Nasz OPÓR i SPÓR – z Bogiem!

10 marca 2020, autor: Krzysztof Osuch SJ

Opór i spór – dwa słowa pełne „energii”. W obu stanach umysłu i serca aż buzuje w środku! Jedno i drugie (opór i spór) różnie może się skończyć… Bóg ma nadzieję, że wiodąc z nami spór, pokona nasz (w istocie bezsensowny i bezzasadny) opór! Bóg się naszego oporu nie lęka. Pozywa na pojedynek, pewny, że odniesie zwycięstwo. Zaskakujące i inne niż moglibyśmy sądzić. Ale po kolei.

 

Bóg wyłuszcza swe racje i postulaty

„Słuchajcie słowa Pańskiego, wodzowie sodomscy, daj posłuch prawu naszego Boga, ludu Gomory! Obmyjcie się, czyści bądźcie! Usuńcie zło uczynków waszych sprzed moich oczu! Przestańcie czynić zło! Zaprawiajcie się w dobrem! Troszczcie się o sprawiedliwość, wspomagajcie uciśnionego, oddajcie słuszność sierocie, w obronie wdowy stawajcie!”  (Iz 1, 10.16-20).

  • Wypowiedź Pana jest zwięzła, ale ile w niej wezwań.
  • I jaki opór mogą one wzbudzić w odbiorcach!

Rzeczywiście, Bóg widząc, że Jego słowa wzbudzą w słuchaczach (dawnych i dzisiejszych) nieuchronny opór, od razu i „odważnie” wzywa na plac zmagań – wyłuszczania racji – odsłaniania gorzkiej prawdy. Niech się stanie jawne, kto tu ma rację, a kto ma … na sumieniu paskudne grzechy!

Oto wezwanie do sporu i jednocześnie odsłonięcie scenariusza, według którego on przebiegnie i czym może się zakończyć:

„Chodźcie i spór ze Mną wiedźcie!”

Bóg wie, że w tym „twardym” sporze ujawnią się grzechy „wodzów” i „ludu”. To musi się dokonać. Bez dotarcia do prawdy o grzesznej postawie i o szpetnym postępowaniu – drogi Boga i człowieka fatalnie się rozejdą, a Przymierze z Panem będzie już tylko pustym rytuałem.

  • A więc musi być spór. Musi dokonać  się unaocznienie brzydoty postępowania – i to aż (być może, powiem dosadnie) po odruch wymiotny. Bo grzechów nie należy w sobie ani zatrzymywać, ani hołubić. Trzeba je w akcie żalu i skruchy – i z choćby szczyptą zawstydzenia – powierzyć Miłosierdziu Ojca. A końcowy efekt tego swoistego sporu – w którym ma być znów odzyskana delikatność w (ufnej i miłosnej) relacji do Boga – jest wspaniały, cudowny. Bóg to zapowiada, dodając odwagi do wejścia na drogę miłosnego sporu z Nim:

„Choćby wasze grzechy były jak szkarłat, jak śnieg wybieleją; choćby czerwone jak purpura, staną się jak wełna”.

Bóg jest realistą. Zna wielkość i kruchość ludzkiej wolności, dlatego dopowiada ostrzegawczo, z wielką powagą:

„Jeżeli będziecie ulegli i posłuszni, dóbr ziemskich będziecie zażywać.

Ale jeśli się zatniecie w oporze, miecz was wytępi. Albowiem usta Pańskie [to] wyrzekły”.

Wezwanie do sporu pozostaje wciąż aktualne. I nie ma rzeczy przykrzejszej (i bardziej dla nas niebezpiecznej) niż ta, gdy my w jakimś amoku zobojętnienia i narkotycznego zahipnotyzowania, już nie słyszymy (nie chcemy słyszeć), że nasz Stwórca i Ojciec wzywa nas do refleksji – do namysłu – do rozmowy – do sporu – do wyłuszczenia racji… A wszystko po to, żebyśmy nie wiedli życia zamknięci w sobie. Odwróceni do Pana plecami. Lekceważący Go!

Fatalna moda na … opór

Opór stawiany Bogu – objawiającemu się nam w Jezusie Chrystusie i wybitnie obecnemu w Kościele – jest w wielu środowiskach i salonach w modzie i na fali. Jest trendy i poprawny.

  • Jest w tym jednak jeden szkopuł: że my jako osoby – pozbawieni żywej, szczerej i serdecznej więzi z Panem – pustynniejemy! Zagarnia nas smutek, beznadziejność, poczucie daremności wszystkiego…
  • To samo dzieje się z kulturą, z relacjami międzyludzkimi w wymiarze rodzinnym, społecznym i międzynarodowym.
  • A na horyzoncie majaczą już tylko … zbrojenia, wojny… śmierć, zintensyfikowana autodestrukcja, która zaczęła się już znacznie wcześniej, w cichym lub głośnym odstępstwie od swego Stwórcy – Źródła i Celu!
  • Bóg wie, co mówi, gdy ostrzegając zapowiada: „Jeśli się zatniecie w oporze, miecz was wytępi”.

