Chrystus KRÓL – odporny na drwiny!

23 listopada 2019, autor: Krzysztof Osuch SJ

Do dziś trwa dramat rozpoznawania, jakim Królem jest Jezus. Ludzie wciąż bardzo różnie zachowują się wobec Chrystusa Króla, który objawia, że nie jest stąd i który na każdej karcie Ewangelii okazuje, że trzeba przejść przez ziemię i historię, nie próbując zatrzymywać w niej siebie czy nawet samego Jezusa…

Gdy Jezus mówi z całą mocą, że On jest naszą Paschą – że umożliwia nam bezpieczne przejście do Domu Ojca nad przepaścią śmierci, nicości i rozpaczy, to niemało jest takich (także dzisiaj), którzy nie dowierzają, wpierają się w ziemię czy wręcz drwią z Jezusa i Jego Kościoła. Organizują walkę z Jezusem, Kościołem  z wyznawcami Chrystusa. Dwoją się i troją, by Jezusa kulturowo przemilczać i eliminować.

Gdy ukrzyżowano Jezusa, lud stał i patrzył. Lecz członkowie Wysokiej Rady drwiąco mówili: Innych wybawiał, niechże teraz siebie wybawi, jeśli On jest Mesjaszem, Wybrańcem Bożym. Szydzili z Niego i żołnierze; podchodzili do Niego i podawali Mu ocet, mówiąc: Jeśli Ty jesteś królem żydowskim, wybaw sam siebie. Był także nad Nim napis w języku greckim, łacińskim i hebrajskim: To jest król żydowski.

Jeden ze złoczyńców, których [tam] powieszono, urągał Mu: Czy Ty nie jesteś Mesjaszem? Wybaw więc siebie i nas. Lecz drugi, karcąc go, rzekł: Ty nawet Boga się nie boisz, chociaż tę samą karę ponosisz? My przecież – sprawiedliwie, odbieramy bowiem słuszną karę za nasze uczynki, ale On nic złego nie uczynił. I dodał: Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa. Jezus mu odpowiedział: Zaprawdę, powiadam ci: Dziś ze Mną będziesz w raju (Łk 23, 35-43).

Prawdziwy Król

W życiu Jezusa bywały takie momenty, kiedy lud chciał Go obwołać królem Izraela. W dążeniu ludu można dojrzeć trafną intuicję wiary, nawet jeśli zakłócał ją motyw dość przyziemny. Po prostu chcieli mieć króla, który wiele potrafi. Czyż chleb, zazwyczaj wypracowywany w pocie czoła, z Jego woli nie był pomnażany w cudowny sposób, sycąc głód tysięcy…

Także uczniowie Jezusa, kierując się głębszym poznaniem Mistrza, przynajmniej jeden raz potraktowali Go po królewsku, gotując iście królewski wjazd do Jerozolimy, i to na krótko przed Męką:

Gdy jechał, słali swe płaszcze na drodze. Zbliżał się już do zboczy Góry Oliwnej, kiedy całe mnóstwo uczniów poczęło wielbić radośnie Boga za wszystkie cuda, które widzieli (Łk 19, 37). W stronę Jezusa głośno wołali: Błogosławiony Król, który przychodzi w imię Pańskie.

Takie zachowanie uczniów bardzo nie podobało się faryzeuszom; próbowali wywrzeć presję na Jezusie, by zabronił tłumom tak Go nazywać. Jezus jednak zamiast ulec naleganiom faryzeuszy, wypowiedział znamienne zdanie: Powiadam wam, jeśli ci umilkną, kamienie wołać będą.

  • Te słowa Jezusa uprawniają do stwierdzenia, że uważał On Siebie za prawdziwego króla, który jednak swe panowanie pojmuje całkiem inaczej niż ziemscy królowie…
  • Swą królewską godność Jezus potwierdził najdobitniej wobec Piłata i wszystkich świadków wiekopomnej rozmowy-przesłuchania. Jezus zapytany: czy jest Królem żydowskim?, odpowiedział wprost i jednoznacznie: Tak, jestem Królem. Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie (J 18, 37).

Misja Jezusa to dać świadectwo Prawdzie: o Bogu Ojcu, o człowieku, a także o naturze Królestwa Bożego. O tym ostatnim mówił jasno, że nie jest ono z tego świata (por. J 18, 36).

Logika przeciwników Jezusa

Jezus w całej swej publicznej działalności napotykał na zdecydowany opór przeciwników, którzy do końca pozostali nieprzejednani i ślepi na to wszystko, co tak wyraźnie wskazywało na wyjątkową godność Mistrza z Nazaretu. Słysząc o nauce Jezusa i czynionych przez Niego niezwykłych cudach, oponenci musieli poważnie zastanawiać się, jak Go potraktować. 

