POSŁANI! – GOTOWI?

18 października 2021, autor: Krzysztof Osuch SJ

Autentyczne chrześcijańskie życie ma niejako dwa bieguny. Jeden, bardzo ważny, poniekąd najważniejszy – to my sami w relacji do Boga; zaś drugi biegun – to nasza troska i staranie o zbawienie wszystkich ludzi!

Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem abyście szli i owoc przynosili (J 15,16).

Następnie wyznaczył jeszcze innych siedemdziesięciu dwóch i wysłał ich po dwóch przed sobą do każdego miasta i miejscowości, dokąd sam przyjść zamierzał. Powiedział też do nich: żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo. Idźcie, oto was posyłam jak owce między wilki. Nie noście z sobą trzosa ani torby, ani sandałów; i nikogo w drodze nie pozdrawiajcie! Gdy do jakiego domu wejdziecie, najpierw mówcie: Pokój temu domowi! Jeśli tam mieszka człowiek godny pokoju, wasz pokój spocznie na nim; jeśli nie, powróci do was. W tym samym domu zostańcie, jedząc i pijąc, co mają: bo zasługuje robotnik na swoją zapłatę. Nie przechodźcie z domu do domu. Jeśli do jakiego miasta wejdziecie i przyjmą was, jedzcie, co wam podadzą; uzdrawiajcie chorych, którzy tam są, i mówcie im: Przybliżyło się do was królestwo Boże (Łk 10,1-9).    

Znalezione obrazy dla zapytania św. łukasz obraz

Gdyby Łukasz nie spotkał Jezusa i nie związał się z Nim, nic dzisiaj nie wiedzielibyśmy o nim. Tymczasem minęło 20 wieków, a jego imię jest wciąż na ustach wierzących w Chrystusa. I co najważniejsze: święty Łukasz raduje się oglądaniem Chwały Boga Trójjedynego. Podobnie my: poznając Jezusa i wiążąc się z Nim, zyskujemy bezcenne dobro! Zmienia się jakość naszego życia… i spodziewamy się trwać wiecznie w komunii miłości z Bogiem. Dzięki Jezusowi poznajemy smak wyjątkowej przyjaźni. Pielęgnując zażyłą przyjaźń z Panem Jezusem, stopniowo odkrywamy co to znaczy uczestniczyć w Jego synowskiej relacji z Ojcem. Kosztujemy, co znaczy być umiłowanym dzieckiem Boga Ojca. Jednocześnie zdajemy sobie sprawę z tego, że nasze zaangażowanie w Życie Boskich Osób jest jeszcze niecałkowite i dość kruche… To tytułem wstępu i dla zakreślenia horyzontu, w którym sytuuje nas codzienny kontakt z Jezusem.  

Jezus w dzisiejszej Ewangelii uświadamia nam coś bardzo ważnego i niekoniecznie oczywistego, nawet po latach życia wiarą w Kościele. Otóż Pan Jezus mocno uświadamia nam, że w polu naszego widzenia – jeśli mienimy się chrześcijanami, czyli przynależnymi do Chrystusa – powinien pojawić się cały świat i wszyscy ludzie. Nie możemy zadowolić się osobistym pochwyceniem Dobrej Nowiny o Miłości Boga i o powołaniu nas do Życia wiecznego! Jezus nalega, byśmy otrzymanym Dobrem chcieli dzielić się ze wszystkimi ludźmi!

Autentyczne chrześcijańskie życie ma niejako dwa bieguny. Jeden, bardzo ważny, poniekąd najważniejszy – to my sami w relacji do Boga; zaś drugi biegun – to nasza troska i staranie o zbawienie wszystkich ludzi!

Właśnie, usłyszeliśmy (czy przeczytaliśmy) przed chwilą o tym, jak 72 uczniów Jezusa zostało wyprawionych, by głosić bliskość panowania Boga, Który jest Miłością. Następnie wyznaczył Pan jeszcze innych siedemdziesięciu dwóch i wysłał ich po dwóch przed sobą do każdego miasta i miejscowości, dokąd sam przyjść zamierzał.