 Gdy rozglądamy się po świecie i historii, to widzimy różne „zjawiska”.

Widzimy, że każdy z nas – w dowolnym momencie i z byle powodu – może zamknąć się w sobie, odmawiając spotkania i dialogu z Chrystusem w Kościele. Widzimy, że Wcielonemu Bogu (wciąż) nie jest lekko w naszym świecie. Owszem, otwarły się przed Nim serca wielu ludów (milionów – już, miliardów – jeszcze nie), ale opór, z którym zderzył się On na samym początku chrześcijaństwa, odradza się i przyjmuje nowe formy. Opór i sprzeciw przybiera kształt instytucji (stowarzyszeń, jawnych i tajnych) i dokładnie zaplanowanych i wystarczająco dofinansowanych działań.

  • Największy problem jest w tym, że w każdym ludzkim sercu jest pewna gotowość do stawienia oporu Boga, który ma wobec nas plany i zamiary (przecież) jedynie przyjazne. Najlepsze!
  • Za św. Pawłem mówimy o wielkim Planie Zbawienia, powziętym odwiecznie, długo ukrytym, a w końcu odsłoniętym (por. Ef 3, 9, Kol 1, 26).

Wielu z nas wierzących wie o tym doskonale (przynajmniej teoretycznie), że nie ma na świecie (w historii) niczego cenniejszego, piękniejszego i ważniejszego niż wola (zamiar, plan) Boga Ojca wobec ludzkiej rodziny. Treść zbawczej woli Boga Ojca najdoskonalej odsłoniła się w Jezusie Chrystusie. Jej piękne imię brzmi: ewangelia – dobra nowina. A działania ją propagujące i głoszące po całym świecie nazywamy ewangelizacją.

  • Z realizmem i pokorą stwierdzamy, że TO, co najcenniejsze i najbardziej dla nas obiecujące: Jezusowa Ewangelia, napotyka na opór. Bywa on nierzadko – i na początku, i w różnych wiekach, i obecnie – zacięty i zaciekły.
  • A żywiący go – zamiast się nawrócić! – posuwają się do wyrafinowanych form prześladowań, których swoistym „zwieńczeniem”, dramatycznym i pełnym … chwały,  jest męczeństwo tysięcy wierzących w Jezusa Chrystusa!

Historia oporu i prób eliminacji Jezusa (wraz z Jego Ewangelią) jest dość dokładnie opisana w czterech Ewangeliach, a także w Dziejach Apostolskich. A w odniesieniu do całych dziejów znajdziemy opis brutalnego i dramatycznego oporu wobec Jezusa – w Apokalipsie. W Księdze Objawienia, jak na dłoni widać, co czeka Kościół w nadchodzących wiekach…

Ale na końcu jest pełne Zwycięstwo Bożej Miłości. I wieczne szczęście tych, którzy ze sporu z Bogiem – sporu o głupi i bezsensowny, pyszny i grzeszny opór przeciw Niemu – wyszli, owszem, z chwilowym wstydem na twarzy i z skruszonym sercem, ale nade wszystko z doświadczeniem przygarnięcia i zanurzenia w ramionach Boga Ojca (por. Łk 15).

 Częstochowa, 17 marca 2014     AMDG et BVMH   o. Krzysztof Osuch SJ

Zapraszam na stronę główną: http://osuch.sj.deon.pl/

Komentarze

komentarzy 6 do wpisu “Nasz OPÓR i SPÓR – z Bogiem!”
  1. s.Krystyna pisze:

    Orędzie Matki Bożej z Medziugorja
    z 2 marca 2019 roku

    „Drogie dzieci!
    Miłość i dobroć Ojca Niebieskiego dają objawienia, które sprawiają, że wzrasta wiara, że jest objaśniana, że przynosi pokój, pewność i nadzieję. Tak i Ja, dzieci moje, przez miłosierną miłość Ojca Niebieskiego, zawsze na nowo wskazuję wam drogę ku mojemu Synowi, ku zbawieniu wiecznemu. Jednak, niestety, wiele moich dzieci nie chce mnie słuchać, wiele moich dzieci się waha. A Ja – Ja zawsze, w czasie i ponad czasem, wielbiłam Pana za wszystko, co uczynił we Mnie i przeze Mnie.
    Mój Syn daje się wam, łamie z wami chleb, mówi do was słowa życia wiecznego, abyście je nieśli wszystkim. A wy, dzieci moje, apostołowie mojej miłości, czego się wy lękacie, skoro mój Syn jest z wami? Oddajcie Mu wasze dusze, aby On mógł być w nich i by mógł uczynić was narzędziami wiary, narzędziami miłości.
    Dzieci moje, żyjcie Ewangelią, żyjcie miłością miłosierną do bliźnich, ale ponad wszystko żyjcie miłością do Ojca Niebieskiego. Dzieci moje, nie jesteście zjednoczeni przypadkowo. Ojciec Niebieski nikogo nie jednoczy przypadkowo. Mój Syn przemawia do waszych dusz. Ja przemawiam do waszych serc. Jako Matka mówię wam: pójdźcie ze Mną, miłujcie się wzajemnie, dawajcie świadectwo. Nie lękajcie się swoim przykładem bronić prawdy, Słowa Bożego, które jest wieczne i nigdy się nie zmienia. Dzieci moje, kto działa w świetle miłosiernej miłości i prawdy, zawsze jest wspomagany przez Niebo i nie jest sam.
    Apostołowie mojej miłości, niech pośród wszystkich innych zawsze rozpoznają was przez waszą cichość, miłość i pogodę ducha. Ja jestem z wami.
    Dziękuję wam”.

  2. Papież: żadnych gróźb w konfesjonale lecz przebaczenie Ojca

    Bóg ma serce otwarte i czeka na nas, jak dobry ojciec: przyjdź, nie obawiaj się, przebaczę ci – tłumaczył Papież w czasie Mszy, odprawionej w Domu św. Marty. W homilii zaznaczył, że Wielki Post jest czasem, który pomaga w nawróceniu, aby zbliżyć się do Boga, zmienić życie i o to powinniśmy się modlić. []
    „Pan mówi: «Chodźcie i spór ze Mną wiedźcie! Porozmawiajmy trochę». Nie straszy nas. Tak, jak ojciec z nastoletnim synem, który postąpił niewłaściwie i trzeba go upomnieć. I wie, że gdyby podszedł z kijem, rzeczy nie pójdą dobrze, musi zareagować okazując zaufanie. W tym fragmencie biblijnym Pan mówi tak: «Przyjdźcie, napiejemy się kawy. Pomówimy trochę, podyskutujemy. Nie bój się, nie chce cię ukarać». Ponieważ wie, że syn myśli: «Ależ ja zrobiłem tę złą rzecz…» – natychmast dodaje: «Choćby wasze grzechy były jak szkarłat, jak śnieg wybieleją; choćby były czerwone jak purpura, staną się białe jak wełna»” – powiedział Ojciec Święty.
    Franciszek podkreślił, że jak ojciec zachowuje się w stosunku do dorastającego syna, tak i Jezus, „z ufnością ofiaruje przebaczenie i zmienia serce”. W ten sposób postąpił z Zacheuszem czy z Mateuszem. Nam tak samo ukazuje, „jak zrobić krok do przodu na drodze nawrócenia”. []
    „Dziękujmy Panu za Jego dobroć. On nas nie potępia, nie chce karać. Dał Swoje życie za nas i to jest Jego dobroć. Ciągle szuka sposobu, jak dotrzeć do ludzkiego serca. Kiedy my, kapłani, w zastępstwie Pana, spowiadamy, to i my musimy mieć tę samą dobroć, tak jak mówi Pan: «Chodźcie i spór ze Mną wiedźcie, nie ma problemu, jest przebaczenie», a nie od początku grozić” – stwierdził Franciszek.
    W tym kontekście Papież opowiedział historię pewnego spowiadającego kardynała, który wobec tzw. „ciężkiego” grzechu nie zatrzymywał się zbytnio na nim, lecz kontynuował dialog. „I to otwiera serce” – mówił Franciszek, podkreślając, że wtedy druga osoba odczuwa pokój. Tak samo Bóg czyni z nami, kiedy mówi: „Chodźcie i spór ze Mną wiedźcie. Oto zaświadczenie o przebaczeniu, daję ci je”. []
    „Pomaga mi, kiedy uświadamiam sobie zachowanie Boga: postępuje jak ojciec z synem, któremu wydaje się, że jest dorosły, że już dojrzał, a jest dopiero w połowie drogi. I Pan wie, że my wszyscy jesteśmy w połowie drogi i potrzebujemy wiele razy usłyszeć te słowa: «Przyjdź, nie bój się. Otrzymasz przebaczenie». To dodaje odwagi. Iść do Pana z sercem otwartym: On jest ojcem, który na nas czeka” – mówił Ojciec Święty.
    pp/rv

  3. W artykule wspomnieniowym po śmierci ŚP. O. PROF. LEONA BENIGNY DYCZEWSKIEGO (1936-2016) OFMConv znalazłem taki – jego autorstwa „dekalog medialny”:

    10 PRZYKAZAŃ WŁAŚCIWEGO
    STOSUNKU DO MEDIÓW:
    Ja, Pan, jestem twoim Bogiem, a nie telewizja
    lub jakiekolwiek inne medium
    1. Nie zapominaj nastawić anteny na świat
    nadprzyrodzony, na to, co w górze jest.
    Bóg dotrzymuje tego, co mówi i obiecuje,
    media nie.
    2. Nie twórz fałszywych wyobrażeń o sobie,
    świecie i Bogu. Rzeczywistość jest często
    inna, aniżeli przedstawiają ją media.
    3. Miej czas na Dobrą Nowinę. Tak wiele
    złych wiadomości dostarczanych przez
    media – przez dłuższy czas – nie zniesie
    żaden człowiek.
    4. Nie zgub swoich bliźnich z oczu i nie
    strać wiary w ich dobrą wolę. Są oni lepsi
    niż ukazują ich media.
    5. Nie miej upodobania w przemocy i
    gwałcie. Media nie mogą się bez nich obyć.
    A życie bez nich jest szczęśliwsze.
    6. Trzymaj się mocno wyobrażenia świata i
    systemu wartości przekazywanych przez
    tradycję i do jakich sam dochodzisz. Media
    często je niszczą, niszczą też sacrum i
    wszelkie tabu.
    7. Miej własną opinię na temat ważnych
    zagadnień życia i nie wierz wszystkiemu, co
    czytasz w prasie, słyszysz w radiu, oglądasz
    w telewizji i internecie. Media ubierając się
    w słowa i obrazy obiektywizmu, często są
    stronnicze, wiele w nich sensacji, jednostronności
    i półprawd, uprawiają propagandę.
    8. Nie pozwól uzależnić się. Broń swojej
    wolności, zachowaj dystans i postawę
    krytyczną wobec tego, co czytasz, słyszysz,
    oglądasz. Właściciel koncernów medialnych,
    partie polityczne, potężni producenci
    i handlowcy przy pomocy mediów chcą
    pozyskać ciebie jako swego zwolennika,
    nabywcę swoich towarów i usług.
    9. Nie patrz na innych, bądź panem
    samego siebie. Świat pełen ludzi potrzebuje
    niezależnych i w pełni rozwiniętych
    osobowości.
    10. Nie uchylaj się od odpowiedzialności.
    Bohaterzy telewizyjni i filmowi mają życie
    wymyślone i za ciebie żyć nie będą.
    prof. Leon Dyczewski

  4. TO cieszy:
    Najbogatszy człowiek świat, Bill Gates ujawnił, że wraz z rodziną chodzi do kościoła katolickiego i że religijna moralność bardzo inspiruje jego działalność charytatywną.

    W wywiadzie dla magazynu „Rolling Stone”, który ukaże się z datą 27 marca, twórca Microsoftu podkreślił, że jego dzieci są wychowywane w duchu religijnym.(…) Zauważył, że „zanim naprawdę zaczęliśmy rozumieć choroby, pogodę i tego typu sprawy, szukaliśmy dla nich fałszywych wyjaśnień”. – Obecnie nauka wypełniła tę sferę, choć nie całą, którą zwykle wypełniała religia. Ale tajemnica i piękno świata są powalająco wspaniałe i nie ma naukowego wyjaśnienia tego, jak to się stało. Mówienie, że było to spowodowane przez liczby losowe, wydaje się niemiłosiernym poglądem – zażartował 58-letni Gates.

    Według najnowszej listy miliarderów „Forbesa”, fortuna założyciela Microsoftu warta jest 76 mld dolarów.
    za: http://ekai.pl/wydarzenia/komentarze/x76338/wiara-w-boga-ma-sens/

    • Jack pisze:

      Mieszkam w USA i dziwie sie ze Bill Gates twierdzi ze wraz z rodzina chodzi do kosciola katolickiego.Z tego co wiem wyklada grube miliony na Planned Parenthood.

  5. Dość „przypadkowo” trafiłem na stronę dawno nieodwiedzaną, a tam filmik (bez polskich napisów), ale wystarczy obraz:
    Niesamowity taniec słońca w dzień Miłosierdzia Bożego
    „Ponad 10.000 osób było świadkiem niewytłumaczalnego zjawiska tańczącego słońca – naprawdę ponad naturalna Boska manifestacja w El Salvador City, na Filipinach podczas Święto Bożego Miłosierdzia w niedzielę 7 kwietnia 2013 r.

    Chmury się rozeszły , i zza gór wyszło słońce w postaci tarczy na niebie . Słońce tańczyło , zmieniło kolory , obracało się jak wiatraczek.
    Wiele osób się nawróciło i było wiele cudownych uzdrowień.

    Bardzo prosimy aby ktoś przetłumaczył tekst pod filmem z YouTube gdyż jest on dosyć ważny.(…)”

    https://www.youtube.com/watch?v=yF0_ysUivxE

Zostaw odpowiedź