Wniebowstąpienie i my – obywatele nieba

12 maja 2018, autor: Krzysztof Osuch SJ

„CHRZEŚCIJANIE nie odróżniają się od innych ludzi ani jakimś specjalnym terytorium, ani językiem, ani zwyczajami. Nie zamieszkują osobnych miast, nie mają własnego języka, nie prowadzą jakiegoś osobliwego trybu życia. (…) Żyją w ciele, ale nie według ciała. Żyją na tej ziemi, ale CZUJĄ SIĘ OBYWATELAMI NIEBA”.

Jedenastu zaś uczniów udało się do Galilei na górę, tam gdzie Jezus im polecił. A gdy Go ujrzeli, oddali Mu pokłon. Niektórzy jednak wątpili. Wtedy Jezus podszedł do nich i przemówił tymi słowami: Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi. Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata (Mt 28,16-20).

Przyszedł czas ostatniego spotkania Zmartwychwstałego Pana z uczniami; jego zwieńczeniem było Wniebowstąpienie Pana Jezusa.

A gdy uczniowie uporczywie wpatrywali się w Niego, jak wstępował do nieba, przystąpili do nich dwaj mężowie w białych szatach. I rzekli: Mężowie z Galilei, dlaczego stoicie i wpatrujecie się w niebo? Ten Jezus, wzięty od was do nieba, przyjdzie tak samo, jak widzieliście Go wstępującego do nieba (Dz 1, 10-11).

Stało się jasne, że zaczął się dla uczniów i wszystkich pokoleń wierzących inny rodzaj obecności Jezusa wśród ludzi. Już we wszystkich Chrystofaniach (zjawieniach po Zmartwychwstaniu) Pan Jezus oswajał swoich uczniów z nowym rodzajem Jego obecności (w tym i następnych pokoleniach). Pojawiał się – i to raczej na krótko – a następnie odchodził, znikał. Gdy na przykład uczniowie idący do Emaus rozpoznali Jezusa, to właśnie w tym momencie On „zniknął im z oczu” (Łk 24,31). Widać tu Jezusowy zamysł i Jego pedagogię. Uczniowie mieli sobie dobitnie uświadomić, że Pana Zmartwychwstałego nie potrafią zatrzymać przy sobie; że nie mają żadnej władzy nad Jego bezpośrednią i fizyczną Obecnością.

Swoje Wniebowstąpienie Jezus zapowiedział jakiś czas przed Męką. Nie był to jedynie prosty komunikat, mówiący tylko o wniebowstąpieniu samego Jezusa. Z powrotu Jezusa do chwały Ojca wynika wspaniała i dobra nowina.Wierzący w Niego mają zagwarantowany udział w Jego Nowym Życiu i Chwale. Słowa Jezusa brzmią poruszająco.

Niech się nie trwoży serce wasze.
W domu Ojca mojego jest mieszkań wiele.
Idę przygotować wam miejsce.
A gdy przygotuję, przyjdę i zabiorę was do Siebie,
abyście tam byli gdzie i ja jestem (J 14,1-3).

W całej działalności Jezusa widać, jak bardzo zbliża się do człowieka; jak ucisza wszelkie lęki i odsłania motywy pokoju serca i radości. W licznych spotkaniach Zmartwychwstałego z Jego uczniami widać, jak bardzo chce ich pocieszyć i uodważnić do wymagającego zaangażowania w misję głoszenia Dobrej Nowiny wszystkim narodom.

 Dziś  przypatrujemy się rozstaniu Jezusa z uczniami. W ich rozstaniu zawiera się, w pewnym sensie, nasz „utrudniony” kontakt z Jezusem. Oni przestali Go widzieć; my też Go nie widzimy! I im, i nam (nam zapewne dużo bardziej) grozi popadnięcie w trwogę i smutek.  – Czy na jedno i drugie jest jakieś lekarstwo? Zapewne niejedno… Jednym ze znakomitych sposobów chroniących przed popadaniem w lęk i smutek z powodu ustania widzialnej obecności Jezusa jest zapamiętanie wyżej przytoczonych słów Jezusa: Idę przygotować wam miejsce… [i pozostałych].