  • „Fenomen” Jezusa domagał się, by przypomnieć sobie wielkie proroctwa, obiecujące przyjście Mesjasza-Króla, i skojarzyć je właśnie z Nauczycielem z Nazaretu. No może jedynie skrajne ubóstwo Jezusa mogło – w bardzo ludzkim rozumieniu – świadczyć przeciw Jego wyjątkowości, ale poza tym tajemniczym ubóstwem jawił się On jako ktoś naprawdę wyjątkowy. Jego władzy poddawały się żywioły przyrody i wszelkie możliwe choroby oraz złe duchy. To, że Jezus ważył się rozgrzeszać; że potrafił wskrzeszać; że pociągał za sobą tłumy i pocieszał je w sposób tak skuteczny – to wszystko winno uruchomić bardzo poważną refleksję religijno-teologiczną, której owocem powinno być nawrócenie i przylgnięcie do Jego Osoby.

Można przypuszczać, że przeciwnicy Jezusa (uczeni w Piśmie, faryzeusze i arcykapłani) musieli niejeden raz przeżywać poważną rozterkę. Jest prawdopodobne, że nasunęła im się i taka myśl (będąca w istocie okrutnym eksperymentem), żeby poddać Jezusa decydującej próbie  ogniowej próbie męki i śmierci. Jeśli poradzi On sobie z przemocą i zadanym Mu bólem oraz śmiercią, to Go uznają. A jeśli nie, to stanie się oczywiste, że jest On zwodzicielem i kimś słabym. Ot zwykły śmiertelnik, który zapewne tylko jakąś nieczystą mocą dokonywał tych niezwykłych rzeczy.

Wiemy dobrze, że wrogowie Jezusa – obstając przy swej tępocie umysłów i zatwardziałości serc – poddali Go radykalnej próbie. Urządzono Mu wieloetapowy proces. Znamy jego przebieg. Były w nim fałszywe świadectwa i niesprawiedliwy wyrok, wydany zarówno przez Wysoką Radę, jak i władzę rzymską. A potem była straszna męka, która w bardzo krótkim czasie wyniszczyła Jezusa i skrajnie Go upokorzyła. Okrutne poniżenie miało zostać dopełnione hańbiącym przybiciem Jezusa do drzewa krzyża. I (niemal) wszystko stało się tak, jak sobie wykalkulowali. Jezus bezbronnie zawisł na drzewie krzyża.

  • Przyjaciele Jezusa i wszyscy Jego wyznawcy (których grono gwałtownie zmalało) byli przerażeni i pełni bólu. Zostali zmuszeni do milczenia.
  • Natomiast przeciwnicy Jezusa zdawali się triumfować. Zgiełkliwie bluźnili i bezczelnie prowokowali Jezusa, domagając się, żeby zstąpił z krzyża, jeśli naprawdę jest Synem Bożym.
  • W ich zachowaniu można dopatrzeć się pewnej logiki, strasznej logiki, która chyba i nam się przytrafia…

Popatrzmy dokładniej. Zgromadzeni pod krzyżem przeciwnicy Jezusa poznali Go w ciągu paru lat również  jako kogoś potężnego w mowie i w czynie. Byli Mu wprawdzie cały czas przeciwni i nie wierzyli w Niego, ale teraz chcą Mu dać swoistą szansę. „Dociskają” Go do muru śmierci i jednocześnie odwołują się do Jego wyjątkowych możliwości. Rozumują, jak im się zdaje, bardzo realistycznie i dają temu jasny wyraz: Innych wybawiał, niechże teraz siebie wybawi, jeśli On jest wybrańcem Bożym. Do członków Wysokiej Rady przyłączyli się żołnierze, którzy rozumują podobnie: Jeżeli Ty jesteś królem żydowskim, wybaw sam siebie!

  • Tak więc przeciwnicy Jezusa nie tylko cynicznie drwili, ale też prowokowali Jezusa, żądając, by pokazał, co potrafi.
  • Gdzieś, rzec można, na dnie serca liczyli się z taką możliwością, że ten zhańbiony (a jednak wyjątkowy) skazaniec pokaże  – i to właśnie w najbardziej krytycznym momencie – swoją niezwykłą moc, tyle razy wcześniej manifestowaną. A może zechce (o ile potrafi) spektakularnie wyrwać i uratować Siebie z zalewających Go wód śmierci?

Jezus – całkowicie poddany zbawczej woli Ojca – nie wszedł w logikę prowokatorów. Respektu dla Siebie i wiary w Jego zbawczą misję na rzecz ludzkiej rodziny nie obronił przez zstąpienie z krzyża! Jedynie wypowiedział siedem wielkich słów (krótkich zdań, pełnych treści), a poza tym cierpiąc, milczał. Składał – mocą Boskiej Miłości – zbawienną dla wszystkich Ofiarę pojednania między nami ludźmi wszystkich pokoleń i Bogiem Ojcem.

