Upominanie i ukrywanie błędów

19 czerwca 2016, autor: Krzysztof Osuch SJ

 Jest w tym jakaś prawidłowość, że siebie spontanicznie oszczędzamy, zaś bliźni tak łatwo „wpadają” w ogień naszej krytyki. Skąd w nas tyle gotowości, by pod adresem innych formułować żądania, wymagania czy nawet oskarżenia, choćby tylko w myślach? Skąd tyle determinacji w rozprawianiu się ze złem, faktycznym czy domniemanym, u bliźniego, a taki brak zdecydowania w eliminowaniu własnych wad i grzechów?

OK rach sum jpg

Temat rozważania współbrzmi, po części, z perykopą czytaną w poniedziałek po 12 Niedz.

Jezus powiedział do swoich uczniów: Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. Bo takim sądem, jakim sądzicie, i was osądzą; i taką miarą, jaką wy mierzycie, wam odmierzą. Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz? Albo jak możesz mówić swemu bratu: Pozwól, że usunę drzazgę z twego oka, gdy belka tkwi w twoim oku? Obłudniku, wyrzuć najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka twego brata (Mt 7,1-5).

Natomiast poniższa ewangelia nakłada nam obowiązek trzeźwej oceny – ale nie o-sądu potępiającego osobę(!) – i gotowości, by mieć odwagę przejść nawet parę etapów (3) skutecznego (i owocnego) upomnienia brata, który poważnie grzeszy i nie zamierza zawrócić z drogi oddalającej go od Pana… 

Jezus powiedział do swoich uczniów: Gdy brat twój zgrzeszy, idź i upomnij go w cztery oczy. Jeśli cię usłucha, pozyskasz swego brata. Jeśli zaś nie usłucha, weź z sobą jeszcze jednego albo dwóch, żeby na słowie dwóch albo trzech świadków oparła się cała sprawa. Jeśli i tych nie usłucha, donieś Kościołowi! A jeśli nawet Kościoła nie usłucha, niech ci będzie jak poganin i celnik! Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co zwiążecie na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążecie na ziemi, będzie rozwiązane w niebie. Dalej, zaprawdę, powiadam wam: Jeśli dwaj z was na ziemi zgodnie o coś prosić będą, to wszystkiego użyczy im mój Ojciec, który jest w niebie. Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich (Mt 18,15-20).

Czy to nie jest zastanawiające, że tak łatwo wskazujemy błędy naszych bliźnich, a swoje tak trudno? Czy to nie dziwne, że z zadowoleniem odsłaniamy cudze słabości, wady i grzechy, a niech ktoś spróbuje ujawniać nasze wady? To ciekawe, że bez większego namysłu wyliczamy liczne wady bliźnich, zaś zidentyfikowanie własnych wad przysparza nam tyle trudności. Z lekkością wypominamy cudze zaniedbania, zaś swoje pokrywamy milczeniem. A gdy ktoś próbuje je nam unaocznić czy wytknąć, to oburzamy się, nieraz bardzo gwałtownie.

  • Jest w tym jakaś prawidłowość, że siebie spontanicznie oszczędzamy, zaś bliźni tak łatwo „wpadają” w ogień naszej krytyki. Skąd w nas tyle gotowości, by pod adresem innych formułować żądania, wymagania czy nawet oskarżenia (choćby tylko w myślach)?
  • Skąd tyle determinacji w rozprawianiu się ze złem (faktycznym czy domniemanym) u bliźniego, a taki brak zdecydowania w eliminowaniu własnych wad i grzechów?
  • – Najogólniej mówiąc, pewno nie znamy siebie. Nie znamy swoich wad i grzechów, dlatego tak łatwo i surowo sądzimy innych.

 Lekarstwem na tę sytuację jest rachunek sumienia. Ten w wydaniu św. Ignacego Loyoli ma pięć punktów – podejść [1]. Tym razem chciałbym przedstawić pewne objaśnienie do drugiego [2] punktu codziennego ignacjańskiego rachunku sumienia:

Prosić o łaskę poznania grzechów i odrzucenia ich precz 3.

