MILCZENIE BOGA? – Jego Słowa mają „twarz samego Syna”

16 grudnia 2016, autor: Krzysztof Osuch SJ
Naprawdę mamy już dosyć tych wszystkich krzykaczy złych nowin, smutnych nowin.
Robią tyle hałasu,
że Twoje Słowo [Panie] przestaje rozbrzmiewać.
Spraw, aby wśród tego zgiełku
wybuchła nasza cisza
pulsująca Twoim Orędziem.
W ciżbę bez oblicza
wprowadź naszą skupioną radość… (Madeleine Delbrêl).

Było to w piętnastym roku rządów Tyberiusza Cezara. Gdy Poncjusz Piłat był namiestnikiem Judei, Herod tetrarchą Galilei, brat jego Filip tetrarchą Iturei i kraju Trachonu, Lizaniasz tetrarchą Abileny; za najwyższych kapłanów Annasza i Kajfasza skierowane zostało słowo Boże do Jana, syna Zachariasza, na pustyni. Obchodził więc całą okolicę nad Jordanem i głosił chrzest nawrócenia dla odpuszczenia grzechów, jak jest napisane w księdze mów proroka Izajasza: Głos wołającego na pustyni: Przygotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki dla Niego! Każda dolina niech będzie wypełniona, każda góra i pagórek zrównane, drogi kręte niech się staną prostymi, a wyboiste drogami gładkimi! I wszyscy ludzie ujrzą zbawienie Boże (Łk 3,1-6).

Twarz Syna

 Słowa Boga muszą być naprawdę interesujące. Jaka jest jednak ich treść? Ta zasadnicza? Czy zadowalająca odpowiedź wymaga jakiegoś długiego wywodu? A może trzeba „przytoczyć” – choćby w jakimś esencjalnym streszczeniu – wszystkie Księgi Pisma Świętego obu Testamentów? Może potrzebny jest jakiś inny „zabieg”. Takie powiedzmy uważne przyjrzenie się świętym Księgom jakby z lotu ptaka… Ogarniając to wszystko, „co” zawiera się pomiędzy Księgą Rodzaju i Apokalipsą, można by (spróbować) wydobyć i uchwycić to, co jest zasadniczym sensem każdej Księgi, każdego zdania i być może nawet każdego słowa Biblii. Pewno wielu pomyśli od razu o Miłości. I dobrze, i słusznie. Ale na zadane na początku pytania jest jeszcze jedna – bardzo trafna i piękna – odpowiedź. Otóż (według czyjegoś oryginalnego sformułowania) Słowo, z jakim Bóg się do nas zwraca, ma „TWARZ SAMEGO SYNA”. (Prawda, że brzmi to rewelacyjnie i niezwykle obiecująco?).

  • Tak, duszą wszystkich Słów Pisma Świętego jest Syn Boży!
  • Ich najgłębszym źródłem jest SYN – to, co łączy Ojca z Synem i Syna z Ojcem, Który rodzi Go odwiecznie. W tym, „co” zachodzi pomiędzy Ojcem i Synem, mają swą ostateczną przyczynę wszystkie rzeczy stworzone, wszystkie słowa Biblii, zaś najszczególniej człowiek, stworzony na Boży obraz i podobieństwo.
  • Celem wszystkich natchnionych słów, zapisanych w Biblii, jest także SYN, który stał się Człowiekiem, by usynowić nas i poprowadzić do Swego OJCA.

Niestety, Słowa Syna i Jego Twarz zostały zlekceważone. I to jak bardzo! Ani wtedy, ani dzisiaj Boży Syn, będący Słowem Ojca do nas wypowiadanym, nie jest słuchany jak należy! Wtedy i dzisiaj bywa zmuszany do milczenia. Wciąż są podejmowane próby, by Go napiętnować, skazać i wyrzucić poza miasto. Bogu mówiącemu w Synu rzeczy cudowne i okazującemu Twarz pełną dobroci i łagodności – człowiek zdolny jest okazać pogardę!

Milczenie Boga?