  • Powiedziałem: zapamiętanie. To jednak nie wszystko; te słowa Jezusa należy także odpowiednio intensywnie roz-pamiętywać – aż do objawienia się ich bogatego znaczenia i nasycenia się treścią, tchnącą pokojem, nadzieją i radością!
  • Jest taki rodzaj modlitwy, który ojcowie pustyni nazwali modlitwą antyretyczną. Polega ona na tym, że identyfikujemy w sobie (w sercu) jakąś złą myśl, która zatruwa naszą duszę i odbiera nam radość, a następnie wyszukujemy w Piśmie Świętym odpowiednie zdanie, które ma moc zadziałać na tkwiącą w nas fatalną myśl jak znakomite lekarstwo, jak „odtrutka”.
  • Takie natchnione (od Boga pochodzące) zdanie należy powtarzać odpowiednio długo – aż odczujemy leczącą nas moc Słowa Bożego.

[Więcej na ten temat: http://osuch.sj.deon.pl/2013/01/09/k-osuch-sj-slowo-boze-w-strumieniu-oddechu-duchowosc-deon-pl/  https://dl.dropboxusercontent.com/u/65133036/TEKSTY/Anselm%20GRUEN%20OSB%20Medytacja%20S%C5%82owa%20Bo%C5%BCego%20drog%C4%85%20do%20nadziei.docx ]

Każde zdanie przez Jezusa wypowiedziane (powyżej przytoczone i wiele innych) może być przez nas używane (jak często zachodzi taka potrzeba) jako lekarstwo i skuteczne antidotum na trwogę, smutki, zwątpienia, niepewność czy zagubienie…

  • – W najbliższej modlitwie (dłuższej medytacji) „przećwiczmy” ten rodzaj modlitwy; przekonajmy się, jak otwiera nas ona na zbawczą moc słów Pana Zmartwychwstałego.

Ten „wątek” radości możemy wzmocnić, przypominając sobie słowa Jezusa, zapisane w Ewangelii według św. Łukasza (10,17-20). Kiedy uczniowie wracali z pracy i cieszyli się tym, że nawet złe duchy są im posłuszne, wtedy Jezus swoiście ich napomniał, mówiąc, że zna znacznie większy powód radowania się: Nie z tego się cieszcie, że duchy się wam poddają, lecz cieszcie się, że wasze imiona zapisane są w niebie (Łk 10, 20). Oto najważniejszy powód radości!

  • – Zobaczmy zatem oczyma wyobraźni przygotowane dla nas w niebie mieszkanie (może nawet wspaniały pałac). Nikt nas tego mieszkania ani nie pozbawi, ani nie zajmie; od wieków i na zawsze jest ono „opisane” naszymi imionami (niczym wizytówkami)…

Tak, Ziemia nie jest dla nikogo ostateczną ojczyzną i domem. Owszem, tu się rodzimy, dojrzewamy, uświęcamy… Tu rozpoznajemy swoje powołanie i misję, którą Bóg nam powierza, jednak naszym jedynym i ostatecznym celem jest sam Bóg. Nie można też zadomawiać się w rzeczach i w jakichkolwiek stworzeniach, choćby najwspanialszych; są nam one dane jedynie jako znak miłości Boga do nas, Jego stwórczej kreatywności i jednocześnie jako pomoc w dążeniu do Celu.

  • – Sprawdźmy: Czy wystarczająco zdecydowanie wychylamy się ku niebieskiej Ojczyźnie?
  • Czy czerpiemy z tego radość i pokój?
  • Czy styl naszego myślenia, czucia i wybierania pokrywa się z tymi słowami św. Pawła:

Trzeba więc, aby ci, którzy mają żony, tak żyli, jakby byli nieżonaci, a ci, którzy płaczą, tak jakby nie płakali, ci zaś, co się radują, tak jakby się nie radowali; ci, którzy nabywają, jak gdyby nie posiadali; ci, którzy używają tego świata, tak jakby z niego nie korzystali. Przemija bowiem postać tego świata (1 Kor 7,29-31).

Podobną wymowę ma to, co czytamy w Liście do Diogeneta, napisanym przez nieznanego z imienia autora u schyłku II wieku.

Chrześcijanie nie odróżniają się od innych ludzi ani jakimś specjalnym terytorium, ani językiem, ani zwyczajami. Nie zamieszkują osobnych miast, nie mają własnego języka, nie prowadzą jakiegoś osobliwego trybu życia. Ich nauka nie jest owocem refleksji, czy poszukiwań filozofów, goniących ustawicznie za nowościami; nie wyznają oni, jak tylu innych, żadnego systemu filozoficznego. Mieszkają w miastach zarówno greckich, jak i barbarzyńskich, jak komu wypadnie, i mimo że w ubiorze, jedzeniu i we wszystkich innych sprawach idą za zwyczajami miejscowymi, prowadzą tryb życia wspaniały i, jak to wielu wyznaje, niewiarygodny. Mieszkają w swojej ojczyźnie, ale jakby byli cudzoziemcami; wykonują wszystkie obowiązki dobrego obywatela i nie uchylają się od żadnych ciężarów, ale czynią to, jakby byli przyjezdnymi gośćmi. Każda obca ziemia jest dla nich ojczyzną, każda ojczyzna jest dla nich obcą ziemią. Tak jak wszyscy żenią się, wychodzą za mąż i rodzą dzieci, ale nigdy nie zabijają nowego życia. Mają wspólnotę dóbr, ale nie łoża. Żyją w ciele, ale nie według ciała. Żyją na tej ziemi, ale czują się obywatelami nieba (Liturgia Godzin, środa 5 tydzień Wielkanocny).

