Jezus wysyła uczniów z rozstrzygającą misją

11 lipca 2019, autor: Krzysztof Osuch SJ

Znalezione obrazy dla zapytania pantokrator

 (1): Wtedy Jezus przywołał do siebie dwunastu swoich uczniów i udzielił im władzy nad duchami nieczystymi, aby je wypędzali i leczyli wszystkie choroby i wszelkie słabości. (2): A oto imiona dwunastu apostołów: pierwszy – Szymon, zwany Piotrem, i brat jego Andrzej, potem Jakub, syn Zebedeusza, i brat jego Jan, (3): Filip i Bartłomiej, Tomasz i celnik Mateusz, Jakub, syn Alfeusza, i Tadeusz, (4): Szymon Gorliwy i Judasz Iskariota, ten, który Go zdradził. (5): Tych to Dwunastu wysłał Jezus i dał im takie wskazania: Nie idźcie do pogan i nie wstępujcie do żadnego miasta samarytańskiego. (6): Idźcie raczej do owiec, które poginęły z domu Izraela. (7): Idźcie i głoście: Bliskie już jest królestwo niebieskie. (8): Uzdrawiajcie chorych, wskrzeszajcie umarłych, oczyszczajcie trędowatych, wypędzajcie złe duchy. Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie. (9): Nie zdobywajcie złota ani srebra, ani miedzi do swych trzosów. (10): Nie bierzcie w drogę torby ani dwóch sukien, ani sandałów, ani laski. Wart jest bowiem robotnik swej strawy. (11): A gdy przyjdziecie do jakiegoś miasta albo wsi, wywiedzcie się, kto tam jest godny, i u niego zatrzymajcie się, dopóki nie wyjdziecie. (12): Wchodząc do domu, przywitajcie go pozdrowieniem. (13): Jeśli dom na to zasługuje, niech zstąpi na niego pokój wasz; jeśli zaś nie zasługuje, niech pokój wasz powróci do was. (14): A jeśliby was gdzieś nie chciano przyjąć i nie dano posłuchu słowom waszym, wychodząc z takiego domu albo miasta, strząśnijcie proch z nóg waszych! (15): Zaprawdę, powiadam wam: Ziemi sodomskiej i gomorejskiej lżej będzie w dzień sądu niż temu miastu. [Biblia Tysiąclecia V, Mt 10 1-15].

  1. Dzisiaj i jutro (w środę i czwartek po 14 Niedz. zw.) słyszymy w Liturgii, jak Pan Jezus powołuje dwunastu uczniów i rozsyła ich z zadaniem głoszenia dobrej nowiny o pełnym panowaniu (królowaniu) Boga w całej stworzonej przez Niego rzeczywistości.

To prawda, oswoiliśmy się z brzmieniem słów – co gorsza, może i z treścią – na temat tak ważkiej Misji uczniów Jezusa! Jej treścią jest naprawdę najwspanialsza Nowina dla wszystkich ludzi. Wcielony Boży Syn każe na wszelkie sposoby głosić wszelkiemu stworzeniu, że Bóg Ojciec nie stworzył niczego i nikogo z zamiarem, by wydać na łup mrocznych sił wszystko pochłaniającego bezsensu i zniszczenia (śmierci), lecz przeciwnie: wywiódł wszystko w bezinteresownym akcie stworzenia z Boskiej Miłości i ku Miłości skierował. Bóg, Który jest Miłością i komunią Osób, ustanowił Prawo MIŁOŚCI prawem najwyższym!