Trzeba umierać, by żyć

Tak, życie Jezusa dobiegało końca, a prowokacyjne wrzaski Jego przeciwników stawały się coraz cichsze. W ich sercach pozostało, w końcu, poczucie nie tyle triumfu, co raczej zawodu, goryczy. Oto otarli się o potęgę i możliwości kogoś naprawdę Wyjątkowego! Ale – mogli sobie myśleć – nie na tyle wyjątkowego i potężnego, by poradził sobie z precyzyjnie zadaną Mu przemocą i z hańbiącą Go śmiercią. Prowokatorzy spod krzyża – pewno także i w naszym imieniu – szukali lekarstwa na słabość człowieka, która najradykalniej i najboleśniej dotyka każdego w śmierci.

Niestety, Ten, po którym można było się spodziewać spektakularnego triumfu nad wszelką okrutną przemocą i brutalnością śmierci, też uległ. On też okazał się bezradny. Przegrał jak wszyscy. I w dodatku milczy. Nie reaguje na słowne prowokacje. Zatem jest On albo kompletnie bezradny – i teraz widać to jak na dłoni – albo ma jeszcze coś w odwodzie.

  • My, wierzący w Chrystusa, wiemy, że klęska Jezusa – tak widoczna w Jego śmierci na krzyżu – jest pozorna.
  • Jeszcze tylko nieco czasu upłynie, zaledwie kilkadziesiąt godzin, a Męka i Krzyż Pana Jezusa okażą się miejscem i czasem (niemal już) definitywnego boju i Zwycięstwa…  

Moc zbawcza Boga

My dziś wiemy to już z całą pewnością wiary, że Moc zbawcza Boga właśnie na Krzyżu – w Jezusie Chrystusie – osiągnęła swoje apogeum, choć wykazać tego nie potrafimy „językiem” właściwym matematyce. Milczenie Jezusa na krzyżu wobec prowokujących Go przeciwników – jeśli odczytywać je z perspektywy Zmartwychwstania Jezusa – jest dla nas wielkim pouczeniem. Całe zachowanie Jezusa w Męce – jeśli odczytywać je poprzez cud Zmartwychwstania Jezusa – jawi się nam jako wielki drogowskaz, dany na całe życie, każdemu i każdej, wszystkim pokoleniom.

  • Jezus, brnący do Domu Ojca przez wyniszczającą Go Mękę i Śmierć, mówił wtedy zebranym na Golgocie i mówi to dzisiaj także nam, że nie należy się zatrzymywać ani cofać!
  • Że trzeba umierać!
  • Że trzeba iść dalej, do końca, który za sprawą wszechmocy Boga Ojca odsłoni się jako początek nowego życia w Bogu.
  • Jezus przekonuje nas, że nie należy lękać się wyniszczenia obecnej formy życia.
  • Zapewnia, że na drugim brzegu procesu obumierania i śmierci czeka na nas Ojciec z otwartymi ramionami.
  • On mocno pochwyci nas i przygarnie z wielką Miłością.

Pojmuje to… Złoczyńca

Krótka rozmowa Jezusa z Dobrym Łotrem odsłania, o co tak naprawdę chodzi w dopalającym się życiu Jezusa, a także dwóch łotrów też powieszonych na drzewie krzyża.

  • Z jednej strony widać, że Jezus nie ma nic do powiedzenia tym, którzy Go bezczelnie prowokują i żądają zawrócenia z drogi, która, jak się okazuje, ma jeden kierunek: ku Ojcu, ku wiecznemu przebywaniu w Domu Ojca!
  • Z drugiej strony widać, że Jezus ma bardzo dużo do zaofiarowania biednemu złoczyńcy, którego życie kończy się też w strasznej męce. Jezus, w odpowiedzi na jego akt wiary i prośbę: Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa, złożył mu uroczystą obietnicę: Jezus mu odpowiedział: Zaprawdę, powiadam ci: Dziś ze Mną będziesz w raju (Łk 23, 42-43).

Milczenie Jezusa wobec złorzeczących Mu i prowokujących Go nie było milczeniem obrażonego Króla ani też milczeniem kogoś radykalnie niemocnego i pokonanego. Było to milczenie kogoś, kto po prostu nie jest z tego świata; Kogoś, kto całym sobą okazuje, że i Jemu, i nam wszystkim potrzeba iść dalej, poza obecny czas i znany nam sposób bytowania na ziemi.

Jeśli Eucharystię nazywamy Paschą, czy Pamiątką Paschy Pana, to mamy na myśli właśnie to wielkie Przejście – przez bramę śmierci do Pełni Życia w Bogu.

  • Nasz Król i Ten z Krzyża, i Ten z Apokalipsy – naprawdę nie jest z tego świata!
  • Jego wolą i misją nie jest (jedynie) osładzanie nam udręk doczesnego życia; On realizuje wielki plan Ojca, by przeprowadzić nas z tej ziemi do Królestwa, które tu jest nam zwiastowane, ale nie stąd pochodzi i nie tu się dopełnia.

 A my, a ja?

