WNIEBOWZIĘCI i SZCZĘŚLIWI !

14 sierpnia 2019, autor: Krzysztof Osuch SJ

Znalezione obrazy dla zapytania wniebowzięcie najświętszej

Oczy – cudne wyposażenie – są stworzone do patrzenia i widzenia, do poznawania rzeczywistości i orientowania się w niej. Najczęściej patrzymy na rzeczy dość zwyczajne… Raczej rzadko wywołują w nas podziw i zachwyt. Wpatrujemy się a to w jakiś warsztat pracy, a to w ekrany komputerów i telewizorów czy telefonów. Spoglądamy na twarze osób bliskich i kochanych czy także przypadkowo mijanych. Idąc gdzieś, patrzymy zwyczajnie pod nogi. Niektórzy lubią widzieć wszystko – mijane wystawy, samochody, budynki, reklamy… Inni świadomie ograniczają ilość bodźców (i mają rację). Wybierają to, na co chcą patrzeć, a nie „jak leci”. Złaknieni zieleni patrzą na drzewa, kwiaty i krzewy. Niektórym dane jest patrzeć na pola uprawne i ogrody. Nie wiem, jak wiele osób dostrzega (jeszcze) błękit nieba, kształty chmur, a nocą księżyc i gwiazdy (których, zwłaszcza w miastach, widać coraz mniej).

 Obraz znaleziony dla: wniebowzieta maryja

W Niebo patrz!

W uroczystość W-niebo-wzięcia trudno nie zadać pytania, czy często kierujemy wzrok w stronę nieba! Błękit nieba czasem przyciąga naszą uwagę i rodzi podziw. W dzisiejszą uroczystość (podobnie w każdą niedzielę i święto) punktem odniesienia staje się niebo rozumiane jako synonim samego Boga i przebywania z Nim. To na tle takiego Nieba niektórzy oglądają rzeczy wielkie, wspaniałe, a także tchnące powagą i grozą.

Święty Jan Ewangelista ujrzał na niebie dwa znaki: jeden został nazwany „wielkim”, a drugi – „innym”. Nie pomijając tego innego, chcemy wpatrywać się przede wszystkim w ów „wielki znak”: „Niewiasta obleczona w słońce i księżyc pod jej stopami, a na jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu” (Ap 12, 1). – Chciałoby się wykrzyknąć: Nic tylko oddać się beztroskiej i uszczęśliwiającej kontemplacji tak Pięknej Niewiasty! Bo oto rzeczywiście w Niej jest Piękno – oczywiście ze względu na Jezusa Chrystusa – które potrafi zbawiać i uszczęśliwiać.

  • Tak, gdzieś w najgłębszych pokładach osoby wiemy, że skierowani jesteśmy ku doskonałemu Pięknu, które (by tak rzec, skutecznie) zachwyci i definitywnie uszczęśliwi. Jednak na razie wszystko, z czym mamy do czynienia na zasadzie bezpośredniego doświadczenia, jest raczej jedynie odblaskiem, cieniem, przedsmakiem, zapowiedzią Piękna, które jest tylko w samym Bogu, a także w Niewieście obleczonej w Słońce…, w Maryi – Matce Syna Bożego i Kościoła. To bardzo obiecujące.Czyż doskonałe Piękno Jednej z nas ludzi nie potrąca w każdym człowieku jednej z najwrażliwszych strun?  

  • „Świat” z jego (zresztą przez Stwórcę danymi) wszystkimi możliwościami w dziedzinie dźwięków, kolorów i obrazów dwoi się i troi, by dać nam jakiś mały „odlot”, by przenieść na trochę w nieco inny wymiar niż sama tzw. szara codzienność. Medialni nadawcy i odbiorcy rozumieją się w pół słowa, zwyczajnie, zgodnie z prawem popytu i podaży. Nadawcy wiedzą, że statystyczny obywatel świata gotów jest wiele godzin szukać w obszarze nowoczesnych mediów jakiejś trampoliny, z której mógłby się odbić w inny i (jakoś tam) lepszy świat.

– Nie neguję, są rzeczy pożyteczne, ładne, dające wytchnienie (choćby filmy przyrodnicze). Niestety, w pogoni za czymś lepszym, piękniejszym, doskonałym, nasycającym, okazuje się, kreatorzy wirtualnej rzeczywistości przekraczają granice w stronę nihilistycznej brzydoty czy też „mocnych” doznań, które z założenia mają (jedynie) ekscytować i zniewalać (zatrzymać przy sobie, by miał kto oglądać … płatne reklamy). Poszukiwacz lepszego świata i doskonałego piękna staje się często, ot zwyczajnie, dość tępym (ale opłacalnym) konsumentem, uzależnionym od wyrafinowanych kreatorów mód, trendów i górnych pułapów pożądań i pragnień.

