaj swego Wielkiego Przyjaciela. Zatrać się we mnie, zachowam cię w moim wiekuistym łonie. Kto mógłby odgadnąć naszą zażyłość? Czy nie macie życia zewnętrznego i życia wewnętrznego, a każde z nich czyż nie jest jednakowo wolne? Nie zna się dobrze pierwszego i wcale nie zna się drugiego, a liczy się właśnie drugie, moja córeczko: to wasze bezpośrednie spojrzenie na waszego Zbawcę. To życie jest Królową, tamto niewolnicą.

A kiedy zbliżacie się do śmierci, życie zewnętrzne unicestwia się stopniowo, podczas gdy wewnętrzne nasila się dochodząc do swego Celu. Córko moja, oddaj Mi swoje życie wewnętrzne, aby żyło żywiej. Proś moją Matkę i nieznanych świętych, by przyszli ci z pomocą. Nigdy twoja troska, by zbliżyć się do mego serca nie będzie zbyt wielka.

Jakże niewielu żyje z Trzema Osobami Boskimi jak w rodzinie… a przecież Ja jestem waszym Dobrem, waszą Drogą. Żyjąc we Mnie jesteście w nich. Bądź więc po prostu szczera i czuła! One tak cię kochają! Jak mogłabyś bać się kochać Je? Ogranicz więc twoje pragnienia do jedynego pragnienia: żyć i umrzeć w jedynej miłości Trzech Osób Boskich. Choćby tylko po to, by podziękować Im, za Ich miłość. Chociażbyś miała wiele innych motywów… niech twoja obecna samotność będzie przeżywana miłośnie i bez wysiłku obok twoich Trzech. Czy pamiętasz? Wieczorami wymykałem się z tłumów i uchodziłem w miejsce samotne, aby się modlić. Cała moja dusza szła do Ojca w wielkim odprężeniu po pracy dnia. Zawsze naśladuj swego Oblubieńca, umiej wypoczywać w Bogu, znajdować w Nim szczęście i spokój. Już to jest wysławianiem Jego Chwały. Tylu ludzi uważa Boga za nudnego… a ty?” (Gabriela Bossis, On i ja, t. II nr 206).

Częstochowa, 5 września 2015     AMDG et BVMH   o. Krzysztof Osuch SJ

Znalezione obrazy dla zapytania trójca

Komentarze

komentarze 3 do wpisu “Wypoczywać w Bogu”
  1. Zofia pisze:

    „4/IV.l937. Niedziela Przewodnia, czyli święto Miłosierdzia. Rano po Komunii św. dusza moja została zanurzona w bóstwie; byłam złączona z Trzema Osobami Boskimi w ten sposób, że jak byłam złączona z Jezusem, to równocześnie z Ojcem i Duchem Świętym. Dusza moja tonęła w niepojętej radości i dał mi Pan poznać całe morze i przepaść niezgłębionego miłosierdzia Swego. O gdyby to dusze zrozumieć chciały, jak bardzo ich Bóg miłuje. Wszystkie porównania chociażby najczulsze i najsilniejsze są tylko bladym cieniem w porównaniu z rzeczywistością. Kiedy byłam złączona z Panem poznałam, jak wiele dusz uwielbia to miłosierdzie Boże.” (Dz 1073)

    PAN JEZUS POLECA ŚW. FAUSTYNIE, BY ROZPOWSZECHNIAŁA NASTĘPUJĄCE SŁOWA:

    „Kiedy poszłam na adorację, usłyszałam te słowa: córko Moja umiłowana, zapisz te słowa, że odpoczęło Serce Moje dziś w klasztorze tym. Mów światu o Moim miłosierdziu, o Mojej miłości. Palą Mnie płomienie miłosierdzia, pragnę je wylewać na dusze ludzkie. O jaki Mi ból sprawiają, kiedy ich przyjąć nie chcą. Córko Moja, czyń co jest w twej mocy w sprawie rozszerzenia czci miłosierdzia Mojego, Ja dopełnię, czego ci nie dostawa. Powiedz zbolałej ludzkości, niech się przytuli do miłosiernego Serca Mojego, a Ja ich napełnię pokojem. Powiedz, córko Moja, że jestem miłością i miłosierdziem samym. Kiedy dusza zbliża się do Mnie z ufnością napełniam ją takim ogromem łaski, że sama w sobie tej łaski pomieścić nie może, ale promieniuje na inne dusze.
    Dusze, które szerzą cześć miłosierdzia Mojego osłaniam je przez życie całe, jak czuła matka swe niemowlę, a w godzinę śmierci nie będę im Sędzią, ale miłosiernym Zbawicielem. W tej ostatniej godzinie nic dusza nie ma na swą obronę, prócz miłosierdzia Mojego, szczęśliwa dusza, która przez życie zanurzała się w zdroju Miłosierdzia, bo nie dosięgnie jej sprawiedliwość. Napisz – wszystko co istnieje, jest zawarte we wnętrznościach Mojego miłosierdzia głębiej, niż niemowlę w łonie matki. Jak boleśnie rani Mnie niedowierzanie Mojej dobroci. Najboleśniej ranią Mnie grzechy nieufności. (Dz1074-1075-1076).

