Wybierzmy szczęście

5 listopada 2018, autor: Krzysztof Osuch SJ

Bóg ze swej strony nigdy się nas nie wypiera. Przeciwnie, prosi i przynagla, by wybrać Go całym sercem.

Mojżesz przemówił do ludu: Patrz! Kładę dziś przed tobą życie i szczęście, śmierć i nieszczęście. Ja dziś nakazuję ci miłować Pana, Boga twego, i chodzić Jego drogami, pełniąc Jego polecenia, prawa i nakazy, abyś żył i mnożył się, a Pan, Bóg twój, będzie ci błogosławił w kraju, który idziesz posiąść. Ale jeśli swe serce odwrócisz, nie usłuchasz, zbłądzisz i będziesz oddawał pokłon obcym bogom, służąc im – oświadczam wam dzisiaj, że na pewno zginiecie, niedługo zabawicie na ziemi, którą idziecie posiąść, po przejściu Jordanu. Biorę dziś przeciwko wam na świadków niebo i ziemię, kładę przed wami życie i śmierć, błogosławieństwo i przekleństwo. Wybierajcie więc życie, abyście żyli wy i wasze potomstwo, miłując Pana, Boga swego, słuchając Jego głosu, lgnąc do Niego (Pwt 30, 15-20).

Wolność i wybór

 Budząc się rano, nie zastanawiamy się: oddychać czy nie; przyzwalać na akcję serca czy nie. Te czynności, i wiele innych, są z góry określone i dokonują się automatycznie, i poza naszą świadomością. Po prostu bez wahania poddajemy się biologicznej konieczności, będącej zresztą wielkim dobrodziejstwem. Jednak nad inną kwestią trzeba się zastanawiać: jak żyć, jak postępować? Jak ustrzec się wybierania dobra pozornego? W naszym odróżnianiu dobra od zła jest pewien „automatyzm”, ale zawsze dokonuje się to w polu świadomości. Ponadto w pewnych sytuacjach potrzebny jest szczególny namysł i duchowe zmaganie, by wybrać dobro, a oddalić zło.
  • Stwórca obdarował nas wolnością i zdolnością rozumienia rzeczywistości. Dary te – to „coś” najbardziej własnego. Nikt zatem nie może zająć naszego miejsca i stanowić o nas. Każdy osobiście rozstrzyga, co uważa za najwyższą wartość i największe dobro; dokładniej: w czym, w kim tę wartość rozpoznaje. Niektórzy twierdzą, że to własna osoba i doczesne życie jest dobrem najwyższym.
  • Inni rozpoznają to dobro w Bogu i w życiu wiecznym. Prawdopodobnie, Drogi Czytelniku, dokonałeś w tym względzie fundamentalnego rozeznania i wyboru.
  • Ale nawet i w tej sytuacji należy pamiętać, że jedynie stopniowo dojrzewamy do zasadniczego opowiedzenia się za Bogiem – za teocentryzmem, a przeciw egocentryzmowi.

Często potrzeba wielu lat, by stać się pewnym tego, że to nie w nas samych i w doczesnym życiu jest najwyższe dobro. Potrzeba czasu, by nabrać głębokiego przekonania, że to Bóg, Pan Jedyny, jest Dobrem Najwyższym.

Skowyt serca

Po grzechu pierworodnym wszyscy jesteśmy tacy, że dość długo wahamy się, czy wybrać tylko siebie i siebie ponad wszystko miłować, czy też wybrać i miłować Boga ponad wszystko, a w Nim odnaleźć i siebie, i bliźnich, i wszystkie stworzenia.

Bóg niewątpliwie stworzył nas dla wspaniałego rodzaju istnienia: w miłosnej więzi z Nim. Wielkim darem Boga dla nas jest obecny czas życia. Jednak Jego dobrem większym i największym jest szczęśliwa wieczność.

