„Pragnę wypełnić twoją pustkę Moim Słowem”

31 sierpnia 2021, autor: Krzysztof Osuch SJ

[Nie wybieram paru zdań… Kto zechce, może w komentarzu umieścić zdania szczególnie uderzające, oświecające…]

„Kocham cię, Anetko”. – Ja również bardzo Cię miłuję, Mój Jezu. Ciężko było mi myśleć o skłonności do popełniania grzechów, kiedy w tej pielgrzymce trzeba było na głos modlić się i śpiewać.

„Tak. Ja widzę i trud, i cierpienie; patrzę, by wziąć je w swe ręce, Moja Anetko. Nie bardzo jesteś w stanie rozmyślać nad słowami, które tobie powiedziałem, ale nie szkodzi. Wszyscy wzajemnie wobec siebie przyobleczcie się w pokorę. Bóg bowiem pysznym się sprzeciwia, a pokornym łaskę daje. Wiesz, jak cenię sobie nieprzygarnianie Mojej chwały ku sobie i nieszukanie ludzkich względów czy poklasku, a wreszcie całkowity brak zadowolenia ze swoich cudownych, jak wam się zdaje, osiągnięć. Moja najmilsza, pragnę wypełnić twoją pustkę Moim Słowem. Przestań się dziwić, ukochana, [że] tak wiele tobie mówię, wszak nie powiedziałem ani odrobiny tego, Kim jestem; a wielu ma jakieś zarzuty co do długości wypowiadanych nauk.

Któż zawarł całą ziemię w miarce i pagórki na szalach? Któż zdołał przeniknąć Mojego Ducha i jako doradca dawał Mi wskazania? Ach, nikt, Moja najdroższa Anetko. Przemawianie do dusz najmniejszych jest cudownym zajęciem pochodzącym z góry, od Ojca świateł. Nie ma tu miejsca, kochanie, aby ktoś miał tobie zazdrościć czy chcieć także tak samo słyszeć Moją mowę miłości. Cóż, Ja, Anetko, nikogo, nikogo naprawdę nie wykluczam. Ciągle mówię – przez Słowo Boże, przez znaki, przez innych ludzi, przez wydarzenia. Nie upodobałem sobie w milczeniu, choć zdarza się, że mówicie: Mój Bóg milczy, lecz, najmilsza, choćbym i zamilknął, nadal mówić będę”.

Nie rozumiem…

„Otóż spodobało się Bogu przez głupstwo głoszenia Słowa zbawić wierzących. Dlatego po całej ziemi ich głos się rozchodzi, a ich słowa aż po krańce świata. Moja maleńka, opowiadając tobie czy też objaśniając Słowo Życia, stałem się na nowo wszystkim dla wszystkich. Lecz pamiętasz doskonale, że zanim zacząłem mówić, doświadczyłaś mgły pustyni i całkowitej utraty gruntu pod nogami. Jak jest napisane: ”Zabrzmiał głos Jego i rozpłynęła się ziemia”.

Pamiętam, Jezu. Zresztą wciąż nie umiem samodzielnie rozmyślać nad twoim Słowem; czasem zastanawiam się, czy w ogóle potrafię rozmyślać o czymś…

„Tak, to prawidłowe, najmilsza. Miłość zajęła umysł, a gdy posiadasz Ukochanego tak blisko – a z Nim masz wszystko – zamiast rozmyślać, rozkoszujesz się Jego Obecnością. Jednak wiemy oboje, że i tu jest ukryta tajemnica Kalwarii; a mówiłem rano, że dusze skrzętnie próbują ją ominąć, Moja drobinko. O, gdyby wiedziały, ile kosztuje Moje dziecię właśnie nie tyle samo pisanie, co udział w tajemnicy Krzyża i Zmartwychwstania, wówczas ustałyby domysły czy porównania, w stylu: ‘A do mnie nie mówi On, tak jak do niej’. A Ja kocham wszystkie Moje dzieci taką samą czułą miłością i całe bogactwo Słowa Mojego jest obecne w Piśmie Świętym – i odczytywane w zgodzie z Tradycją Kościoła.

