„Wy, zranieni grzechem pierworodnym ,spoglądacie na innych niejako z góry”

12 sierpnia 2021, autor: Krzysztof Osuch SJ

Moja Anetko, jestem z tobą i raduję się tobą, a ty, najmilsza Moja, pozwoliłaś się ogarnąć smutkowi”.

Jezu, bo tyle rzeczy jest do zrobienia. Chwytam się za jedną i okazuje się, że inna jeszcze się pojawia. A poza tym to, co powiedziałeś rano…

„Otóż, Moja mała, uwierz Mi, naprawdę nie musisz się niczego bać. Jestem z tobą, aby cię wspomagać. Jestem jak obiecałem, przez wszystkie dni aż do skończenia świata. Bądź dzielnym żołnierzem. Nie mogę obiecać, że nie będzie walki, Moja gwiazdko, nie mogę. Wojowaniem jest życie ludzkie i tutaj do końca nie możecie oczekiwać zawsze pokoju i bezpieczeństwa. Jednak pewność Mojej opieki i przychylności dodaje wam mocy w przeciwnościach.

Nie szukaj tu, na tej ziemi, trwałego odpoczynku. Nawet Mój sługa, Mojżesz, nie wszedł do Ziemi Obiecanej, ale pozwoliłem mu ją z daleka zobaczyć. Tak i wy przyodziani Moją łaską, nie spodziewajcie się, że wasze życie będzie usłane różami. Nie. Dla Mojej najdroższej oblubienicy – Kościoła mam same róże, lecz jak wiesz, aby je zerwać, trzeba niekiedy bardzo poranić swoje ręce i nie tylko. Zerwałem dla was, małych, najpiękniejsze kwiaty – przez Tajemnicę Mojej Męki, Śmierci i Zmartwychwstania; kto odważnie odbiera je z Moich rąk, nie dozna wstydu na wieki.

Najmilsza, kiedy zabierasz się za wiele rzeczy, warto zbadać najpierw, czy są one miłe Ojcu i przyniosą Mu chwałę. Oczywiście, nie zapominaj, ukochana, o oderwaniu twego serca od samej czynności i chęci podobania się ludziom, bo inaczej zwrócisz się ku sobie, zamiast na Mnie zwracać oczy i uwagę serca”.

Jezu, tylko, że nie bardzo wiem jak mam to zrobić?

„Moja Anetko, zaczynaj ode Mnie i kończ na Mnie. Nie trać Mnie z oczu, trwając w Mojej Obecności, nawet gdy jej nie czujesz ani fizycznie, ani duchowo. Bądź tą Moją kropelką, która wystarczy, aby ugasić Moje pragnienie dusz zagubionych i poranionych, tych, które nie chcą słuchać Moich napomnień. Anetko, wypełniają swój czas nie-bogiem, a więc tym, co nie ma ze Mną nic wspólnego. Dałem wam czas jako wspaniały dar, a traktujecie go jako swoją wyłączną własność, niczym syn marnotrawny roztrwaniacie majątek Ojca i bardzo szybko zmierzacie ku duchowej nędzy i pustce. Ja tymczasem Jestem, Który Jestem. Dając wam czas, pragnę uświęcić go swoją obecnością w Moich ukochanych stworzeniach. Kiedy jednak nie zwracacie się do Mnie przez wiarę i traktujecie Mnie jako wielkiego i nieobecnego, wtedy wasz stracony czas wypełniony jest jedynie grzechem i smutkiem. Dlaczego smutkiem? Bo, Moja drobinko, nie umiecie cieszyć się tym, co wam daję.

Pomyśl, na ile dzisiaj cieszysz się, że jesteś w tym, a nie w innym miejscu, w tej, a nie w innej wspólnocie? Mało kto dziś potrafi Mi podziękować za swoją rodzinę, bo tę czy tamtą osobę chciałby zmienić, a tamta wyrządziła mu tyle krzywdy. Po co dałem wam swoje napomnienia zawarte w Przykazaniach i w Słowie życia? Czy po to, abyście lekceważyli je jedne po drugich i twierdzili: ‘Bóg nie może nam kazać tak żyć?’

Ach, Moje Słowa są po to, aby napominać najpierw samych siebie przez psalmy, hymny, pieśni pełne Ducha, a następnie z miłością także głosić je braciom; o, także tym, co słuchać ich nie chcą. Czy Ja, Moja Anetko, lubiłem napominać innych? Uwierz, Moja mała, wiem, ile to was kosztuje. Otóż trzeba mieć na uwadze przede wszystkim samo jądro grzechu, które sączy duszę od środka swoim jadem, oślepia, ogłusza i zabija. Zatem Moje Słowa mają was podnieść, nie zaś spowodować upadek czy trwanie w nim. Kiedy poznasz, jak ohydnym jest grzech, z Moją pomocą oddzielisz go od ukochanego przeze Mnie grzesznika. Nie, maleńka, nie chcę, abyś poznała grzech przez popełnienie go, ale mając udział w bólu Mego Krzyża, już dziś wiesz, ile kosztuje Mnie każdy, nawet najmniejszy grzech.

