Nabierzmy DUCHA!

30 listopada 2018, autor: Krzysztof Osuch SJ

Znalezione obrazy dla zapytania paruzja obrazy

 

adwent

Słowo Boże pod koniec roku liturgicznego może się wydać szczególnie trudne… Najważniejsze jest to, że jego autorem jest Bóg, który naszą zwykłą historię życia – nieraz pełną zamętu i mroku – przemienia w Historię Zbawienia. W „coś”, co olśniewa, przykuwa uwagę. I włącza nas w wielki Zamysł Boga.

 

Jezus powiedział do swoich uczniów: Skoro ujrzycie Jerozolimę otoczoną przez wojska, wtedy wiedzcie, że jej spustoszenie jest bliskie. Wtedy ci, którzy będą w Judei, niech uciekają w góry; ci, którzy są w mieście, niech z niego uchodzą, a ci po wsiach, niech do niego nie wchodzą! Będzie to bowiem czas pomsty, aby się spełniło wszystko, co jest napisane. Biada brzemiennym i karmiącym w owe dni! Będzie bowiem wielki ucisk na ziemi i gniew na ten naród: jedni polegną od miecza, a drugich zapędzą w niewolę między wszystkie narody. A Jerozolima będzie deptana przez pogan, aż czasy pogan przeminą. Będą znaki na słońcu, księżycu i gwiazdach, a na ziemi trwoga narodów bezradnych wobec szumu morza i jego nawałnicy. Ludzie mdleć będą ze strachu, w oczekiwaniu wydarzeń zagrażających ziemi. Albowiem moce niebios zostaną wstrząśnięte. Wtedy ujrzą Syna Człowieczego, nadchodzącego w obłoku z wielką mocą i chwałą. A gdy się to dziać zacznie, nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie (Łk 21,20-28).

Nasze życie na ziemi wypełnia różnoraka aktywność… Każdy rodzaj tej aktywności ma swoją historię. Jaka jednak historia – czego historia? – jest najważniejsza? Głęboko wierzący (a do tego jeszcze teologicznie wykształceni) w środku nocy odpowiedzą, że dla nas ludzi najważniejsza jest Historia Zbawienia. I to zarówno ta w wymiarze globalnym, obejmująca całe ludzkie dzieje, jak też nasza osobista historia zbawienia, dziejąca się w kolejnych pokoleniach.

  • A gdyby chcieć w pewien sposób opisać to, co składa się na tak ważną historię, to moglibyśmy śmiało stwierdzić, że historię zbawienia – i powszechną i osobistą – tworzy (niejako pisze) przede wszystkim cierpliwe wsłuchiwanie sięwpatrywanie zapamiętywanie i rozpamiętywania, a także narastający podziw oraz rosnąca miłość do BOGA i Jego DZIEŁA, jakim jest Stworzenie i Odkupienie rodzaju ludzkiego.
  • Zaś zwieńczeniem rozwijającej się historii zbawienia jest nasze świadome i dobrowolne wciąż na nowo odnawiane powierzanie siebie Komuś od nas Większemu, całkiem Innemu, a zarazem serdecznie Bliskiemu! Czyli Bogu – Stworzycielowi, Ojcu. TEMU, Który nas odwiecznie po-myślał, wybrał, umiłował, stworzył, utrzymuje w istnieniu i do Siebie niestrudzenie przyciąga, prowadzi…

Nasze codzienne życie nierzadko jawi się nam (na poziomie uczuć) jako jednostajne, monotonne i, co gorsza, mało znaczące; jakby nie miało ostatecznej i trwałej wartości!

A jak jest naprawdę?

  • Najpierw warto pomyśleć dłuższą chwilę o tym, że każdemu człowiekowi na ziemi – bez najmniejszego wyjątku – przydarzają się dwa wielkie wydarzenia: Narodziny i Śmierć! Są to wydarzenia graniczne, a rdzeń tego słowa (wydarzenia) trafnie wskazuje na DAR! Jedno wydarzenie oznacza początek istnienia, a drugie jego ziemski kres, a zarazem nowy początek; już w innym, wiecznym wymiarze! Kto zaprzeczy, że są to wydarzenia naprawdę wielkie i wstrząsające. One nas dogłębnie poruszają i wzruszają, a nie… nudzą. Nie da się być wobec nich obojętnym. Obu tym wydarzeniom towarzyszą wzruszenia, emocje, łzy – szczęścia bądź smutku, który zamienia się w radość (za sprawą Boga i naszej wiary oraz nadziei).

