„Ja nie chwalę samego cierpienia i różnych jego form”

18 września 2021, autor: Krzysztof Osuch SJ

+ „Pomyśl, że gdyby nie było trudów i przeciwności, nie mogłabyś przylgnąć do Mnie i poznać lepiej swoją nędzę, i nicość. A grozi tobie nieustannie pułapka pychy i samowystarczalności, podczas gdy trzeba porzucić poleganie na samej sobie i oprzeć się na Moim Krzyżu. Na nim, Anetko, nieustannie cię przytulam, a wraz z tobą wszystkich tych, którzy zechcą odpowiedzieć na Moje wezwanie.

*+*

„Moja droga Anetko, o czym dziś porozmawiamy, celebrując święto naszego wywyższenia? Tak, powiedziałem, że gdy zostanę wywyższony nad ziemię, przyciągnę wszystkich do Siebie. Dlaczego mają pytać poganie: gdzież ich Bóg jest teraz? Oto króluję z wysokości Mego Krzyża, a wy wraz ze Mną, ukochana i najmniejsza.

Zauważyłaś, jak dzieci z uwagą wpatrywały się w obraz Mego Ukrzyżowania? Tak, te serca, wrażliwe i czyste, odbierają ból i cierpienie Boga Człowieka jako swoje i dlatego długo pamiętają ten widok, budzący ich szczere uczucia. Wiesz, drobinko, ten jeden, B., z którym miałaś problemy, nie zaznał ogromu Mojej miłości w rodzinie i swym zachowaniem manifestuje potrzebę bycia zauważonym. Nie miałaś dość sił i cierpliwości, by podejść do niego z darem Mego Miłosierdzia, i zapomniałaś, że zawsze jestem blisko. Moja mała nauczycielko, pamiętaj, że czytasz jasno:

On gdy cierpiał, nie groził. Kiedy współcierpisz ze Mną, najdroższa, otrzymujesz dość Łaski, aby w porę stanąć do walki z przeciwnościami losu”.

Dlaczego ciągle zapominam o tym i daję się ponieść emocjom?

„Mam upodobanie w moich słabościach – powie Apostoł. Ilekroć niedomagam, tylekroć jestem mocny. Moja mała, nie obawiaj się swoich upadków. Jeśli Mi je szczerze przedstawisz, Ja uczynię z nich Ofiarę miłą Ojcu. Pomyśl, że gdyby nie było trudów i przeciwności, nie mogłabyś przylgnąć do Mnie i poznać lepiej swoją nędzę, i nicość. A grozi tobie nieustannie pułapka pychy i samowystarczalności, podczas gdy trzeba porzucić poleganie na samej sobie i oprzeć się na Moim Krzyżu. Na nim, Anetko, nieustannie cię przytulam, a wraz z tobą wszystkich tych, którzy zechcą odpowiedzieć na Moje wezwanie. Patrząc na Mój Krzyż, nie rozmyślajcie tylko nad Moim cierpieniem, ale i nad przyszłą chwałą, która na was czeka. Oto w Moim Krzyżu jest obecny świt Zmartwychwstania i dlatego nie można oddzielać obu tych stwórczych Tajemnic.

Moja drobinko, dzieci wcześniej szukając ratunku, widziały jedynie zwycięskiego miedzianego węża, a dzisiaj widzą Ukrzyżowanego. Ale nie wszyscy chcą podnieść swój wzrok ku górze i zatęsknić za tym, co wieczne i nieprzemijające. Patrzenie na Mnie, królującego na Krzyżu, niesie nie tylko uzdrowienie fizyczne, ale i ukierunkowuje serce na Wieczność i pomaga przywrócić utracone życie łaski. Tak bardzo was kocham, że zwyciężywszy starodawnego węża, jestem gotów zgromadzić w jedno rozproszone dzieci Boże, zanieść je do Ojca, a wcześniej opatrzeć ich rany.

Mówiłem tobie, mała, ale i ponownie powtórzę, że każde cierpienie nabiera innych barw i kształtów, jeśli przeżywacie je w Mojej Obecności i ze Mną”.

Nie rozumiem; „barw i kształtów”?

„Ponieważ, kiedy uzdrawiałem ślepca, czyniąc błoto ze śliny, początkowo widział wszystko bardzo niewyraźnie, aż w końcu przejrzał, dostrzegając barwy i kształty, których wcześniej nie widział. Tak, drobinko, i wy również przypominacie takiego ślepca. Patrząc na Mnie i Mój Krzyż, widzicie straszliwą Mękę, która zdaje się być zbyt okrutna i niesprawiedliwa. Podobnie, gdy spotkacie cierpiące niewinnie dzieci czy osoby starsze porzucone na ulicy, do których nikt już nie podejdzie, by pomóc i umierają w opuszczeniu i chorobie, bez odrobiny ulgi czy wsparcia drugiej osoby.

