„Moje oczy są na nich zwrócone, ale oni sami odwracają ode Mnie swą twarz”.

19 kwietnia 2021, autor: Krzysztof Osuch SJ

+ „Oto pod przebraniem żebraka, który jest często zainteresowany opowiadaniem o bardzo przyziemnych sprawach, kryje się twój Ukochany Mistrz i Pan”.

+ „Tęsknię i szaleję za wami, gotowy jeszcze tysiąc razy oddać swoje życie, abyście tylko zapragnęli być ze Mną”.

+ „Jak mam ich pocieszyć i otrzeć łzy płynące z ich oczu, jeśli przestali się modlić, i nie szukają pomocy z góry, lecz u ziemskich nauczycieli”.

+ „Żeby pokonać jednego z waszych największych przeciwników, to jest lęk przed śmiercią, trzeba najpierw wypowiedzieć odważne „tak” Mojej Ukrzyżowanej Miłości”.

„Ukochana Moja drobinko. Jestem z tobą zawsze zanim jeszcze przyszłaś do Mnie. Jestem i kocham, ponieważ obecność jest ściśle związana z miłością. Być dla drugich oznacza to, co uczyniłaś, rozmawiając dziś ze swoją mamą, czyli próbowałaś słuchać, aby być dla niej. Widzisz, najmilsza, jeśli nawet nudnym i mało znaczącym dla ciebie wydaje się to, o czym ktoś tobie opowiada, słuchaj go z wielką uwagą i życzliwością, jakbyś Mnie samego słuchała. Oto pod przebraniem żebraka, który jest często zainteresowany opowiadaniem o bardzo przyziemnych sprawach, kryje się twój Ukochany Mistrz i Pan. Ten sam, który zjadł pod okiem uczniów kawałek pieczonej ryby. Najdroższa i Moja, wiedz, że przez drobne znaki przemawiam do Moich dzieci, ach, oni pragną oczywiście kolejnego rozmnożenia. A tu, Anetko, twój Zmartwychwstały Przyjaciel zjada rybę.

Po co to uczyniłem? Czy byłem wtedy głodny?

Tak, najdroższa i Moja, głodny obecności i miłości ze strony Moich uczniów. Zdziwiona?”

Tak, bo u Ojca masz wszystko pod dostatkiem,

po co taka „przyziemna” obecność?

„Anetko, bo tęsknię i szaleję za wami,

gotowy jeszcze tysiąc razy oddać swoje życie,

abyście tylko zapragnęli być ze Mną.

Nie ustawaj, najdroższa,

aby przekonać maleńkich w wierze,

że Ja Jestem obecny w Eucharystii.

Tam jestem tym Żebrakiem,

proszącym was o miłość i uwagę.

Oto jestem Ten sam, prawdziwy Bóg i Człowiek, który zjada rybę, aby ukazać pełnię braterstwa z wami, dziećmi Moimi. Wszak stałem się i jestem waszym Bratem, tak bliskim. Śmierć Moja, Anetko, jeszcze bardziej umocniła i niejako potwierdziła nasze nadprzyrodzone braterstwo. Dlatego nie dziwcie się, że pragnę być z wami, w małych i wielkich sprawach codziennego życia.

A Ty, ukochana, masz zadanie, będąc siostrą, ukazać Moje braterstwo światu. Jest to braterstwo we Krwi Mojej zanurzone, pełne i prawdziwe.

Jakże wielki udział mają w nim Moi Kapłani, których tak ukochałem!

Czy choć przez moment mogą pojąć, że posługuj się nimi, jak nikim innym na świecie, aby karmić Moje najdroższe dzieci? Tak, spowszedniała im czynność łamania Chleba, podczas gdy Ja mówię o celebracji Tajemnicy.

Celebrować, Anetko, to nie to samo, co odprawiać.

Zauważ, w jaki sposób do ciebie mówię, najdroższa?

Czy jest tu miejsce na pośpiech?

Czy umierając na Krzyżu,

nie wiedziałem,

że w przyszłości wielu Moich kapłanów

ucieknie spod niego

albo zajmie się rzeczami niepotrzebnymi? 