 W naszych sercach i w ogóle w świecie duchów dochodzi do głosu (i działa) dramatyczna dwoistość dążeń. Nasze postępowanie (w ludzkiej historii) zdradza pełne sprzeczności pragnienia, dążenia i destrukcyjne pożądania. Oto parę konkretnych tego potwierdzeń.

Jest faktem, że odczuwamy tęsknotę (nawet jeśli bywa ona coraz bardziej przytłumiona), żeby usłyszeć głos Boga, który mówiłby do nas jak najbardziej konkretnie. Choć wiemy, że Biblia zawiera Jego Orędzie do nas skierowane, to wciąż oczekujemy tysiąca Jego nowych słów, jakby już wypowiedzianym jeszcze czegoś istotnego i rozstrzygającego brakowało.

  • Jest też Bóg pomawiany o milczenie. O wycofanie Się i ukrycie czy (przyzwolenie na) zaćmienie.

Być może – i w skali indywidualnej, i zbiorowej – mamy do czynienia z czymś, co nazywamy „milczeniem Boga”. Można przypuszczać, że to my (wielorako) zawiniliśmy postawą umysłów i serc, ale skłonni jesteśmy diagnozować i stwierdzać raczej „bezwzględne” milczenie Boga (jakoby przez Niego „zawinione”). Jakby to On miał nas już dość i nie chciał do nas mówić, przemawiać, wieść z nami dialog. Na podobną dolegliwość skarżyli się ludzie Starego Testamentu, gdy nie było już słychać proroka ani działanie Boga na rzecz ludu nie było dostrzegane.

Co mogą znaczyć przywołane fakty (pobieżne spostrzeżenia) i odczucia naszego wieku?

Do jakich odkryć (i stwierdzeń) winniśmy dojść wobec z jednej strony naszych (choćby i ledwo tlących się) oczekiwań i tęsknot za Słowem Boga – za Jego Głosem i Twarzą…, a z drugiej strony wobec milczenia Boga (jak skłonni jesteśmy to nazywać)?

  • Sądzę, że gdybyśmy mieli choć odrobinę (więcej) „mistycznego” wglądu w naszą ludzką egzystencję realnie oświetloną tym, co Bóg już do nas (wy)powiedział – uczynił, to wykrzyczelibyśmy nasze (radosne, chrześcijańskie) heureka [znalazłem, odkryłem, wiem].
  • A co byłoby treścią radosnego okrzyku?
  • Właśnie, to: Bóg przemówił do nas w SYNU! Wielokrotnie i na różne sposoby przemawiał niegdyś Bóg do ojców przez proroków, a w tych ostatecznych dniach przemówił do nas przez Syna (Hbr 1, 1-2).

Ewangelie opisują, co Wcielony Boży Syn – obecny wśród ludzi – mówi, czyni, zapowiada, obiecuje… Natomiast Listy św. Pawła i Jana wydobywają ogromne i rozstrzygające zbawcze znaczenie tego faktu, że Bóg Ojciec przemówił do nas, dając nam (aż tak bardzo) Swojego Syna. – Jeśli po otwarciu Biblii w komputerze wpiszemy słowo syna, to zobaczymy, jaką „dawkę” zbawczej (o naszym zbawieniu) wiedzy otrzymujemy wraz z SYNEM!

  • – Tytułem „przykładu” choćby ten fragment: W tym objawiła się miłość Boga ku nam, że zesłał Syna swego Jednorodzonego na świat, abyśmy życie mieli dzięki Niemu. W tym przejawia się miłość, że nie my umiłowaliśmy Boga, ale że On sam nas umiłował i posłał Syna swojego jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy (1 J 4,9-10).
  • Usłyszmy dobrze: Oto zabójcze skutki grzechów są unieszkodliwione! Jest nam przyobiecane i dane Życie! To wszystko – w Synu, dzięki Niemu, wraz z Nim. Miłość Ojca idzie tak daleko i jest potężna, wszechmocna, skuteczna.  

