Niewidomy żebrak Bartymeusz

19 listopada 2018, autor: Krzysztof Osuch SJ

Wczuwając się w los Bartymeusza, mamy być może chęć wykrzyknąć, że tyle cierpienia na jedną głowę to za dużo! A może mamy ochotę z satysfakcją zdystansować się i powiedzieć sobie, że nasz los nie jest tak marny! W końcu, mamy się dużo lepiej; mamy oczy, nie żebrzemy… Mamy tyle dóbr i zabezpieczeń… Jeśli jednak popatrzeć głębiej, to okazuje się, że tak naprawdę wszystkie biedy i choroby ciała ludzi opisanych w Ewangeliach – mają swój „odpowiednik” w biedach i chorobach naszych dusz, naszych serc. Tak naprawdę wszystkich nas dotyka w tym życiu jakiś stopień czy odmiana duchowej ślepoty, paraliżu, trądu i głuchoty. A z czasem odkrywamy i to, że nasza duchowa ślepota, paraliż, trąd i głuchota mają swoje źródło w grzechu. A więc w czymś najokropniejszym. Tak, najokropniejszym, gdyż grzech jest zerwaniem więzi z Bogiem, wymówieniem Mu posłuszeństwa i odmówieniem wiary i zaufania do Jego Dobroci, Miłości i Wszechmocy. Tkwiąc w grzechu, odwracamy się od Boga i trwamy zakrzywieni ku sobie (św. Augustyn) i ku samej doczesności.

Komentarze

komentarze 2 do wpisu “Niewidomy żebrak Bartymeusz”
  1. efer pisze:

    19/11.2018 r.
    We wczesnych godzinach rannych zaskoczyły mnie dziś słowa wypowiedziane w mym sercu :
    ” Wróć do miłości mojej i rozpal serce dla Mnie ! ” ………….i pozostały do momentu czytań na dzień dzisiejszy w Słowie Bożym, … Ap. 2,5a, : … odstąpiłeś od twojej pierwotnej miłości. Pamiętaj więc skąd spadłeś, i nawróć się i pierwsze czyny podejmij ! ….. – Zrozumiałam, wezwanie Boże…. Aklamacja słów do Ewangelii wskazywała na Jezusa: Ja jestem światłością świata, kto idzie za Mną będzie miał światło życia !… Dalej Łk. 18.35 – 43, słowa niewidomego wołały we mnie…ulituj się nade mną!….. Co chcesz, abym ci uczynił ? – Panie, abym przejrzał ! Przejrzyj ,…. twoja wiara cię uzdrowiła ……

    – I stało się ! Rozradowałam się w sercu, i zaczęłam śpiewać:
    Ja wiem w kogo ja wierzę, stałością duszy mej,
    Mój Bóg w tym Sakramencie, pełen potęgi Swej.
    To Ten, co zstąpił z nieba wielki i dobry Pan,
    Co karmni duszę moją , Ciałem i Krwią Swych Ran.
    Ja wiem, w kim mam nadzieję, słabości mojej moc,
    To Ten przed którym światło, pali się dzień i noc.
    On moim szczęściem w życiu, On światłem w śmierci dniu,
    Wzbogaca mnie bez końca, w Swym Tabernakulum.
    Ja wiem kogo miłuję, nad wszelki świata dar,
    Tego, co karmi duszę, Ciałem i Krwią Swych Ran.
    To Król nad wszystkie króle, wielki i dobry Pan,……….!

    Sama radość w każdym słowie tego tekstu, tej pieśni !!!
    Potwierdziły się słowa z rekolekcji odprawionych we wrześniu 2018 r. w Centrum Duchowości w Częstochowie, że : Bóg umieszcza moc w Słowie Bożym, a człowiek odsłania jego moc !
    Bóg nadaje sens ! Rekolekcje są po to, aby odzyskać sens, odzyskać relacje, także te utracone !
    Obrazem Boga jest człowiek w relacji, – jest ikoną Boga !

    Pozdrawiam i dziękuję, tak właśnie jest !

  2. Krzysztof Osuch SJ pisze:

Zostaw odpowiedź