Umocnienie na trudną DROGĘ (26.07)

26 lipca 2019, autor: Krzysztof Osuch SJ

„Matka synów Zebedeusza podeszła do Jezusa ze swoimi synami i oddając Mu pokłon, o coś Go prosiła. On ją zapytał: „Czego pragniesz?”. Rzekła Mu: „Powiedz, żeby ci dwaj moi synowie zasiedli w Twoim królestwie, jeden po prawej, a drugi po lewej Twej stronie”. Odpowiadając Jezus rzekł: „Nie wiecie, o co prosicie. Czy możecie pić kielich, który Ja mam pić?”. Odpowiedzieli Mu: „Możemy”. On rzekł do nich: „Kielich mój pić będziecie. Nie do Mnie jednak należy dać miejsce po mojej stronie prawej i lewej, ale dostanie się ono tym, dla których mój Ojciec je przygotował”. Gdy dziesięciu pozostałych to usłyszało, oburzyli się na tych dwóch braci. A Jezus przywołał ich do siebie i rzekł: „Wiecie, że władcy narodów uciskają je, a wielcy dają im odczuć swą władzę. Nie tak będzie u was. Lecz kto by między wami chciał się stać wielkim, niech będzie waszym sługą. A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem waszym. Na wzór Syna Człowieczego, który nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie na okup za wielu” (Mt 20, 20-28).

W tych paru zdaniach (ewangelii ze święta św. Jakuba, apostoła) Jezus jeszcze raz przepowiada, co wnet na Niego przyjdzie. Mistrz wie, że otworzy się przed Nim morze bólu: fizycznego, psychicznego i duchowego… Odczuwa ciężar tego, co jest już tuż tuż! Wie, że sam, dzięki jedności z Ojcem, przetrzyma to wszystko i wejdzie w chwałę Zmartwychwstania. Myśli jednak nie tylko o Sobie, ale także o swoich uczniach, którzy będą świadkami dramatu, który przez niecałe trzy dni jawić się będzie jako wielka i nieodwracalna tragedia. Widok Jezusa poddanego przemocy i strasznemu cierpieniu wywoła w uczniach (i wszystkich jakoś Go znających) zwątpienie, a nawet rozpacz. Nic zatem dziwnego, że Pan Jezus na różne sposoby i z wyprzedzeniem, wielokrotnie, umacniał swoich uczniów na przeżycie najtrudniejszej Godziny w Jego i ich życiu. Umacniał ich okazywaniem potęgi słów (np. uciszających wzburzone Jezioro czy wskrzeszających paru umarłych), niezwykłością czynionych znaków (największym z nich będzie Zmartwychwstanie Jego samego). Trzech uczniów – Piotra, Jakuba i Jana – obdarował wizją Przemienienia na Górze Tabor. Przez to wszystko chciał ich zapewnić, że Ojciec, Wszechmocny i Dobry, jest z Nim (z nimi także) zawsze, i że nic nie dzieje się bez przyzwolenia i woli Ojca!

Jezus jakby nie zadowala się tym, co dotąd uczynił. Podejmuje jeszcze jedną próbę, by wprowadzić swych uczniów w Tajemnicę Paschy, która w jedno wiąże Krzyż i Zmartwychwstanie! Kolejny raz (przynajmniej trzeci) – próbuje sprowokować uczniów do rozmowy na ten trudny temat. Gdyby pierwsi zadali Mu pytanie, na pewno udzieliłby im odpowiedzi, tłumaczyłby im… Oni jednak nie potrafią zmierzyć się z tak niepojętym losem Mistrza. Uparcie trwają przy wyobrażeniu (jedynie) potężnego Mesjasza. Nie mogą pogodzić się ze słabością Mistrza. Przytłoczeni niepojętością tego, co Jezus zapowiada, milczą lub mówią od rzeczy, jak Piotr, pewnym tonem zapewniający Jezusa: Nie przyjdzie to na Ciebie!

  • Pójście za Jezusem i (wy)trwanie z Nim do końca dla nikogo na tej ziemi nie jest łatwe… Owszem, niby dobrze widzimy, jaka jest droga Jezusa i Jego uczniów – do wiecznej Chwały. Dobrze wiemy, że trzeba zaprzeć samego siebie, brać swój krzyż na każdy dzień, służyć chętnie i pokornie wszystkim – z miłości, a jednak rozglądamy się uparcie za szerokim i wygodnym traktem do Nieba… Nawet wkraczamy nań (czasem) jakby nigdy nic.

Jezus Chrystus jest naszym dobrym i cierpliwym Pasterzem, dlatego podejmuje On wiele starań (w Kościele, w życiu każdej osoby), byśmy mogli przyswoić sobie Jego Boską Mądrość i ufnie iść Jego drogą! Moglibyśmy przypomnieć sobie (i opowiedzieć), jak Pan Jezus okazywał się (tyle razy) dobrym i cierpliwym Nauczycielem, Pasterzem, Wychowawcą…

  • W Jego pasterzowanie wpisują się także Rekolekcje Ignacjańskie. Jest to jeszcze jedna pomoc i łaska, byśmy bardziej poważnie przyjęli Jezusa jako Zbawiciela a idąc z Nim i za Nim mieli przed oczyma cel drogi: Dom Ojca. W czasie czterech tzw. tygodni Ćwiczeń duchownych św. Ignacego Loyoli uczy nas podejmować wspaniałą i trudną Tajemnicę naszego Zbawienia… Oby zawsze (na każdym etapie rekolekcji ignacjańskich) przyświecało nam to, co jest ostatnim zdaniem Ojca wypowiedzianym w i przez Jego Syna – Jezusa Chrystusa, w ludzkiej historii. Mamy na myśli radość Zmartwychwstania i wieczną Chwałę Nieba! 
    Od Jana i Jakuba oraz ich Matki uczmy się, jak szczerze i wprost przedstawiać to, co leży nam na sercu. Jezus będzie dla nas łagodny i wyrozumiały… Dzięki naszej szczerości i otwarciu zyska On przystęp do naszych serc i do naszej historii, która powinna stawać się historią i drogą podążania z i za Zbawicielem do Ojca.

Krzysztof Osuch SJ

Obraz może zawierać: 1 osoba, zbliżenie

Zostaw odpowiedź