Tych wydarzeń – pełnych treści i znaczenia – jest w naszym życiu znacznie więcej. Wciąż docierają do nas – jeśli tylko jesteśmy dość uważni – nowe wielkie PRAWDY, a wraz z nimi sama RZECZYWISTOŚĆ, aczkolwiek na razie jeszcze przesłonięta, dana w słowach…

Naszym problemem w kontaktowaniu się z Bożą Rzeczywistością jest to, że doświadczamy przeszkód i utrudnień. Z trudem słyszymy docierającą do nas Prawdę. Z oporami przyswajamy (uwewnętrzniamy) Boga, który chce Się nam udzielać. Głównym czy jednym z głównych winowajców tego stanu rzeczy jest narzucający się i nami władający egocentryzm (będący skutkiem grzechu pierworodnego, ale i naszych świadomych wyborów). Na szczęście potęga Bożej Miłości potrafi – przy udziale naszej rozumnej wolności – pokonać nasz egocentryzm. I dzieje się cud zbawienia: Odkrywamy, że najgłębszy sens i urok bycia człowiekiem jest w świadomym wdaniu się i pielęgnowaniu przyjaznych RELACJI – z naszym Stwórcą i z naszymi bliźnimi!
Podobnie (jak z uszami i zdolnością słuchania) ma się rzecz z naszymi OCZAMI, które pozwalają nam patrzeć i widzieć. Nasza zdolność widzenia i przyjmowania Rzeczywistości dzięki widzeniu doskonali się całe życie. Widząc, jak Bóg daje Się widzieć naszym oczom – w całym dziele stworzenia a zwłaszcza we Wcielonym Synu Bożym – pragniemy pozostać otwarci. Coraz szerzej otwieramy oczy ciała i duszy, serca.

  • Można by zatem powiedzieć, że w ramach toczącej się dzień po dniu historii naszego zbawienia przechodzimy od słuchania „ot tak sobie” (byle jak, jakby od niechcenia) do takiego słuchania, które z uwagą „chwyta” Boskie wyznania Miłości i nimi się karmi…  To uważne słuchanie wyznań Miłości wprowadza nas na drogę zbliżania się i jednoczenia z samym Bogiem.
  • Z naszymi patrzącymi i widzącymi oczami dzieje się podobnie… Nasze patrzenie „ot takie sobie” (mało uważne, powierzchowne) staje się kontemplatywne. Zaczynamy w jakimś momencie uważnie przyglądać się i poważnie traktować Tego, który jest pełen Piękna i Dobroci…

Zachęcam, by w osobistej refleksji pójść podobnym tropem jeszcze parę kroków dalej. Uszy bowiem i oczy to nie wszystko. Mamy jeszcze inne „kanały” kontaktu i asymilacji Rzeczywistości – aż samego Boga. Jesteśmy obdarowani pamięcią, rozumem i wolą zdolną do najdalej idących zaangażowań i całej palety wielkich uczuć…

  • Zwieńczeniem tej naszej historii życia na ziemi (w Kościele, w Chrystusie) jest to, że budzi się w nas i rośnie zdolność do odwzajemnienia – i to całym sobą, jak u świętych… – tej Miłości Boga, w którą możemy się wsłuchiwać – przypatrywać się jej – chować ją w pamięci serca – rozpamiętywać ją i wreszcie odpowiedzieć na nią naszą miłością i całkowitym (dziecięco prostym) powierzeniem jej siebie. Fascynująca historia naszego zbawienia ma swój szczyt i zwieńczenie właśnie w tym, że ufnie wydajemy siebie w ręce Tego, który objawia nam Siebie…

Powróćmy do słuchania Słowa Bożego i do widzenia (oglądania, kontemplowania) Wcielonego Słowa Bożego).

  • BÓG – słuchany, oglądany, „pamiętany”, poznawany i pociągający nas Sobą do Siebie – na pewno dokona w nas dzieła zbawienia. Uciszy też różne burze… Zharmonizuje nasze podzielone serce… Podporządkuje i uporządkuje swą Miłością wszelkie siły, które w burzliwym biegu historii uderzają w człowieka i mu zagrażają… 

 

(Łk 21, 28)
Nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie.

(Łk 21,29-33)
Jezus opowiedział swoim uczniom przypowieść: Patrzcie na drzewo figowe i na inne drzewa. Gdy widzicie, że wypuszczają pączki, sami poznajecie, że już blisko jest lato. Tak i wy, gdy ujrzycie, że to się dzieje, wiedzcie, iż blisko jest królestwo Boże. Zaprawdę, powiadam wam: Nie przeminie to pokolenie, aż się wszystko stanie. Niebo i ziemia przeminą, ale moje słowa nie przeminą.