Czy my dzisiaj żyjemy powołaniem do Wieczności równie intensywnie (i dla świata czytelnie) jak pierwotny Kościół?

Częstochowa, niedziela, 1 czerwca 2014     AMDG et BVMH   o. Krzysztof Osuch SJ

Komentarze

komentarzy 7 do wpisu “Wniebowstąpienie i my – obywatele nieba”
  1. Karol pisze:

    Interesujące

  2. s.Katarzyna pisze:

    Dzisiaj Kościół zaprasza nas,abyśmy wpatrywali się w Chrystusa jak wstępuje do Nieba ,do OJCA.
    Modląc się Jutrznią zatrzymały mnie słowa :

    PRZED OJCEM STAJE PRZYNOSZĄC ZWYCIĘSKĄ CHWAŁĘ WCIELENIA”.

    JAK WIELKA JEST RADOŚĆ OJCA I SYNA?! WIECZYSTA RADOŚĆ! UCZTA !
    Radość Boga Ojca,że Jego Syn,w którym sobie upodobał wypełnił dzieło zbawienia nas!
    Jezus zaprosił uczniów do szukania tej prawdziwej radości :
    „cieszcie się bo wasze imiona zapisane są w Niebie”..
    .”większa jest w Niebie radość z nawrócenia jednego grzesznika…
    radość Miłosiernego Ojca z powrotu syna marnotrawnego (nowe szaty ,uczta)
    Ta medytacja pięknie pokazuje jak i gdzie tej BOŻEJ RADOŚCI szukać.,aż do czasu kiedy Jezus przyjdzie po nas i przedstawi nas Ojcu po imieniu.Niech się tak stanie -Amen

  3. P o l e c a m ważne myśli Benedykta XVI:

    Benedykt XVI: Kościół musi się wciąż nawracać

  4. Katarzynka przepowiedziała koniec cywilizacji i ocalenie Śląska
    28.09.2012 Wodzisław Śląski Aktualności

    [Dominik Gajda]
    Dominik Gajda
    Katarzyna Szymon przepowiadała rychły koniec cywlizacji i ukorzenie się człowieka przed Bogiem

    Pewnego dnia zatrzyma się cała technika, samochody i windy staną, nie będzie telefonów – przepowiedziała 30 lat temu Katarzyna Szymon, śląska stygmatyczka. Przez pewien czas mieszkała u Wilhelma Błatonia w Łaziskach Rybnickich (gmina Godów). Mimo, że od chwili jej śmierci minęło 26 lat, w jej pokoju nic się nie zmieniło…
    Kobiety nie chodźcie w spodniach, nie zabijajcie dzieci. Szanujcie wszyscy chleb, bo przyjdzie na ziemię wielki głód. Nie powierzajcie nikomu swoich tajemnic, oprócz Boga – głosiła Katarzyna Szymon, zwana przez wszystkich Katarzynką.
    Tak wiele dzisiaj mówi się o zbliżającym się końcu świata. Jedni traktują to poważnie, inni się z tego śmieją.
    Niektóre przepowiednie przypisuje się Katarzynce, śląskiej stygmatyczce. Podczas jednej z wizji w latach 70. ta skromna i nieustannie cierpiąca z powodu ran kobieta zobaczyła Matkę Bożą, która przepowiedziała jej, które narody zostaną zniszczone. – Śląsk jednak ocalę – miała powiedzieć Maryja Katarzynie Szymon.
    Katarzynka pościła w środy, piątki i soboty. Miała otwarte rany na stopach i dłoniach, w piątki z oczu płynęła jej krew, nieraz na czole pojawiały się krwawe ślady, jak po koronie cierniowej, co zostało uwiecznione na zdjęciach.