Mówiąc kolokwialnie, owszem, zadziały się w niebie i na ziemi (na początku) „rzeczy straszne” (wśród upadłych aniołów i w sercach pierwszych rodziców), które zdramatyzowały dzieje stworzeń powołanych z Miłości i do Miłości. Ale oto wraz z przyjściem Mesjasza, Jezusa Chrystusa, kończy się definitywnie przygnębiające panowanie szatana i porażający wpływ demonów na ludzkie dzieje… Przeciwnik Boga i człowieka został w czynie zbawczym wcielonego Syna Bożego ostatecznie pokonany! Choć, dobrze to wiemy, także z własnego doświadczenia, w każdym pokoleniu i w każdym chrześcijaninie ma się jeszcze rozegrać wielka walka duchowa, w której przechylić się ma szala zwycięstwa na rzecz Bożego Prawa Miłości. Prawdziwie wierzący w Jezusa Chrystusa i Jemu ufający wiedzą, że wynik duchowej batalii jest już (przynajmniej dla nich) przesądzony! Tak, chrześcijanin jest już – w Chrystusie i dzięki Niemu – z definicji zwycięzcą!

Trzeba jednak przyznać, że wejście w logikę zwyciężania z i w Jezusie jest dość trudne! Apostołowie i uczniowie Jezusa musieli przejść u boku Jezusa bardzo intensywne „szkolenie” (formowanie na apostołów zwiastujących bliskie i już zaczynające się królestwa Boże), aby naprawdę wiedzieć, JAK zwycięska jest ich Misja i w jakim STYLU mają ją pełnić…

A my, będący uczniami Pana Jezusa? Jaka jest nasza tożsamość i świadomość? Chyba nikt z nas nie może lekko stwierdzić, że jest doskonale świadom wspaniałości Misji, w której ma udział! I że wypełnia ją wiernie – w pełni w Jezusowym stylu! Na ogół czujemy się zakłopotani już na „progu” tej wielkiej sprawy, której na imię: oto mam służyć „królestwu Bożemu, niebieskiemu”. Onieśmielają nas słowa Jezusa zarówno te mówiące o wymogu radykalnego ubóstwa Jego uczniów, jak i o wlewanej w nich duchowej Mocy, danej ku wyzwalaniu ludzi z różnych zagrożeń i zniewoleń! „Uzdrawiajcie chorych, wskrzeszajcie umarłych, oczyszczajcie trędowatych, wypędzajcie złe duchy!”

Zapytajmy: Czy cenimy Ewangelię o wiecznym panowaniu Boga i Jej sprawczą MOC ku wyzwalaniu i ocalaniu ludzkiej osoby, Bogu podobnej!? Czy pod naporem ducha świata nie tracimy jasnej świadomości, z „czego” (z Kogo) wynika nasza tożsamość, i jak wielkie poczucie godności winno nas wypełniać i uskrzydlać? Czy w naszych sercach obecna jest pasja, by mocą Jezusa uzdrawiać chore dusze i serca (a może i ciała)? Czy dostrzegamy w dzisiejszym świecie szerzącą się śmierć i bezsens za sprawą pogrążania się wielu w grzechach (i to bez świadomości, że dzieje się największe zło)? Czy jest w nas ewangeliczny odruch Dobrego Pasterza, który ochrania trzodę przez kłami wilków przebierających się za owce?

Jezus Chrystus, nasz Dobry Pasterz, zaprasza nas (np. w czasie rekolekcji czy sesji formacyjnych, ewangelizacyjnych), byśmy sami doświadczyli (kolejny raz czy z większą wiarą i intensywnością), że ON i nas chce uzdrawiać, oczyszczać i uświęcać… A także, jeśli trzeba, wypędzić złego ducha, który zagnieżdża się nieraz w pewnych obszarach życia i mrocznych zakamarkach serca… Jezus gotów jest wskrzesić nas do żywej wiary w Dobroć i Wszechmoc OJCA…

 

  1. To ostatnie stwierdzenie nabiera szczególnego znaczenia w świetle pierwszego czytania z Księgi Rodzaju (Rdz 41,55-57.42,5-7.14-15a.17-24a).  Oto patrzymy na Józefa, który kiedyś został brutalnie oderwany od swojego ojca Jakuba. Teraz, sam nie rozpoznany przez swych braci, doznaje głębokiego wzruszenia: Józef nie mógł opanować swego wzruszenia (Rdz 45,1). Po wyproszeniu Egipcjan daje się poznać swym braciom.

