Odcięci od głębi serca!

26 grudnia 2021, autor: Krzysztof Osuch SJ

Codzienność nierzadko odcina nas od głębi własnego serca. Głębia własnego serca to sfera najbardziej wewnętrzna, własna i drogocenna. Stwórca napełnia serce człowieka wielkimi pragnieniami, które ukierunkowują ku Niemu Samemu. Spotkać i zjednoczyć się ze swoim Stwórcą to synonim szczęścia, spełnienia. Do austriackich benedyktynów tak mówił o tej rzeczywistości Benedykt XVI : „Każdy człowiek nosi w głębi swego serca, świadomie lub nieświadomie, tęsknotę za ostatecznym zaspokojeniem, najwyższym szczęściem, a więc w istocie za Bogiem. (…) Bóg Stwórca nie postawił nas, ludzi, w przerażających ciemnościach, gdzie idąc po omacku musielibyśmy rozpaczliwie szukać fundamentalnego ostatecznego sensu; Bóg nie opuścił nas na pustyni nicości, pozbawionej sensu, gdzie w ostatecznym rozrachunku czeka nas tylko śmierć. Nie! Bóg rozświetlił nasze ciemności swoją światłością za sprawą swego Syna Jezusa Chrystusa. W Nim Bóg wszedł w nasz świat z całą swoją „pełnią” (por. Kol 1,19), w Nim wszelka prawda, za którą tęsknimy, ma swój początek i swoje uwieńczenie. Nasze światło, nasza prawda, nasz cel, nasze zaspokojenie, nasze życie – wszystko to nie jest jakąś doktryną religijną, lecz Osobą: Jezusem Chrystusem. Przerasta to znacznie nasze zdolności szukania i pragnienia Boga, jesteśmy już szukani i upragnieni, co więcej, znalezieni i odkupieni przez Niego! Błądzący wzrok ludzi wszystkich czasów i narodów, wszystkich filozofii, religii i kultur napotyka zawsze szeroko otwarte oczy Syna Bożego, ukrzyżowanego i zmartwychwstałego; Jego otwarte serce jest pełnią miłości. Oczy Chrystusa są spojrzeniem Boga, który miłuje; (…) spojrzenie to kieruje się do każdego człowieka. W istocie Pan spogląda w serce każdego z nas” (Benedykt XVI w Heiligenkreuz: „Niczego nie przedkładać ponad służbę Bożą” 2007-09-10.

– Pięknie powiedziane: „zawsze szeroko otwarte oczy Syna Bożego”, które spoglądają w serce każdego z nas! Jest to piękne i znaczące przeżycie, gdy zdarza nam się dłużej patrzeć w oczy dziecka; i gdy ono patrzy nam w oczy. Dorośli potrafią tak patrzeć na siebie nawzajem zapewne tylko w akcie wzajemnej miłości. Tymczasem „szeroko otwarte” i miłujące nas oczy Syna Bożego zawsze na nas czekają! Są też zawsze łagodne i delikatne. Nigdy nie uprzedmiotawiają. A dziś, gdy świętujemy Boże Narodzenie, przyciągają nas do siebie oczy Syna Bożego – Niemowlęcia! Są one szeroko otwarte, uważne i miłują nas. W świątecznym okresie znajdujmy czas i pozwólmy, by patrzyły na nas oczy Jezusa – Boskiego Dziecięcia. Wpatrujmy się w piękno z nich emanujące… Odczujmy także słodycz Bóstwa… I prośmy, byśmy stawali się przy Nim i dzięki Niemu – ufnymi dziećmi Boga Ojca.

Miłujący pragną wzajemności.

Bóg Ojciec nas miłujący też pragnie być przez nas miłowany! Podobnie Syn Boży i Duch Święty – pragną być przez nas miłowani. Mistycznym duszom Jezus bardzo często komunikuje gorące pragnienie wzajemności w miłowaniu.

„Córko Moja, – zwracał się Jezus do świętej Faustyny Kowalskiej – o gdybyś wiedziała, jak wielką zasługę i nagrodę ma jeden akt czystej miłości ku Mnie, umarłabyś z radości. Mówię to dlatego, abyś się ustawicznie łączyła ze Mną przez miłość, bo to jest cel życia duszy twojej; akt ten polega na akcie woli; wiedz o tym, że dusza czysta jest pokorna; kiedy się uniżasz i wyniszczasz przed Majestatem Moim, wtenczas ścigam cię łaskami swoimi, używam wszech­mocy, aby cię wywyższyć” (Dz 576).

Czy zechcemy zaofiarować Dzieciątku Jezus choć jeden akt czystej miłości?

