Wolni od niemocy – dar Jezusa

29 października 2018, autor: Krzysztof Osuch SJ

Cała Ewangelia Jezusa – także ta dzisiejsza – jest w swej wymowie prosta i ujmująca. Oto spotykamy w niej żywych ludzi – ze swym dramatycznym istnieniem; i żywego Boga – pragnącego zbawiać, dopomagać! Tak łatwo możemy się odnaleźć w sytuacjach i ludziach sprzed prawie dwóch tysięcy lat…

Jezus nauczał w szabat w jednej z synagog. A była tam kobieta, która od osiemnastu lat miała ducha niemocy: była pochylona i w żaden sposób nie mogła się wyprostować. Gdy Jezus ją zobaczył, przywołał ją i rzekł do niej: Niewiasto, jesteś wolna od swej niemocy. Włożył na nią ręce, a natychmiast wyprostowała się i chwaliła Boga. Lecz przełożony synagogi, oburzony tym, że Jezus w szabat uzdrowił, rzekł do ludu: Jest sześć dni, w których należy pracować. W te więc przychodźcie i leczcie się, a nie w dzień szabatu! Pan mu odpowiedział: Obłudnicy, czyż każdy z was nie odwiązuje w szabat wołu lub osła od żłobu i nie prowadzi, by go napoić? A tej córki Abrahama, którą szatan osiemnaście lat trzymał na uwięzi, nie należało uwolnić od tych więzów w dzień szabatu? Na te słowa wstyd ogarnął wszystkich Jego przeciwników, a lud cały cieszył się ze wszystkich wspaniałych czynów, dokonywanych przez Niego (Łk 13,10-17.

Dzieło szatana

A zatem najpierw ta kobieta – osiemnaście lat pochylona ku ziemi!

Na pierwszy rzut oka trzeba by powiedzieć: Cóż… jedna z wielu chorób i jedna z wielu bied ludzkich. Jezus widzi jednak głębsze zależności i przyczyny, dlatego odsłania rzecz szokującą: że mianowicie szatan osiemnaście lat trzymał na uwięzi. Pan nie odsłonił tego faktu od razu, lecz w odpowiedzi na zachowanie przełożonego synagogi, który gorszył się zachowaniem Mistrza.

W świetle słów Jezusa jesteśmy pewni, że to nie Bóg trzyma człowieka w pochylonej postawie. Przychylanie człowieka ku … ziemi jest „sprawką” nieprzejednanego Przeciwnika wrogo nastawionego zarówno wobec Boga jak i człowieka!

Tak, być na uwięzi – nie móc się wyprostować – a w konsekwencji być zmuszonym patrzeć w ziemię i widzieć nie rozległy horyzont oraz Boską Dal, to status naprawdę niewolniczy. Jezus, posłany przez Ojca, przychodzi zerwać z człowieka to, co trzyma go na uwięzi. Tego zbawczego gestu Jezusa doświadczyła niewiasta z dzisiejszej ewangelii. To niesamowity dar: móc po osiemnastu latach usłyszeć: Niewiasto, jesteś wolna od swej niemocy. Wyprostuj się!

Kobieta, o której mowa, miała ducha niemocy: była pochylona i w żaden sposób nie mogła się wyprostować. Na pewno próbowała, i to pewno niejeden raz. Ale bezskutecznie. Opór i ból były nie do pokonania.

Z Jezusowego „komentarza” dowiadujemy się,że jej fizyczna niemoc ma swe korzenie w duchowej niemocy czy też w byciu wziętą w złowrogą moc szatana. Ta moc zawsze jest złośliwa i ma satysfakcję w utrudnianiu życia.

Wolni od niemocy – dar Jezusa

Pan Jezus objaśnił i jednoznacznie wskazał główną przyczynę fizyczno-duchowej niemocy kobiety. A zarazem zademonstrował, że ma moc od niej uwolnić. To, co w żaden sposób jest nieosiągalne dla trzymanego na uwięzi człowieka, Jezus osiąga jednym aktem swej Boskiej Mocy! Niewiasto, jesteś wolna od swej niemocy. Włożył na nią ręce, a natychmiast wyprostowała się i chwaliła Boga.

