„Jestem rozmiłowany w Moim stworzeniu”

28 lipca 2021, autor: Krzysztof Osuch SJ

+ „Zbliżając się do drugiego człowieka, spoglądajcie na niego właśnie w ten sposób: z uprzedzającym miłosierdziem i widząc Moje wybranie i pieczęć miłości odciśniętą na nim – za sprawą Ducha Świętego”.

+ „Zwycięski figowiec, o którym teraz mówię tobie, Moja mała, doświadczył niesamowitej pogardy, podeptania i zniszczenia przez swoich, ale uwaga: Ojciec dostrzegł na nim błogosławiony Owoc – Swego Syna Umiłowanego, a w Nim, kochanie, dostrzegł i was biednych, ślepych i nagich; i podszedł, aby na nowo was odnaleźć, przygarnąć i przytulić.

+ „Wracajcie z tęsknotą pod Mój Krzyż, aby tam również nauczyć się nowego spoglądania na siebie i na innych – tak jak Ja spoglądam na was. Nie przez pryzmat waszych grzechów, win i zaniedbań, ale inaczej: w prawdzie o byciu ukochanym za darmo oraz wybranym do uczestnictwa w Mojej chwale”.

+ „Celem modlitwy jest spotkanie Nieogarnionego i czułe dotknięcie Jego Tajemnicy, a wszystko inne i tak będzie wam dodane”.

*+*

„Jaka jest siła Mojej miłości, Anetko, że zanim zawołasz, Ja już, miła Moja, jestem przy tobie. Nie myśl, że troszcząc się o swoją mamę, zostawiłaś Mnie samego w tabernakulum miłości, ach, nie.

O ile bardziej, Moja mała, przebywam w świątyniach waszych serc jako Emmanuel, a więc Bóg z nami, i tak bardzo chcę tam być dostrzegany i adorowany. Możesz to czynić, Anetko, po wielokroć, gdy zbliżasz się do drugiego; o, pomyśl, że w nim czy w niej Ja Jestem. Niezależnie od tego, jak bardzo byłbym zapomniany i porzucony, jeżeli ktoś świadomym i dobrowolnym aktem woli nie wyrzuca Mnie ze swego serca – nie mogę sam was porzucić. Zbyt jestem rozmiłowany w Moim stworzeniu, mała Moja, abym mógł tak uczynić.

Najdroższa, kiedy Natanael zbliżał się do Mnie, pamiętasz, jakie usłyszał świadectwo! Tak, to prawdziwy Izraelita, w którym nie ma podstępu. Zaprawdę, Moja Anetko, mówię tobie: pragnę, abyś w ten sam sposób podchodziła do każdego człowieka, niezależnie do jakiego zła jest on zdolny albo co złego już przeciw tobie uczynił.

Tak, powiesz, że żądam od ciebie rzeczy niemożliwych? Ach nie, to dla Mojej Anetki, jakże przeobrażonej wewnętrznie, jest bardzo realnym. Bóg wybrał nas przed założeniem świata, abyśmy byli święci i nieskalani przed Jego Obliczem. Anetko, to wybranie jest pierwszym i niezaprzeczalnym faktem w waszym życiu, stąd zbliżając się do drugiego człowieka, spoglądajcie na niego właśnie w ten sposób: z uprzedzającym miłosierdziem i widząc Moje wybranie i pieczęć miłości odciśniętą na nim – za sprawą Ducha Świętego”.

Dobrze, ale, Jezu, jak mamy to zrobić, jeśli najpierw narzuca nam się jego wygląd czy też pamiętamy o tym, jak on nas potraktował?

„Drobinko, Ja pierwszy was umiłowałem i Ja mogę wam pomóc odkryć tajemnicę drzewa figowego, pod którym widziałem każdego i każdą z was. Dlatego pozwól, najmniejsza Moja, że przyjrzymy się najpierw drzewu figowemu, a dopiero potem temu, który stanął pod nim.

