„Zakochanie w Stwórcy – musi być podtrzymywane przez ciągły wysiłek słuchania i nawiązywania relacji”

31 lipca 2021, autor: Krzysztof Osuch SJ

+ „Zatroszcz się, aby od początku do końca twoja praca była zanurzona we Mnie”.

+ „Życie beze Mnie albo przy zachowaniu pozorów religijności, które są dla Mnie – niczym niezmiernie chłodny poranek dla biedaka śpiącego na dworcu, kiedy się przebudzi”.

+ „Jak potrzebnym jest przygotowanie do przyjęcia Sakramentów, tak i konieczne jest pogłębienie ich znajomości także po ich przyjęciu”.

+” Chciałbym, Moja drobinko, abyś zaraziła Moje dzieci pragnieniem słuchania Mego Słowa”.

*+*

„Teraz możesz być cała słuchaniem, Moja Anetko, będąc sama. Martwisz się, żeby ten jeden bukiet nie spadł, a Ja podtrzymuję w istnieniu całe twoje życie, drobinko. Czy widzisz, jak małe są twoje troski?

Ach, Moi kapłani za czasów Starego Prawa bardzo skrupulatnie przestrzegali wszystkich przepisów, ale nie znali jeszcze Mesjasza i nie wiedzieli, że miłość znaczy daleko więcej niż wszystkie ofiary i całopalenia.

Widzisz, kwiatuszku, a Moi w Nazarecie mieli Wcieloną Miłość na wyciągnięcie ręki, a nie poznali Mnie. Czyżby bliższe były dla nich sprawowanie kultu i recytacja Psalmów niż kontakt z Bogiem żywym i prawdziwym? Niestety tak, Moja mała. Ponieważ tamto było łatwiejszym, a do przestrzegania przepisów wkradły się, uwaga, napisz dobrze, wkradły się: pycha i przyzwyczajenie. Tak też musieliśmy się minąć, gdy pojawiłem się w Moim rodzinnym mieście, bo ich serca i umysły zastygły w rytualizmie modlitw i poprawności religijnej.

Widzisz, najdroższa, dzisiaj także nieobcy jest wam tamten rytualizm przepisów i odmawianych modlitw bez zaangażowania serca. Dlatego taka świątynia, drobinko nie może się ostać. Wychodzę wam naprzeciw tam, gdzie żyjecie i pracujecie, ale pytanie brzmi: W końcu, gdzie znajduje się twój skarb?

Anetko, na przykładzie kwiatów układanych przez ciebie w kościele – komu tak naprawdę miałaś się przypodobać tą czynnością, ludziom czy też Bogu?”.

Myślałam o Tobie, Jezu, mówiłam, jak Cię kocham.

„Ja odpowiadałem, ale, Moja mała, zatroszcz się, aby od początku do końca twoja praca była zanurzona we Mnie. Zobacz, gdy kupujesz piękne kwiaty, ale potem zapomnisz, by je podlewać, na nic sam wcześniejszy zachwyt nimi i nadzieja, że długo będą kwitły. Niekiedy wystarczy drobne zaniedbanie, a liście zaczną schnąć. Podobnie, ukochana, z relacją ze Mną: przyjmujesz Mnie w Komunii św. i zapominasz potem, Kogo przyjęłaś, choć było tyle czułych słów i wzniosłych deklaracji.

A celebrowanie Sakramentów świętych?

Ile tam wspaniałej oprawy liturgicznej – czy podczas Chrztu, Bierzmowania, czy Kapłaństwa?! Ile zabiegów, aby wszystko dobrze wypadło, nikt się nie pomylił w tym, co mówi, i by wszystko przebiegało bardzo sprawnie. Cóż, a potem? Życie beze Mnie albo przy zachowaniu pozorów religijności, które są dla Mnie – niczym niezmiernie chłodny poranek dla biedaka śpiącego na dworcu, kiedy się przebudzi”.

Czemu, Jezu, dajesz takie drastyczne porównanie?

„Moja Anetko, bo taka jest prawda o waszym traktowaniu Mnie, żywego i prawdziwego Boga, który stał się Człowiekiem i daje się wam absolutnie cały w sakramentach Kościoła. Nie umiem, najdroższa, żyć przeszłością, jak wielu z was czyni, bo jestem tu i teraz, aby uzdrawiać, uwalniać i głosić Ewangelię.