  • Smutne jest to, że my (niestety) poprzez jakiś czas, dłużej lub krócej, próbujemy obejść się bez Boga i znaleźć sobie szczęście w świecie i w innych osobach. Sądzimy, że to, i tyle (tylko) nam wystarczy.
  • Jeśli jednak zbyt długo (a przy tym naiwnie i niemądrze) obstajemy przy swoim, przy swej samowystarczalności, to musimy wiele wycierpieć. Psalmista powie o „skowycie” (por. Ps 38, 9).
  • Wątpienie o miłości Boga i nieufność trzeba okupić różnymi smutkami, lękami, beznadziejnością, a nawet rozpaczą… Takie są żałosne skutki uwiedzenia przez Szatana. Takie marne owoce wydaje pójście za złudnym urokiem grzechu powątpiewania o Miłości Boga.

Nie można milczeć

Przywołanej sytuacji nie można pomijać milczeniem. I nie można być obojętnym na własne i cudze cierpienia, związane z fałszywym wyborem! Różnorakie cierpienia, nasze własne i innych ludzi, winny dawać nam do myślenia i pobudzać do otwarcia się na Boże zbawienie. Wcale nie jest to takie oczywiste, zwłaszcza dzisiaj, gdy panuje myślowa „moda”, która każe raczej maskować i głęboko skrywać dramatyczną sytuację człowieka, bardzo cierpiącego wskutek oderwania (się) od Boga.

Jeden z myślicieli podkreśla niepokojącą prawidłowość naszych czasów. Stwierdza, że mamy dzisiaj do czynienia – i to na wielką skalę – ze zobojętnieniem wobec dramatycznej alternatywy: sensu i bezsensu, życia i śmierci, szczęścia i nieszczęścia, afirmacji i negacji.

  • Miejsce żarliwości – w wierze czy w ateizmie – zdaje się zajmować właśnie fatalna obojętność.
  • Weszliśmy w „erę postateistyczną, to znaczy w epokę, w której ludzie pogodzili się z nieobecnością Boga i sami organizują sobie własne życie, poważnie lub lekkomyślnie, ale bez odniesienia do Boga”.
  • Nad naszymi czasami zaległa straszna noc, noc świata. „Czas Nocy Świata jest marnym czasem, gdyż marnieje coraz bardziej. Zmarniał aż tak, że nie potrafi już rozpoznać, iż brak Boga jest właśnie brakiem” (M. Heidegger).

Płynąć pod prąd

Rekolekcje Ignacjańskie (i każde inne) są takim czasem, w którym płyniemy pod prąd bezbożnych trendów cywilizacji. Bo czyż nie lepiej jest świadomie sprzeciwiać się złu grzechu fundamentalnego, niż cierpieć „obojętnie” i z kamienną twarzą twierdzić, że nic złego się nie dzieje? Jeśli już cierpimy (a jest to właściwie nieuchronne), to cierpmy „żarliwie” i przytomnie, dopytując się: co to właściwie znaczy?!
  • I jakie jest wyjście?
  • Odpowiedź daje nam Bóg Ojciec w całej Historii Zbawienia, a najpełniej w Swoim Synu, który dla nas urodził się na Ziemi, na niej żył, umarł i zmartwychwstał. Bóg, stwarzając nas na Swój obraz i podobieństwo, ukierunkował nas ku Sobie. Jest to zatem normalne, gdy świadomie i dobrowolnie lgniemy do Boga i szukamy Go z pasją coraz większą.
Pięknie wyraził tę rzeczywistość ludzkiego serca św. Augustyn:
„Jakże wielki jesteś, Panie, i godny, by Cię sławić. Wspaniała jest Twoja moc, a Twojej Mądrości nikt nie zmierzy. Pragnie Cię sławić człowiek, cząstka Twego stworzenia, który dźwiga swój śmiertelny los; nosi świadectwo swego grzechu i dowód tego, że Ty pysznym się sprzeciwiasz. A jednak pragnie Cię sławić ta cząstka Twego stworzenia. Ty sam sprawiasz, że znajduje on ukojenie w wielbieniu Ciebie. Stworzyłeś nas bowiem dla siebie i niespokojne jest nasze serce, dopóki nie spocznie w Tobie” (św. Augustyn, Wyznania, I, 1, 1).
Czyż nie z radością i z podniesionym czołem powinniśmy przeżywać i obwieszczać tę wielką prawdę, że „w definicję człowieka wpisany jest Bóg”.