 

Częstochowa, 28.11.2014 AMDGet BVMH o. Krzysztof Osuch SJ

Komentarze

komentarzy 8 do wpisu “Nabierzmy DUCHA!”
  1. Ewa pisze:

    Pójdę krok dalej…dzisiejsza Ewangelia mówi : Uważajcie na siebie…czuwajcie i módlcie się w każdym czasie”
    Jutro rozpoczyna się ADWENT,czas oczekiwania…jaki będzie ten mój Adwent 2018?
    – Uważaj na siebie !
    – Na co tak naprawdę mam uważać?!
    „Można by zatem powiedzieć, że w ramach toczącej się dzień po dniu historii naszego zbawienia przechodzimy od słuchania „ot tak sobie” (byle jak, jakby od niechcenia) do takiego słuchania, które z uwagą „chwyta” Boskie wyznania Miłości i nimi się karmi… To uważne słuchanie wyznań Miłości wprowadza nas na drogę zbliżania się i jednoczenia z samym Bogiem.
    Z naszymi patrzącymi i widzącymi oczami dzieje się podobnie… Nasze patrzenie „ot takie sobie” (mało uważne, powierzchowne) staje się kontemplatywne. Zaczynamy w jakimś momencie uważnie przyglądać się i poważnie traktować Tego, który jest pełen Piękna i Dobroci…”

    Uważność na Boże Słowo, na codzienny dotyk Boga w wydarzeniach dnia, ale też na to co jest we mnie, na moje słowa, gesty, na moje relacje z innymi…czy Jezus jest ze mnie zadowolony? Nie na to czy mnie jest dobrze być z Jezusem, ale czy Jemu jest dobrze być ze mną?
    Trudne wyzwania codzienności…
    Dziś usłyszałam słowa – mam tak przeżyć Adwent, aby Jezus nie narodził się we mnie „ułomny, zniekształcony genetycznie”, czyli taki według moich wyobrażeń, ale na Swoją Boską miarę!

    Być uważnym, czuwać… aby Jezus był ze mnie zadowolony.
    Maryjo – Patronko mojego Adwentu uproś mi tę Łaskę u Jezusa…

  2. efer pisze:

    Nabierzmy DUCHA !

    30/11.2018 r. po przebudzeniu przychodzą słowa :
    ” Pamiętaj, duch Boży jest siłą człowieka, jeżeli będziesz trwała przy nim On będzie cię umacniał ” !
    – Maryja
    Pamiętaj, że Bóg jest w nas, kiedy żyjemy w stanie łaski uświęcającej, a na zewnątrz nas – by tak powiedzieć – kiedy żyjemy w stanie grzechu; jednak Jego anioł nigdy nas nie opuszcza…..
    30 listopad ! o.Pio

    Wszystkie ludzkie pomysły, skądkolwiek pochodzą, zawierają w sobie dobro i zło. Trzeba umieć przyjmować i zasymilować wszystko to, co jest dobre i ofiarować je Bogu, a eliminować zło.
    28 listopada o.Pio – Dobrego dnia !

  3. Mocno polecam przesłuchanie (akurat dziś poradził mi to współbrat, akurat jestem w trakcie… słuchania):

    • … w pewnym (tylko) kontrapunkcie słowa z dzisiejszej homilii Papieża:
      Papież: Pan mówi „Bądź wierny do śmierci, a dam ci wieniec życia”

      ◊ „Zawierzenie Panu nie zawodzi”; także w chwili naszej śmierci i sądu Bożego, jeżeli byliśmy wierni, nie będziemy się bali – wskazał Papież na Mszy w Domu św. Marty. „Nikt nie lubi myśleć o rzeczach ostatecznych, ale to jest prawda; a kiedy ktoś z nas odchodzi, mijają lata i prawie nikt o nas nie pamięta” – zauważył Ojciec Święty w homilii. Wyznał, że w swojej agendzie zapisuje, kiedy ktoś umiera. „I każdego dnia widzę, jak mija czas – dodał Franciszek. – A to nas zobowiązuje do myślenia o tym, co po sobie zostawiamy, jaki będzie ślad naszego życia. Po śmierci każdego z nas czeka sąd”.

      „I warto pomyśleć: Ale jaki będzie ten dzień, kiedy stanę przed Jezusem? Kiedy zapyta mnie On o talenty, które mi zostawił. Co z nimi zrobiłem? Kiedy zapyta mnie, jakie było moje serce, kiedy padło na nie ziarno, jaka była droga, ciernie, te z przypowieści o Królestwie Bożym. Jak przyjąłem to Słowo? Czy z sercem otwartym? Czy pozwoliłem mu kiełkować dla dobra wszystkich, czy też je ukryłem?” – mówił Ojciec Święty.