 Słuchanie w ciszy i milczeniu

 Proszę wybaczyć ten ton…

  • Przestańmy mówić, że Bóg milczy. Że się nami nie interesuje. Że nie dość zbawczo ingeruje w nasz biedny los, itp.
  • Zabierzmy się raczej za SŁUCHANIE OJCA, Który przemówił do nas przez i w Swoim SYNU, Który dla naszego zbawienia stał się Człowiekiem!
  • Dzięki medytacji Słowa Bożego i kontemplacji Osoby Jezusa odkrywajmy, że (wszystkie) słowa Starego i Nowego Testamentu mają „TWARZ SAMEGO SYNA”!
  • Te liczne słowa Biblii – opisujące długą i bogatą w wydarzenia historię Izraela i pierwotnego Kościoła – mają „twarz samego Syna”. (Czy mogłyby mieć twarz „lepszą”, piękniejszą, więcej obiecującą?)

Obyśmy w Adwencie (potem także) odkrywali, że Bóg pragnie, byśmy „z całą usilnością odnieśli się do tego Słowa, które nie zostało jeszcze usłyszane”! Podobne jest pragnienie Boga Ojca odnośnie Twarzy Syna – żebyśmy Ją dojrzeli, kontemplowali, wyczytywali z niej Dobroć, Miłosierdzie, Piękno…

 Trzeba (zatem) przyznać szczerze, że wciąż aktualne jest naglące wezwanie św. Jana Chrzciciela (także Izajasza): Przygotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki dla Niego!

Pora kończyć. Pomijam więc „prozę” (w której mógłbym jeszcze to i owo dopowiedzieć). Oddaję głos (chyba) mistyczce i poetce.

„Naprawdę mamy już dosyć tych wszystkich krzykaczy złych nowin, smutnych nowin.
Robią tyle hałasu,
że Twoje Słowo [Panie] przestaje rozbrzmiewać.
Spraw, aby wśród tego zgiełku
wybuchła nasza cisza
pulsująca Twoim Orędziem.
W ciżbę bez oblicza
wprowadź naszą skupioną radość… (Madeleine Delbrêl).

Zauważmy, wystarczy narobić hałasu, żeby słowo Boże przestało rozbrzmiewać – dla nas. Ono może być słuchane i usłyszane w ciszy! Dobra Nowina o Królestwie Bożym (nadchodzącym, bliskim) i o Usynowieniu nie może być usłyszana i pojęta w(sród) zgiełku!

  • Sprawdźmy: Czy nie robimy hałasu i czy go (z dziwnych powodów) nie szukamy? Czy nie próbujemy leczyć swych smutków zgiełkiem (w różnej postaci, w różnych miejscach; w jakich)?

 Pomódlmy się jeszcze; poprośmy Pana słowami poetki, Anny Kamieńskiej:

 Naucz mnie modlitwy
która jest tęsknotą
Naucz mnie milczenia
chmury deszczu trawy
milczenia wieczoru i nocy
milczenia dobroci
i wdzięczności
Naucz mnie Panie
swojego
najgłębszego milczenia.

 Częstochowa, 10 grudnia 2014    AMDG et BVMH   o. Krzysztof Osuch SJ

Komentarze

komentarzy 7 do wpisu “MILCZENIE BOGA? – Jego Słowa mają „twarz samego Syna””
  1. Sabina pisze:

    Jeszcze kilka myśli Madeleine Delbrel, która dla mnie zawsze była inspirująca w swym spojrzeniu niezwykle głębokim… i różnorodnym.
    „Ciszy nam nie brak, bo ją mamy. Jeśli któregoś dnia nam jej zabraknie, to dlatego, że nie umieliśmy jej pochwycić. Wszystkie hałasy wokół nas mniej hałasują, niż my sami. Prawdziwy hałas to echo rzeczy w nas (…) Cisza jest miejscem Słowa Bożego i jeśli mówiąc ograniczamy się do powtarzania Tego Słowa, nie przestajemy milczeć”.

    „Cisza to niekiedy milczenie, ale zawsze słuchanie. Brak hałasu bez naszej uwagi na Słowo Boga nie byłby ciszą”.

    „Cisza nie jest ucieczką, ale skupieniem całego siebie w głębokościach Boga”.

    „Cisza istnieje nie po to, byśmy milczeli. Byłaby wtedy bardzo podobna do niemoty, będącej zawsze kalectwem u istot, którym Bóg chyba po to dał mowę, aby mówiły.