    • Dziękuję Pani za powyższy wpis z Dz św. Faustyny. Pozwoliłem sobie nanieść parę podkreśleń (wytłuszczeń)… – Myślę, że teraz lepiej / mocniej wybrzmią słowa Jezusa z ON i ja:

      „. – 1944 – 7 września. Godzina święta. – „Jeżeli jest dom, gdzie czujesz się naprawdę u siebie, to niech to będzie mój, w kościele. Ponieważ to dom twego Oblubieńca, Wielkiego Przyjaciela, którego odnajdujesz z nowym uniesieniem i do którego zbliżasz się w czułym uścisku. Jak mógłbym bez obawy zgorszenia wypowiedzieć ci zwykłymi ziemskimi słowami moje pragnienie przygarnięcia twej duszy. Miłość moja, przewyższająca miłość ludzką, potrzebuje wyrażeń mocnych i tak słodkich, że nie znacie stopnia nagromadzenia ich w niej. Kiedy więc jesteś w kościele – u nas – myśl o tej miłości niemej twego Zbawcy i nie lękaj się objawiać swych uczuć nawet przez naiwność samooskarżeń wielkich porywów. Skarż się, że nie kochasz Mnie bardziej, że nie rozumiesz Mnie lepiej, że wiesz, iż nic nie wiesz o Bogu. Uskarżaj się, że już nie ufasz, że już nie wierzysz. Skarż się nawet na to, że nie umiesz się skarżyć. A Ja, który widzę twą duszę, rzucę przed Ojcem wszystko, czego ci brak. I dalej, kiedy znajdujesz się w ‚naszym domu’ – w kościele – pomyśl, czy Ojciec nie jest czulszy z powodu Hostii, która tam jest? Powiedz więc Ojcu, że ty także stajesz się hostią dla zbawienia świata, bo we wszystkim wzorujesz się na swym Wielkim Przyjacielu, aby On spojrzał na nas tym samym spojrzeniem. A Ja ciebie osłaniam” (On i ja, t. II 294).

  2. Nasze rozważanie można kontynuować czytając ten tekst: Żyć pełnią życia z Bogiem
    Życie Duchowe, ks. Andre Seve 05.09.2015 07:00

    Oto jego fragment:
    […] aby żyć w pełni, winniśmy starać się przeżywać wszystko w jedności z Bogiem.

    Czy mamy bez przerwy myśleć o Nim i nie robić nic innego poza modlitwą? Oczywiście że nie. Stałe zjednoczenie z Bogiem jest zjednoczeniem woli: czynić to, czego On oczekuje od nas. To, czego życie, które jest Jego wielkim pośrednikiem, oczekuje od nas: pościelić łóżko, zapłacić rachunki, naprawić samochód, pójść na spacer z dziećmi, wyprowadzić psa.

    Zatem, wszystko jest modlitwą? Nie, należy zachować właściwe znaczenie słów. Wszystko może być zjednoczeniem z Bogiem, ale z modlitwą mamy do czynienia wtedy, gdy ma miejsce bardzo konkretne spotkanie z Nim: całą naszą istotą, ciałem, umysłem i sercem. Jesteśmy obecni dwie minuty lub pół godziny z Nim, tylko i wyłącznie dla Niego.

    To zresztą pozwoli nam utrzymać, w możliwie największym stopniu, nasze zjednoczenie woli. Tak szybko je tracimy. Czy w tym momencie jestem taki, jak On chce, spokojny, kochający, ufny? […]

Zostaw odpowiedź