Do dziś trwa dramat rozpoznawania, jakim Królem jest Jezus Chrystus. Ludzie wciąż bardzo różnie zachowują się wobec Chrystusa Króla, który objawia, że nie jest stąd i który na każdej karcie Ewangelii okazuje, że trzeba przejść przez ziemię i historię, nie próbując zatrzymywać w niej siebie czy nawet samego Jezusa. Gdy Jezus mówi z całą mocą, że On jest naszą Paschą do Ojca – naszym Przejściem do Domu Ojca i naszym mostem nad przepaścią śmierci, nicości i rozpaczy, to niemało jest, także dzisiaj, takich, którzy nie dowierzają, wpierają się w ziemię czy nawet drwią z Jezusa i Jego Kościoła. Organizują walkę z Jezusem, z Kościołem, z wyznawcami Chrystusa. Przyczyniają się też do kulturowego przemilczania Jezusa.

  • Jaki rodzaj rozmowy prowadzę z Jezusem – Wielkim Zbawicielem, Królem, budowniczym Mostu z czasu w wieczność?
  • Czy będę zachowywał się jak Jego przeciwnicy urągający Mu pod krzyżem?
  • Czy będę dystansował się jak Piłat, szukając swoich zabezpieczeń poza Nim?
  • Czy będę raczej – w sposobie rozmawiania z Nim – jak Dobry Łotr i jak tylu świętych? Jak nieprzeliczona rzesza wierzących, którzy poprzedzili nas w pielgrzymce wiary i całych siebie wydali w ręce Jezusa, a wraz z Nim w ręce Ojca…

Podobne rozważanie jest w mojej książce:

BÓG TAK WYSOKO CIĘ CENI 
Rozważania na niełatwe tematy. Wyd. 2009 i 2011
pomniejsz okładkę
„Człowieku, dlaczego sobie samemu uwłaczasz, skoro Bóg tak wysoko cię ceni. Dlaczego wywyższony przez Boga tak bardzo siebie poniżasz”.
Słowa świętego Piotra Chryzologa stały się dla Autora punktem wyjścia do postawienia fundamentalnych pytań o naturę Boga i tożsamość człowieka. Książka składa się z kilkudziesięciu rozważań. Autor porusza problem kondycji człowieka, jego pragnień, słabości i grzechów. Jednocześnie wskazuje dar największy, o który nie trzeba zabiegać – bezwarunkową miłość Boga. Jej odkrycie nadaje sens wszystkiemu co, nas spotyka. Bóg kocha grzesznika, a to przecież Dobra Nowina dla każdego.

Komentarze

komentarzy 17 do wpisu “Chrystus KRÓL – odporny na drwiny!”
  1. Kraków: uroczysty Akt Przyjęcia Chrystusa za Króla i Pana

    ◊ W sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Krakowie-Łagiewnikach dokonano Jubileuszowego Aktu Przyjęcia Jezusa Chrystusa za Króla i Pana. Uroczystość była polskim zwieńczeniem obchodów Nadzwyczajnego Jubileuszu Miłosierdzia.

    W homilii wygłoszonej w krakowskich Łagiewnikach bp Andrzej Czaja, przewodniczący Zespołu Konferencji Episkopatu Polski ds. Ruchów Intronizacyjnych zauważył, że proklamacja Jubileuszowego Aktu Przyjęcia Jezusa Chrystusa za Króla i Pana zobowiązuje. „Nie dopuśćmy do tego, by jedynym owocem podwójnego jubileuszu Miłosierdzia i Chrztu Polski był tylko jakiś zapis w kronikach i annałach – powiedział ordynariusz opolski. – Nie możemy dalej dryfować w kierunku, który oznacza oddalanie się od Boga. Zmiany nie dokona jednak sama proklamacja Jubileuszowego Aktu. Trzeba podjąć dzieło przemiany i uporządkowania życia po Bożemu, na miarę Jezusa i Jego Ewangelii” – mówił bp Czaja.

    Proklamacji Aktu przed Najświętszym Sakramentem dokonał przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki.

    „Wyznajemy wobec nieba i ziemi, że Twego królowania nam potrzeba. Wyznajemy, że Ty jeden masz do nas święte i nigdy nie wygasłe prawa. Dlatego z pokorą chyląc swoje czoła przed Tobą, Królem Wszechświata, uznajemy Twoje Panowanie nad Polską i całym naszym Narodem, żyjącym w Ojczyźnie i w świecie” – czytamy w tekście Aktu.

    W wydarzeniu wzięli udział biskupi, kapłani, osoby konsekrowane i wierni świeccy, w tym przedstawiciele władz z prezydentem Andrzejem Dudą na czele.

    Jutro, w uroczystość Chrystusa Króla Wszechświata, Jubileuszowy Akt Przyjęcia Jezusa Chrystusa za Króla i Pana zostanie odczytany we wszystkich parafiach w Polsce.

    R. Łączny, KAI/ rv

  2. Ewa pisze:

    https://www.youtube.com/watch?v=WPCkPFQGlxY&list=PL3B1B45C1B6F7B984&index=2

    Dziś Święto Chrystusa Króla-w mojej rodzinnej parafii odpust parafialny.. a mnie przypominają się słowa różnych pieśni,kanonów o Chrystusie Królu i powraca pytanie Jezusa z dzisiejszej Ewangelii:

    «Czy to mówisz od siebie, czy też inni powiedzieli ci o Mnie?»