 Jak widać, chodzi o łaskę do poznawania swoich grzechów, a nie cudzych! Te ostatnie poznajemy całkiem nieźle, choć niekoniecznie w duchu Ewangelii (por. Łk 6, 37). Niestety, sami – bez wsparcia łaski – potrafimy jedynie „urodzić się w grzechu”, a potem trwać w grzesznym usposobieniu i popełniać różne grzechy. Poznanie rzeczywistości grzechu i odwrócenie się od grzechu staje się możliwe dzięki spotkaniu Jezusa Chrystusa i dzięki Duchowi Świętemu, który przekonuje świat o grzechu (por. J 16, 8).

Znamienna trudność

 Słowo Boże przestrzega nas przed mniemaniem, że grzechy własne poznaje się łatwo. Niestety, łatwo podlegamy zaślepieniu. Chętnie sobie schlebiamy.

Grzesznik zaślepiony sam sobie schlebia i nie widzi winy swej, by ją mógł znienawidzić (Ps 36).

Psalmista nie ma złudzeń, dlatego z przekonaniem prosi Boga:

Oczyść mnie od tych błędów, które są skryte przede mną. Także od pychy broń swego sługę (Ps 19).

  • Świadectwo Psalmisty zachęca nas, byśmy i my zechcieli zastanowić się nad swymi ukrytymi winami i błędami. Żeby je jednak w ogóle dojrzeć, trzeba mieć światło, i to wystarczająco jasne. Jego dawcą jest Duch Święty. Najczęściej bywa tak, że przybywa On wtedy, gdy sięgamy po Słowo Boże. Niezawodnie okaże się, że żywe jest słowo Boże, skuteczne i ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, przenikające aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku, zdolne osądzić pragnienia i myśli serca (Hbr 4,12).

Niezadowoleni – właściwie, dlaczego?

[…]   Całe rozważanie TUTAJ

A o UPOMINANIU TUTAJ

M.in. te myśli:

  • Pokora w przyjmowaniu daru napomnień przystoi nam w każdym wieku i w każdym stanie życia. Także status społeczny nie ma tu znaczenia. Naszą pokorną otwartość na upomnienia zwiększa świadomość tego, że dzisiaj za sprawą potęgi mediów i globalizmu grożą nam uwiedzenia i błędy na wielką skalę! Można im ulec niemal bezwiednie. A gdy ktoś nam to wytyka, to tak łatwo jest schować się za parawan obowiązującej poprawności czy zdania sondażowo ustalonej większości.

Klarowne upomnienia bardzo potrzebne

W ostatnich dekadach widzimy, jak wielkie błędy antropologiczne i bez-bożne stanowienie praw szerzą się tak szybko jak pożary w wysuszonych regionach Europy. „Apostołowie” nowej cybernetycznej cywilizacji i nowej (zlaicyzowanej) wizji człowieka stają przed nami pewnie i bezczelnie. Zdają się nie mieć żadnych wątpliwości i wyrzutów sumienia.

  • Jak to dobrze, że wciąż – z taktem i precyzją – mówią o tym wszystkim Pasterze kościoła, zwłaszcza papieże, Jan Paweł II i Benedykt XVI. Można by cytować wiele ich krytycznych wypowiedzi, które są Jonaszowym upomnieniem na nasze czasy.
  • Jednak na koniec przywołam wypowiedź świeckiego człowieka, Andre Frossarda, nawróconego francuskiego żyda, w którym też widać jasną myśl i prorocki charyzmat.

Tak pisał on przed kilkunastu laty (1994)w 55-ciu stronicowej książeczce, znamiennie zatytułowanej Słuchaj, Izraelu:

„Jeśli chodzi o stan świata, to jest on mniej więcej taki, jaki był w przeddzień potopu: gwałty, grabieże, kłamstwa, chorobliwa pycha, pogarda dla słabych, rozmaite okrucieństwa, skryta niechęć do niewinności”.