Bóg nas przynagla

Bóg ze swej strony nigdy się nas nie wypiera. Przeciwnie, prosi i przynagla, by wybrać Go całym sercem. Zapewnia, że ma nas wyrytych na obu swych dłoniach (por. Iz 49, 16). A używając innych obrazów i porównań, Bóg nas zapewnia, że przed nami jest dal, a nie cieśnina (por. Hi 36, 16).
  • Nie jesteśmy skazani na cieśninę samej tylko doczesności i przemijalnego kształtu życia.
  • Jest jednak moment decyzji i wyboru. Bóg w jasnych słowach stawia przed nami fundamentalną alternatywę: Bóg położył przed tobą ogień i wodę, co zechcesz, po to wyciągniesz rękę. Przed ludźmi życie i śmierć, co ci się podoba, to będzie ci dane (Syr 15, 16-17). 
  • On na początku stworzył człowieka i zostawił go własnej mocy rozstrzygania (Syr 15, 14).
  • To samo przynaglenie, pełne powagi, rozbrzmiewa w tych słowach: Patrz! Kładę dziś przed tobą życie i szczęście, śmierć i nieszczęście. [… ] Wybierajcie więc życie, abyście żyli wy i wasze potomstwo, miłując Pana, Boga swego, słuchając Jego głosu, lgnąc do Niego.

 Przeobfity stół życia

 Bóg, Miłujący i Wszechmocny, zastawia dla nas przeobfity stół życia doczesnego i wiecznego. Jeśli chcemy mieć pełny udział w życiu przeobfitym, to winniśmy codziennie żyć w wychyleniu – ku Bogu.
  • Tak, należy codziennie, wiele razy na dzień, „wyrywać się z siebie i przechodzić w Boga” (św. Ignacy Loyola).
  • Trzeba „wyrywać się z ciasnoty swego serca i wrastać w nieskończoność życia Chrystusowego” (św. Teresa Benedykta, Edyta Stein). Trzeba nam codziennie, i to po wielekroć, dokonywać zrywu – ku Bogu i w ten sposób świadomie i z nadzieją pielgrzymować do Domu Ojca.
  • Owo „wyrywanie się” czy „zryw” ku Bogu dzieje się w sakramentach świętych, w każdej prawdziwej modlitwie.
  • A modlitwą jest także każdy akt strzelisty, którego treścią jest ufna wiara, nadzieja, a zwłaszcza miłość, a także prośba, uwielbienie, dziękczynienie, itp.
 Do wybrania Boga i Jego Prawa pięknie i przekonująco wzywa nas Psalmista:
Błogosławiony człowiek, który nie idzie za radą występnych,
nie wchodzi na drogę grzeszników
i nie zasiada w gronie szyderców,
lecz w prawie Pańskim upodobał sobie
i rozmyśla nad nim dniem i nocą.
On jest jak drzewo zasadzone nad płynącą wodą,
które wydaje owoc w swoim czasie,
liście jego nie więdną, a wszystko, co czyni, jest udane.
Co innego grzesznicy:
są jak plewa, którą wiatr rozmiata.
Albowiem znana jest Panu droga sprawiedliwych,
a droga występnych zaginie (Ps 1).
 

 

  Tekst pochodzi z mojej książki

Przed tobą jest dal” – zobacz więcej

„I ciebie chce On wybawić z nieszczęść, przed tobą jest dal”.

Te natchnione słowa, jakie do cierpiącego Hioba skierował przyjaciel, wciąż niosą nadzieję na Bożą pomoc i szczęśliwy finał życia. W podobnym duchu utrzymane są niniejsze rozważania. Pomogą one dostrzec miłość Boga, której doświadczanie jest przedsmakiem Nieba.

