„Nie umiecie przyjąć Mojej czułej pomocy wobec was”

5 grudnia 2021, autor: Krzysztof Osuch SJ

+ „Ponieważ ludzkie serce nie znosi samotności i pustki, robi wszystko, aby je zapełnić gwarem hałasem, tym, co nazywa po swojemu dobrem i życiem”.

+ „Najczęściej tracą relację ze Mną ci, którzy nie umieli przyjąć siebie i innych w całej prawdzie o ich niezwykłej godności, lecz także skłonności do upadków”.

+ „Skąd to chore i ciągle samodzielne rozdrapywanie ran?”

+ „Skąd dystans Moich stworzeń wobec Mojej czułej i troskliwej miłości?”

+ „Wystarczy zawołać do Mnie z wiarą i pozwolić, bym opatrzył wasze rany, łamiąc stereotypy Boga dalekiego, który nie interesuje się swoim stworzeniem i chce jego cierpienia. Szaleję za wami”.

+ „Bóg widzi wszystko, ale nie po to, by potępiać, lecz zbawić. Ja zawsze daję drugą, trzecią, czwartą i siedemdziesiątą siódmą szansę, aby Moje stworzenia zechciały powiedzieć światu ‘nie’”.

+ „Nie ma wesela w Domu Ojca dla tych, co nie chcieli słuchać Mojego głosu w Kościele, w jedności z tajemnicą Krzyża i Zmartwychwstania”.

+ „Cała jestem twoja, w każdej sekundzie, w każdym oddechu, w każdym kroku i w każdej myśli mojej”.

*+*

„Ukochana Moja oblubienico.

Obyście dzisiaj usłyszeli głos Jego, niech nie twardnieją wasze serca jak w Meriba (por. Ps 95,8).

Anetko, wiesz, że zatwardziałe serce nie jest zdolne do usłyszenia Mojego głosu, ale otwiera się na wszystkie inne dzikie odgłosy, których pełno na pustyni. Tak, ponieważ ludzkie serce nie znosi samotności i pustki, robi wszystko, aby je zapełnić gwarem hałasem, tym, co nazywa po swojemu dobrem i życiem. O najmilsza, wiesz, jakie to mylące i błędne odczucie: pewność życia daleko od domu, daleko od tego wesela i Pana młodego, którym Ja jestem.

Poślubiłem was sobie na Krzyżu, a to Przymierze ma wszechpotężną moc – niezniszczalne i trwałe, podpisane Moją Krwią, Przymierze wieczne. Tak, naprawdę Pan młody zawsze jest ze swoją oblubienicą, czyli Kościołem, a owo zabranie Go z uczty weselnej nie jest czymś stałym.

Okazuje się, najdroższa, że najczęściej tracą relację ze Mną ci, którzy nie umieli przyjąć siebie i innych w całej prawdzie o ich niezwykłej godności, lecz także skłonności do upadków. Inną grupę stanowią ci, którzy nie umieją ze Mną rozmawiać, bo nikt ich nie uczył, a sami z siebie nie są zdolni to takiego wysiłku.

Widzisz, ukochana, Ja nawet po grzechu nie zostawiam was sierotami, ale przychodzę, by jak miłosierny Samarytanin opatrywać wasze rany. Wyobraź sobie rannego, który krzyczy, że nie chce pomocy, bo sam sobie poradzi […] Najmilsza, nie umiecie przyjąć Mojej czułej pomocy wobec was, pobitych tak strasznie przez grzechy, a tak naprawdę dzielicie Mnie i siebie, tak jakbyśmy pochodzili z różnych grup, które nie mogą ze sobą rozmawiać, a tym bardziej pomagać sobie. Czyżby wasza chora pycha, drobinko mała, nie była tym kamieniem, który nas tutaj oddziela?

Po popełnieniu grzechu wołacie głośno: Nieczysty, nieczysty. Chcecie tym odstraszyć Mnie, waszego Boga, abym nie dotykał waszych ran? Anetko, a jeśli jest to jedyna droga do uzdrowienia?

Cóż może dać człowiek w zamian za swoją duszę? (por. Mt 16,26). Czy możecie dodać choć minutę do wieku swego życia? (por. Mt 6,27) Skąd to chore i ciągle samodzielne rozdrapywanie ran? Czyż to nie Ja mam moc przywrócić wam życie i pełnię zdrowia? Skąd dystans Moich stworzeń wobec Mojej czułej i troskliwej miłości?

Uwierz Mi, proszę, drobinko mała, Ja nie chcę śmierci grzesznika, lecz aby się nawrócił i miał życie (por. Ez 33,11).

Zadajcie więc śmierć temu, co przyziemne w waszych członkach (por. Kol 3,5) – temu, co nazywacie po cichu samozbawieniem czy samodoskonaleniem. Najdroższa, wystarczy zawołać do Mnie z wiarą i pozwolić, bym opatrzył wasze rany, łamiąc stereotypy Boga dalekiego, który nie interesuje się swoim stworzeniem i chce jego cierpienia. Szaleję za wami, Anetko.

