Porwali kamienie – na Kogo?!

26 marca 2021, autor: Krzysztof Osuch SJ

Słuchaczom – to, co słyszą – nie mieści się w głowie! Nie dopuszczają do siebie zawrotnej prawdy o unikalnej jedności Jezusa z Bogiem Ojcem. Wcielenie Bożego Syna wielu z nich będzie konsekwentnie uznawać za bluźnierstwo i niedorzeczność. Zatem w reakcji chwytają za kamienie! Jednak Pan Jezus, i tym razem, nie zniechęca się; dalej mówi do tych, którzy gotowi są cisnąć kamienie w Jego stronę…

Ludzie chcieli zabić Jezusa z jednego, głównego powodu"

Żydzi porwali kamienie, aby Jezusa ukamienować. Odpowiedział im Jezus: Ukazałem wam wiele dobrych czynów pochodzących od Ojca. Za który z tych czynów chcecie Mnie ukamienować? Odpowiedzieli Mu Żydzi: Nie chcemy Cię kamienować za dobry czyn, ale za bluźnierstwo, za to, że Ty będąc człowiekiem uważasz siebie za Boga. Odpowiedział im Jezus: Czyż nie napisano w waszym Prawie: Ja rzekłem: Bogami jesteście? Jeżeli /Pismo/ nazywa bogami tych, do których skierowano słowo Boże – a Pisma nie można odrzucić to jakżeż wy o Tym, którego Ojciec poświęcił i posłał na świat, mówicie: Bluźnisz, dlatego że powiedziałem: Jestem Synem Bożym? Jeżeli nie dokonuję dzieł mojego Ojca, to Mi nie wierzcie. Jeżeli jednak dokonuję, to choćbyście Mnie nie wierzyli, wierzcie moim dziełom, abyście poznali i wiedzieli, że Ojciec jest we Mnie, a Ja w Ojcu. I znowu starali się Go pojmać, ale On uszedł z ich rąk. I powtórnie udał się za Jordan, na miejsce, gdzie Jan poprzednio udzielał chrztu, i tam przebywał. Wielu przybyło do Niego, mówiąc, iż Jan wprawdzie nie uczynił żadnego znaku, ale że wszystko, co Jan o Nim powiedział, było prawdą. I wielu tam w Niego uwierzyło (J 10,31-42).

Pierwsze zdanie ewangelii (w piątek po V N.WP) mówi o gwałtownej reakcji Żydów: Porwali kamienie, aby Jezusa ukamienować. Co sprowokowało ich do takiego zachowania. To niby oczywiste: słowa Jezusa, prawda przez Niego głoszona. Nieco wcześniej Jezus, Dobry Pasterz, odsłonił wobec rozmówców, co łączy Go z tymi wszystkimi, którzy Mu wierzą (por. J 10, 1-30).  

Moje owce słuchają mego głosu, a Ja znam je. Idą one za Mną i Ja daję im życie wieczne. Nie zginą one na wieki i nikt nie wyrwie ich z mojej ręki. Ojciec mój, który Mi je dał, jest większy od wszystkich. I nikt nie może ich wyrwać z ręki mego Ojca. Ja i Ojciec jedno jesteśmy (27-30).

„Tego” dla Żydów było już za wiele! Oto Jezus roztoczył widok pięknego pastwiska, na którym On jest dobrym pasterzem, dającym owcom swą Miłość i Życie. Wierzący w Niego i Jemu ufający mogą czuć się całkowicie bezpieczni w ręku Ojca i Syna, którzy stanowią jedno.

Słuchaczom – to, co słyszą – nie mieści się w głowie! Nie dopuszczają do siebie zawrotnej prawdy o unikalnej jedności Jezusa z Bogiem Ojcem. Wcielenie Bożego Syna wielu z nich będzie konsekwentnie uznawać za bluźnierstwo i niedorzeczność. Zatem w reakcji chwytają za kamienie! Jednak Pan Jezus, i tym razem, nie zniechęca się; dalej mówi do tych, którzy gotowi są cisnąć kamienie w Jego stronę… Tak, Jezus wie, co im powiedzieć. Uderza w nich celnymi pytaniami. Chce ich uwagę nakierować na prawdę niby oczywistą, a jednak przeoczoną. Próbuje wzbudzić zdumienie wspaniałością tego, co Bóg Ojciec, tu i teraz, czyni dla ludzi! Nie zważając na kamienie i zaślepienie, pyta:

Ukazałem wam wiele dobrych czynów pochodzących od Ojca. Za który z tych czynów chcecie Mnie ukamienować?

Ustawiwszy się w pozycji przeciwników, rozmówcy reagują błyskawicznie. Niestety, nie starają się przypomnieć sobie dobre czyny Mistrza, ani ich nie kontemplują; to doprowadziłoby ich do uwierzenia Jezusowi i przyjęcia Jego Ewangelii. Od takiego „ryzyka” trzymają się jak najdalej. Przecież oni już wszystko i lepiej wiedzą. Przecież oni są potomkami Abrahama, a jako tacy wiedzą, co Bóg może, a czego nie. I w ogóle wiedzą, kim jest Bóg! Ci znakomicie wyedukowani spadkobiercy wyjątkowego i wspaniałego Objawienia Bożego Starego Testamentu czują się najlepiej i w pełni poinformowani. Mają też poczucie obowiązku, by pilnie strzec otrzymany depozyt Objawienia i ortodoksyjnej wiary.

Patrząc na to, co się dzieje, uświadamiamy sobie rzecz dramatyczną, a nawet zda się tragiczną (choć koniec końców, Bóg pisze prosto na … krzywych liniach). Oto dotychczas otrzymane Objawienie Boga – przecież otwarte na wspaniałe dopełnienie! – staje się dla (wielu) Żydów niejako przeszkodą i (paradoksalnie) źródłem zaślepienia na Nowe – jeszcze dalej, najdalej idące – Objawienie Boga Ojca w Synu Wcielonym!

  • Tak, pomyślmy! Dzieje objawiania Się Boga w historii wciąż skłaniają do zadumy i solidnej refleksji nad wymogiem otwartości umysłu i pokory serca, by móc przyjąć wspaniałość tego, co Pan Bóg objawia o Sobie i o nas, ludziach, o człowieku!

– Sprawdźmy, zbliżając się do radosnego świętowania Paschalnego Misterium, czy mamy w sobie pasje patrzenia i poznawania Jezusa.

  • Czy chętnie i (wystarczająco) często poznajemy wspaniałość i niezwykłość Jego Boskiej Osoby jednoczącej bosko-ludzką naturę?
  • Czy nie spowszedniały nam w Ewangeliach opisane „dobre czyny” naszego Zbawiciela?
  • Czy dbamy o to, by regularnie i często umacniać naszą ufną wiarę, chłonąc na modlitwie Dobrą Nowinę Pana?
  • Czy zwieńczeniem tej kontemplacyjnej modlitwy (spotkań z Panem) jest radość i wdzięczność, pokój i gotowość dzielenia się z innymi Ewangelią?

I jeszcze jedno.

  • Czy to wszystko, co w naszym życiu duchowym już się wydarzyło; co już wiemy i jakoś posiadamy – nie czyni nas (nazbyt i złudnie) sytymi, a wskutek tego zamkniętymi na TO, co Bóg Ojciec, Syn Boży i Duch Święty chcą nam jeszcze podarować?
  • O konkretnych przejawach (ewentualnego) zamknięcia i różnych sposobach pielęgnowania otwarcia na więcej wymiany Miłości… – pomyślmy sami. Znajdźmy je.

Kategoria: Bez kategorii

Zostaw odpowiedź