Wiedziałem, najdroższa, i to powodowało jeszcze uciążliwszy ból zranionego Serca. To ważne, by kapłani, celebrując Eucharystię, mieli przed oczyma – ale stokroć bardziej w sercu swoim – Mój Krzyż, zamiast krzątać się jak Marta wokół starannie wypowiadanych słów, co i owszem jest istotne, jednak nie najważniejsze.

Niech bardziej trwają w kontemplacji Mojej Męki i Zmartwychwstania, na ile są to tego zdolni przez osobistą relację ze Mną. Jeśli jej nie ma, Msza święta w wykonaniu takiego celebransa jest rzeczywiście dla niego samego obrzędem religijnym, a dla Mnie podwójną Męką, bo nikt nie chce być policzkowanym przez swego brata…”

Takie mocne Słowa wypowiadasz…

„Tak, najmilsza, bo zapomnieli Moi kapłani o swoim powołaniu, by bardziej być i kochać, nie zaś zagarniać i eksponować siebie.

To w muzeum są eksponaty, które inni mogą podziwiać. Ja pragnę mieć przyjaciół i braci, nie zaś martwe eksponaty, które szukają jedynie chwały u ludzi, a Mnie samego nie chcą znać. Widzisz, Moja Anetko, komu mam się pożalić, jeśli nie rozmawiają ze Mną?”.

Jezu, ale ja im tego nie powiem… chyba kilku jedynie…

„Tak, i to wystarczy. Ta odrobina kwasu, najdroższa. Tak jak Ja posłałem tobie promień Mojego słońca, które wyszło zza chmur, i to pomogło, by rozpogodzić twoją zachmurzoną dziś twarz. A jeśli chcesz nawet płakać, Ja będę ocierał twoje łzy, bo są Mi tak drogie i zaniosę je Ojcu Niebieskiemu. Dla Ojca są również ważne, bo co ma Ojciec jest i Moje”.

Ale ja już prawie płaczę, jak to mówisz…

„Bo tak kocham Moją Anetkę, że mógłbym i dziś otworzyć dla ciebie Niebo, lecz jeszcze masz tu misję do spełnienia”.

Jaką misję?

„Ty będziesz ocierać te łzy, które płyną z oczu Moich dzieci, które nie poznały prawdy o Mojej miłości i żyją w lęku. Widzisz, drobinko, Moje oczy są na nich zwrócone, ale oni sami odwracają ode Mnie swą twarz. Dlatego prosiłem dziś, abyś patrzyła na słońce. Jak mam ich pocieszyć i otrzeć łzy płynące z ich oczu, jeśli przestali się modlić, i nie szukają pomocy z góry, lecz u ziemskich nauczycieli.

Och, odwrócić ich oczy i serce na Mnie – to, Anetko, jakby przenieść górę.

Ukochana, ale to możliwe tylko dla tego, kto wierzy.

Ach, obiecałem,

że dokonam rzeczy jeszcze większych,

bo idę do Ojca.

Dotąd nie prosiliście w Moje Imię,

proście, a otrzymacie,

aby radość wasza była pełna”.

Proszę Cię, Jezu, za siostrę, która tak cierpi, przyjdź do niej i ulecz jej serce.

„Najdroższa, nie mogę tobie odmówić, ale najpierw trzeba ją wyciągnąć z jaskini lęku. Pamiętasz Daniela, który wrzucony do jaskini na pożarcie lwów, wyszedł nietknięty. Kto zamknął im paszcze? Czy nie najpotężniejszy na świecie Obrońca, który wybawia tych, co w Nim ufność pokładają?

Wiesz, drobinko, wiara bez uczynków jest martwa, a żeby pokonać jednego z waszych największych przeciwników, to jest lęk przed śmiercią, trzeba najpierw wypowiedzieć odważne „tak” Mojej Ukrzyżowanej Miłości. Ona jeszcze tego nie uczyniła. Damy jej przykład, najdroższa i Moja, że dla Boga nie ma nic niemożliwego i uwolnimy od demonów lęku. Chodź!”

Poczułam ból w tych miejscach…i brakowało mi powietrza, by oddychać.

Jezus mówił: ”Tak ją kocham…”, i „Jak długo mój wróg nade mnie będzie się wynosił?”

Kategoria: Bez kategorii

Zostaw odpowiedź