A skąd wzięło się to tsunami zła? Prorok ma jasną odpowiedź: z szaleństwa, jakim jest grzech odstępstwa od Boga. Autor gorzko i ironicznie stwierdza: […]

Komentarze

komentarze 3 do wpisu “Upominanie i ukrywanie błędów”
  1. Zofia pisze:

    „Rachunek sumienia szczegółowy i ogólny” odkrywam na nowo jako podstawę stawania się „glebą żyzną” – po wysłuchaniu nagrania sesji Ojca autorstwa. Bezcenny dar. Dziękuję

  2. Franciszek u św. Marty: zanim osądzimy bliźniego przypatrzmy się sobie

    Zanim osądzimy innych spójrzmy na samych siebie, aby zobaczyć jakimi jesteśmy – powiedział Franciszek podczas porannej Eucharystii w Domu Świętej Marty. Papież podkreślił, że sąd Boży od naszego różni nie wszechmoc, lecz miłosierdzie. Była to ostatnia poranna papieska homilia przed wakacyjną przerwą.

    Fot. Grzegorz Gałązka

    Sąd należy jedynie do Boga, a zatem jeśli nie chcemy być sądzeni, to także i my nie powinniśmy osądzać innych – zaznaczył papież odnosząc się do dzisiejszej Ewangelii (Mt 7,1-5). Zauważył jednocześnie, że wszyscy chcemy aby w Dniu Sądu Pan spojrzał na nas życzliwie, by nie pamiętał o wielu złych rzeczach, jakie popełniliśmy w życiu. Dlatego, jeśli stale osądzasz innych – przestrzegł Franciszek – to taką samą miarą będziesz sądzony. Pan pragnie byśmy przypatrzyli się sobie. „Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz? Albo jak możesz mówić swemu bratu: «Pozwól, że usunę drzazgę z twego oka», gdy belka tkwi w twoim oku?”. Ojciec Święty podkreślił, że kiedy tak czynimy Bóg nazywa nas obłudnikami. „Obłudniku, wyrzuć najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka twego brata”.

    Papież zaznaczył, że w takim przypadku widzimy, iż Bóg się trochę złości, mówi, że jesteśmy obłudnikami, kiedy zajmujemy miejsce Boga. Dodał, że do tego wąż przekonał Adama i Ewę – „jeśli spożyjecie z owoc tego drzewa to, będziecie jak Bóg”. Chcieli zająć miejsce pana Boga – wskazał Franciszek.

    „Dlatego tak złe jest osądzanie. Sąd jest prerogatywą Boga, tylko Jego. Naszym zadaniem jest miłowanie, zrozumienie, modlitwa za innych, gdy widzimy rzeczy, które nie są dobre, ale także trzeba im mówić: «Ja to widzę, może coś z tym zrobisz», ale nigdy nie osąd, który jest obłudą” – powiedział Ojciec Święty. Dodał, że nasz osąd jest niedoskonały i wskazał, że wynika to nie z tego, iż brakuje nam wszechmocy Bożej, ale dlatego, że brakuje nam miłosierdzia. Bóg osądza natomiast zawsze miłosiernie. „Pomyślmy dziś o tym, co mówi nam Pan: nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni; tą samą miarą jaką sądzimy będziemy osądzani i po trzecie spójrzmy na siebie w lustro zanim osądzimy innych. «Ale ten czyni to, inny…». Poczekaj chwilę, popatrzę w lustro i potem się zastanawiam. W przeciwnym razie będę obłudnikiem, bo stawiam siebie w miejsce Boga a także mój osąd jest niedoskonały, brakuje jemu czegoś tak ważnego, co jest właściwe sądowi Bożemu – brakuje mu miłosierdzia. Niech Pan pozwoli nam dobrze zrozumieć te rzeczy” – zakończył swoją homilię papież.

Zostaw odpowiedź