A może nie jeden, lecz znacznie więcej…

Otrzymujemy od Jezusa obecnego na kartach Ewangelii i w Sakramentach tyle racji, by Go miłować… On zaś nie da się prześcignąć w miłości i obdarowaniach; obiecuje ścigać nas łaskami. Obiecuje, że użyje swej wszechmocy, aby nas wywyższyć. Trzeba jednak, jak przed chwilą było to powiedziane, do aktów miłości przydać czystość, pokorę, uniżenie siebie, pokorę w obliczu Majestatu Boga i pokornej Miłości Zbawiciela.

Są w obecnej cywilizacji i w głębi naszych podzielonych serc „rzeczy”, które nas duchowo otępiają i usypiają… Pewno Adwent pomógł nam te negatywne zjawiska nieco przejrzeć i nazwać… Może już popatrzeliśmy na nie z pewnego dystansu, by móc je kontrolować i niejako unieszkodliwić. Może też stworzyliśmy w sobie przestrzeń dla poznawania, zachwytu i miłowania olśniewającej tajemnicy Wcielenia i „szeroko otwartych oczu Syna Bożego„.

W razie potrzeby niech dobudza nas to wołanie: „Przebudź się, człowiecze: dla ciebie Bóg stał się człowiekiem! «Zbudź się o śpiący, i powstań z martwych, a zajaśnieje ci Chrystus» (Ef 5, 14). Dla ciebie, powtarzam, Bóg stał się człowiekiem” (św. Augustyn). Wydarzenie Wcielenia Narodzin Boga-Człowieka pośród nas jest zbyt wielkie, by przechodzić koło niego z chłodnym umysłem i sercem. Czy, nie daj Boże, lekceważyć je, unieważniać, wymazywać!

—+++***

Święty Leon Wielki, papież: Kazanie I o Narodzeniu Pańskim, 1-3

Poznaj swoją godność, chrześcijaninie

  • Dzisiaj narodził nam się Zbawiciel, radujmy się, umiłowani! Nie miejsce na smutek, kiedy rodzi się życie; pierzchnął lęk przed zagładą śmierci, nastaje radość z obietnicy niekończącego się życia.
  • Nikogo ona nie omija, wszyscy mają ten sam powód do tego wesela, bo nasz Pan niweczy grzech i śmierć, a chociaż nikogo nie znajduje wolnego od winy, to przecież wszystkich przychodzi wyzwolić. Niech się weseli święty, bo bliski jest palmy zwycięstwa; niech się raduje grzeszny, bo dane mu jest przebaczenie; niech powróci do życia poganin, bo do niego jest powołany.
  • Oto nadeszła pełnia czasu, przewidziana w niezgłębionych wyrokach Bożych, i Syn Boga przyjmuje na siebie naturę ludzką, by ją pojednać z jej Stwórcą i przez nią zwyciężyć szatana, jej zwycięzcę i sprawcę śmierci.
  • Pan się rodzi, „Chwała na wysokości Bogu” śpiewają radośnie aniołowie i głoszą „pokój ludziom, których umiłował”. Widzą już bowiem niebiańską Jerozolimę powstającą ze wszystkich narodów. Jakże wielką radość powinno dawać nam, ludziom, owo niewysłowione dzieło miłości Bożej, skoro ogarnia ona nawet aniołów.
  • Umiłowani! Dzięki składajmy Bogu Ojcu przez Jego Syna, w Duchu Świętym, albowiem umiłował nas i w swym bezgranicznym miłosierdziu ulitował się nad nami: „Nas, umarłych na skutek występków, razem z Chrystusem przywrócił do życia”, abyśmy się w Nim stali nowym, odrodzonym stworzeniem.
  • Porzućmy więc to, czym byliśmy, i nasze dawne uczynki, a skoro przez Wcielenie Syna Bożego zostaliśmy w Nim usynowieni, wyrzeknijmy się wszystkiego, co jest tylko ciałem.
  • Poznaj swoją godność, chrześcijaninie! Stałeś się uczestnikiem Boskiej natury, porzuć więc wyrodne obyczaje dawnego upodlenia i już do nich nie powracaj. Pomnij, jakiej to Głowy i jakiego Ciała jesteś członkiem. Pamiętaj, że zostałeś wydarty mocom ciemności i przeniesiony do światła i królestwa Bożego.
  • Przez chrzest stałeś się przybytkiem Ducha Świętego, nie wypędzaj Go więc z twego serca przez niegodne życie, nie oddawaj się ponownie w niewolę szatana, bo twoją ceną jest Krew Chrystusa ( Liturgia Godzin, tom I: Narodzenie Pańskie, str. 366-367).

Kategoria: Bez kategorii

Zostaw odpowiedź