  • Jestem przekonany i pewny, że największe by tak rzec „odloty” i uwznioślenia – bez negatywnych skutków ubocznych – są nam dane, tak naprawdę, tylko w religii, w wierze, w modlitwie, w mistyce. A więc w trudnym do opisania, ale rzeczywistym kontakcie z Bogiem!

  • Także w częstym obcowaniu ze Świętymi,

  • szczególniej z Matką Jezusa – w sposób wyjątkowy obdarowaną „pełnią łaski”, a zatem Piękną, pełną uroku i wdzięku!

Sekret szczęścia

My chrześcijanie wiemy, że jesteśmy na najlepszej drodze do szczęścia. Wszystkie poznawane Osoby – zwłaszcza Trójca Boskich Osób – zapewniają nas, że Same są szczęśliwe; i że Swym szczęściem chcą się dzielić z nami. I że nie dzieliłyby się z nami cudem istnienia, życia, gdyby nie przyświecała Im „idea” podzielenia się z nami szczęściem (aż) Boskim, wiecznym.

Wniebowzięta Maryja – jeszcze stąpając po palestyńskiej ziemi, tuż po Zwiastowaniu i poczęciu Jezusa z Ducha Świętego – „trafnie” została nazwana przez swoją natchnioną krewną Elżbietę: Błogosławioną, szczęśliwą!

«Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona. A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie? Oto, skoro głos Twego pozdrowienia zabrzmiał w moich uszach, poruszyło się z radości dzieciątko w moim łonie. Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana» (Łk 1, 42-45).  

To prawda, wszystko w Spotkaniu tych dwóch świętych niewiast jest wyjątkowe, święte, zachwycające i mające moc uszczęśliwiać. Rzecz w tym, żebyśmy i my zechcieli, bardzo świadomie, w ich duchowy świat wchodzić i tak stawać się radosnymi uczestnikami ich genialnych postaw, zwłaszcza wiary w Słowa Boga. Otwartość umysłu i serca, ufna wiara sprawiają, że człowiek, jak Elżbieta i Maryja, doznaje poszerzenia horyzontów – na Boską modłę i miarę!

– Nie będę wykładał „kawy na ławę”; za każdym razem tyle rzeczy trzeba założyć, a jeszcze więcej trzeba ich osobiście kontemplować i rozważać w sercu jak Maryja (por. Łk 1,29; 2,19). Co jednak warto powiedzieć o Maryi, Elżbiecie i o naszym wchodzeniu w realny świat Boskich Osób? Jakie są istotne (przynajmniej niektóre z nich) warunki doświadczania bycia błogosławionym – szczęśliwym?

  • Jak to robić, by szczęścia nie próbować (sobie) produkować lub kupić?

  • Jaką trzeba mieć zasadniczą wiedzę, by szczęścia nie spodziewać się po czymś (choćby nie wiadomo jak „odlotowym”),

  • ale raczej po Kimś, kto nie jest zwodniczy i nie patrzy, jak tu swoją naiwną ofiarę wykorzystać?

Maryja – sama w sobie – jest zapewne mistrzynią życia duchowego. Jej rady (w postaci przykładu) są najprostsze i najtrafniejsze. Są też mistrzowie, wielcy Jej czciciele, którzy potrafią pokazać Jej „umiejętności” i możliwości we wdrażaniu (wszystkich chętnych) w trynitarne relacje: z Jej Synem, który daje „śmiały przestęp do Ojca” (Ef 3, 12) w Duchu Świętym.

Pochłaniać Słowa Pana

Z myślą o jednej z najlepszych Maryjnych rad, chciałbym przytoczyć słowa ze Starego Testamentu, które na pewno stanowiły jeden z sekretów Dziewicy z Nazaretu: „Ilekroć otrzymywałem Twoje słowa, pochłaniałem je, a Twoje słowo stawało się dla mnie rozkoszą i radością serca mego” (Jr 15, 16). – Próbujmy (najlepiej sami) odnieść Jeremiaszową regułę słuchania do jego wypowiedzi, a następnie coraz staranniej stosujmy ją do wszystkiego, co Bóg mówi nam w lectio divina ­– na medytacji, w czasie modlitwy i kontemplacji…

  • Zauważmy. Jest w Jeremiaszowym świadectwie (a i zaleceniu) określona kolejność działań: otrzymać słowa Boga – czyli usłyszeć je – pochłonąć, aby na końcu móc doświadczyć, jak te słowa Pana stają się rozkoszą i radością, przeżywaną w samym centrum osoby, w sercu!