Natychmiast, smutek po popełnieniu grzechu mogę przemienić w radość; i to, co słabe i niemocne w oczach ludzi, wywyższyć i hojnie obdarować (por. 1Kor 1,26nn). Pragnę tej czułej i pełnej miłości relacji z każdym z was – i to o nią powinniście się troszczyć. Burząc w tym Wielkim Poście myślenie o karzącym Stwórcy, który nie martwi się o waszą codzienność i o to, co będzie później.

Pragną bliskości Boga (por. Iz 58,2), a nie chcą porzucić ciepłego gniazda swoich starych obrazków.

Moja ukochana, przygoda z Oblubieńcem, zauważyłaś sama, wymaga nowego spojrzenia i nowego serca – podjęcia przygody z Panem, który nie męczy się ani nie nuży (por. Iz 40,28), a Jego pomysły na wasze szczęście nigdy się nie wyczerpują.

Śmiałaś się, że Mikołaj na sprawdzianie zatytułował czwartą tajemnicę bolesną: wspinaczka pod górę. Wiesz, najdroższa, że Ja powiedziałbym lepiej: schodzenie w dół, taplanie się w bagnie waszych grzechów podczas licznych Moich upadków, aby was podźwignąć, jak obiecałem.

Na drodze krzyżowej idą, a wręcz biegną, liczni grzesznicy, którzy stają się świętymi – w Moje Imię i z Mojej łaski. Kto podejmie się przygody Krzyża przy Moim boku, zobaczy cuda, o jakich mu się wcześniej nie śniło.

Ale cóż, gdy dusze nawet sądów ludzkich, nie są w stanie ze spokojem przyjąć.

Widzisz, jak mówiłaś dzieciom, Boże szczęście ma niewiele wspólnego z waszymi ludzkimi kalkulacjami Bo gdy mówicie: nie będę tego lub tamtego mówił, nie będę więcej chodził do kościoła czy trwał na modlitwie, bo co inni będą mówić – wówczas to nakładacie prawdzie pęta (por. Rz 1,18).

I nie ma możliwości wejścia na Moją drogę, jeśli już na wstępie składacie pokłon światu i jego układom, czyniąc to, co dla was wygodne i zapewnia pozorny spokój. Tylko pozorny, Anetko. Bóg widzi wszystko, ale nie po to, by potępiać, lecz zbawić. Ja zawsze daję drugą, trzecią, czwartą i siedemdziesiątą siódmą szansę, aby Moje stworzenia zechciały powiedzieć światu ‘nie’. To bardzo trudne, kiedy ktoś przez wiele lat czyni zupełnie odwrotnie.

Widzisz, najdroższa, Ja mam wiele takich dusz, które boją się dotknąć drzewa Krzyża jako czegoś nieczystego i obcego. Nie mogą one poznać jego ukrytej słodyczy, zatem nie mogą też wejść na drogę przygody ze Mną.

Tak, świat zawsze będzie wam podawał na tacy, rękami demona, życie łatwe, długie i przyjemne, ale bez Krzyża. Anetko, to ścieżka śmierci; rzeczy trzeba nazwać po imieniu. Nie ma radości z Panem młodym dla tych, co nie poznali smaku Mojej Krwi i nie karmili się Chlebem życia. Nie ma wesela w Domu Ojca dla tych, co nie chcieli słuchać Mojego głosu w Kościele, w jedności z tajemnicą Krzyża i Zmartwychwstania.

Wiem, że po Moim odejściu wejdą pomiędzy was wilki drapieżne (por. Dz 20,29), ale, drobinko mała, one niewiele mogą uczynić wobec Moich dzieci, które nie zapomniały o Moim Przymierzu – Przymierzu Krwi, tak mocnym, że żadna siła go nie zwycięży.

Ty jesteś dziś trochę chora, ale pamiętaj, że u Ojca, w Jego dobrych oczach, nie ma nic małego i nieznaczącego. Wszystko może być przyjęte i przemienione w miłość, jeśli chcesz”.

Tak, Jezu, bardzo chcę, choć nie wiem, jak mam to zrobić…

„Ach maleńka, wszelka twoja praca, bez pomocy Ducha, nie daje żadnych efektów i nie może być przyjęta, jeśli nie powiesz Mi znowu z ufnością: cała jestem twoja, w każdej sekundzie, w każdym oddechu, w każdym kroku i w każdej myśli mojej. Czy umiesz się tak modlić? Cóż, twój Nauczyciel może ci pomóc, a właściwie już spieszy na pomoc tak małej drobince „.

Jezu, wszystko jest twoje… też te moje niedomagania fizyczne. Nie chcę już sama rządzić sobą, ukochany Mój!

„Oto i Ja cały jestem do twojej dyspozycji, Anetko. Kochaj, bo to jest najważniejsze dla Oblubieńca, który smutek lubi przemieniać w radość (por. Jr 31,13), a pokornych wieńczy zwycięstwem (por. Ps 149,4)”.

Z 19 lutego 2021

Kategoria: Bez kategorii

Zostaw odpowiedź