    Trwać w ciszy to słuchać Boga; to usunąć wszystko, co przeszkadza nam słuchać lub usłyszeć Boga. Zachowywać ciszę to słuchać Boga wszędzie, gdzie On mówi, poczynając od tych przez których mówi w Kościele aż po tych, z którymi Chrystus utożsamił się w inny sposób, a pragnących od nas bądź to światła, bądź to serca, bądź chleba”.
    
    Życzę wszystkim takiej ciszy, która pozwala „zobaczyć” czułe Słowo Ojca!!! Już niedługo nam się objawi w całej swej kruchości, a tymczasem ćwiczmy się, aby Go nie przegapić….

  2. Zofia pisze:

    Modlitwa św.Jana Pawła II do Przenajświętszego Oblicza
    (w czasie nawiedzenia Sanktuarium Przenajświętszego Oblicza w Luka, 24 września 1989):

    „Panie Jezu, ukrzyżowany i zmartwychwstały,
    odblasku chwały Ojca,
    Przenajświętsze Oblicze,
    w które pragniemy wpatrywać się
    z należną czcią,
    miłosierne i pełne łagodności,
    które nas szukasz i patrzysz na nas,
    aby nas wezwać do nawrócenia
    i zaprosić do powierzenia się
    pełni Miłości,
    wielbimy Ciebie i błogosławimy Tobie.

    W Twoim jaśniejącym Obliczu
    rozpoznajemy jak jesteśmy kochani
    i jak powinno się kochać;
    gdzie znaleźć wolność i przebaczenie,
    jak nieść pokój,
    którym Ty promieniujesz,
    i który od Ciebie pochodzi.

    W Twoim Uwielbionym Obliczu uczymy się,
    jak przezwyciężać każdą postać egoizmu,
    jak ufać, gdy brakuje nadziei,
    jak dokonywać wyboru za życiem
    nie ulegając podszeptom śmierci.

    Obdaruj nas łaską
    ustanowienia Ciebie
    centrum naszego życia,
    pozostania wiernymi Tobie
    wśród zagrożeń i zmienności świata,
    abyśmy, realizując
    nasze chrześcijańskie powołanie,
    głosili wszystkim moc i potęgę Krzyża
    i Twego Słowa, które zbawia,
    abyśmy byli czuwającymi
    i w działaniu otwartymi
    na potrzeby naszych braci,
    abyśmy umieli dostrzegać
    oznaki naszego wyzwolenia,
    które w Tobie ma swój początek
    i w Tobie znajdzie swoje wypełnienie.

    Panie,
    udziel Twojemu Kościołowi łaski trwania,
    jak Twoja Dziewicza Matka,
    przy Twoim Krzyżu pełnym chwały
    i przy krzyżach wszystkich ludzi,
    aby nieść im pociechę, nadzieję i umocnienie.

    Duchu Święty, Boże,
    który udoskonalasz i czynisz dojrzałymi Twoje dzieła,
    przez które dokonuje się zbawienie,
    niech się stanie tak,
    aby wszystkie stworzenia,
    uwolnione z więzów śmierci,
    w chwale Ojca
    wpatrywały się w Twoje Przenajświętsze Oblicze,
    które jaśnieje pełnią światła
    po wszystkie wieki wieków.
    Amen „

  3. Ewa pisze:

    Ojcze – dziękuję za ten tekst.
    Tak sobie myślę – żyjemy w świecie, który stara się zaspokoić wszystkie nasze potrzeby, zagłuszając, często niestety dość skutecznie te najgłębsze pragnienia, które są w nas. Świat działa przez nasze zmysły… jak często tak naprawdę nie potrafimy słuchać i nie potrafimy patrzeć głębiej, dlatego nie słyszymy Boga, nie potrafimy dojrzeć TWARZY SAMEGO SYNA.
    Niedawno przeczytałam w „ON i ja” słowa :

    ”Aby usłyszeć, trzeba słuchać. SŁUCHAJ”

    Panie proszę naucz mnie tak słuchać, aby Ciebie usłyszeć, naucz tak patrzeć, aby ujrzeć Twoje Oblicze !