Komentarze

komentarzy 6 do wpisu “Wybierzmy szczęście”
  1. Ewa pisze:

    Życie to nieustanne wybieranie, to nieustanne wyrywanie się z siebie i przechodzenie w Boga…
    Dziś Święto Wszystkich Świętych, a ja pytam siebie – co dla mnie znaczy, tak konkretnie być świętą…
    Dzisiejsza Ewangelia wskazuje nam Jezusa, Który mówi do nas o tym, kto jest błogosławiony tu na ziemi
    • ubogi
    • ten, który się smuci
    • cichy
    • który łaknie i pragnie sprawiedliwości
    • miłosierny
    • czystego serca
    • kto wprowadza pokój
    • kto cierpi prześladowanie dla sprawiedliwości…
    bo do nich należy królestwo niebieskie, bo będą pocieszeni, albowiem na własność posiądą ziemię, oni Boga oglądać będą….
    „Cieszcie się i radujcie, albowiem wielka jest wasza nagroda w niebie”.

    Czyli, aby być świętym w Niebie, tu na ziemi trzeba być błogosławionym – w sensie Jezusowych Błogosławieństw, trzeba nieustannie wybierać i opowiadać się za teocentryzmem, a przeciw egocentryzmowi.

    I tak sobie myślę, że dla mnie – być świętą- to być radością Pana Jezusa…
    a na co dzień cóż różnie bywa z wyborami, ale jak to Ojciec ujął:
    „Często potrzeba wielu lat, by stać się pewnym tego, że to nie w nas samych i w doczesnym życiu jest najwyższe dobro. Potrzeba czasu, by nabrać głębokiego przekonania, że to Bóg, Pan Jedyny, jest Dobrem Najwyższym”

    I w NIM cała nasza UFNOŚĆ!!

  2. Zofia pisze:

    Ostatnie Orędzie z Medziugorje, 25. październik 2017r.

    „Drogie dzieci! Wzywam was, abyście byli modlitwą w tym czasie łaski. Wszyscy macie problemy, bóle, cierpienia i brak pokoju. Niech święci będą dla was modelem i zachętą do świętości. Poprzez wasze osobiste nawracanie Bóg będzie blisko was i na nowo uzyskacie świeżość w waszych poszukiwaniach. Wiara będzie dla was nadzieją, a w waszych sercach zapanuje radość. Dziękuję wam, że odpowiedzieliście na Moje wezwanie. ”

    • Zofia pisze:

      „Jeżeli ktoś otwiera swoje serce na spotkanie z człowiekiem wielkiego formatu, to pozostaje pod działaniem doskonałej miłości wspólnoty ludzi świętych i w atmosferze ich miłości o wiele łatwiej mu wędrować ewangeliczną drogą.” – ks. Edward Staniek

  3. Benedykt XVI: zostać świętym to zadanie każdego człowieka

    Watykan, 01.11.2007

    Zostać świętym to zadanie każdego chrześcijanina, a nawet każdego człowieka – powiedział Benedykt XVI w rozważaniu poprzedzającym modlitwę „Anioł Pański”.

    Przemawiając do zebranych na Placu św. Piotra papież sprzeciwił się twierdzeniom, że „świętość to stan uprzywilejowany, zastrzeżony dla nielicznych wybrańców”. Wyjaśnił, że świętość polega „na tym, by żyć jak dzieci Boże”, upodabniając się do Chrystusa.

    Drodzy bracia i siostry!