    Czy Jezus jest naprawdę moim Królem,moim Panem,Oblubieńcem-czy tylko inni mówią mi o Nim? Czy Jezus naprawdę przenika całe moje życie,całe moje jestestwo?

    Pytanie to musi nieustanie powracać i przypominać,że Jezus wciąż zaprasza do coraz ściślejszego z Nim zjednoczenia…

    „Czy kochałabyś Mnie tak bardzo, gdybym był daleki? Jestem twoim Ośrodkiem i twoim Celem. Jestem twoim Widnokręgiem. Gdziekolwiek zwrócą się twoje oczy, widzą Mnie – w tobie. Dokoła. Wszędzie”.ON i ja III tom

  3. s.ludmila pisze:

    Dziekuje Ojcze za piękne rozważanie ! Umocnilo się moje pragnienie bycia gotowym na przyjmowanie cierpienia które przychodzi z rzeczywistości codziennej .Obecnie doświadczam,ze trwanie w Slowie,bycie w Obecnosci Milujacego Jezusa wraz z gotowoscia na przyjecie cierpienia ,rodzi w sercu pokoj i radość.Rodzi ja CHrystus Krol,Zwyciezca śmierci i szatana!On jest zawsze z nami jak obiecal. UWIELBIAJMY JEGO MILOSC I MOC w każdej chwili naszego zycia!

  4. Bozena pisze:

    Króluj Nam Chryste ,Zawsze I Wszędzie, To Nasze Rycerskie Hasło,
    Ono Nas Zawsze, Prowadzić Będzie i Świecić Jak Słonce Jasno!!!!!!!!!
    Chrystus Wodzem,
    Chrystus Królem,
    Chrystus, Chrystus, Władcą Nam!!!!!!!!
    Rok Liturgiczny dobiegł końca… a Chrystus Król Był, Jest i Będzie Na Wieki. Amen.
    O ,Dobry Jezu! Nie Pozwól abym odłączyła się Od Ciebie, Ale Wezwij mnie Do Siebie,
    Abym ze Świętymi Twymi Chwaliła Ciebie, Przez Wszystkie Wieki, Wieków. Amen!!!!

  5. W obliczu strasznych wydarzeń, do jakich doszło w Nowym Jorku 11 września 2001 roku, wiele osób zwróciło uwagę na orędzie, jakie Vassula otrzymała dokładnie 10 lat wcześniej. Sama Vassula uznała w tej sytuacji, że dobrze będzie do wielu pojawiających się interpretacji po ataku na World Trade Center dodać własny komentarz.


    za: Vassula Ryden «Prawdziwe Życie w Bogu» – Orędzie z 11 września 1991 roku:
    – Panie, patrzę na Niebiosa i szukam Rzeczy Niebieskich. Szukam Twego Świętego Oblicza, aby czuć Pokój i móc się rozradować. Szukam Twego Świętego Oblicza, aby móc je kontemplować.

    – Moje Oczy przypatrują się dzisiejszemu światu, jednemu narodowi po drugim, badają duszę po duszy w poszukiwaniu odrobiny ciepła, odrobiny hojności i odrobiny miłości. Jednak tylko bardzo, bardzo niewielu posiada Moją łaskawość. Bardzo niewielu troszczy się, by prowadzić święte życie. Tymczasem dni uciekają i są już liczone godziny przed wielką zapłatą.1

    Moje miasta2 stały się miastami nierządu. Bezlitosne! Stały się fortecami demonów! wszystkie wewnątrz zepsute, gryzione przez robaki! Schronisko dla żmii i skorpiona! Jakże miałbym nie spuścić na tych odstępców Mojego Oczyszczającego Ognia?…

    Nagle Jezus zmienił ton głosu i po kilku sekundach powiedział tonem bardzo poważnym, który mnie przeraził:

    Ziemia zadrży i zostanie wstrząśnięta.3

    I całe zło wzniesione jak Wieża4 legnie w gruzach i zostanie pogrzebane w pyle grzechu! W Górze, Niebiosa zostaną poruszone i zachwieją się fundamenty ziemi! Módlcie się, aby Ręka Mojego Ojca nie spadła w zimie.5 Piorunami i Płomieniami nawiedzę niespodziewanie wyspy, morza i kontynenty.6

    Słuchajcie uważnie Moich ostatnich słów ostrzeżenia, słuchajcie teraz, gdy jest jeszcze czas. Czytajcie Nasze Orędzia7 i kiedy Niebo mówi, powstrzymujcie się od lekceważenia i głuchoty. Uciszcie wasze głosy, a usłyszycie Nasze. Zastanówcie się dwa razy przed wydaniem sądu, zastanówcie się więcej niż dwa razy, zanim potępicie Dzieła Ducha Świętego. Nie oszczędzę ani jednego z tych, którzy wyśmiewają się z Ducha Świętego, bluźnią Mu bezczelnie. Sprawiedliwość strąci ich do otchłani.