  4. Zofia pisze:

    Twoje potrzeby i Moje bogactwa to idealne połączenie. Nigdy nie chciałem, abyś był niezależny. Stworzyłem cię w taki sposób, abyś szukał u Mnie zaspokojenia i tych podstawowych, i tych najgłębszych potrzeb. Starannie uformowałem twoje tęsknoty i poczucie braku pełni, aby zwrócić cię w Moim kierunku. nie próbuj więc ukrywać tych uczuć ani im zaprzeczać. I uważaj, aby nie szukać zaspokojenia swoich pragnień u mniejszych bogów, do których należą wartości materialne, pieniądze i władza.

    Przyjdź do Mnie nieporadny, bezbronny i spragniony Mojego błogosławieństwa. Gdy spędzasz ze Mną czas, zaspakajam twoje najgłębsze pragnienia. Ciesz się mnogością swoich potrzeb – to dzięki nim możesz zaznać we Mnie pełni.” Sara Young „Jezus mówi do ciebie”

    Flp 4, 19

  5. Oto cytat wyrwany z kontekstu, ale może celnie podpowiedzieć, CO możemy usłyszeć od BOGA – na MODLITWIE – w CISZY – uchodząc z cywilizacyjnego zgiełku. Ojciec Zioło pisze:

    Przestraszyłem się

    Pytamy: „Co mam czynić, Panie?”, lecz w rzeczywistości to przecież sam Bóg „czyni w nas” swoje dzieła. Nie zapominajmy, że przykazanie nie tylko mówi, że mamy kochać Boga, ale i to, że jesteśmy kochani. Kochani na zawsze, kochani jak dzieci przez Tego, który jest z nami aż do końca świata! Jesteśmy otoczeni Bożą miłością, w Nim poruszamy się i jesteśmy – to prawda, lecz jak dostać się do serca Boga, jak uderzyć Jego najczulszą strunę, jak zasmakować Jego życia, dobroci przepalającej wszelką gorycz, jak wejść w to serce i pozostać w Nim, wsłuchując się w Jego najlżejsze drgnienie? Jednym słowem – jak być z Bogiem tak, abyśmy Bóg i ja znaleźli w tym zjednoczeniu swoje miejsce, aby Bóg pozostał Bogiem, a człowiek człowiekiem; abym stał się tym, kim mam być – człowiekiem przemienionym miłosnym dotknięciem, zbudzonym ze snu, czuwającym, powstającym na każde Boże wołanie, odnawianym na obraz i Boże podobieństwo. Być może pomocne będzie nam w tej kwestii to wstrząsające zdanie usłyszane z „góry” przez znanego nam świadka Bożej miłości Carlo Caretto: „Carlo! Nie chcę Twoich dzieł! Chcę Ciebie!”. Muszę przyznać, że przeprowadziłem na sobie test – imię Carlo zastąpiłem moim imieniem. I przestraszyłem się.

    Przestraszyłem się, że stracę. Doskonale wiem, do czego jestem przywiązany. Można powiedzieć, Boże mój, to są słabości, słabostki, rzeczy mniej lub bardziej sympatyczne, drobne przyzwyczajenia – czasami nawet zalecane przez duchowych przewodników. Ba, ale tu nie chodzi o duchowych przewodników, tu chodzi o Boga! To są też rzeczy z gruntu piękne, szlachetne, budujące miłość: rozmowa z przyjacielem, znak życia wysłany z klasztoru, rytm tego życia przynoszącego pokój. „Chcę Ciebie!” – nauczyłem się już odróżniać Boga i Jego dzieła, które może zrealizować, niekoniecznie posługując się moją osobą. Tak, to rozróżnienie sprawiło mi kiedyś dużo radości, lecz teraz nie chodziło o „rozróżnienie”, ale o „tak” mówione Bogu w każdej chwili, ponawiane każdego ranka, wieczoru, każdego dnia i nocy. „Chcę Ciebie! Chcę, abyś cały »wszedł« w moją wolę, która jest miłością!”.

