Ocalająca Ewangelia Miłosierdzia

19 września 2018, autor: Krzysztof Osuch SJ

Panu Jezusowi – objawiającemu w trudnych ludzkich dziejach Miłosierną Miłość Boga Stwórcy i Ojca – tak bardzo zależy na tym, żeby nas grzech nie pokonał! A grzech (nade wszystko ten jeden) zwątpienia w nieodwołalną i zawsze większą Miłość Boga Stwórcy do nas, swoich drogocennych stworzeń, to jest „specjalny” żywioł! Całkiem realny. Mocny. Destrukcyjny. Nie ma z nim żartów. Nie powinno się z nim lekkomyślnie eksperymentować. Jeden z moich wychowawców trafnie to ujął, mówiąc: Życie jest zbyt krótkie, żeby eksperymentować ze złem, z grzechem (wszelkim, ale najbardziej tym głównym, jak wyżej). – Jeśli zatem już raz odkryliśmy na poważnie, jak jest wielka, wspaniała, olśniewająca, niezawodna, nieodwołalna i żarliwa Miłość Boga OJCA do nas (do mnie osobiście), to nie traćmy lekkomyślnie kontaktu z tą Dobrą Nowiną o wszystko dającej Miłości. Kontemplujmy ją. Żyjmy nią i z niej. Głośmy ją też innym. Bo wszyscy – zwłaszcza w ogóle jej nieznający – bardzo jej potrzebują!

Znalezione obrazy dla zapytania Jeden z faryzeuszów zaprosił Go do siebie na posiłek

Jeden z faryzeuszów zaprosił Go do siebie na posiłek. Wszedł więc do domu faryzeusza i zajął miejsce za stołem. A oto kobieta, która prowadziła w mieście życie grzeszne, dowiedziawszy się, że jest gościem w domu faryzeusza, przyniosła flakonik alabastrowy olejku, i stanąwszy z tyłu u nóg Jego, płacząc, zaczęła łzami oblewać Jego nogi i włosami swej głowy je wycierać. Potem całowała Jego stopy i namaszczała je olejkiem.

Widząc to faryzeusz, który Go zaprosił, mówił sam do siebie: Gdyby On był prorokiem, wiedziałby, co za jedna i jaka jest ta kobieta, która się Go dotyka, że jest grzesznicą.

Na to Jezus rzekł do niego: Szymonie, mam ci coś powiedzieć. On rzekł: Powiedz, Nauczycielu! Pewien wierzyciel miał dwóch dłużników. Jeden winien mu był pięćset denarów, a drugi pięćdziesiąt. Gdy nie mieli z czego oddać, darował obydwom. Który więc z nich będzie go bardziej miłował? Szymon odpowiedział: Sądzę, że ten, któremu więcej darował. On mu rzekł: Słusznie osądziłeś.

Potem zwrócił się do kobiety i rzekł Szymonowi: Widzisz tę kobietę? Wszedłem do twego domu, a nie podałeś Mi wody do nóg; ona zaś łzami oblała Mi stopy i swymi włosami je otarła. Nie dałeś Mi pocałunku; a ona, odkąd wszedłem, nie przestaje całować nóg moich. Głowy nie namaściłeś Mi oliwą; ona zaś olejkiem namaściła moje nogi. Dlatego powiadam ci: Odpuszczone są jej liczne grzechy, ponieważ bardzo umiłowała. A ten, komu mało się odpuszcza, mało miłuje. Do niej zaś rzekł: Twoje grzechy są odpuszczone.

Na to współbiesiadnicy zaczęli mówić sami do siebie: Któż On jest, że nawet grzechy odpuszcza? On zaś rzekł do kobiety: Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju! (Łk 7,36-50).

 

Znów mamy sposobność bliżej poznać Pana Jezusa. Mistrza zaprosił do siebie na posiłek „jeden z faryzeuszów”. Prawdopodobnie niewiele dla potomnych pozostałoby po tej powiedzmy uczcie, gdyby nie to, że nieoczekiwanie pojawiła się na niej „kobieta, która prowadziła w mieście życie grzeszne”. Jej zachowanie i różne reakcje – gospodarza i Zaproszonego – na jej obecność zamieniły posiłek w wielkie wydarzenie. Jezus zechciał potwierdzić to, co nawet faryzeusz trafnie przeczuwał, że wielcy dłużnicy (czytaj: grzesznicy) tym więcej miłują, im więcej im darowano. Idźmy jednak po kolei (choć bez intencji wyczerpania przesłania tej perykopy).

