„Dlaczego wolicie komputer?”

21 listopada 2020, autor: Krzysztof Osuch SJ

Obraz może zawierać: noc

Gdyby ktoś był ciekaw rozmów, jakie prowadzi dziś Pan Jezus z niektórymi duszami, to proszę wczytać się w poniższy zapis. Osobę (oznaczoną inicjałem: A.) znam od pewnego czasu. Dość często czytam relacje z jej spotkań z Panem Jezusem. Wydają się wiarygodne i pożyteczne. W niejednym oświetlają obecny czas. Duch, jak wierzymy, nie przestaje na różne sposoby mówić do Kościoła. Proszę o ewentualne „echo” w komentarzach. Ale najważniejsze jest wyciągnięcie „jakiegoś pożytku duchowego” (jak zwykł zachęcać św. Ignacy Loyola), twórcze zmierzenie się z wezwaniami Pana… A te są często ponawianym wyznawaniem Jego Miłości i naleganiem, by na nią odpowiedzieć. Ale nie tylko…
Nadałem temu parowątkowemu dialogowi nieco intrygujący tytuł, zaczerpnięty z rozmowy: „Dlaczego wolicie komputer?”. No właśnie, dlaczego?
******************************
,,Najdroższa moja, A., kochaj Mnie, wiesz, że nic innego nie ma znaczenia. Miłość jest pierwsza i stanowi źródło waszego życia i istnienia. Tak, dziecko Moje, czy odgadniesz całą jej pełnię? Możliwe jest dojście do pełni tej miłości już na tym świecie. Zapytasz: jak? To proste: włączyć się w Moje Misterium, powtórzyć swoim życiem to, co Ja głosiłem, orędzie Ojca i Jego miłości, dać się ukrzyżować, niezależnie od tego, co to słowo miałoby oznaczać. Czy cierpienie, czy śmierć dla Mojego Imienia. Kochaj więc, bo dana ci jest wielka łaska; właściwie któż ci może ją odebrać, nawet słabości twoje nie są przeszkodą; ani ucisk, ani dodatkowe cierpienia, ani knowania złych ludzi, ani szatan, ani jego pomocnicy, ani wydarzenia, których jesteś świadkiem, nic nas nie rozdzieli. Cieszysz się? Wtedy zobaczysz i promienieć będziesz, najdroższa, i Moja oblubienico. Widzisz jak upływa czas? To wszystko przeminie, Ja zostanę.
Wielu chciałoby, żebym spełniał ich życzenia, ach po co, dziecię Moje? Czy aby byli bardziej nieszczęśliwi niż są? Wasze pragnienia tak nieuporządkowane, tak błędne; grozi wam zupełne zaślepienie; to co mówiłaś dzieciom z pierwszej klasy: zwrócili pierwsi rodzice swe oczy na owoc, a odwrócili ode Mnie. Oto czym jest pożądliwość oczu: mieć, mieć, posiadać to, co w zasięgu wzroku. Zauważ, jak u dzieci widoczne są takie zachowania, choć niegroźne, często jednak są skutkiem grzechu. To dlatego dałem wam adorację, abyście wrócili do Tego, na Kogo mieliście patrzeć.
Tak, drobinko Moja, zapytaj kapłanów, ile godzin spędzają na adoracji, a ile patrząc w ekran, a dowiesz się, co jest największą zarazą Kościoła. Tobie też by to groziło, gdyby nie wejście na górę Krzyża ze Mną. Stąd też wezwanie Apokalipsy, by kupić sobie balsamu do namaszczenie oczu, a tym balsamem będzie błoto zmieszane z Moją śliną, którym dotykam nie tylko oczu, ale nade wszystko uszu i języka. Choć, jak czytasz, nic co wchodzi w człowieka, nie czyni go nieczystym, lecz co z niego wychodzi. Balsam uzdrawia wszystkie wasze zmysły, ale tylko ten, kto pozwoli się namaścić, będzie uzdrowiony. Zobacz, obejrzałaś taki i taki obrazek w internecie i teraz będziesz o nim mówić. Podobnie z tym, co usłyszałaś”.
A co jest tym balsamem uzdrawiającym?
,,Jeszcze nie pojmujesz, A., moja drobinko, mocna Moją mocą i święta Moją świętością? Najświętszy Sakrament, dziecko. Ja sam was namaszczam w Duchu i prawdzie, w Eucharystii i podczas adoracji. Tak proste Środki, bez zbytnich zabiegów z waszej strony; jest możliwość spotkania się ze Mną… jeszcze. Dlaczego więc wolicie komputer? Śmiejesz się, ale dziś on wisiałby na drzewie życia, by kusić i odciągać ode Mnie… i wielu pójdzie i poszło za kuszącym, kołyszącym się na drzewie owocem, który zamiast służyć dobru, stał się narzędziem waszej zguby. Tak, postaw na adorację, nie na internet, a odzyskasz zdrowie. Gwarantuję zdrowie duszy i ciała tym 1° co z radością tracą czas na patrzenie na Mnie… Gdyby oni wiedzieli, nie byłoby dziś tak wielu chorych, a i tych co pomarli”.
Pięknie to brzmi, ale dziś to my wszyscy prawie skazani na internet.
,,Czyżby? Skazani, powiadasz. A czy nie napisano: ,,Wybrał nas Bóg do zbawienia”? To prędzej na szczęście bycia ze Mną ,,skazano” oblubienice, bo wszystko przemija, kto wypełnia wolę Bożą, ten trwa na wieki. Ach, jesteś sama w pokoju, a nie pomyślałaś, żeby wzywać Mnie, gdy prowadzisz te lekcje, żebym ci towarzyszył?”
Przecież modlę się z dziećmi na każdej lekcji.
,,Ty masz ukazać im, jak kochasz, jak rozmawiasz ze Mną, jak przyjaciel z Przyjacielem. Właśnie tego brakuje w tym opowiadaniu o więźniu, by podkreślić wagę przyjaźni ze Mną „.
Jezu, ale one muszą znać podstawowe modlitwy, a rodzice ich tego nie nauczą. ,,A., jednak formę rozmowy ze Mną możesz wprowadzać choćby na przemian: na jednej lekcji formułkę, na drugiej rozmowa. Wstydzisz się? Boisz się, że one nie zrozumieją. O nie, Ja zadbam o resztę, ty tylko zacznij”.
Spróbuję…
A u mnie, Jezu ,dziwna ta adoracja, bo ja zamiast patrzeć na Ciebie, wciąż piszę Twoje słowa?! ,,To przeszkadza Mi patrzeć na ciebie, gdy piszesz, drobinko mała?”
Pewnie nie…
,,Gdy zamilknę, to i wtedy mówić będę, bo jestem Słowem Wcielonym, przez Które wszystko się stało, Kochanie. A na patrzenie na Mnie będziesz miała ogromnie długi czas, na pisanie – już nie. Rozumiesz? Gdy przemawiam do duszy, nie można tracić Moich Słów, bo jak wiesz nie są one tylko dla ciebie. A czas w Moich objęciach jest wyznaczony na inne godziny. Balsam, dziecię Moje, już tutaj został wylany w obfitości i nie potrzeba długiego wpatrywania się duszy w Oblubieńca, który już dawno ją poślubił…Kocham cię kocham cię, kocham”.

 

Zostaw odpowiedź