Dlatego trzeba, ukochana, także bardzo mocnego światła, które nie każdy może znosić bez bólu, ponieważ w nim będziesz zdolna zawsze zobaczyć oddzielonych: grzech i grzesznika. To jest ogromnie ważne, Moja Anetko. Miłość nie wyrządza zła bliźniemu, bo miłość jest doskonałym wypełnieniem Prawa. Zatem w miłości powinny dokonywać się wszystkie wasze sprawy, także te związane z napomnieniem bliźniego”.

Dobrze, Jezu, ale jak to da się oddzielić, aby nie patrzeć na innych przez pryzmat ich słabości?

„Najdroższa, pamiętasz, gdy otwierałem oczy niewidomym,  jak ten jeden na początku nie widział wszystkiego wyraźnie, dopiero za drugim razem przejrzał całkowicie? Otóż, powoli także uzdrawiam twoje spojrzenie na świat i ludzi, abyś wszystko widziała jasno i wyraźnie. Bądź gotową, Moja maleńka, na swoisty szok, kiedy ukażę tobie, że człowiek, na którego do tej pory patrzyłaś jako na największego grzesznika, ma pierwsze i wyłączne prawo do Mojego Miłosierdzia i może być też pierwszym w Moim Królestwie. Celnicy i nierządnice wchodzą przed wami do Królestwa Niebieskiego. Czemu? Czy jestem niesprawiedliwy? Nie, drobinko, jestem miłosierny i pragnę okazywać wam Moją miłosierną Miłość właśnie w sposób niezwykły i dla was niezrozumiały. Mówię, najdroższa, o świętej zapobiegliwości w osądzaniu bliźnich.

Tak jak trzeba ustąpić pierwszeństwa przejazdu jadącym drogą główną, tak też trzeba ustąpić Mnie, Bogu i Panu, pierwszeństwa w waszym sądzeniu innych ludzi. Nie pozwól, aby stanęły na twej drodze emocje czy nieuporządkowane przywiązania, by orzec z góry: z tego już nic dobrego nie będzie – jak prawie pomyślałaś o P. wczoraj. Oto chcę niejako wymusić pierwszeństwo przejazdu, a mam ku temu pełne prawo, bo poruszam się pojazdem uprzywilejowanym”.

Jezu, co to za żarty?! Jakim pojazdem?

„Moja Anetko, pozwalam sobie na alegorię, abyś dobrze zapamiętała Moje Słowa – ty i inni, którzy będą Mnie słuchać. Moim pojazdem jest ukrzyżowana Miłość i w świetle Mojego Krzyża i z nadzieją Zmartwychwstania – dokonuję oceny Moich grzeszników dzisiaj. Jeszcze raz proszę, żebyś modliła się za nich, nie oceniając. Jeśli będę naprawdę pierwszy w twoim życiu, w twojej codzienności, będziesz umiała pokazać Moim dzieciom ich grzech, nie raniąc ich równocześnie. Ponieważ wy, zranieni grzechem pierworodnym, spoglądacie na innych niejako z góry, z pozycji waszej pozornej sprawiedliwości i bezgrzeszności. O, jakiej bezgrzeszności, Anetko?!

Pamiętasz? Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamień. Ile kamieni osądów, choćby tylko w myśli, rzucacie codziennie wobec innych? Ten – nie tak mi odpowiedział, nie uśmiechnęła się do mnie, znów krzyknął, jak go spokojnie poprosiłem, itd. Miliony osądów, to jest kamieni rzucanych wobec innych, które trafiają i we Mnie – Najpiękniejszego z synów ludzkich. Przyjmuję te ciosy, wierząc, że wielu z was zwróci się potem do Mnie, prosząc o wybaczenie – a tego nigdy nie odmawiam Moim dzieciom.

Moja Anetko, uprzedzająca Miłość ma władzę i nad twoim umysłem. Skoro dyktuję tobie, tak małej, te słowa, mogę także zamienić twoje sądy nad innymi na pokorę, cichość, cierpliwość, abyś znosząc innych w miłości, pomogła im odkryć grzech, który niszczy ich dusze od wewnątrz. Gdy mocarz uzbrojony strzeże swego dworu, bezpieczne jest jego mienie. Pozwól Mi, ukochana, że to Ja, Pan i Mistrz, będę strzegł wrót twego umysłu i języka. Ufaj, bo nie ma dla Mnie rzeczy niemożliwych”.

Ufam Tobie, Jezu. Czyń, jak chcesz. Jestem twoja dziś i na zawsze. Kocham cię.

„Kochaj Mnie bardziej i pamiętaj, że Słowo, które wyszło z ust Moich, nie wraca do Mnie bezowocne, dopóki nie spełni pomyślnie swego posłannictwa. Kocham cię!”.

11sierpnia 2021

Kategoria: Bez kategorii

Zostaw odpowiedź