Można by słowa Jeremiasza opatrzyć bardziej szczegółowymi (niejako technicznymi) uwagami… Jest to możliwe, próbować dokładniej pokazać, jak się to robi, zwłaszcza jak należy pochłaniać słowa Pana.

Różne podręczniki życia duchowego i poradniki, uczące modlitwy, obszernie i praktycznie o tym rozprawiają, ucząc rzeczy najprostszych (a te podobno bywają często najtrudniejsze). W tym rozważaniu ograniczę się do najprostszego spostrzeżenia (wniosku). Otóż, powiem to prowokacyjnie,

  • jeśli nieraz w życiu wewnętrznym (zakładam, że się o nie troszczymy) brakuje nam radości i (nieraz całkiem) zanika duchowa rozkosz, to wiedzmy, że – w świetle Jeremiaszowych słów – przyczyna jest zasadniczo … jedna i dość oczywista (no może nie zawsze)! A jest nią to, że przestaliśmy przyjmować słowa Boga!

  • Tak naprawdę już się w nie nie wsłuchujemy!

  • Nie pochłaniamy ich!

  • Nie angażujemy w nie naszej pamięci.

  • Nie powracamy do nich, by je rozpamiętywać, rozważać.

Cóż wtedy miałoby nam smakować i skutecznie wpływać na  sferę przeżyć i decyzji w centrum decyzyjnym osoby?  

Stale dbać o jakość słuchania

Czy zgodzimy się z takim stwierdzeniem:

  • Jeśli w naszym życiu trzeba coś stale reformować i ulepszać, to jest to właśnie jakość słuchania tego, co mówi do nas nasz Stwórca i Ojciec!

Nie będziemy w stanie oddawać się „kwalifikowanemu” (właściwemu, skutecznemu) słuchaniu, jeśli wpierw, ciągle na nowo, nie zechcemy ze zdumieniem zauważać, że mówi do nas Bóg! Że wielokrotnie i wielorako już do nas przemawiał.

  • Należałoby zdumiewać się i tym, że każdy człowiek jest przede wszystkim słuchaczem Słowa!

Ta dialogiczność – zainicjowana tym, że Bóg do nas mówi (zresztą już w samym akcie stwarzania nas) – jest jedną z najtrafniejszych definicji człowieka.

Ojciec Karl Rahner jedno z swoich dzieł opatrzył właśnie takim tytułem: Człowiek – słuchacz Słowa (Hoerer des Wortes)!

  • Na gruncie powyższych fundamentalnych przypomnień (i zdumień) można pokusić się o odpowiednią jakość słuchania. Kiedy – w kolejnym dniu i kolejny raz – uda się nam „zjawić się” sobie jako słuchacz słów Pana, który zawsze jako Pierwszy do nas się zwraca, to jakość słuchania poprawi się, w pewnym sensie, samoczynnie. Z pewną łatwością i oczywistością zadbamy o najwyższą uwagę w słuchaniu, a także o odpowiednie skupienie i ciszę.

  • Do tak ważnego dzieła (słuchania słów Pana) z przekonaniem zaprosimy Ducha Świętego, prosząc Go o wieloraką pomoc. Wola słuchania i inne warunki dla dobrego słuchania – to jeszcze nie wszystko.

Będziemy słuchać piękniej i owocniej, gdy wzbudzimy w sobie akt ufnej wiary w to, że mówiący do nas Bóg Ojciec naprawdę chce nas bardzo obdarować. Niebotycznie, a właściwie samym Sobą! Pewno, dobrze jest przygotować się także na pewne trudy i „nieprzyjemności”…

  • W końcu usłyszenie prawdy mówionej prosto „w oczy” może być przykre, ale przecież zawsze o to chodzi najlepszemu Ojcu, byśmy mogli rozradować się całym sercem. To jest pewne. Jeremiasz mówi nawet o doświadczaniu rozkoszy!  To synonim szczęścia, które każe, jak Dawidowi, oznajmiać wszem i wobec: „Póki mego życia, chcę śpiewać Panu i grać mojemu Bogu, póki mi życia starczy” (Ps 104, 33).

  • Wydaje się, że do śpiewu i gry na instrumentach można przydać już tylko jedno: taniec! Tak czynił Dawid; z całym zapałem tańczył w obecności Pana (por. 2Sm 6, 14).

„Wielbi dusza moja Pana”

Czy wszystkie te „elementy”, o których mówią Jeremiasz i Dawid: otrzymywanie i pochłanianie słów Pana – rozkosz – radość – śpiew – muzyka i taniec, nie są też obecne (i to z jaką intensywnością!) w cudnej Pieśni Maryi, w Magnificat?