Otóż „nasz” faryzeusz, występujący bezimiennie, w punkcie wyjścia zyskuje naszą sympatię, a to przez sam fakt zaproszenia na posiłek kogoś nam najdroższego – Jezusa. Szybko (jeszcze w czasie trwania uczty) okaże się, że nasza sympatia dla faryzeusza jest nieco przedwczesna i przesadzona. Już w samym ceremoniale podjęcia zaproszonego Gościa – sam Jezus to wytknie – było tyle luk; nieprzypadkowych. Faryzeusz, niby wielkodusznie Rabbiego zapraszający, już na wstępie postanowił zakomunikować Jezusowi, że ma wobec Niego swoje zastrzeżenia. I dlatego pozwala sobie na poważne zaniedbania i uchybienia wobec etykiety. Jedno z najpoważniejszych zastrzeżeń w ogóle uczonych w Piśmie i faryzeuszy wobec Jezusa dotyczyło wyjątkowego charakteru Jego Osoby i misji. I oto faryzeusz goszczący Jezusa zdobył, jak sądzi, fantastyczny i wystarczający argument na to, że jego Gość nie jest (nawet) prorokiem!

Dziś już doskonale wiemy, że błąd faryzeusza w rozeznawaniu sprawy Jezusa okazał się sromotny, a kryterium, mające zweryfikować Jego (przynajmniej) prorockość, okazało się marne, mocno chybione. Faryzeusz, on też i to już wtedy, miał szansę zmienić swój tok myślenia i sposób sprawdzania Jezusa. Mogło go oświecić proste pokojarzenie i spostrzeżenie, że tylko Ktoś o „niebo” wyrastający ponad poznawcze schematy zwykłego faryzeusza (czy w ogóle człowieka) mógł przejrzeć serce grzesznej kobiety i wygłosić tak wspaniałą pochwałę skruchy serca i wielkiej miłości w sercu niewiasty obdarowanej odpuszczeniem grzechów!

Można przypuszczać, że faryzeusz – ze swoją moralną doskonałością i pewną swego mądrością – ma jeszcze do przebycia spory szmat drogi (może godziny medytacji, może przygnębiające upadki, może tylko jeden błysk olśnienia łaską z góry), aby móc poczuć w sercu to, co czuje i daje Zbawiciel, mówiący w imieniu Ojca: Odpuszczone są jej liczne grzechy, ponieważ bardzo umiłowała. A ten, komu mało się odpuszcza, mało miłuje!

  • Zostawmy jednak biednego faryzeusza i zapytajmy, w jakim miejscu my jesteśmy.
  • Czy wciąż pozostajemy uwięzieni w faryzejskiej wizji doskonałości, która w sytuacji doświadczonej słabości, upadków pogrąża nas w beznadziejnym smutku i rozpaczy? …
  • Czy raczej mamy mocno zakodowaną Ewangelię Miłosierdzia, która nieodwołalnie otwiera nam bezpieczną przestrzeń pokory, skruchy, zaufania, przebaczenia, przygarnięcia? – Jak w przypowieści o Miłosiernym Ojcu (por. Łk 15)! Jak w przypadku złoczyńcy – łotra, który w ostatnim momencie stał się Dobrym Łotrem (por. Łk 23, 40-43). Jak w każdej Eucharystii (uobecniającej Wieczernik i zbawczą Ofiarę na Krzyżu oraz zwycięskie Zmartwychwstanie), w której Zbawiciel wylewa Swoja Krew Nowego i Wiecznego Przymierza na odpuszczenie naszych grzechów!