Tak więc nieosiągalne i niemożliwe staje się możliwe. Człowiek – po interwencji Jezusa – zaczyna chodzić prosto i lekko! Może się swobodnie rozejrzeć i ujrzeć rozległy horyzont swojego życia… A to, co widzi – wprawia go w zdumienie i zachwyt… Człowiek wyprostowany i dzięki temu więcej widzący – spontanicznie chwali Boga za dar życia, za piękny świat, za życie wieczne i za drogę, którą Bóg daje mu do przebycia…
Oto wielki dar naszego Pana i Zbawiciela. Przy Nim i dzięki Niemu – na Jego władcze słowo – możemy stanąć i chodzić prosto. Dzięki Niemu możemy codziennie wyprostowywać się i iść, a nawet wytrwale biec w wyznaczonych nam zawodach (Hbr 12,1).

Dzięki Niemu możemy co dzień na nowo pozyskiwać zupełnie nową jakość życia: w dziękczynieniu i chwaleniu Boga Ojca za Mądrość i Dobroć Jego zamiarów wobec nas!

Częstochowa, 28 października 2014

Komentarze

komentarzy 7 do wpisu “Wolni od niemocy – dar Jezusa”
  1. efer pisze:

    29/10.2018 r
    Wolna od swojej niemocy, – dar Jezusa !

    Tego dnia uczestnicząc w Eucharystii doświadczyłam osobiście Jezusowego, daru uwolnienia .
    W czasie czytania Ewangelii /Łk.13.10-17/ słowa Jezusa, które rzekł do kobiety : „Niewiasto, jesteś wolna od swojej niemocy. Włożył na nią ręce, a natychmiast wyprostowała się,” ….. zostały, także wypowiedziane z mocą w mym sercu !….. Niespodziewanie poczułam ulgę i lekkość, jakbym była uwolniona od wielkiego ciężąru, który mnie przygniatał i pochylał. Ciężaru z którego tak naprawdę nie zdawałam sobie sprawy. Dopiero doznanie fizycznej ulgi ukazało mi jego istnienie ! ….. Moje zdziwienie było jedyną reakcją na to uwolnienie…..! Równocześnie doświadczyłam wewnętrznej radośći w mym sercu. Nie mogłam też powstrzymać znaczącego uśmiechu ze zrozumienia słowa: – obłudniku, ….. wypowiedzianego przez Jezusa do przełożonego synagogi. Byłam w samym środku sceny opisanej w Ewangelii, pośród żywych ludzi wspólnoty Eucharystycznej…… i żywego Boga, pragnącego zbawiać i dopomagać. I jako jedna z wielu, zgromadzonych na Eucharystii nieoczekiwanie dostąpiłam daru uwolnienia. Jezus dostrzegł we mnie coś co potrzebowało Jego pomocy. Nie do końca rozumiałam znaczenie tego czego doświadczyłam . Obecnie z perspektywy kilku dni zaczynam rozumieć, że to jest pewien proces, ktory zostal zapoczątkowany,….! Zostałam pozbawiona narzuconego ciężaru obłudy miejscowego środowiska, która mnie znacząco zniewalała w kraju w którym mieszkam od wielu lat.. A także i mojej własnej bo czym jest obłuda, jak nie podzieleniem serca ludzkiego ! Tego dnia byłam również umówiona na spowiedź właśnie po tej mszy,… czy to był przypadek ?…Raczej nie ! Z radością ją odbyłam. Byłam wolna, uwolniona w podwójny sposób od tego przedziwnego ciężaru naszych czasów, wszelkiej narzuconej poprawności, ……. wolna i pojednana z Bogiem i ze sobą samą. W radości wracałam do domu, dziękując Bogu za to doświadczenie i za otrzymany dar Jezusa !

    • Zofia pisze:

      Oświadczenie Rady Stałej Konferencji Episkopatu Polski w sprawie ks. Piotra Natanka i jego zwolenników
      16 stycznia 2012 r.
      Rada Stała, w oparciu o analizę sytuacji dotyczącej działalności suspendowanego ks. Piotra Natanka, stanowczo przestrzega katolików przed gromadzeniem się wokół jego osoby i popieraniem głoszonych przez niego idei. Mimo wyraźnego zakazu biskupa miejsca i nałożonej kary kanonicznej, ks. Natanek nie zaprzestał niestety swojej działalności. Rada zwraca uwagę, że Msze św. sprawowane przez suspendowanego kapłana są niegodziwe i świętokradzkie, a udzielane rozgrzeszenia – nieważne.

      Rada Stała Episkopatu Polski po raz kolejny stanowczo przestrzega też katolików przed błędnym nauczaniem tego duchownego i prosi wiernych, by nie korzystali z posługi duszpasterskiej ks. Natanka, nie kierowali się jego nauką, nie wierzyli w jego bezpodstawne zapewnienia o jej zgodności z nauczaniem papieży i biskupów oraz nie przystępowali do tworzonych przez niego grup.