  • Co to za radość móc kontemplacyjnie patrzeć na „maleńką”, pełną pokory, uniżoną, a zarazem wielką, wspaniałą i całą Piękną Maryję! Jak mówi, jak śpiewa, jak (przynajmniej) wewnętrznie tańczy w obecności Pana. Obecności tak wyjątkowej. To przecież Ona jest Arką Pana!  

Wielbi dusza moja Pana,
i raduje się duch mój w Bogu, Zbawcy moim.
Bo wejrzał na uniżenie swojej służebnicy.
Oto bowiem odtąd błogosławić mnie będą
wszystkie pokolenia.
Gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny,
święte jest imię Jego.
A Jego miłosierdzie z pokolenia na pokolenie
nad tymi, którzy się Go boją.
Okazał moc swego ramienia,
rozproszył pyszniących się zamysłami serc swoich.
Strącił władców z tronu, a wywyższył pokornych.
Głodnych nasycił dobrami, a bogatych z niczym odprawił.
Ujął się za swoim sługą, Izraelem,
pomny na swe miłosierdzie.
Jak obiecał naszym ojcom,
Abrahamowi i jego potomstwu na wieki.

Wszystko, co piękne i dobre: otrzymane łaski, nasze przeżyte lata, jubileusze i zwykłe dobra od Pana codziennie otrzymywane w Kościele… – najpiękniej (jak można) „kwitujemy” w codziennych Nieszporach właśnie Pieśnią Świętej Bożej Rodzicielki, Maryi.

  • Oby Wniebowzięta choć trochę zechciała porywać nas do Nieba, w którym już tronuje, króluje.

  • Niech nam często przykazuje: W Niebo patrz! Bo bez tego nie da się żyć – godziwie i godnie. Z radością i choćby tylko przytrafiającą się rozkoszą!

  • Niech nam za sprawą Wniebowziętej pojaśnieje „szara codzienność”. Jak najczęściej, codziennie.

  • Ale nigdy nie zapominajmy, że to Mowa Boga – do nas serdecznie kierowana – stanowi o nas i jakości naszego życia! Stanowi – najbardziej. Jego Mowa.

  • To, że (w ogóle) do nas mówi! I co mówi!

  • Wreszcie, jak mówi!

  • I co obiecuje, do czego nas zaprasza!

To z powyższych „danych” wypływa cała promienność naszego życia na ziemi.

W uroczyste dni jest nam łatwiej dopuścić do siebie to, że rozkosz, radość, szczęście – są tu na ziemi możliwe.

Że najefektywniej dawane są tym, którzy w słuchaniu „słów powiedzianych od Pana” – od wspaniałego Stwórcy i dobrego Ojca – naśladują Maryję, „służebnicę Pańską”.

Częstochowa,  15 sierpnia 2013     AMDG et BVMH   o. Krzysztof Osuch SJ

Komentarze

komentarzy 13 do wpisu “WNIEBOWZIĘCI i SZCZĘŚLIWI !”
  1. Ewa pisze:

    WNIEBOWZIĘCIE MATKI BOŻEJ zaprasza nas do refleksji nad NIEBEM…
    Dziś w czasie modlitwy, refleksji nad Niebem przypomniały mi się słowa z „ON i ja”:
    „NIEBO to JA, a JA jestem w tobie”.
    Cóż więcej dodać?
    Może jeszcze słowa dziś przeczytane: „Wniebowzięta czyli wzięta w ramiona”.
    I stąd radość dla mnie – być w Niebie to być w Ramionach JEZUSA!

  2. s.Katarzyna pisze:

    Dzisiejsza Uroczystość i ta medytacja Ojca przypomniała mi obraz Matki Bożej Starowiejskiej z Kościoła oo. Jezuitów w Starej Wsi.
    Dwa lata temu byłam na rekolekcjach, obraz ten „przyciągał” mnie jak magnes!
    To nietypowe przedstawienie Matki Bożej do Nieba wstępującej, otoczonej modlącymi się apostołami. Nad nimi OTWARTE NIEBO – gdzie Bóg Ojciec ukoronował Ją na Królową Nieba i Ziemi.