Panu Jezusowi – objawiającemu w trudnych ludzkich dziejach Miłosierną Miłość Boga Stwórcy i Ojca – tak bardzo zależy na tym, żeby nas grzech nie pokonał! A grzech (nade wszystko ten jeden) zwątpienia w nieodwołalną i zawsze większą Miłość Boga Stwórcy do nas, swoich drogocennych stworzeń, to jest „specjalny” żywioł! Całkiem realny. Mocny. Destrukcyjny. Nie ma z nim żartów. Nie powinno się z nim lekkomyślnie eksperymentować. Jeden z moich wychowawców trafnie to ujął, mówiąc: Życie jest zbyt krótkie, żeby eksperymentować ze złem, z grzechem (wszelkim, ale najbardziej tym głównym, jak wyżej). – Jeśli zatem już raz odkryliśmy na poważnie, jak jest wielka, wspaniała, olśniewająca, niezawodna, nieodwołalna i żarliwa Miłość Boga OJCA do nas (do mnie osobiście), to nie traćmy lekkomyślnie kontaktu z tą Dobrą Nowiną o wszystko dającej Miłości. Kontemplujmy ją. Żyjmy nią i z niej. Głośmy ją też innym. Bo wszyscy – zwłaszcza w ogóle jej nieznający – bardzo jej potrzebują!

  • Mógłbym w tym miejscu przytoczyć parę fragmentów np. z Dzienniczka św. Faustyny czy z innych mistyków. Tej możliwości nie wykluczam, ale zapraszam, by Czytelnicy zechcieli – komentarzach – podzielić cytatami, które są im bardzo drogie z oczywistego powodu…

 

Częstochowa,17 września 2015     AMDG et BVMH   o. Krzysztof Osuch SJ

Komentarze

komentarze 4 do wpisu “Ocalająca Ewangelia Miłosierdzia”
  1. Zofia pisze:

    Dziękuję Ojcu za ten piękny tekst i zestawienie orędzi o Miłosierdziu Pana, danych nam do kontemplacji przez Niego samego poprzez Siostrę Faustynę. Miłosierdzie Pana jest tą formą Jego Miłości, którą nam oferuje wobec naszej grzeszności i, jak pisze S. Faustyna, jest największym Jego przymiotem (jak Boskim, to wystarczy zweryfikować u siebie samych centralne polecenie Pana miłowania nieprzyjaciół..). Wielkim darem, pomocą dla nas w czytaniu Słowa, są Jego wołania o naszą miłość (pierwsze przykazanie!) poprzez samą Matkę Najświętszą oraz grono mistyków. W tekstach podyktowanych Gabrieli Bossis, ja osobiście najskuteczniej odczytuję Jego wolę miłowania Go także w Jego człowieczeństwie, naszą małą ludzką miłością, którą On sam w konsekwencji oczyszcza i uzdalnia do więcej.
    Z omawianą tu perykopą o uczcie (Pan uczynił ją piękną dla nas i ona trwa ) kojarzy mi się inny fragment Pisma Św., a wpisuje się on w odpowiedź na zaproszenie Ojca do dzielenia się najbardziej drogim cytatem o Miłości Boga, z Izajasza 43:

    1 Ale teraz tak mówi Pan,
    Stworzyciel twój, Jakubie,
    i Twórca twój, o Izraelu:
    „Nie lękaj się, bo cię wykupiłem,
    wezwałem cię po imieniu; tyś moim!
    2 Gdy pójdziesz przez wody, Ja będę z tobą,
    i gdy przez rzeki, nie zatopią ciebie.
    Gdy pójdziesz przez ogień, nie spalisz się,
    i nie strawi cię płomień.
    3 Albowiem Ja jestem Pan, twój Bóg,
    Święty Izraela, twój Zbawca.
    Daję Egipt jako twój okup,
    Kusz i Sabę w zamian za ciebie.
    4 Ponieważ drogi jesteś w moich oczach,
    nabrałeś wartości i Ja cię miłuję,
    przeto daję ludzi za ciebie
    i narody za życie twoje.
    5 Nie lękaj się, bo jestem z tobą.
    Przywiodę ze Wschodu twe plemię
    i z Zachodu cię pozbieram.
    6 Północy powiem: „Oddaj!”
    i Południowi: „Nie zatrzymuj!”
    Przywiedź moich synów z daleka
    i córki moje z krańców ziemi.
    7 Wszystkich, którzy noszą me imię
    i których stworzyłem dla mojej chwały,
    ukształtowałem ich i moim są dziełem.
    Pan sam jest jedynym Bogiem