Co ja (od)powiedziałbym, gdyby Jezus wysłał mnie w tej chwili do jakiejś wioski lub osiedla miejskiego czy do kogoś w miejscu pracy? Jaka byłaby moja pierwsza reakcja? A co powiedziałbym po namyśle? Nasze odpowiedzi byłyby zapewne różne… Jedni powiedzieliby, że już od dłuższego czasu służą Jezusowi. Inni tłumaczyliby się, że jeszcze nie bardzo i nie dość wiedzą, co to znaczy być głosicielem Jezusowej Dobrej Nowiny…

Niestety, zachodzi pewna obawa, że w nas – dzisiejszych chrześcijanach – jest za słaby lub wręcz brakuje „misyjnego dynamizmu”. Może za długo i zbyt wyłącznie zajmujemy się samymi sobą! Oczywiście, trudno tu o jakąś obiektywną i jedną miarę dla wszystkich! Każda osoba wierząca winna trzymać się własnego rytmu w dochodzeniu do ładu z sobą samym, by z kolei coraz więcej uwagi poświęcić swoim bliźnim w wielkiej potrzebie, gdy brakuje żywego odniesienia (wiary, nadziei, miłości) do Boga Żywego! Który jest najczulszym Ojcem.

Jezus i Kościół starają się rozbudzać nasz zapał misyjny. My ze swej strony też pragnijmy stawać się dojrzałymi naśladowcami Jezusa Chrystusa! Sam Jezus jest przede wszystkim Kimś posłanym! A będąc posłanym – przez Ojca, z kolei prosi i nalega, byśmy przejęli Jego posłannictwo. Dzisiaj, w tym pokoleniu.

Może nasunąć się pytanie: Co czynić, gdy brak nam ducha misyjnego i apostolskiego?

Zamiast długiej odpowiedzi – pragnę doradzić rzecz najprostszą. W wolnym czasie doczytajmy do końca 10-siąty rozdział z Ewangelii według św. Łukasza (…). – A jeśli (po)czujemy się zakłopotani tą propozycją, gdyż zadanie (taka … długa lektura) wyda się ponad nasze siły, to zróbmy … więcej: sięgnijmy, przeczytajmy 9 pierwszych rozdziałów Łukaszowej Ewangelii! Po co i dlaczego? Otóż czytając tych ok. 15 stron „tekstu”, zdamy sobie sprawę, czego tak naprawdę nie poznaliśmy umysłem i nie przyjęliśmy sercem! I może w ten nieco mozolny sposób znajdziemy najsłabsze ogniwa w naszej misyjności. Uważna, modlitewna lektura Łukaszowej Ewangelii może olśni nas i … wzmocni słabe ogniwo czy napęd naszej misyjności – gotowości przybliżania innym Dobrej Nowiny o Bogu i człowieku…

Komentarze

Jedna odpowiedź do wpisu “POSŁANI! – GOTOWI?”
  1. Danuta pisze:

    Po podjętej lekturze pragnę podzielić się kilkoma refleksjami, które dzisiaj docierają na nowo.
    Uczestnicząc w Eucharystii Pan Jezus, słowami kapłana posyła mnie każdego dnia w teren misyjny – moją wspólnotę zakonną, szkolną , parafialną…. Wysyła mnie z błogosławieństwem i słowami „ Idźcie w pokoju Chrystusa” . Tak bliskie stają się słowa Ojca :”Kosztujemy, co znaczy być umiłowanym dzieckiem Boga Ojca. Jednocześnie zdajemy sobie sprawę z tego, że nasze zaangażowanie w Życie Boskich Osób jest jeszcze niecałkowite i dość kruche…” Posłanie, ”by głosić bliskość panowania Boga, Który jest Miłością” pomaga nie tylko innym – pomaga mnie – posłanej ucząc ciągle pokory, postawy służebnicy i siewcy licząc na to, że Bóg da wzrost w odpowiednim czasie.
    W podjętej misji potrzebna jest mi cierpliwość do samej siebie i do innych, gdyż „Każda osoba wierząca winna trzymać się własnego rytmu w dochodzeniu do ładu z sobą samym, by z kolei coraz więcej uwagi poświęcić swoim bliźnim w wielkiej potrzebie, gdy brakuje żywego odniesienia (wiary, nadziei, miłości) do Boga Żywego! Który jest najczulszym Ojcem.”
    Panie dziękuję Ci, za tych, których stawiasz na drodze mojego życia, którzy są pomocą dla mnie w pielęgnowaniu postawy ucznia i za tych, do których mnie posyłasz każdego dnia.

Zostaw odpowiedź