    Obraz Matki Bożej w Starej Wsi

    MATKA BOŻA MA ODSŁONIĘTE UCHO !!!
    OTWARTE NIEBO – w życiu młodej Miriam z Nazaretu OTWORZYŁO SIĘ ono pierwszy raz, gdy Bóg Ojciec posłał do Niej Anioła Gabriela, zwiastując, że zostanie Matką Syna Bożego. Ta Dziewica z Nazaretu też miała ODSŁONIĘTE UCHO! Była wsłuchana w Słowa Boga, dlatego usłuchała Anioła. Bóg Ojciec uradował się Nią, bo znalazł Oblubienicę, która wypełni Jego wolę. To wsłuchiwanie się w Jego Słowo w Jej życiu narastało…aż po Krzyż i zesłanie Duch Świętego.
    Jej „Słuchające Ucho” było też wsłuchane w ludzi: proroctwo Symeona, pomoc Elżbiecie, brak nowożeńców z Kany Galilejskiej.., prośbę Syna z Krzyża!
    Przeżywając dzisiaj tajemnicę Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, dotykamy WIECZYSTEJ RADOŚCI NIEBA – BÓG OJCIEC OTWIERA NIEBO DLA MARYI, ABY PRZYJĄĆ JĄ DO SWOJEJ CHWAŁY !
    To wyeksponowane na obrazie ODSŁONIĘTE UCHO Maryi Starowiejskiej, mówi nam, że w Niebie mamy MATKĘ, MATKĘ SŁUCHAJĄCĄ NAS…, naszych próśb, podziękowań.
    „MARYJO WNIEBOWZIĘTA PRZYPOMINAJ NAM CZĘSTO – W NIEBO PATRZ! ,bo bez tego nie da się żyć – godziwie i godnie… z radością. Ucz nas słuchać „słów powiedzianych od Pana”.
    Amen – niech się tak staje.

  3. Kard. Sarah: potrzebujemy dziś ducha Wandei

    Chrześcijanie potrzebują dziś ducha Wandei, aby sprzeciwić się ateizmowi i walczyć dla Boga – powiedział kard. Robert Sarah. Prefekt Kongregacji ds. Kultu Bożego przewodniczył wczoraj Eucharystii inaugurującej uroczystości 700-lecia diecezji Luçon, która obejmuje dziś obszar departamentu Wandei. Jest on znany przede wszystkim z tak zwanych wojen wandejskich, czyli powstań w obronie wiary i króla w okresie rewolucji francuskiej.
    W homilii wezwał do brania przykładu z postawy wandejskich powstańców i męczenników, którzy porzucili wszystko nie w obronie własnych interesów, lecz dla Boga. „A dziś – pytał kard. Sarah – któż powstanie by [walczyć] dla Boga? Któż się ośmieli zmierzyć ze współczesnymi prześladowcami Kościoła? Któż się odważy, nie mając innej broni jak różaniec i Najświętsze Serce, przeciwstawić się współczesnym kolumnom śmierci, którymi są relatywizm, obojętność i pogarda dla Boga? Któż powie, że jedyną wolnością, za którą warto umierać, jest wolność wiary?” – pytał dalej watykański kardynał. Podkreślił on, że tak jak wandejscy powstańcy jesteśmy dziś wezwani do świadectwa. A to oznacza męczeństwo – dodał kard. Sarah.
    Przypomniał on chrześcijanie na Wschodzie i w Afryce umierają dziś za swą wiarę, zgładzeni przez kolumny prześladowczego islamizmu. Zdaniem pochodzącego z Gwinei kardynała od męczenników Wandei powinniśmy się uczyć przede wszystkim odwagi. „Kiedy chodzi o Boga, nie może być żadnego kompromisu. Honor Boga nie podlega dyskusji! I trzeba tu zacząć od naszego osobistego życia, od modlitwy i adoracji. Nadszedł, bracia, czas, by sprzeciwić się praktycznemu ateizmowi, który tłumi w nas życie. Módlmy się w rodzinach, dajmy Bogu pierwsze miejsce! Rodzina rozmodlona jest rodziną żywą!” – mówił szef watykańskiej dykasterii.
    Podkreślił on, że od męczenników wandeńskich winniśmy się również nauczyć miłości do kapłanów i kapłaństwa, a także przebaczenia i miłosierdzia. „Umiejmy stawiać czoło nienawiści bez urazy, bez animozji. Bądźmy armią Serca Jezusa, tak jak On chcemy być pełni łagodności!”.
    Kard. Sarah zauważył, że Wandejczycy są też wzorem bezinteresowności i wspaniałomyślności. Ich postawa jest o tyle ważna, że dziś żyjemy w dobie dyktatury pieniądza, interesów, bogactwa. A tylko miłość bezinteresowna może pokonać nienawiść do Boga i ludzi, która stoi u podstaw wszelkiej rewolucji. „Wandejczycy nauczyli nas stawiać opór wszystkim rewolucjom. Pokazali, że w obliczu piekielnych kolumn, nazistowskich obozów zagłady, komunistycznych gułagów czy islamskiego barbarzyństwa istnieje tylko jedna odpowiedź. Jest nią dar z siebie” – podkreślił gwinejski kardynał.
    Zauważył on, że dziś ideologowie rewolucji chcą unicestwić rodzinę. „Ideologia gender, pogarda dla płodności i wierności to nowe slogany tej rewolucji. Rodziny stały się Wandeą, którą trzeba zgładzić. Jej unicestwienie zostało systematycznie zaplanowane, tak jak to miało miejsce z Wandeą”. Nowych rewolucjonistów zatrważa jednak wielkoduszność rodzin wielodzietnych. „Szydzą z rodzin chrześcijańskich, ponieważ ucieleśniają one wszystko to, czego oni nienawidzą. Są gotowi skierować przeciw Afryce nowe kolumny śmierci, aby wywierać presję na rodziny i narzucić im sterylizację, aborcję i antykoncepcję. Afryka stawi jednak opór, tak jak Wandea” – zapewnił afrykański purpurat.
    Na zakończenie podkreślił on, że nadszedł czas na nowe postawnie wandejskie. Musi się ono dokonać w sercu każdej rodziny, każdego chrześcijanina i każdego człowieka dobrej woli.
    kb/ rv