    Wznieście wasze twarze i szukajcie Niebios, aby kontemplować Moje Święte Oblicze! Podnieście wasze oczy do Nieba, a nie zginiecie. Nawróćcie się! I proście Ojca, aby się ulitował. Niebawem, już wkrótce, Niebiosa otworzą się i Ja ukażę wam

    Sędziego.
    —————————————————————-

    Przypisy: 1) Por. Ap 22,12. (Przyp. red.) 2) Słowo miasta używane tu przez Boga znaczy: dusze. 3) Por. Jl 4,15n. (Przyp. red.) 4) Jak wieża Babel. (Por. Rdz 11,1-9 – przyp. red.) 5) Por. Mk 13,18. (Przyp. red.) 6) Por. Iz 66,15-16. (Przyp. red.) 7) Jezusa i Maryi, Dwóch Świadków. (Por. Ap 11,3n. – przyp. red.)

  6. DOBRA wiadomość z Listu Biskupów:
    […] Ojciec Święty polecił, by Nadzwyczajny Jubileusz Miłosierdzia rozpoczął się 8 grudnia br., w uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny, a zakończył 20 listopada 2016 roku w uroczystość Jezusa Chrystusa, Króla Wszechświata.

    W tym czasie połączymy intencje Ojca Świętego z ogólnopolskim aktem przyjęcia królowania Chrystusa i poddania się pod Jego Boską władzę. Uczynimy to w podkrakowskich Łagiewnikach 19 listopada 2016 roku, w przeddzień uroczystości Jezusa Chrystusa, Króla Wszechświata.
    List należy odczytać w niedzielę 22 listopada 2015r., w Uroczystość Chrystusa Króla.

  7. Warto dodać swój podpis! Na tej stronie!

    Dziękujemy za podpisanie! Teraz podaj dalej!
    Wyślij wiadomość do rodziny i znajomych

    Stop prześladowaniom Chrześcijan w Iranie

    Iran znajduje się na czele rankingów naruszeń Praw Człowieka wśród wszystkich krajów świata. Posiada niezliczoną grupę więźniów, których jedynym „przestępstwem” są praktyki religijne.

    Tylko w jednym z ostatnich tygodni, Iran niesłusznie skazał trzech wyznawców Chrześcijaństwa za ich wiarę. Tylko w pierwszym półroczu zamordowano oficjalnie (na mocy wyroku śmierci) w Iranie aż 411 osób.

    Społeczność międzynarodowa musi zaregować na rażące naruszenia podstawowych praw oraz wolności religijnej.

    Proszę o natychiastową reakcję ze strony ONZ i Ligi Arabskiej. Z każdym dniem, wierni mniejszości religijnych w Iranie ponoszą konsekwencje fanatycznych i zbrodniczych decyzji irańskich przywódców.

    Nadszedł czas, aby chrześcijanie, którzy są bezprawnie uwięzieni wyłącznie z powodu ich wiary, zostali uwolnieni i trafili do swoich rodzin.
    Z poważaniem,
    [Imię i nazwisko]

  8. Zofia pisze:

    Dziękuję Ojcu za to piękne rozważanie. Zapamiętam tę prawdę i szczególnie w chwilach trudnych będę się nią umacniać: ” Chrystus naszym mostem nad przepaścią śmierci, nicości i rozpaczy „. Przecież On wszystko zwyciężył, zwyciężył nasze słabości i niepowodzenia, trzeba Mu tylko je powierzać – wtedy czynimy Go Królem naszego życia i stajemy się członkami Jego Królestwa. Prawda rzeczywiście wyzwala nas do wolności.

  9. Bogumiła pisze:

    ,,Krzyż jest uosobieniem piękna,,
    – te wymowne słowa, pobudzające do kontemplacji, były kiedyś moją poranną pobudką…

    Ojciec Pio w liście do swoich duchowych dzieci zawarł takie rady, z których i nam trzeba korzystać:

    : Życie chrześcijanina polega na pozbywaniu się występków człowieka z tego świata i oblekaniu się w cnoty, jakich wzór dał nam Jezus Chrystus.
    : Staraj się być Jego godnym, a wręcz podobnym do Niego, w godnej czci doskonałości, którą znasz dzięki lekturze świętych książek i Ewangelii. Aby móc naśladować Jezusa, trzeba nieustannie rozważać Jego życie.
    : Codziennie trzeba nam rozmyślać o życiu Tego, którego pragniemy uczynić swoim wzorem. Z rozważania rodzi się podziw dla Jego czynów, a z podziwu wypływa pragnienie naśladowania.
    : Bądż zawsze wierny Bogu i dotrzymuj złożonych Mu obietnic, a nie zwracaj uwagi na kpiny głupców. Wiedz, że świat zawsze naigrywał się ze świętych; ale oni podeptali wszystko co światowe i odnieśli zwycięstwo.