Tak, nie można uchylać Moich przykazań, a trzymać się tylko ludzkiej tradycji. Nie. Tradycja Mojego Kościoła, związana z licznymi świadectwami i dokumentami osób Świętych i wielkich uczonych Doktorów, musi być zachowywana w Duchu Świętym i przeniknięta zgodnością z Moim Przykazaniem.

To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem.

Moja Anetko, przedziwna jest zbieżność z przykazaniem miłości Boga i bliźniego a Moją tajemnicą pozostawania z wami w Eucharystii. Ponieważ całkowita pewność przyjmowania Bożej miłości i obdarowywania nią innych ma miejsce podczas każdej Mszy świętej. Grzech godzi w waszą łączność ze Mną i z waszymi braćmi. Potrzeba tutaj zauważyć, że kto nienawidzi brata swego lub ma coś przeciw niemu, nie może w czystości serca celebrować Najświętszej Ofiary ani w Niej uczestniczyć.

Słusznie zauważyłaś, że dziewczynki nie poszły, mimo twego przynaglenia, do spowiedzi. Najmilsza, tutaj pojawia się zgrzyt albo walka między ważnością tradycji przystępowania do Sakramentów, a prawdziwą i trwałą relacją ze Mną oraz z siostrami i braćmi. Proszę, wskaż Mi, Anetko, osobę, która szczerze mówi Mi o wszystkim i trwa w Mojej miłości, a równocześnie pielęgnuje w sercu złość i zawiść wobec siostry lub brata. Powiedz, najdroższa, czy tak można?!”.

Jezu, nie jest to możliwe. Chyba że sama siebie oszukuje.

„A czy można prosić, abym zesłał śmierć albo chorobę na bliską wam osobę, która was skrzywdziła?”.

Jezu, nie można!

„Anetko najmilsza, słyszałem i takie modlitwy”.

To nie do wiary! Jakieś pomieszanie z poplątaniem!

„A jednak, najdroższa, dla nieznających Mojej Ewangelii, ale zachowujących, uwaga, tak napisz: ”tradycję modlitwy” – jest to realne. Pewne wypaczenie czy wyłom w waszym myśleniu spowodowało także kolejne stadium zakłamania: modlitwa – tak; miłość bliźniego – nie. Przynajmniej, nie umiem i nie będę kochał tych, co mnie skrzywdzili i krzywdzą… Czy nie tak? Ach, odpowiedzcie sobie na to Moje pytanie. To wam pomoże odrzucić grzech, co łatwo was zwodzi. Tak, ponieważ najlepiej jest podążać drogą Moich przykazań, jednak przestrzeganie ich wiąże się w osobową relacją ze Mną – prawdziwym Bogiem i Człowiekiem, żyjącym w Eucharystii. Bo jak śmierć potężna jest Miłość; a gdy sięgnięcie po Hymn o miłości [por 1Kor 13,1-13] – nie ma w nim ani słowa o waszych interesownych modlitwach. Nie ma tam wzmianki o tym, że miłość jest pobożna i wymaga od swych czcicieli aktów religijnych, oderwanych od trudu pielęgnacji relacji z innymi. […]

Moja mała oblubienico, zadam proste i jasne pytanie. Nauczyłaś się słuchać swoich sióstr podczas formacji? Czy nauczyłaś się słuchać Mnie i Mojego Słowa? I ostatnie: Kogo dzisiaj naprawdę wysłuchałaś?”.

