„Nawiążcie ze Mną relację przyjaźni, módlcie się bardziej sercem niż językiem”

27 lipca 2021, autor: Krzysztof Osuch SJ

+ „Przypatrzmy się, ukochana – czym żywią swoje zmysły Moje biedne dzieci, jakim pokarmem nieustannie się objadają?

+ „Nikt nie odejdzie głodny, jeśli usłyszał Słowo i przyjął je z wiarą”.

+ „Oni nie chcą tu przyjść, bo nie czują się zaproszeni, a ponadto nie umieją już zobaczyć i usłyszeć, kim tak naprawdę jestem”.

+ „I dziś poproszę o tę jedną jedyną – chorą z powodu obżarstwa, objadania się wszystkim, co nie jest Bogiem”.

+ „Zbyt mało dusz na świecie jest rozmiłowanych w Tajemnicy Mojej Eucharystycznej Obecności; zbyt mało szukających prawdziwego Pokarmu i tych, którzy Go znajdują”.

*+*

„Moja jesteś Anetko, usiądź u Moich stóp, a Ja dokończę swoją naukę, jakże słodką dla twego podniebienia, drobinko.

Nic tak nie oddziela Moich dzieci od słuchania Słowa jak opychanie się wielością różnorakich pokarmów, które nie dość, jak wspominałem, są przyczyną licznych chorób, ale także zaburzają czujność i wrażliwość Moich dzieci. Wybacz, drobinko, że użyję tego porównania, ale wiesz doskonale, co czyni zwierzę, kiedy rzucisz w jego kierunku zatruty pokarm – wącha, dotyka, liże, wreszcie połyka i rzadko może rozpoznać, że jest on jedynie pułapką. I już za chwilę będzie cierpieć właśnie z powodu tego jedzenia.

Dlatego przypatrzmy się, ukochana – czym żywią swoje zmysły Moje biedne dzieci, jakim pokarmem nieustannie się objadają? Tak, twierdzą, że jest on dobry, bo nie mają rozeznania. Ach, pierwszym kryterium jest pokój, który pomaga Moim małym zachować ogromny dystans wobec tzw. nowości pojawiających się także w Moim Kościele, z jakimi, Ja, Anetko, nie mam nic wspólnego.

Wygodna religia to taka, w której zaspokajane są pozornie tylko wszystkie twoje potrzeby, a więc radosna beztroska, nie wymagająca wysiłku, tak napisz, drobinko: paciorek rano i wieczorem, Msza „odstana” w niedzielę i co najwyżej zaglądnięcie do skarbnicy sakramentów Kościoła, by z żalem stwierdzić: „Może następnym razem”. Mówimy, Anetko, o pełnym „świętego spokoju” życiu religijnym, które w rzeczywistości jest jedną wielką parodią. Jeśli na pustkowiu pojawia się chłopiec mający pięć chlebów i dwie ryby, natychmiast pojawiają się także inni mówiący: Idźcie raczej do miasta i tam kupcie chleba.

Zatem negują Moją obecność pośród ludu wiernego, zgromadzonego w Moje Imię, by słuchać Słowa i znaleźć uzdrowienie ze swoich chorób. „Puśćcie ich, aby szukali chleba w sklepach, w mieście” – zginą zanim dotrą do celu. Ale dlaczego mieliby nie usiąść na trawie? Drobinko mała, bo brak im wiary. Za wiarą, jedną wiarą, idzie jeden Chrzest. Dlaczego jeden? Bo i Jeden jest Ten, który oddał za was życie i nie ma w żadnym innym zbawienia.

Nie ma, Moja Anetko, innego Jezusa z Nazaretu. Nie ma Boga, który ( będzie bolało, ale napisz) należy do papieża Franciszka, czy do Piotra lub Jakuba. Nie nadawajcie Mi nowych Imion, bo Chrystus jest Jeden. Jeden was kocha i Jeden także walczy; wreszcie Jeden również może was na trwale nasycić, abyście nigdy więcej nie łaknęli.

Czy, Moja Anetko, masz prawo mówić, że Twój Jezus należy do ciebie? Czy to ty, mała, należysz do Mnie i do Mojego Kościoła przez Chrzest, Bierzmowanie, a i przez złożone śluby zakonne?

Nie Jezus należy do ciebie – bo nic nie masz swego poza nędzą, lecz ty, najdroższy kwiatuszku, należysz do Mnie. Tak jak napisane: Już nie należycie do samych siebie, za wielką bowiem cenę zostaliście nabyci.