Tak, bo na drzewie Adam poległ, popełniając grzech, i także na drzewie – Nowy Adam zwyciężył.

Rozważ, Panie, moją słuszną sprawę, usłysz me wołanie. Wysłuchaj modlitwy Moich warg nieobłudnych. Rozważ zatem, Moja drobinko, jaka tajemnica tkwi w figowcu, który po ludzku stracony i przeklęty, nagle został odrodzony, wskrzeszony do nowego życia – życia w chwale zmartwychwstania. Tak, zwycięski figowiec, o którym teraz mówię tobie, Moja mała, doświadczył niesamowitej pogardy, podeptania i zniszczenia przez swoich, ale uwaga: Ojciec dostrzegł na nim błogosławiony Owoc – Swego Syna Umiłowanego, a w Nim, kochanie, dostrzegł i was biednych, ślepych i nagich; i podszedł, aby na nowo was odnaleźć, przygarnąć i przytulić.

Czy słyszysz, Moja ukochana Anetko? Odnaleźć, przygarnąć i przytulić was we Mnie i ze Mną, jakby odkrytych na nowo. Od tamtej pory, o słodka Moja przyjaciółko, mówimy o błogosławionych spotkaniach pod Drzewem Mojego Krzyża, gdzie słabość staje się mocą, a to, co małe, zostaje podźwignięte i uzdrowione, jakby na nowo zerwane.

Stąd, ukochana, wracajcie z tęsknotą pod Mój Krzyż, aby tam również nauczyć się nowego spoglądania na siebie i na innych – tak jak Ja spoglądam na was. Anetko, nie przez pryzmat waszych grzechów, win i zaniedbań, ale inaczej: w prawdzie o byciu ukochanym za darmo oraz wybranym do uczestnictwa w Mojej chwale.

Przypominam, abyś na nowo rozpalił w sobie charyzmat Boży, czyli pozwolił, aby Mój Dobry Duch uzdolnił ciebie do nowego patrzenia – najpierw kocham, potem patrzę.

Tak, Anetko, a jeśli ktoś z was nie został jak ty zaproszony do wspólnego uczestnictwa ze Mną w tajemnicy Mojej Męki i Śmierci, i Zmartwychwstania – przez zbawczy ból, on również może na nowo odczytywać Moje Misterium przez wiarę i wytrwałą miłość.

Jak Mojżesz udał się na rozmowę ze Mną, tak i wy wchodźcie często na górę Pana, pytając: Jak mogę ulżyć dziś Tobie, Mój Cierpiący Królu, aby mniej bolało? Ja również pragnę tych, co sami wyjdą Mi naprzeciw, podobnie jak ci, co słali swe gałązki na jerozolimskiej drodze wołając: „Hosanna Synowi Dawidowemu!”.

Ach, czekam na was, kto jest spragniony naprawdę, a wierzy we Mnie, niech przyjdzie do Mnie i pije.

Mój kwiatuszku, będziemy ukazywać Ojcu tych, których spotkamy w pobliżu drzewa figowego, o, będzie ich wielu. Bardzo cię kocham!”.

***

„Moja Anetko najdroższa, czyżbyś miała wątpliwości, że nie wysłuchałem twojej dzisiejszej modlitwy? Powiedz, ukochana! Jakże pragnę usłyszeć twój głos!

Ach, wiesz, jak wiele Moich ukochanych dzieci, dzisiaj, pośród licznych swych modlitw, nie wypowiedziało do Mnie żadnego słowa! Tak, prosicie, a nie otrzymujecie, bo źle się modlicie, starając się jedynie o zaspokojenie waszych żądz, nie zaś, by pełnić wolę Ojca, który widzi w ukryciu. Dziś, Ja, Pan i Bóg, oczyszczam intencje Mojej drobinki, z powodu których zanosiłaś swe modlitwy, najdroższa”.