Jak potrzebnym jest przygotowanie do przyjęcia Sakramentów, tak i konieczne jest pogłębienie ich znajomości także po ich przyjęciu. Nie można traktować Mnie machinalnie czy jak przedmiot dawany przez waszych pasterzy – niczym przepustka do nowego życia.

Ach, kwiatuszku, jakże chciałbym nie pozostawać sam w Moim Kościele! W jaki sposób mam wyjść do was, aby przekonać do pielęgnowania wytrwałej i zażyłej relacji ze Mną? Nie świątecznej, ale bezustannej. Boicie się relacji. O, niektórzy także boją się poznawać nowych ludzi, sądząc, że tamci zawsze mają złe zamiary.

Wreszcie przyjrzyjcie się tematom, o których rozmawiacie; czy jest tam miejsce dla drugiego, czy tylko dla mnie? To bardzo ważne, Moja gwiazdko, bo niektórzy bardzo uparcie twierdzą, że martwią się o innych, gdy w rzeczywistości ciągle zabiegają o siebie samych. Widzisz, najdroższa, kiedy w tak nieoczekiwanym przez ciebie momencie mówię, to właśnie po to, aby żadna z czynności, które wykonujesz, nie dzieliła nas, ale była miejscem budowania relacji.

Tak samo ta pani, która spytała o pomoc – zauważyłaś, że nie tyle chodzi o pomoc, lecz o zwykłe parę życzliwych słów. Tak, maleńka, bo jak mówiłem już tobie, Moje dzieci są bardzo spragnione relacji, nie umieją bez nich żyć. Ale kiedy zaproszę ich na łąki modlitwy, od razu wymawiają się kupnem pola albo poślubieniem żony.

Rytuał – tak. Modlitwa relacji – nie.

Najmilsza, gdy znów przyjrzymy się życiu zakonnemu bardziej dawniej niż dziś, ale dzisiaj również. Wielu zakonników w duchu posłuszeństwa odmawia wyznaczone modlitwy, ale kiedy ktoś im powie: Bądź blisko Jezusa parę minut – ten krótki czas wydaje się być niczym wieczność. Dlaczego? Bo pojawia się nieznany trud, a do niego niekiedy dołącza niepokój: po co mam siedzieć przy Nim, kiedy On nie mówi, czy i ja mam nic nie mówić?

Otóż, drobinko, można jasno wymienić błędy w starej formacji, bo choć podkreślano, że należy stanąć w Bożej Obecności, to wkrótce zapomniano o tym tak istotnym szczególe. Tak też pojawiło się mnóstwo pokoleń zakonników skrupulatnie przestrzegających przepisów, lecz z trudem podejmujących relację ze Mną, z drugim człowiekiem i z sobą samym.

Można największy nawet bałagan zakryć świecącym materiałem i nikt nie dostrzeże leżących wokół śmieci. Niestety, nie w Mojej Obecności, Anetko, ponieważ Ja nie tylko was przenikam i znam, ale też cierpię z powodu lodowatych serc Moich ukochanych dzieci.

Najpierw miłość, potem modlitwa. Nie na odwrót. Zakochanie w Stwórcy zapoczątkowane przez wasz udział w Sakramentach Kościoła musi być podtrzymywane przez ciągły wysiłek słuchania i nawiązywania relacji. Wiara, będąc Moim darem, jest także małym ziarnem, ale nie możecie o nim tak łatwo zapomnieć, by pozostawało same w ziemi.

Nie jesteście już obcymi i przychodniami, ale współobywatelami Świętych i domownikami Boga. Dlatego poznawszy prawdę, która wyzwala, nie bójcie się poznawać ją ciągle na nowo.

Znasz dobrze Pismo Święte? Przyjacielu Mój, czytaj Je pod okiem Ducha Świętego, nie sam. Czytaj wciąż, aż napełnisz się goryczą Słowa i zobaczysz, że twoje codzienne wybory daleko odbiegają od tych ewangelicznych, mimo że nazwałem was bratem, siostrą i matką.

Chciałbym, Moja drobinko, abyś zaraziła Moje dzieci pragnieniem słuchania Mego Słowa. Ono pomaga budować relacje oparte nie na religijnych przepisach, ale na trwałej miłości, która ciągle wzrasta i ma moc swoistej przemiany i odnowy świata.

Bądź ze Mną, jak ta, która wzrasta w poznaniu i miłości. Bardzo cię kocham”.

Może być zdjęciem przedstawiającym 1 osoba
Kategoria: Bez kategorii

Zostaw odpowiedź