Kochanie Moje, odwracamy kolejność. A teraz zauważcie wreszcie, Moje drogie dzieci, że w ślad za Pokarmem Słowa, podąża także inny Pokarm, Ten Niebieski, Ten, który da wam Syn Człowieczy.

Ach, dam, jak obiecałem. Nikt nie odejdzie głodny, jeśli usłyszał Słowo i przyjął je z wiarą. Anetko, dlaczego poprosiłem najpierw Moich Apostołów, aby nakarmili zgłodniałe rzesze? Czy myślałem, że mają dość sprytu, czy też posiadają nowe środki transportu, aby dotrzeć do miasta? Otóż nie, najdroższa. Chciałem, ach, pragnąłem, aby dostrzegli wreszcie to, co małe i słabe, zamiast opierać się uparcie na własnych sposobach radzenia sobie, na inteligencji i chłodnych kalkulacjach. Wszak to bardzo oczywiste, że nie da się wykarmić tłumów tak małą ilością chlebów i ryb; o, a gdzie jest wasza wiara w Moją obecność?

Spójrz, ukochana, na tabernakulum: Tam Ja Jestem i wyznaj, czy wierzysz naprawdę, że mogę nakarmić wszystkich mieszkańców, nawet tych, którzy dziś nie dotarli i nie dotrą na Eucharystię?”.

Wierzę, że wszystko możesz.

„Tak, dlatego opowiem tobie, mała, z bólem, że oni nie chcą tu przyjść, bo nie czują się zaproszeni, a ponadto nie umieją już zobaczyć i usłyszeć, kim tak naprawdę jestem. Ach, najmilsza, nie możemy tego tak długo zostawić… Wiesz, że i dziś poproszę o tę jedną jedyną – chorą z powodu obżarstwa, objadania się wszystkim, co nie jest Bogiem. Ukochana, bądź tutaj w parafii strażniczką Mojej Eucharystycznej Obecności.

Biedni, głusi i ślepi nie zauważą nawet czerwonej lampki nad tabernakulum. Nie zauważą Mnie i Mojej nieskończonej miłości, która szuka wciąż, aby ocalić to, co zginęło. Wiesz, co czyni strażnik, oprócz pilnowania swej siedziby? Czeka na powrót swego Pana, który zwolni go z obowiązku pełnienia straży.

Otóż, Moja najdroższa drobinko, Ja z tego słodkiego obowiązku nie zwolnię ciebie nigdy. Tak, bo zbyt mało dusz na świecie jest rozmiłowanych w Tajemnicy Mojej Eucharystycznej Obecności; zbyt mało szukających prawdziwego Pokarmu i tych, którzy Go znajdują. Kto Mnie będzie kochał cierpliwie jak Moja Anetka?”

Jezu, nie mów tak! Bo wszystko we mnie jest Twoją łaską.

„Ach, jednak pragnę mieć więcej, Moja mała, kochających dusz – niczym chłopców z koszykami chleba, aby móc wyjąć jeden z chlebów i na jego miejsce włożyć dziesięć nowych. Wiesz, maleńka, że gdy razem ze Mną cierpisz,  twój koszyk staje się bardzo ciężki i  właściwie Ja dysponuję jego bogatą zawartością. Zatem, mała Moja, gdy po raz kolejny zapytają cię o chleb, powiedz otwarcie, że ty sama nie możesz nim dysponować.

Ach, nie możesz się modlić, lecz kochać. Nie mówisz, lecz słuchasz. Nie rozdajesz pokarmu, lecz jesteś, jako dziecię umiłowane, karmiona wprost z Mojej ręki.

Głodnych nasycił i napełnił dobrami. Możesz, ukochana, zapytać tych, do których wysyłasz Moje Słowa, czy byli dzisiaj głodni, lecz nie tego chleba, który przemija, ale Tego, co trwa na wieki.

Mówiłem najmilsza, jak tęsknić za Chlebem Eucharystycznym: Nawiążcie ze Mną relację przyjaźni, módlcie się bardziej sercem niż językiem.

Jako wybrańcy Boży, święci i umiłowani, szukajcie w Duchu Świętym i w szkole Krzyża, pod czujnym okiem Mojej Matki, nowych sposobów, by kochać Eucharystię, by pragnąć spotkania ze Mną, by odnajdywać w Tym Pokarmie coraz to nowe smaki, a ponad nimi Moją Czułą i Prawdziwą Miłość.

Widzisz, Moja siostro, jak Twój Brat się uniżył, służ Mu zatem z weselem i czcią, a wstydu nie doznasz.

Kocham cię, mała Moja”.

Może być zdjęciem przedstawiającym 1 osoba
Kategoria: Bez kategorii

Zostaw odpowiedź