Otóż Ja nie chwalę samego cierpienia i różnych jego form, które dotykają was codziennie w mniej lub bardziej dotkliwy sposób. Ja, kochanie, pomagam wam spojrzeć na cierpienie inaczej, bez agresji i lęku, bez poczucia krzywdy i niesprawiedliwości, lecz – w zaufaniu Opatrzności Ojca Niebieskiego.

Kiedy patrzysz na cudze cierpienie, nie wydawaj pochopnego osądu: Jak Bóg, mógł na to pozwolić? – bo tym samym ranisz Mnie i siebie. Spytaj raczej: co ty możesz uczynić, aby ulżyć jego cierpieniu? Niekiedy wystarczy sama obecność przy kimś i nie trzeba wzniosłych słów ani środków leczniczych, bo to naprawdę za mało. Natomiast, jeśli ciebie dotknie cierpienie, zamiast upartego pytania: Boże, dlaczego ja? – spytaj: czy twój ból może przyczynić się do czyjegoś szczęścia. Przedziwne? Ból – do szczęścia? Tak, drobinko, tak też tłumaczyliśmy dziś dzieciom.

Kameleon przybiera barwy podobne do otoczenia, w którym się znajduje i tak łatwo mu stać się niejako niewidzialnym. Cierpienie trudno ukryć, ponieważ zwykle nabiera krzyczących barw i czeka na łzy współczucia albo dobre słowo ze strony innych. A kiedy ich nie ma, krzyczy i jęczy jeszcze głośniej, aż ktoś usłyszy i rzeczywiście ulituje się, by odjąć nieco bólu, jeśli tylko może. Czekałem na pocieszycieli, lecz nikt się nie zjawił – powie Psalmista. Gdy spojrzysz na Mój Krzyż, Widać, Anetko, owo niezwykłe światło wolności.

Jest to wolność decyzji podjęcia cierpienia za biednych, zagubionych i ukochanych. Wiesz, że gdy ktoś wchodzi na Moją drogę, drogę Krzyża Świętego, wówczas odkrywa, że w tym, co jest przyczyną śmierci – obecne jest ukryte życie. Wtedy także zewsząd znosi cierpienia, upada, ale nie ginie i nagle zdobywa wraz ze Mną radosną wolność królowania. Jeżeli mówię, że Królestwo Moje nie jest z tego świata, tym bardziej powinniście zrozumieć, że decyzja cierpienia w bliskości ze Mną – to wielki zaszczyt i zadanie, które pomoże wam kiedyś wraz ze Mną królować.

Jeśli wspólnie z Nim cierpimy, wspólnie królować będziemy. Moja mała Anetko, powiedz, ile już w tobie ‘wolności od’ i ‘wolności do’? Bo odkąd zostałaś włączona, bez żadnej zasługi z twej strony, w Misterium Męki, Śmierci i Zmartwychwstania Mojego – tym też bardziej powinnaś wyzbywać się tego, co ziemskie i przemijające, a dążyć z radością i wytrwale ku Niebieskiej Ojczyźnie”.

Jezu, trudno mi ocenić… raczej wydaje mi się, że jestem daleko.

„Od wolności? Do niej jesteś powołana, najdroższa i Moja; jakże to? Kładę się, zasypiam i znowu się budzę, ponieważ Pan mnie wspomaga. Nie możesz poddawać się, sądząc, że już wszystko osiągnęłaś. Ci, co należą do Chrystusa Jezusa, ukrzyżowali ciało swoje z jego namiętnościami i pożądaniami – i to jest wolność od tego, co wpędza w niewolę. Jeśli zaś pragniesz być ‘wolna do’ – trzeba tobie wzrastać w poznaniu i miłości. Moja drobinko, na każdej Eucharystii jest moment, aby włączyć swe maleńkie cierpienia w Moją Ofiarę; tam też składaj je na Ołtarzu, aby były zawsze naszymi. Dobrze, abyś pamiętała, że cierpienie zagarnięte przez Wcieloną Miłość, nie jest już twoje; jeśli nie jest twoje, należy do Oblubieńca twej duszy i do Kościoła Świętego. A to najwspanialsze Miejsce, gdzie mól i rdza nie niszczy.

Może lepiej złożyć je na Moim Ołtarzu, niż próbować uporać się z nim samodzielnie, bo nie masz dość siły i światła; a jak jest napisane: Nasze ciężary dźwiga Bóg – zbawienie nasze. Bądź wielkoduszna. Chcę ujrzeć tam już dziś twoje małe codzienne trudności: przeziębienie, niemiłe słowa usłyszane od innych, wszystko, co boli. Ach, będziesz wtedy radośniejsza i wolna do oddania sprawom Ojca i Królestwa Niebieskiego.

Kocham cię i pragnę spotkać się z tobą ponownie”.

Kategoria: Bez kategorii

Zostaw odpowiedź