    8 Wyprowadź lud ślepy, choć mający oczy,
    i głuchy, choć obdarzony uszami.
    9 Niech wszystkie ludy zbiorą się razem
    i niech się zgromadzą narody!
    Który z nich może to ogłosić
    i oznajmić nam minione rzeczy?
    Niech pozostawią swych świadków na usprawiedliwienie,
    aby ich słuchano i przytaknięto: „To prawda!”
    10 Wy jesteście moimi świadkami – wyrocznia Pana –
    i moimi sługami, których wybrałem,
    abyście mogli poznać i uwierzyć Mi,
    oraz zrozumieć, że tylko Ja istnieję.
    Boga utworzonego przede Mną nie było
    ani po Mnie nie będzie.
    11 Ja, Pan, tylko Ja istnieję
    i poza Mną nie ma żadnego zbawcy.
    12 To Ja zapowiedziałem, wyzwoliłem i obwieściłem,
    a nie ktoś obcy wśród was.
    Wy jesteście świadkami moimi – wyrocznia Pana –
    że Ja jestem Bogiem, 13 owszem, od wieczności Nim jestem.
    I nikt się nie wymknie z mej ręki.
    Któż może zmienić to, co Ja zdziałam?”
    Babilon w ruinie

    14 Tak mówi Pan,
    wasz Odkupiciel, Święty Izraela:
    „Ze względu na was posłałem do Babilonu [zdobywcę]:
    i sprawię, że opadną wszystkie zawory więzień,
    a Chaldejczycy wybuchną biadaniem.
    15 Ja jestem Pan, wasz Święty,
    Stworzyciel Izraela, wasz Król!
    Cuda nowego wyjścia

    16 Tak mówi Pan,
    który otworzył drogę przez morze
    i ścieżkę przez potężne wody;
    17 który wiódł na wyprawę wozy i konie,
    także i potężne wojsko;
    upadli, już nie powstaną,
    zgaśli, jak knotek zostali zdmuchnięci.
    18 Nie wspominajcie wydarzeń minionych,
    nie roztrząsajcie w myśli dawnych rzeczy.
    19 Oto Ja dokonuję rzeczy nowej:
    pojawia się właśnie. Czyż jej nie poznajecie?
    Otworzę też drogę na pustyni,
    ścieżyny na pustkowiu.
    20 Sławić Mnie będą zwierzęta polne,
    szakale i strusie,
    gdyż na pustyni dostarczę wody
    i rzek na pustkowiu,
    aby napoić mój lud wybrany.
    21 Lud ten, który sobie utworzyłem,
    opowiadać będzie moją chwałę.
    Niewdzięczność Izraela

    22 Lecz ty, Jakubie, nie wzywałeś Mnie,
    bo się Mną znudziłeś, Izraelu!
    23 Nie przyniosłeś Mi baranka na całopalenie
    ani Mnie nie uczciłeś krwawymi ofiarami.
    Nie zmuszałem cię do ofiary niekrwawej
    ani cię nie trudziłem ofiarą kadzidła.
    24 Nie kupiłeś Mi wonnej trzciny za pieniądze
    ani Mnie nie upoiłeś tłuszczem twoich ofiar;
    raczej Mi przykrość zadałeś twoimi grzechami,
    występkami twoimi Mnie zamęczasz.
    25 Ja, właśnie Ja przekreślam twe przestępstwa
    i nie wspominam twych grzechów.

  2. Moje zaproszenie może jawić się jako zbędne; w różnych miejscach można znaleźć wypisy z Dzienniczka siostry Faustyny, np. ten:

    Napisz: Jestem święty po trzykroć i brzydzę się najmniejszym grzechem. Nie mogę kochać duszy, którą plami grzech, ale kiedy żałuje, to nie ma granicy dla mojej hojności, jaką mam ku niej. Miłosierdzie moje ogarnia ją i usprawiedliwia. Miłosierdziem swoim ścigam grzeszników na wszystkich drogach ich i raduje się serce moje, gdy oni wracają do mnie. Zapominam o goryczach, którymi poili serce moje, a cieszę się z ich powrotu. Powiedz grzesznikom, że żaden nie ujdzie ręki mojej. Jeżeli uciekają przed miłosiernym sercem moim, wpadną w sprawiedliwe ręce moje. Powiedz grzesznikom, że zawsze czekam na nich, wsłuchuję się w tętno ich serca, kiedy uderzy dla mnie. Napisz, że przemawiam do nich przez wyrzuty sumienia, przez niepowodzenie i cierpienia, przez burze i pioruny, przemawiam przez głos Kościoła, a jeżeli udaremnią wszystkie łaski moje, poczynam się gniewać na nich, zostawiając ich samym sobie i daję im, czego pragną.