  4. Zofia pisze:

    „Otrzymacie tyle łask, ile zechcecie. To od was zależy. Otrzymacie miłość, kiedy zechcecie i tyle, ile jej zapragniecie. To od was zależy”.

    Taką obietnicę otrzymaliśmy od samej Matki Najświętszej w orędziu, które dała nam w Medugorje 26 – go czerwca 1986 roku. A co mamy robić? Tekst, który tu otrzymujemy od Ojca jest wspaniałą odpowiedzią na to pytanie. Mamy to wszystko, oczywiście, w Piśmie świętym, ale jak cudownie, że Pan Jezus zostawił nam Kościół, którego żywą Matką i Nauczycielką jest Maryja i Kapłanów, poprzez światło których („kawa na ławę”), Słowo staje lampą na naszych drogach. Dziękuję z całego serca.

  5. Maryla Jagoda pisze:

    Będąc w Medjugorie, od pewnej siostry zakonnej, która poprowadziła spotkanie z pątnikami, mogliśmy usłyszeć, o Crescendo Maryi: „Maryja egzystuje w nieustannym Crescendo – wzrostu w łasce”.
    (W muzyce, crescendo – to, stopniowe wzmocnienie natężenia dynamiki w utworze muzycznym).
    Słowo to było przez siostrę więcej razy powtarzane, więc „siłą rzeczy” utkwiło w pamięci. Było ono niebywałym zaproszeniem, aby coraz bardziej stawać się własnością Maryi, – a wtedy i w nas zacznie wydarzać się Maryjne crescendo – wzrostu w łasce.
    Piękne wyjaśnienie tematu Crescenda Maryi możemy usłyszeć w książce kard. Leona – Josepha Sueunens’a „Kim jest Ona”. Autor, przedstawiając sens klasycznej doktryny Kościoła, dotyczącej głównych wniosków płynących z Niepokalanego Poczęcia, mówi o Maryi: ” Ujmując rzecz dynamicznie, trzeba tu dodać nieustanny wzrost łaski, urzeczywistniający się w Maryi w cudownym rytmie, a ten jej postęp duchowy jest niezwykle trudny do zrozumienia z uwagi na swą szybkość, gdyż przyporządkowany jest prawu przyspieszenia, podobnego do tego, które dotyczy spadania ciał w próżnię. (Autorem tego porównania jest święty Tomasz. Im bardziej dusza wznosi się ku Bogu, tym szybciej Bóg ją przyciąga; im bardziej jest podatna na łaskę, tym jej wspinanie się jest szybsze).
    Świętość Maryi już od początku przewyższała świętość wszystkich świętych; Jej postęp w łasce dokonywał się w rytmie zawrotnym i nie musiał ulegać przeszkodom opóźniającym czy trudnościom zaczynania od nowa i eliminowania grzechu. Jest on wzrostem miłości, zbliżaniem się do Boga, coraz bardziej ugruntowującym się, coraz bardziej jednoczącym przylgnięciem do Niego”.
    Jak więc nie pragnąc ponawiać wołania i żyć nim: „Cała Twoja Maryjo!”

  6. s. Krystyna pisze:

    ” Każdego ranka proś moją Matkę by pobłogosławiła twój dzień. Ona troszczy się o was, tak jak troszczyła się o Mnie przyciskając Mnie do swego serca” /On i ja t1,nr654/

    ” Dzisiaj, tak się módl za pośrednictwem mojej Matki ‚Daj mi świętość i mimo mojej małości spraw, abym uświęcała innych’, Jeżeli mówiąc to wierzysz, że będziesz wysłuchana, to będziesz. Pamiętaj, moja Gabrielo,……ze jestem nieskończenie potężny” /On i ja t1 nr709/

    Pozdrawiam serdecznie Ojca i wszystkich Szaleńców Matki Bożej;dodam takimi byli święci.
    Pokój i Dobro!