      Nawiązując do dzisiejszej Ewangelii Papież wezwał, byśmy „nie dali się zwieść”, oszukać. To zwiedzenie, o którym mówi Łukasz, jest „wyobcowaniem”, „oddaleniem”, oszukaniem przez „to, co powierzchowne”, co nie ma w sobie transcendencji, łudzeniem się „życiem tak, jakbyśmy nigdy nie mieli umrzeć”. „Kiedy przyjdzie Pan, gdzie mnie znajdzie? – pytał Franciszek. – Oczekującego, czy wśród tak wielu życiowych alienacji?”.

      „Pamiętam, że jako dziecko, kiedy chodziłem na lekcje religii, uczono nas o czterech rzeczach ostatecznych. Są to: śmierć, sąd, piekło i niebo. Po sądzie istnieje ta możliwość. Ktoś powie: «Ależ Ojcze, to jest, żeby nas przestraszyć». Nie, to jest prawda. Bo jeżeli nie dbasz o serce, o to, by Pan był z Tobą, i ciągle żyjesz daleko od Niego, być może jest to niebezpieczeństwo – niebezpieczeństwo przedłużenia tego oddalenia od Pana na wieczność. To jest coś przerażającego” – kontynuował Franciszek.

      Na zakończenie Papież odwołał się do słów Apokalipsy z dzisiejszej aklamacji przed Ewangelią: „Bądź wierny aż do śmierci, a dam ci wieniec życia”.

      „Zawierzenie Panu. I to nie zawodzi. Jeżeli każdy z nas jest Mu wierny, to kiedy przyjdzie śmierć, powiemy jak św. Franciszek: «Przyjdź, siostro śmierci»… Nie przestraszy nas to. I kiedy będzie dzień sądu, popatrzymy na Pana: «Panie, mam tyle grzechów, ale starałem się być wierny». A Pan jest dobry. Dam wam tę radę: «Bądź wierny aż do śmierci – mówi Pan – a dam ci wieniec życia». Z taką wiernością nie będziemy się na końcu bali, kończąc życie nie będziemy się bali dnia sądu” – zakończył Papież.

      pp/ rv

    • Zofia pisze:

      Orędzie Matki Bożej dla parafii w Medugorju i dla świata 25 marca 2015

      „Drogie dzieci, dziś znowu Najwyższy pozwala Mi być z wami i prowadzić was drogą nawrócenia. Wiele serc zamknęło się na łaskę i stały się głuche na Moje wezwanie. Wy, Małe dzieci, módlcie się i walczcie z pokusami i wszystkimi złymi planami, jakie diabeł ofiarowuje wam poprzez MODERNIZM. Bądźcie silni modlitwą i z krzyżem w dłoni módlcie się, aby zło nie posługiwało się wami i aby nie odnosiło w was zwycięstwa. Ja jestem z wami i modlę się za was. Dziękuję, że odpowiedzieliście na moje wezwanie.”

    • Katarzyna pisze:

      Bardzo dziękuję Ojcu za link do nagrania, chociaż zmiany w kościele zaczęły budzić mój niepokój…

      Przesyłanie linków do wartościowych nagrań uważam za cenną wskazówkę.
      Można słuchać np. gotując zupę, samemu lub wspólnie z rodziną, a następnie podyskutować.

      O dzisiejszym DZIAŁANIU SZATANA W ŚWIECIE ŚWIECKIM opowiada Lech Dokowicz.
      To niezwykłe doświadczenie pokazuje, że za kurtyną tego świata toczy się ciężka wojna o zbawienie każdego z nas. Polecam

      http://telewizjarepublika.pl/cos-dla-ducha-mrozaca-krew-w-zylach-historia-dokowicza-szatan-zlozyl-mu-propozycje-a-on,39279.html

      Albo na youtube wpisać Lech Dokowicz

      Ciekawa jestem Państwa komentarzy

  4. Zofia pisze:

    Orędzie, 25 listopada 2015 r

    „Drogie dzieci! Dziś wzywam was wszystkich: módlcie się w moich intencjach. Pokój jest zagrożony, dlatego dziatki módlcie się i nieście pokój oraz nadzieję w tym niespokojnym świecie, gdzie szatan atakuje i kusi na wszelkie sposoby. Dziatki bądźcie silni w modlitwie i odważni w wierze. Jestem z wami i oręduje za wami przed moim Synem Jezusem. Dziękuję wam, że odpowiedzieliście na moje wezwanie.”

  5. s.ludmila pisze:

    ..dac się pociagac Kochajacemu BOGU za Soba,wydaje mi się wspaniałym początkiem wszystkiego co najpiękniejsze w zyciu,juz teraz..Zakochanie w Milosci i oddanie bez reszty to dar i tajemnica.Zmienia się nasze serce i zycie się zmienia.

Zostaw odpowiedź