    LINKI: http://www.zaufaj.com/faustyna-cytaty-dzienniczek.html

    http://www.faustyna.eu/zgromadzenie_pl2.htm

    „Namawiaj wszystkie dusze do ufności w niepojętą przepaść miłosierdzia Mojego, bo pragnę je wszystkie zbawić. Zdrój miłosierdzia Mojego został otwarty na oścież włócznią na krzyżu dla wszystkich dusz – nikogo nie wyłączyłem” (Dz 1182).

    „Niech pokładają nadzieję w miłosierdziu Moim najwięksi grzesznicy. Oni mają prawo przed innymi do ufności w przepaść miłosierdzia Mojego. Rozkosz Mi sprawiają dusze, które się odwołują do Mojego miłosierdzia. Takim duszom udzielam łask ponad ich życzenia. Nie mogę karać, choćby ktoś był największym grzesznikiem, jeśli on się odwołuje do Mej litości, ale usprawiedliwiam go w niezgłębionym i niezbadanym miłosierdziu swoim” (Dz 1146);

    „Im większy grzesznik, tym ma większe prawa do miłosierdzia Mojego. … Kto ufa miłosierdziu Mojemu, nie zginie, bo wszystkie sprawy jego Moimi są, a nieprzyjaciele rozbiją się u stóp podnóżka Mojego” (Dz 723);

    „O, gdyby grzesznicy znali miłosierdzie Moje, nie ginęłaby ich tak wielka liczba. Mów duszom grzesznym, aby nie bały się zbliżyć do Mnie, mów o Moim wielkim miłosierdziu. … Utrata każdej duszy pogrąża Mnie w śmiertelnym smutku” (Dz 1396, 1397);

    „Jestem miłosierdziem samym dla duszy skruszonej. Największa nędza duszy nie zapala Mnie gniewem, ale się wzrusza serce Moje dla niej miłosierdziem wielkim” (Dz 1739);

    „Gdy dusza ujrzy i pozna ciężkość swych grzechów, gdy odsłoni się przed jej oczyma duszy cała przepaść nędzy, w jakiej się pogrążyła, niech nie rozpacza, ale z ufnością niech się rzuci w ramiona Mojego miłosierdzia, jak dziecko w objęcia ukochanej matki. Dusze te mają pierwszeństwo do Mojego miłosierdzia. Powiedz, że żadna dusza, która wzywała miłosierdzia Mojego, nie zawiodła się ani nie doznała zawstydzenia” (Dz 1541);

    „Powiedz duszom, gdzie mają szukać pociech, to jest w trybunale miłosierdzia, tam są największe cuda, które się nieustannie powtarzają. Aby zyskać ten cud, nie trzeba odprawiać dalekiej pielgrzymki ani też składać jakichś zewnętrznych obrzędów, ale wystarczy przystąpić do stóp zastępcy Mojego z wiarą i powiedzieć mu nędzę swoją, a cud miłosierdzia Bożego okaże się w całej pełni. Choćby dusza była jak trup rozkładająca się i choćby po ludzku nie było wskrzeszenia, i wszystko już stracone – nie tak jest po Bożemu, cud miłosierdzia Bożego wskrzesza tę duszę w całej pełni” (Dz 1448);

    „Prędzej niebo i ziemia obróciłyby się w nicość, aniżeliby duszę ufającą nie ogarnęło miłosierdzie Moje” (Dz 1777);

    „Duszom, które uciekać się będą do Mojego miłosierdzia, i duszom, które wysławiać i głosić będą innym o Moim wielkim miłosierdziu, w godzinę śmierci postąpię z nimi według nieskończonego miłosierdzia Mojego” (Dz 379);

    „Wszystkim duszom,które uwielbiać będą to Moje miłosierdzie i szerzyć jego cześć, zachęcając inne dusze do ufności w Moje miłosierdzie – dusze te w godzinę śmierci nie doznają przerażenia. Miłosierdzie Moje osłoni je w ostatniej walce” (1540);

    Więcej TUTAJ

Zostaw odpowiedź