Dar bezcenny – ty i ja (talenty i miny)

16 listopada 2016, autor: Krzysztof Osuch SJ

Wbrew temu, co sobie być może spontanicznie myślimy, to nie ilość otrzymanych talentów decyduje o tym, iż jeden człowiek talenty pomnaża, a drugi „beznamiętnie”, tępo i głupio je zakopuje. Rozstrzygające jest to, czy się rozumie, że otrzymany od Boga talent – nieważne czy jest ich pięć czy jeden – to bezcenne dobro, które „prosi”, by obejść się z nim w sposób właściwy, wielkoduszny – współmierny z tym, co się otrzymało!

To prawda, nierzadko narzuca się nam rażąca małoduszność w traktowaniu talentu, jakim jest „własne” osobowe istnienie. Jednak i małoduszność, i pokrętne myślenie o darze człowieczeństwa i o Dawcy można z serca wyplenić, skutecznie wyeliminować. Jak? Choćby codziennie starając się o to, by zdawać sobie sprawę z „Bożych dobrodziejstw” i by za nie szczerze dziękować. To właśnie zaleca św. Ignacy Loyola w pierwszym[2] punkcie codziennego rachunku sumienia (por. Ćwiczenia duchowne, nr 43). Oczywiście, u podstaw wszelkiego dobra, naszej pomyślności i właściwego myślenia o sobie zawsze jest Jezus Chrystus, który jasno stwierdza: „Beze Mnie nic nie możecie uczynić” (J 15, 5). To On, będąc Synem Bożym stał się człowiekiem, aby nas przekonać, że drodzy jesteśmy w oczach Boga, nabraliśmy wartości (por. Iz 43, 4) i Ojciec nas miłuje (por. J 16, 27).

Kategoria: Bez kategorii

Komentarze

komentarze 4 do wpisu “Dar bezcenny – ty i ja (talenty i miny)”
  1. Katarzyna pisze:

    Dziękuję na zwrócenie uwagi na pełny tekst, nie zwróciłam uwagi i czułam niedosyt co do talentów.
    Z pewnością zabiorę się za gruntowną analizę i napiszę jeszcze. A przy okazji szukania talentów wychodzą nasze ułomności – u mnie pośpiech, brak czujności, cierpliwości i co za tym idzie gubienie czy przeoczenie głównej treści – a pozostać tylko przy wstępie to za mało w Miłosci

  2. Katarzyna pisze:

    Przypowieść o talentach to jedna z tych, które czasami spędzają mi sen z oczu. Jak dodam do niej cytaty poniżej to zaczynam wręcz odczuwać niepokój. Dzięki Bogu jak spojrzę na zdjęcie, które Ojciec umieścił, to trochę się uspokajam..
    „Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie” (Łk 12,39-48)
    Cóż masz, czego byś nie otrzymał? A jeśliś otrzymał, to czemu się chełpisz, tak jakbyś nie otrzymał
    Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie!

    • Zofia pisze:

      Dzięki! Ten komentarz ucieszył mnie ( bo razem raźniej – miałam dotychczas te same trwożliwe odczucia, czytając tę przypowieść) i uspokoił na tyle, że Duch Święty mógł chyba jakoś przebić się przez moją osobistą małoduszność i pozwolił zobaczyć życie i WSZYSTKIE JEGO TRUDY jako TALENT – DAR i to olśniewający – naprawdę olśnienie!

      Pomnażać dar trudnego życia – to je w pełni i ufnie ZAAKCEPTOWAĆ i za nie DZIĘKOWAĆ jak za dar – tym bardziej im trudniej, i – paradoksalnie, to nas buduje. Lękać się i przerażać, to pozwalać demonom pozbawiać nas daru życia. Doświadczyłam tego w ostatnim czasie.

      Treść mojego olśnienia, które nagle przyszło po przeczytaniu PEŁNEGO TEKSTU dzisiejszego wpisu Ojca Krzysztofa, i którym próbuję się tu podzielić, to oczywiście żadne novum – mamy to w Ewangelii: „Zawsze się radujcie, nieustannie się módlcie, w każdym położeniu DZIĘKUJCIE” – paradoks? – Nie, tylko nasze uszy czy oczy serca nie mogę jeszcze tego pojąć.. Mamy to także u wszystkich mistyków, że cierpienie jest darem i to największym, więc trzeba w to tylko uwierzyć, a czasem Jezus na pewno zabierze nas na Tabor.

Zostaw odpowiedź