Wybuchnąwszy głośnym płaczem, …rzekł do swych braci: Ja jestem Józef!

Czy ojciec mój jeszcze żyje? (Rdz 45,3).

Być może my wszyscy winniśmy odnaleźć się we wzruszeniu i pytaniu Józefa: Czy ojciec mój jeszcze żyje? Czyż nie jest tak, że i nas oderwał od Ojca Niebieskiego (czyjś, nasz) grzech? Grzech pierworodny…, grzechy własne…, grzechy cudze… – także osób najbliższych?

Żywym i wciąż aktualnym pragnieniem Boga Ojca jest, byśmy chcieli osobiście odkrywać i przekonywać się, że nasz najlepszy Ojciec, który jest w niebie i blisko nas, żyje! Że zaprasza nas do zażyłej relacji poprzez coraz większą zażyłość z Jezusem Chrystusem. Jezus objawia nam Ojca, a Ojciec pozwala nam głębiej poznać Syna.

  1. I króciutko o ubóstwie.

Bezcenne Dobra, które Jezus nam odsłania i zaofiarowuje, najskuteczniej są głoszone (zwiastowane) i najlepiej się je przyjmuje, gdy ma się ducha ubóstwa, gdy jest się ubogim (przynajmniej i koniecznie „ubogim w duchu”).

Bogaci z łatwością dają się zwieść i myślą, że w posiadanych bogactwach znajdują (już) swego Boga, zaś ubodzy postrzegają trzeźwiej i wiedzą, że najcenniejsze dobra mają u Boga, w Bogu! Jest im łatwiej wobec zwiastowanej Ewangelii Królestwa otworzyć się na Boga i wszystkiego po Nim się spodziewać!

Gdy wchodzimy w świat zażyłej przyjaźni z Jezusem i Jego Ojcem, to niejako w naturalny sposób (od wewnątrz, sercem) pojmujemy, dlaczego Pan Jezus tak bardzo nalega na pielęgnowanie i praktykowanie ubóstwa, gdy wyrusza się głosić Dobrą i Najważniejszą Nowinę, że naszym Domem jest Bóg i wieczne przebywanie pod Jego słodkim panowaniem Miłości. Miłości, która stworzenie, stojące niekończenie niżej niż Stwórca, wynosi na swój poziom, podnosi je i daje udział w swoim Boskim Życiu. W Boskiej Wspólnocie Ojca, Syna i Ducha Świętego.

Niech nam „podźwięczą” w uszach (twórczo niepokojąc) te trudne i skądinąd oczywiste słowa Pana Jezusa: Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie. (9): Nie zdobywajcie złota ani srebra, ani miedzi do swych trzosów. (10): Nie bierzcie w drogę torby ani dwóch sukien, ani sandałów, ani laski.

  1. A może rekolekcje?

Napomknąłem o rekolekcjach. Myślę zwłaszcza o rekolekcjach Ignacjańskich (Ćwiczenia duchowne św. Ignacego Loyoli). Obecnie, w miesiącach wakacyjnych gościmy w Centrum Duchowości Księży Jezuitów w Częstochowie duże grupy rekolektantów.

Trudne może wydać się odosobnienie i całkowite milczenie (oczywiście rozmawia się z… Bogiem i osobą towarzyszącą). Gdy dawałem rekolekcje, to zwykłem zachęcać do jednego i drugiego, m.in. cytując św. Ignacego Loyolę i paru innych autorów.