      Osoby współpracujące z suspendowanym ks. Piotrem Natankiem przyczyniają się do rozłamu wspólnoty wierzących. Współdziałając w niszczeniu jedności Kościoła, popełniają grzech, z którego mają obowiązek oczyścić się w sakramencie pokuty. Warunkiem natomiast otrzymania rozgrzeszenia jest odstąpienie od wspierania rozłamu w Kościele i gotowość naprawienia wyrządzonego zła.

      Członkowie Rady Stałej
      Konferencji Episkopatu Polski

      Warszawa, 16 stycznia 2012 r.

  2. Zofia pisze:

    Ta niewiasta to nasza Ojczyzna, którą Pan podźwignął w niedzielę! Alleluja!!! Wszystkie czytania z niedzieli o tym mówią, a także Orędzie naszej Mamy, Królowej Polski:

    Orędzie, 25 paźiernika, Medugorje:

    Drogie dzieci! Również dziś moja modlitwa jest [ofiarowana] za was wszystkich, szczególnie za wszystkich, których serca stały się twarde na moje wezwanie. Żyjecie w dniach łaski i nie jesteście świadomi darów, które Bóg wam daje poprzez moją obecność. Dziatki, również dziś zdecydujcie się na świętość i weźcie przykład z świętych naszych czasów, a zobaczycie, że świętość jest rzeczywistością dla was wszystkich. Dziatki, radujcie się w miłości, że w oczach Bożych jesteście niepowtarzalni i niezastąpieni, bo jesteście Bożą radością na tym świecie. Dawajcie świadectwo o pokoju, modlitwie i miłości. Dziękuję wam, że opowiedzieliście na moje wezwanie.
    http://www.centrummedjugorje.pl

  3. Ewa pisze:

    I znów Pan Jezus w dzisiejszej Ewangelii konfrontuje mnie z postawami różnych osób.

    Która jest mi najbliższa?
    -Postawa pochylonej kobiety,skoncentrowanej na sobie ,na swoich problemach,która pochylona nie widzi wiele ..jedynie skrawek najbliższego otoczenia,nie może popatrzeć Jezusowi w oczy – a jednak ufnej, znającej swoje miejsce przy Jezusie- „ona tam była”- po prostu …zaufała Jezusowi,że ON może wszystko.
    – Postawa Jezusa,Który nie czeka na prośbę kobiety, przynajmniej tę wyrażoną głośno, jak krzyk Bartymeusza- Jezu ulituj się nade mną.Jezus dostrzega kobietę w tłumie-widzi ją- pochyla się nad nią,dotyka jej i uzdrawia…On widzi każdego człowieka,zwłaszcza tego w potrzebie
    – Postawa przełożonego synagogi,który nie potrafi się ucieszyć radością innych, jest wierny prawu,ale za jaka cenę…
    – Postawa ludu,który jest bezimienny,bez twarzy..który tak łatwo daje się manipulować,tak łatwo ulega skrajnym emocjom..
    – A może postawa przeciwników Jezusa, których na Jego słowa ..”wstyd ogarnął ”

    „Podnieś mnie Jezu i prowadź do Ojca…”
    https://www.youtube.com/watch?v=DhwEKS0yles

    „Niewiasto, jesteś wolna od swej niemocy. Włożył na nią ręce, a natychmiast wyprostowała się i chwaliła Boga”…Bądź uwielbiony Panie za wszystko co czynisz we mnie i ze mną.

  4. Kinderroller pisze:

    You have observed very interesting points! ps decent site.

  5. Sylwia pisze:

    „…Jezus ją zobaczył, przywołał ją i rzekł do niej: Niewiasto, jesteś wolna od swej niemocy…” Ciekawa, jak zwykle jest kolejność – Bóg widzi człowieka, jego stan i wzywa go – człowiek podejmuje wysiłek, zbliża się do Boga i wtedy zostaje uzdrowiony. Bez trudu, jaki musiała zadać sobie ta pochylona kobieta nie byłoby cudu uzdrowienia. Często wyczekujemy cudu, prosimy o cud i chcemy aby się stało, ale najlepiej bez naszego wysiłku. Tym, który wykonać ma pracę ma być Bóg, ale jak czytamy w tekście aby stanąć w postawie wyprostowanej przez Bogiem i ludźmi trzeba dużego naszego wysiłku. Wtedy Bóg nakłada na nas ręce. W postawie wyprostowanej inaczej widać świat i jego piękno. Dopiero wtedy można chwalić Boga.

Zostaw odpowiedź