Jezu, słuchanie nie jest proste…

„Łatwiej wam mówić. Ach, to i trzeba od podstaw zacząć. Język jest tak małym członkiem, a trudno wam go opanować, także podczas modlitwy. Pomyśl, gdyby w waszych klasztorach pojawiło się studium słuchania, która z was jest gotowa tracić na nie czas. Tak, wiem o waszej porannej medytacji i nie o niej teraz mówię. Słuchanie to taka przestrzeń, gdzie pozwalasz Słowu Mojemu rzeźbić siebie i twoje myślenie, pamięć, wolę, a nawet twoją wyobraźnię – na nowo i bez „wspieraczy”, czyli licznych komentarzy biblijnych, ale w pustce i doświadczeniu własnej nędzy.

Przyjrzyjmy się, ukochana, Matce. Mówiłem, że Jej życie było słuchaniem. Nie oznacza to, że nie odmawiała ustnych modlitw, ale Jej pokora nie pozwalała przywiązywać się do nich; była wolna i w modlitwie, i w działaniu. Jakże Ona pięknie słuchała Słowa! Ach, Moja drobinko, nie uwierzysz! Jeśli w twym codziennym podejściu do odczytywanej podczas Liturgii Ewangelii nie ma żaru miłowania, zaiste musisz się cofnąć do Nazaretu. Maryja słyszy Słowo, z radością Je przyjmuje; i oto w Tajemnicy Wcielenia ma swój błogosławiony udział, stając się Moją świątynią. Zatem, jak wczoraj przekonywałem ciebie, najmilsza, że chcę was słuchać i abyście mówili Mi absolutnie o wszystkim, tak też równie mocno pragnę, abyście wzrastali w postawie słuchania.

Zawsze zastanawiałaś się, co znaczy: ”Pan Bóg otworzył mi ucho, a ja się nie oparłem ani nie cofnąłem”. Jak bowiem wolą Ojca jest wasze uświęcenie, tak i Syn Człowieczy, pełniąc wolę Ojca, musi wiele wycierpieć. A żeby coś wykonać, trzeba najpierw usłyszeć. Kryzys w relacjach z innymi jest kryzysem relacji ze Mną – Takim, jakim jestem naprawdę; a więc nie Bogiem zmyślonym czy spełniającym wasze zachcianki, ale Tym, który za was poniósł śmierć i zmartwychwstał dla waszego usprawiedliwienia. Poznajcie Mnie, Pana, w Słowie i w relacji ze Mną na modlitwie słuchania. A wreszcie podejmijcie ten sam trud podczas Eucharystii, w której bierzecie udział. Będzie to kosztowało was zerwanie ze starym sposobem myślenia, a niekiedy z pewnymi formami waszej modlitwy. Nie bój się, kochanie, tego pisać. Nie mam tutaj prawa ani też chęci nakazywać, abyście zaprzestali odmawiania modlitw; pragnę waszej refleksji i odpowiedzi: na ile zbliżają was one do Mnie i do waszych braci i sióstr?

Bo może być i odwrotnie, czyli możecie w rzeczywistości służyć sobie i swojej „tradycji Boga zmyślonego”, mającego, owszem, cechy Boga chrześcijan, ale pozbawionego cech bliskości i pełni Człowieczeństwa. Jestem Bogiem i Człowiekiem; i możecie Mnie czcić i kochać tylko i wyłącznie wtedy, gdy miłujecie się wzajemnie.

Za dużo tobie powiedziałem, lecz nie wszystko. Pragnę, abyś zerwała całkowicie z grzesznym myśleniem o swojej modlitwie, swoich dobrych uczynkach, swoich mądrych słowach. Nie ma ich! Wszystko jest nasze. Czy jesteś gotowa wyjść z tej kaplicy, pozostając bez zasług dobrze spełnionego obowiązku słuchania?”.

Jezu! TY…

„Tak, kocham cię i wymagam. Jesteś uboga, nie miej już nic, Anetko. Ja sam wystarczam”.

Dobrze… wychodzę z niczym…

Niesamowity jesteś, Mój Jezu!

Może być zdjęciem przedstawiającym 1 osoba
Kategoria: Bez kategorii

Zostaw odpowiedź