  10. Ewa pisze:

    Czytam Ojca tekst, medytuję go i zastanawiam się jak to jest z nami, ze mną…
    Dlaczego wciąż tak bardzo boimy się upokorzeń, drwin, odrzucenia…

    Jezus dziś staje przed nami jako KRÓL- odporny na drwiny..ale przecież jako Człowiek też cierpiał z tego powodu.
    My też jesteśmy poddawani różnym próbom, doświadczeniom z różnych zresztą powodów…i czy wtedy jesteśmy choć trochę podobni do Jezusa-KRÓLA,Który po ludzku przegrał na Golgocie…ale potem było ZMARTWYCHWSTANIE!!!

    Czy chcę być tak naprawdę podobna do Niego w znoszeniu cierpienia,aby dojść razem z NIM do Chwały?!
    Trudne pytanie..ale przecież nie może pozostać bez odpowiedzi!!!

    http://www.deon.pl/galerie-uzytkownikow/galeria,1708,umilowawszy-swoich-na-swiecie-do-konca-ich-umilowal,zdjecie,30.html

  11. Warto przeczytać:
    Ból i cierpienie czyli w cierpieniu człowiek doświadcza obecności Boga – O. Jan Paweł Konobrodzki OSB

    FRAGMENTY:
    Zaskakujące są relacje osób, które doświadczyły niebywałego bólu i cierpienia. Schorowana i cierpiąca ponad 50 lat prosta kobieta, Marta Robin (1902-1981), w wyniku paraliżu przykuta do łóżka, niewidoma, stygmatyczka, mistyczka, opowiada o swym życiu:

    Jedynie miłość mnie pociąga. Nie pragnę już cierpienia, zostało mi ono dane! Dzięki niemu wydawało mi się czasami, że dopływam do wybrzeży niebios[11].

    Żyję, aby umrzeć. Śmierć… nie jest końcem, ale początkiem pięknych narodzin… Pozwala nam oddać się wreszcie bez przeszkód obcowaniu z wieczną Miłością, odkrywać, że otrzymujemy ją w darze i zanurzyć się w Niej na zawsze..[12]..

    Mimo doświadczenia ogromnego bólu i cierpienia chorzy o głębokim życiu religijnym podejmują wysiłek trwania przy życiu, by swe cierpienie łączyć z Chrystusem, by uczynić z niego modlitwę za innych, za świat. Cierpienie w większości odbierają jako dar; możliwość lepszego poznania siebie w prawdzie o sobie, a zarazem doświadczenia w nim obecności Boga jako Miłości, tej miłości, której tak bardzo potrzebuje człowiek.

    Św. o. Pio cierpiąc z powodu stygmatów, jakie otrzymał, pisał:

    Wiem z całą pewnością, że odczuwam bardzo gwałtowne pragnienie cierpienia i zarazem ustawiczną potrzebę mówienia wciąż do Pana: „Albo cierpieć, albo umrzeć”, a nawet: „Zawsze cierpieć, a nigdy nie umrzeć”[13] .

    Jakieś ogromnie wielkie zadowolenie napełnia całe moje serce. Czuję się szczęśliwy i zadowolony. Cierpię jednak zarazem i chciałbym zawsze jeszcze bardziej cierpieć. Czuję, że coraz bardziej spala mnie i wyniszcza jakiś wewnętrzny ogień i pragnę, bym nieustannie był wyniszczany z jeszcze większym natężeniem[14].

    Św. Faustyna Kowalska, krakowska mistyczka, prosta dziewczyna, napisała jeden z najpiękniejszych traktatów o Trójcy Świętej. W swych doświadczeniach odczuwania obecności Boga, mówi o trwaniu z Nim w pięknej Miłości i jednocześnie o doświadczeniu trwogi, lęku, niepewności, udręk, goryczy: (…)

    I to trafiające w sedno zdanie św. Jana Pawła II:
    Cierpienie jest w świecie po to, ażeby wyzwalało miłość, ażeby rodziło uczynki miłości bliźniego, ażeby całą ludzką cywilizację przetwarzało w „cywilizację miłości”[25].

  12. okrzos pisze:

    Uroczystość Chrystusa Króla (24 listopada)
    Zasiadającego na tronie Pantokratora a zarazem ukoronowanego cierniem i „bezsilnego” Zbawiciela katolicy wspominają na koniec roku kościelnego, który symbolicznie oznacza też koniec czasu i nastanie wieczności. Chrystusa Króla Wszechświata Kościół katolicki czci w ostatnią niedzielę roku liturgicznego, która w br. przypada 24 listopada.
    Uroczystość tę wprowadził papież Pius XI w roku 1925 na zakończenie Roku Świętego: przypadła ona wówczas na 11 grudnia. Po ostatniej reformie liturgicznej w 1969 r. uroczystość została przeniesiona na ostatnią niedzielę przed Adwentem. Mimo, że jest to święto tak młode, jego treść była przeżywana w Kościele od początku jego istnienia. Wskazuje na to wiele fragmentów Ewangelii oraz starożytnych pism chrześcijańskich. Geneza kultu Chrystusa jako Króla sięga natomiast już Starego Testamentu, zapowiadającego przyjście Mesjasza, króla, potomka Dawida. Greckie słowo „Chrystus” jest odpowiednikiem hebrajskiego „mesjasz” i oznacza pomazańca, namaszczonego, co w znaczeniu starotestamentalnym odnosiło się zarówno do króla, jak i kapłana, a nieraz także do proroka. Umieszczenie tej uroczystości na końcu kalendarza wiąże się z biblijnym rozumieniem czasu i odzwierciedla zarazem sens roku liturgicznego, który jakby odtwarza najważniejsze zdarzenia w dziejach zbawienia. Objawienie biblijne przyniosło nowe, linearne rozumienie czasu: czas ma swój początek i koniec, nie ma w nim powrotów i cyklów, lecz każda chwila jest jedyna i niepowtarzalna. W człowieka jednak, tak jak w całą naturę, wpisana jest pewna cykliczność. Rok kościelny łączy w sobie te dwa wymiary: w swoich powrotach odzwierciedla tę jedyną i niepowtarzalną historię zbawienia, która rozpoczęła się wraz ze stworzeniem, szczyt osiągnęła w czasie życia, zbawiennej śmierci oraz zmartwychwstania Jezusa z Nazaretu, a zmierza do kresu, którym jest nastanie Królestwa Bożego. Zakończenie roku symbolizuje właśnie osiągnięcie celu i wypełnienie bożych obietnic. Jest to odpowiedź Boga na nieustające modlitwy chrześcijan: „Przyjdź królestwo Twoje”.
    W ikonografii Chrystus Król już od starożytności przedstawiony jest jako Pantokrator, czyli Wszechwładca, zasiadający na tronie, mający ziemię za podnóżek lub trzymający glob ziemski w dłoni. Tak przedstawiają Jezusa dawne ikony i mozaiki. Tak też wielokrotnie ukazuje Go Apokalipsa – jako zasiadającego na tronie, któremu całe stworzenie oddaje cześć. Równocześnie Ewangelie ukazują inny wymiar królowania Chrystusa. Ubiczowany, ukoronowany cierniami Jezus odpowiada na pytanie Poncjusza Piłata: „Tak, jestem Królem. Królestwo moje nie jest z tego świata” (por. J 18, 33-40). Na krzyżu Chrystusa widniał napis: „Jezus Nazarejczyk Król Żydowski” (J, 19,19), a ukrzyżowany z Nim łotr prosił tuż przed śmiercią: „Jezu, wspomnij na mnie, gdy będziesz w swoim królestwie” (Łk 23,42). Ten ewangeliczny przekaz ukazuje, że w najgłębszym chrześcijańskim sensie panować to znaczy służyć, a nawet oddać życie za innych.

  13. małgorzata pisze:

    dzisiejszy dzień dla mnie to czas radości. To dzień mojego KRÓLA. Jezus jest Panem mojego życia. Nie zawsze tak było. Był czas, że życie było wielką pustką i nicością a każdy dzień sprawiał ból istnienia,droga prowadziła do nikąd i nikt nie mógł mi pomóc, bo nikt nie wiedział co się dzieje w moim sercu.Nie wiedział człowiek ale był Ktoś komu na mnie bardzo zależało.Tym Kimś okazał się Jezus. Gdy wkroczył w moje serce dokonał rzeczy wielkich.Przemienił mój smutek w radość i wesele.dziś jestem osobą szczęśliwą bo mam daną nadzieję. To życie przeminie a na mnie w Domu Ojca czeka dobry Bóg. Nie byłoby to możliwe bez ofiary krzyża. to na nim w osobie Jezusa Chrystusa otrzymałam przebaczenie grzechów i obietnicę zbawienia

  14. Arleta pisze:

    Szczęść Boże !
    To moje wyznanie wiary .

    Miłość bez słow !

    Dlaczego ?
    Wisisz Jezu
    baranku przez wilki rozszarpany
    na krzyżu drewnianym .
    Wciąż samotny , ubogi ,
    cierniem opleciony ,
    przez tak wielu opuszczony .

    Dlaczego ?
    Człowiecze odrzucasz
    wyciągnięte
    przebite z miłości do ciebie ręce .
    Zamiast podać mu swoje
    w cichej podzięce .

    Dlaczego ?
    Okrywa Cię coraz bardziej
    obojętności pył .

    Nic nie mówisz .

    Nie byłbyś taki opuszczony ,
    bylebyś na tronie siedział
    i ze złota był .

    Dlatego .
    Zostawiłeś nam pytanie :
    ,, Czy jednak Syn Człowieczy
    znajdzie wiarę na ziemi gdy przyjdzie ” ?

    Spod ran spoglądasz
    wzrokiem za wzajenością
    stęsknionym .

    Ja ,
    milczeniem Cię kocham
    takim jakim jesteś
    wzgardzonym .

    Arleta

    Rok Wiary 2013

Zostaw odpowiedź