  7. Dla ŻYCIA – „STOP ABORCJI” – warto pobrać broszurę dotyczącą tej kwestii!

    Życie musi być zawsze przyjęte i chronione – zarówno przyjęte jak i chronione – od poczęcia
    aż do naturalnej śmierci, i wszyscy jesteśmy powołani, aby je szanować i troszczyć się o nie.

    Z drugiej strony do zadań państwa, Kościoła i społeczeństwa należy towarzyszenie i konkretna pomoc wszystkim, którzy znajdują się w sytuacji poważnej trudności, aby dziecko nigdy nie było postrzegane
    jako ciężar, lecz jako dar, a osoby najsłabsze i najuboższe nigdy nie były pozostawiane samym sobie.
    Papież Franciszek podczas spotkania z władzami inaugurującego wizytę w Polsce, Wawel, 27 lipca 2016 r.
    **************************************************************
    Trzeba jasno i zdecydowanie powiedzieć:
    w Polsce musi być wprowadzona absolutna ochrona życia, przede wszystkim tego bezbronnego – poczętego.
    Tego wymagają czasy i nie ma tu mowy o jakimkolwiek kompromisie (czego nie uznaje lewica), bo chodzi o życie polskiego społeczeństwa. Dla mnie element obrony polskości, obrony polskiej rodziny to także ochrona życia.
    Andrzej Duda,
    3 marca 2015 r.

    ********************************************************************************
    Więcej informacji na stronie: ochronazycia.ordoiuris.pl

  8. s.Krystyna pisze:

    „Ilekroć wreszcie myślisz o Maryi, Maryja za ciebie myśli o Bogu; ilekroć wielbisz Maryję, Maryja wraz z Tobą wielbi i czci Boga.W Maryi wszystko odnosi się do Boga, jest Ona odbiciem Boga, które istnieje tylko w związku z Bogiem, echem Bożym, mówiącym głosem Boga i powtarzającym Jego słowa.Jeśli powiesz „Maryja”, Ona powie „Bóg”. Gdy św. Elżbieta wygłosiła pochwałę Maryi, zwąc Ją błogosławioną, za to, że uwierzyła, Maryja wierne echo Boga, zaintonowała: Wielbi dusza moja Pana(Łk 1, 46). Maryja czyni nadal każdego dnia to, co uczyniła wtedy.Gdy Ją chwalisz, miłujesz, czcisz lub coś jej ofiarujesz, wówczas chwalisz, miłujesz i czcisz Boga i Bogu dajesz przez Maryję i w Maryi” /Traktat o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny nr 225/

    Ojcze bardzo serdecznie dziękuję za głębokie pełne treści i mobilizujące rozważania. Pozdrawiam Ojca oraz wszystkich Czcicieli Matki Bożej i załączam Słowo, którym chcę się podzielić. Szczęść Boże.

  9. Sylwia pisze:

    Jest wielu ludzi, którzy niezwykłą czcią otaczają Matkę Bożą. Dla mnie kult Maryjny stanowił (i) zagadkę, a może prędzej pewną barierę. Kilka miesięcy temu odkryłam (dlaczego tak późno?) św. Efrema Syryjczyka († 373). Dla mnie to druga obok św. Ignacego postać, która naprowadza mnie na właściwe ścieżki. Może dlatego, że język poezji, którym się posługiwał św. Efrem, pełen kodów, symboli i metafor, porusza wyobraźnię i dotyka zmysłów.

    Polecam, czy też przypominam z okazji święta Wniebowzięcia św. Efrema, Ojca Pustyni, Doktora Kościoła (Benedykt XV).

    Poniżej parę cytatów tego świętego, syryjskiego poety (pamiętajmy o prześladowanym Kościele w Syrii). Odwołuję się do Internetu i literatury źródłowej.

    „Ogień był w łonie Panny, a nie spłonęła od Jego płomienia.
    Obejmowała rozpalony Ogień, nosiła Go bez szwanku.
    Płomień stał się ciałem i dał się Jej pieścić w rękach.”

    …………………………………………………………………………………………………………………………………………………..