    W dzisiejszą uroczystość Wszystkich Świętych serce nasze, przekraczając granice czasu i przestrzeni, obejmuje wymiar nieba. U początków chrześcijaństwa członkowie Kościoła nazywani byli także „świętymi”. Na przykład w Pierwszym Liście do Koryntian św. Paweł zwraca się „do tych, którzy zostali uświęceni w Jezusie Chrystusie i powołani do świętości wespół ze wszystkimi, którzy na każdym miejscu wzywają imienia Pana naszego Jezusa Chrystusa” (1 Kor 1,2). Chrześcijanin bowiem już jest święty, albowiem chrzest jednoczy go z Jezusem i z Jego paschalną tajemnicą, jednocześnie jednak musi stać się nim, wewnętrznie coraz bardziej się do Niego upodobniając. Czasem uważa się, że świętość to stan uprzywilejowany, zastrzeżony dla nielicznych wybrańców. W rzeczywistości zostać świętym to zadanie każdego chrześcijanina, owszem, moglibyśmy powiedzieć każdego człowieka! Pisze Apostoł, że Bóg przed założeniem świata pobłogosławił nas i wybrał w Chrystusie, „abyśmy byli święci i nieskalani przed Jego obliczem” (Ef 1,3-4). Wszystkie istoty ludzkie zatem powołane są do świętości, która w ostatecznym rozrachunku polega na tym, by żyć jak dzieci Boże, w owym „upodobnieniu się” do Niego, zgodnie z którym zostaliśmy stworzeni. Wszystkie istoty ludzkie są dziećmi Bożymi i wszystkie muszą stać się tym, czym są, na wymagającej drodze wolności. Wszystkich Pan Bóg wzywa, by należeli do Jego świętego ludu. „Drogą” jest Chrystus, Syn, Święty Boży: nikt nie przychodzi do Ojca inaczej, jak tylko przez Niego (por. J 14,6).

    Mądrze Kościół ustanowił blisko siebie uroczystość Wszystkich Świętych i wspomnienie wszystkich wiernych zmarłych. Do naszej modlitwy wysławiającej Boga i oddającej cześć błogosławionym duchom, które dzisiejsza liturgia ukazuje nam jako „wielki tłum, którego nie mógł nikt policzyć, z każdego narodu i wszystkich pokoleń, ludów i języków” (Ap 7,9), przyłącza się modlitwa za spokój duszy tych, którzy poprzedzili nas w przejściu z tego świata do żywota wiecznego. Jutro im w sposób szczególny poświęcimy nasze modlitwy i za nich odprawimy Ofiarę eucharystyczną. Naprawdę codziennie Kościół wzywa nas do modlitwy za nich, ofiarowując także cierpienia i codzienne trudy, ażeby całkowicie oczyszczeni dopuszczeni zostali do wiecznego radowania się światłością i pokojem Pana.

    W środku zgromadzenia Świętych błyszczy Maryja Panna, „pokorna, ale nad wszystkie wyniosła” (Dante, „Raj”, pieśń XXXIII, 2). Kładąc rękę w Jej dłoń czujemy się pobudzeni do podążania z większym zapałem drogą świętości. Jej zawierzamy nasze codzienne obowiązki i prosimy Ją dziś także za naszych drogich zmarłych, z głęboką nadzieją na spotkanie się któregoś dnia wszyscy razem, w chwalebnych świętych obcowaniu.

    [po polsku:] Pozdrawiam Polaków. Dzisiejsza uroczystość przypomina nam, że wszyscy jesteśmy powołani do świętości. Święci, którym oddajemy chwałę, dają nam przykład miłości do Boga i do ludzi, owocnej współpracy z łaską Bożą i wspierają nas na naszych drogach świętości. Niech na tych drogach towarzyszy wam Boże błogosławieństwo.

    KAI (ml (KAI Rzym)//mam)

  4. „Któregoś dnia Teresa doznała decydującego olśnienia. Bóg dał jej poznać, którędy prowadzi droga do świętości, ta mała droga, po której On sam nas niesie. Teresa tak opowiada o swoim odkryciu:

    Od zawsze pragnęłam być świętą. Niestety, kiedy porównywałam się ze świętymi, stwierdzałam nieustannie, że między nimi a mną istnieje ta sama różnica, co między górą, której szczyt ginie w niebiosach, a zabłąkanym ziarnkiem piasku, deptanym stopami przechodniów. Nie zniechęcałam się jednak i powiedziałam sobie tak: dobry Bóg nie wzbudzałby pragnień, które nie mogą się spełnić, a zatem, pomimo że jestem tak mała, mogę pragnąć świętości. Co prawda, wzrastać — to dla mnie rzecz niemożliwa, muszę więc znosić siebie taką, jaka jestem, z wszystkimi swoimi wadami. Chcę jednak szukać sposobu, by dotrzeć do Nieba małą drogą, prostą, krótką, małą drogą zupełnie nową. A żyjemy w dobie wynalazków; obecnie, żeby wyjść na piętro, nie trzeba już używać schodów, u ludzi bogatych zastępuje je świetnie winda. Chciałabym więc znaleźć taką windę, która uniosłaby mnie aż do Jezusa, jestem bowiem zbyt mała, aby piąć się do góry po stromych schodach doskonałości. Poszukiwałam więc w świętych księgach czegoś, co wskazałoby mi tę upragnioną windę, i tak wpadłam na te słowa Mądrości Odwiecznej: „Maluczki niech przyjdzie do mnie”. Podeszłam więc, odgadując, że znalazłam to, czego szukałam, i chcąc wiedzieć, o mój Boże, co zrobisz dla maluczkiego, który odpowie na Twoje wezwanie, szukałam dalej, i oto, co znalazłam: — „Jak matka tuli swe dziecko, tak i ja was tulił będę i będę pieścił was na kolanach”. Ach, nigdy nie spotkałam słów bardziej serdecznych, bardziej śpiewnych, które tak by mnie ucieszyły. Windą, która mnie wzniesie aż do nieba, są Twoje ramiona, Jezu! A w tym celu nie potrzebuję wcale wzrastać, przeciwnie, trzeba, bym pozostała mała i stawała się coraz mniejsza. Boże mój! Przerosłeś moje oczekiwania! A ja chcę śpiewać Twoje miłosierdzie! (Rkp C 2r°—3r°)

    Jezus z upodobaniem pokazuje mi jedyną drogę, która prowadzi do boskiego ogniska, a tą drogą jest ufność małego dziecka, co bez obawy zasypia w ramionach Ojca… „Maluczki niech do Mnie przyjdzie”, powiedział Duch Święty ustami Salomona i tenże sam Duch Miłości powiedział jeszcze, że „najmniejszy dozna miłosierdzia”. W Jego imieniu zaś prorok Izajasz wyjawia, że w dniu ostatecznym „poprowadzi Pan swoje owce na pastwiska, zgromadzi małe jagnięta i weźmie je na ramiona”. I jakby nie dość było owych obietnic, ten sam prorok, którego natchniony wzrok już wówczas przenikał odwieczne głębokości Boże, wykrzyknął w imieniu Pana: „Jak matka tuli swe dziecko, tak i ja was tulił będę i będę pieścił was na kolanach”. Kochana chrzestna mamo! Po takich słowach pozostaje tylko zamilknąć, zapłakać z wdzięczności i miłości… Ach, gdyby wszystkie słabe i niedoskonałe dusze czuły to, co czuje najmniejsza z nich wszystkich, dusza małej Teresy, ani jedna nie wątpiłaby, że dotrze na szczyt góry miłości, gdyż Jezus nie domaga się wielkich czynów, lecz jedynie tego, by zdać się na Niego i być wdzięcznym. (…) Niestety, mało znajduje serc, które oddają Mu się bez reszty, które pojmują, jak czuła jest Jego nieskończona Miłość (Rkp B 1r°—v°).

    Miłość, która nie drży z bojaźni, która zasypia na sercu
    Swojego Boga, zapominając o sobie, jak dziecko…
    Za: http://www.opoka.org.pl/biblioteka/T/TS/teresa_mysli3.html

  5. Bozena pisze:

    Jezu Ufam Tobie i Kocham Ciebie !!!
    Nie Pozwol ,Abym Oddalila Sie Od Ciebie !!!!

Zostaw odpowiedź