Św. Ignacy w Ćwiczeniach tak zachęca i motywuje:

„Temu, co jest bardziej wolny od zajęć, a pragnie we wszystkim, ile tylko może, postąpić, można dać całe Ćwiczenia duchowne wedle porządku, w jakim jedne po drugich następują. Normalnie postąpi on w nich tym więcej, im bardziej odłączy się od wszystkich przyjaciół i znajomych i od wszelkiej troski doczesnej, opuszczając np. dom, w którym mieszka, a udając się do innego domu czy choćby do innego pokoju, aby tam żyć w jak największym odosobnieniu i ukryciu tak, by mógł codziennie iść na mszę i na nieszpory bez obawy przeszkód ze strony znajomych” (Ćd, 20).

 

Znakomity pisarz duchowy, Al. Pronzato tak podsumowuje swoje poszukiwania:

„Wszyscy wielcy poszukiwacze Boga zgodnie twierdzą,

że Boga nie można znaleźć wśród hałasu, niepokoju i zamętu.

Ucieczka z miasta stanowi zerwanie ze wszystkim, co przeszkadza spotkaniu.

Trzeba więc zapuścić się w przestrzeń samotności, milczenia, spokoju.

One to tworzą atmosferę spotkania”.

 

Podobną myśl znajdujemy w starożytnej radzie mnicha Arseniusza:

„Arseniuszu, UCIEKAJ od ludzi (fuga);

Arseniuszu,  MILCZ (tace);

Arseniuszu,  USPOKÓJ SIĘ (quiesce – esychaze)!”

 

Jeszcze raz św. Ignacy Loyola:

„Z takiego odosobnienia płyną trzy główne korzyści obok wielu innych:

Pierwsza: Odłączając się od wielu przyjaciół, znajomych i od wielu zajęć nie [zawsze] dobrze uporządkowanych, i czyniąc to w tym celu, aby służyć Panu Bogu naszemu i chwalić go, niemałą ma zasługę w oczach jego Boskiego Majestatu.

Druga: Będąc tak odosobnionym i mając umysł niezaprzątnięty wieloma sprawami,

lecz całe swe staranie kierując ku jednej tylko sprawie,

a mianowicie ku służbie swego Stwórcy i ku postępowi swej duszy,

swobodniej posługuje się swymi władzami naturalnymi do szukania pilnie tego, czego tak bardzo pragnie.

Trzecia: Im bardziej dusza nasza jest samotna i odosobniona,

tym bardziej staje się sposobna do tego,

by się przybliżyć do Stwórcy i Pana swego i dosięgnąć go.

A im bardziej tak go dosięga, tym bardziej usposabia się do przyjmowania łask i darów od jego Boskiej i najwyższej Dobroci” (Ćd 20b).

Są to stwierdzenia (a i obietnice) pełne treści. Trzeba by je rzecz jasna rozważyć…

 

Dom L. Leloir:

„Istnieje przesłanie od Boga,

którego nie można przyjąć bez odizolowania się;

istnieje łaska intymności udzielana jedynie tym,

którzy milczą i rzeczywiście oddzielili się od świata na jakiś czas czy definitywnie”

(za: Al. Pronzato, Rozważania na piasku, s.114).

 

Wendy Robinson:

„Dowiedziałam się, że Abba Agaton, gdy po raz pierwszy udał się na pustynię, przez trzy lata trzymał w ustach kamień, zanim nauczył się życia w ciszy. I oto ja, walcząca słowami z ciszą. Kiedy skończę to, co mam do powiedzenia, muszę wyjść i poszukać tamtego kamienia!

Za każdym razem, gdy moi synowie słyszą pierwsze takty dziecięcej piosenki lubię spokój, lubię ciszę, odpowiadają grzmiąco, słowem i czynem: lubię hałas, lubię zamieszanie. To mały cud, że mnie pociąga cisza. Chyba dlatego, iż zauważyłam, że odkrywanie ciszy, w kontekście chrześcijańskiej tradycji i życia sakramentalnego, jest tym, co nadaje sens mojemu działaniu” (Odkrywanie ciszy, Gdynia 1988).

Częstochowa 10 lipca 2019

Krzysztof Osuch SJ

 

 

 

 

 

 

Zostaw odpowiedź