    Jakże rozumiem sługę, który przestraszony tak wielkim darem ofiarowanym mu przez pana, poszedł i zakopał go w ziemi, owijając troskliwie talent w chustkę. Niektórzy mówią, że sługa z przypowieści nie znał swego pana.

    Nie zgadzam się z tym. On go znał doskonale – wiedział, że będzie teraz wydany, zazna znoju, będzie musiał stawiać czoła przeciwnościom, poddany będzie oczyszczeniu, być może będzie wyczerpany ciągłym ryzykiem utraty talentu, będzie musiał czuwać, aby złodziej nie wydarł mu go ze skarbca. „Chcę Ciebie!”. Nie oszukujmy się – to wołanie Boga słyszymy codziennie. I nigdy Go nie zagłuszymy. Z całych sił odwlekamy naszą odpowiedź, a sposoby naszego uciszania tego głosu są niezliczone.
    Czy nie mówimy przypadkiem: „Poczekaj, teraz jeszcze popracuję dla Ciebie, napiszę książkę o Tobie, przygotuję cykl wykładów, przypilnuję ascezy i modlitwy, będę codziennie obecny na mszy świętej, będę spotykać się regularnie z duchowym przewodnikiem, a nawet – jak modliła się pewna święta kobieta – przyrzekam Ci wybrać sobie nudnego, starego i brzydkiego przewodnika. Przyrzekam Ci to i tamto, że będę dobry, będę pił mleko, oddam ostatni grosz na ubogich, zaangażuję się w obronę ginących gatunków, będę protestował przeciwko ludziom chodzącym w futrach i przeciwko globalizacji, ciało moje wydam na spalenie”. „Nie tego chcę. Chcę Ciebie!”.[…]
    Za / z: o. Michał Zioło OCSO
    O jedynym pragnieniu Boga – http://www.katolik.pl/o-jedynym-pragnieniu-boga,24492,416,cz.html?s=2

  6. Bohdana pisze:

    Dziękuję za te otrzeźwiające i korygujące sposób patrzenia – i słuchania! – słowa (czasem ten sposób patrzenia i słuchania jest tak wykrzywiony hałasem codzienności, znużeniem lub zobojętnieniem…). Dziękuję za budzenie do świadomej obecności w rzeczywistości głębszej niż komercyjne mikołaje i bombki.

  7. efer pisze:

    Milczenie Boga ,… czy na pewno ?!
    -mała refleksja:

    Druga niedziela Adwentu:
    Iz 40,1-5 . ” Pocieszcie, pocieszcie mój lud ! ” -mówi wasz Bóg.

    Wtorek drugiego tygodnia Adwentu:
    Iz 40,1-11 ” Pocieszcie, pocieszcie mój lud ! ” – mówi wasz Bóg.
    ” Przemawiajcie do serca Jeruzalem i …….”

    Spraw, aby wśród tego zgiełku wybuchła nasza cisza, pulsująca Twoim Orędziem … cytat !

    ON i ja I tom 591
    „Oto jesteśmy w naszej samotności. Podziękuj Mi miłością. Widzisz ? Mówię tylko o miłości ,
    Bóg jest – Miłością ”
    Przychodzą słowa: Spójrz na Maryję! Ona, żyła dla Mnie, Ona żyła ze mną ,
    oboje żyliśmy dla Boga. – Jezus

    ON i ja I tom 594 po komunii
    „Ciesz się Mną. Zaniechaj swych modlitw, aby cieszyć się moją miłością.”
    Przychodzą słowa: Uwierz, jestem Matką Bożej Miłości, uwierz w Jego Miłość. – Maryja (21/11/2014)

    – Czym jest Miłość …. ?..pytam !!!
    Przychodzą słowa : – Osobą, Duchem, Relacją.
    Przychodzi światło :
    -To trynitarna Miłość Boga, Trójcy Przenajświętszej w Najświętszym Sercu Jezusa,
    Boga-Człowieka. To pełnia Miłości Bożej w naturze Ludzkiej !!!

    Ps.
    Naucz mnie Panie swojego najgłębszego milczenia.

Zostaw odpowiedź do Krzysztof Osuch SJ