    „Pozwól mi, pokornemu słudze Twemu, chwalić Cię, Panno święta, i mówić słodko:
    „Witaj przesławne i wybrane naczynie Boże!
    Witaj, Pani Maryjo, łaski pełna!
    Witaj, między niewiastami Dziewico błogosławiona!
    Witaj, gwiazdo najjaśniejsza, z której przyszedł Chrystus!
    Witaj, światło najjaśniejsze, Matko i Dziewico!
    Witaj, Ty w przedziwny sposób zrodziłaś Króla wszystkiego!
    Witaj, przez Ciebie zajaśniało nam Słońce sprawiedliwości!
    Witaj, Królowo i Pani, wyższa nad wszystko!
    Witaj, pieśni Cherubinów, Serafinów, Aniołów!
    Witaj, pokoju, radości, pociecho i zbawienie świata!
    Witaj, radości ludzkiego rodzaju!
    Witaj, przedmiocie głoszenia Ojców i ozdobo Proroków!
    Witaj, piękności Męczenników i Korono Świętych!
    Witaj, chlubo pobożnych i chwało przebywających w samotności!
    Witaj, najsławniejsza ozdobo niebieskiej hierarchii!
    Witaj, modlitwo piękna wszystkich piewców!
    Witaj, najwspanialszy całego świata cudzie!
    Witaj, rozkoszy wszystkich mieszkańców ziemi!
    Witaj, raju wszelkiego szczęścia i nieśmiertelności!
    Witaj, drzewo życia, wesele i rozkoszy!
    Witaj, ochrono wiernych, zbawienie świata!”

    ………………………………………………………………………………………………………………………………………………………….

    1. Zbudź, ma cytro, swe pieśni
    ku czci Dziewicy Maryi!
    Wznieś głos
    i zanuć hymn
    Dawida Córze,
    która zrodziła Życie!

    2. Kto kocha, ten Ją podziwia,
    kto zbyt docieka – zawstydzi się,
    iż nie mógł poznać Matki,
    która zrodziła jako Panna.
    Za wielka jest,
    by dała się wyrazić słowem…….
    …………………………………………………………………………………………………………………………………………………………..
    „Twoja Matka ujrzała Ciebie w Twoim uczniu;
    a On ujrzał Ciebie w Twojej Matce.
    Prorocy, którzy w każdej chwili
    widzą Ciebie, Panie, w zwierciadle,
    są dla nas wzorem, abyśmy i my jedni w drugich
    ujrzeli Ciebie, naszego Zbawiciela”

    Sylwia

  10. Maryla Jagoda pisze:

    Do bogatego w maryjne treści rozważania: „Wniebowzięci i szczęśliwi”…
    jako: „Wielbi dusza moja Pana”,
    – kilka wierszy o Matce Bożej, autorstwa: Sergiusza Riabinina.

    „Matka Boża –
    wyspa Trójcy Świętej
    w materii oceanie..
    Ocean może wyschnąć,
    ta wyspa pozostanie!”
    ========
    ” Matka Boża
    harmonia bytu…
    życie poza Nią
    chaosem zgrzytów!”
    ========
    ” Zapałki wiedzy
    nie rozświetlą ciemności!
    Niezbędna tu Matka Boża –
    Matka Wszech-jasności”
    ========
    „Matka Boża w świecie –
    do Chrystusa rzeka…
    ten kto nią popłynie –
    Boży ląd go czeka!.
    =========
    ” W Matce Bożej
    największe misterium świata,
    najpiękniejsza przemiana materii,
    zawrotna perspektywa każdego z nas:
    Narodziny Boga w Człowieku !”

  11. okrzos pisze:

    Proste przedstawienie „pokornej Służebnicy”:

  12. opal pisze:

    Bardzo piękne rozważanie i prawdziwe.Po dwukrotnej wnikliwej lekturze czuję nowy ” zryw” , aby rzetelniej przygotowywać sie do codziennych medytacji, aby tym owocniej rozciągały się one na cały dzień, aby tym pewniej nie rozmijać się z PANEM, KTÓTY PRZYCHODZI W KAŻDEJ CHWILI i PRZEZ WSZYSTKO!!!
    Podobnych zapałów doznaję zawsze przy lekturze ksiażek Ojca: MODLITWA W SZKOLE ŚW. IGNACEGO LOYOLI i RACHUNEK SUMIENIA – SZCZEGÓŁOWY I OGÓLNY, do których sięgam bardzo często i zachęcam gorąco !!! Różne rady i wskazówki metodologiczne ( podobnie jak w powyższym rozważaniu ) oprócz bezcennych treści, które w sobie niosą, są także ( przynajmniej dla mnie) czynnikiem, który tajemniczo uświadamia mi moją małość, nieudolność, to że w tej dziedzinie jestem zawsze jak nowicjusz – myślę, że to ” wyrabia ” pewną postawę wewnętrzną zwaną pokorą serca, tak niezbędną do wchodzenia w relację na modlitwie i choć mnie do tej postawy bardzo daleko, to samo uświadamianie sobie i wysiłek otwierania sie na tę łaskę daje mi ogromną radość, a czasem i rozkosz!!! Bardzo serdecznie dziekuję Ojcu Krzysztofowi! Bóg zapłać!!!

Zostaw odpowiedź