Dobrze… już wiem… W pierwszej szukałam świętego spokoju, a w tej drugiej… chwały i poważania u ludzi.

„Brawo, mała Moja, wiesz, skąd takie zrozumienie i poznanie? Wprost od Ojca świateł, u którego nie ma cienia zmienności, bo wszystko jest odsłonięte przed Jego oczyma, ach, i On ujawnia zamysły serc wielu.

Ukochana Moja, czy pamiętasz ramiona Symeona i Jego prorocze Słowa wypowiedziane do Mojej Matki, jakże gotowej, by pić ze Mną Mój Kielich? Otóż, kwiatuszku, od Natanaela przechodzimy do Symeona, który był Moim bratem, siostrą i matką, a i można powiedzieć, dla was i dziadkiem. Dlaczego? Bo pełniąc Bożą służbę w świątyni jerozolimskiej, tak długo oczekiwał spotkania z Mesjaszem, aż wreszcie Jego tęsknota doznała ukojenia.

Popatrz, promyczku, na jego intencje i cierpliwą cichą miłość, wszak jest wzorem dla starszych wiekiem, jak warto prosić, trwając na modlitwie i czekać. Cóż, drobinko, jak zakończyła się modlitwa Symeona?

Czy nie ogarnięciem Nieogarnionego? – uchwyceniem Go i przytrzymaniem w ramionach, aby nigdy już nie puścić. Widzisz, Moja mała, to właśnie cel każdej waszej modlitwy: pieszczenie Mnie, Boga i Człowieka, w swoich ramionach. Nic więcej. Nic ponad to i wszystko w tym jest zawarte.

Światło na oświecenie pogan i chwała ludu Izraela. Moja drobinko, posiadając w swych ramionach Światłość świata, czy możesz obawiać się naprawdę, że twoje modlitwy nie będą wysłuchane? Nie.

Ja, jak mówiłem, cały jestem Słuchaniem, dlatego będąc tak małym, w pokorze i cichości wysłuchałem proroctwa Symeona, by potem odnaleźć zatroskane i smutne spojrzenie Mojej Mamy, w której oczach i w sercu gościła jednak niezachwiana wiara w Tajemnicę.

Otóż, po co, Anetko, przywołuję tutaj jego szczęśliwe życie – pełne żywego oczekiwania i zasłuchane w Moje Słowo? Pragnę, żebyś trzymając Mnie w swoich ramionach, odczytywała także intencje, z jakimi stajesz na modlitwie. Ile tam Anetki, a ile woli Ojca?

Pomyśl, najmilsza, że Symeon mógł wychodzić codziennie na Moje spotkanie; mógł obawiać się, że nie będzie dość przygotowany albo minie Mnie, nie wiedząc, że to Ja jestem Mesjaszem, którego oczekiwał.

Kochanie, on nie czekał na Mnie z niecierpliwością właściwą wam słabym stworzeniom Moim. Nie, on czekał z lampą wiary, o, takiej samej, z jaką kobieta wkłada swój zaczyn do ciasta, wiedząc, że już za moment wszystko się zakwasi.

Tak i ty, ukochana, módl się, mając nie tyle swoją intencję przed oczami serca, lecz Moje pragnienie, by pełnić tylko wolę Ojca – wtedy, gdy On chce i jak chce. Celem modlitwy jest spotkanie Nieogarnionego i czułe dotknięcie Jego Tajemnicy, a wszystko inne i tak będzie wam dodane. Kochaj Mnie, drobinko, i pozwól Mi wygładzać uderzeniem Boskiego dłuta wszystkie twoje intencje. Jestem, aby cię uświęcić, Anetko. Cały i twój. Jestem”. Dziękuję, Jezu! Bardzo Cię kocham, bardzo!

Może być obrazem przedstawiającym 3 osoby

Kategoria: Bez kategorii

Zostaw odpowiedź