    Poszukując śladów tej niezwykłej osoby trafiliśmy do rodziny Anieli i Jana Saneczników oraz Wilhelma Błatonia z Łazisk Rybnickich. Katarzynka mieszkała tutaj jakiś czas z przerwami, na przełomie lat 70. i 80. minionego wieku, zmarła w Katowicach, w 1986 roku. – Z ran płynęła jej krew, która pachniała fiołkami, jak najpiękniejsze kwiaty. Trudno nam opisać w kilku słowach to, co zapamiętaliśmy po spotkaniach z Katarzynką – nie kryje wzruszenia pani Aniela.
    Katarzynka przepowiedziała, że ludzie sami sobie wymierzą karę za bluźnierstwa wobec Boga. Przewidywała, że pewnego dnia zatrzyma się cała technika, staną pociągi, windy, nie będą działały telefony. Ludzie będą bezradni, zapanuje straszny głód. – Powiedziała, że nawet aniołowie nie wiedzą, kiedy przyjdzie koniec świata. Była jednak pewna tego, że przyjdzie na świat wielkie oczyszczenie poprzez cierpienie – dodaje Aniela Sanecznik.
    Może właśnie dlatego przed śmiercią poprosiła swoich przyjaciół w Łaziskach Rybnickich, aby zostawili jej pokój nieruszony, być może jako świadectwo jej słów.
    Więcej na temat śląskiej stygmatyczki i jej przepowiedni czytajcie w wydaniu „Nowin”
    – … Jak to jest, znamy i podziwiamy stygmatyków z innych krajów, a tu POLKA, (chyba) tak mało znana!
    Katarzyna Szymon - stygmatyczka polska

  5. … Powinno być jasne:

    Kard. Müller rozwiewa wątpliwości w sprawie Amoris laetitia

    Kard. Gerhard Müller rozwiewa wątpliwości dotyczące interpretacji adhortacji Amoris Laetitia. Prefekt watykańskiej Kongregacji Nauki Wiary gościł w amerykańskiej telewizji EWTN. Ustosunkował się między innymi do faktu, że wielu biskupów na świecie w imię tej adhortacji godzi się na dopuszczanie do Komunii osób rozwiedzionych, które żyją w związku niesakramentalnym.
    Kard. Müller zaznaczył na wstępie, że Papież jako Następca Piotra i Namiestnik Chrystusa nie może głosić nauczania, które stoi w jawnej opozycji do słów Jezusa. Papież i magisterium mają jedynie interpretować te słowa, a doktryna o nierozerwalności małżeństwa jest całkiem jasna – podkreślił kard. Müller. Wyjaśnił on, że Ojciec Święty chce jedynie pomóc ludziom, którzy żyją w zsekularyzowanym świecie i nie rozumieją w pełni, czym jest chrześcijańskie życie. Papież nie chce im mówić: albo przyjmiecie wszystko, albo jesteście wykluczeni. Chce abyśmy wszystkich tych ludzi, którzy nie są związani z Kościołem i mają pewne trudności, my jako dobrzy pasterze doprowadzili do pełnego przyjęcia doktryny chrześcijańskiej.
    Szef watykańskiej dykasterii odniósł się również do słynnego przypisu, w którym Papież dopuszcza możliwość przystępowania do sakramentów. Kard. Müller wyjaśnił, że warunkiem przystąpienia do sakramentu spowiedzi jest nawrócenie i postanowienie poprawy. Oznacza to zatem, że przypis ten dotyczy wyłącznie takich przypadków, gdy penitenci są gotowi żyć jak brat z siostrą – stwierdził niemiecki kardynał.
    Zaznaczył on również, że rozdzielanie doktryny i duszpasterstwa, omijanie doktryny w celach duszpasterskich nie jest katolickie. Przejawia się w tym herezja chrystologiczna. Chrystus jako Słowo Boże i jako Dobry Pasterz jest bowiem jedną i tą samą osobą. Nie można rozdzielać Jezusa Nauczyciela od Jezusa Dobrego Pasterza.
    Kard. Müller został też zapytany o to, co dzieje się dzisiaj z katolickimi biskupami. Episkopaty Niemiec i Malty inaczej niż on interpretują Amoris Laetitia i przewidują dopuszczanie do sakramentów bez zmiany stylu życia. Biskupi USA i Kanady są w tej sprawie podzieleni. Kard. Müller odpowiedział, że nie jest dobrze, kiedy episkopaty zabierają się do oficjalnej interpretacji Papieża. To nie jest katolickie – powiedział prefekt Kongregacji Nauki Wiary. „Mamy dokument Papieża, który musi być odczytywany w kontekście całości katolickiej Tradycji. Nie ma dwóch magisteriów: jedno Papieża, a drugie biskupów. Jest to błędne rozumowanie, które szkodzi Kościołowi” – powiedział kard. Müller.
    kb/ rv, ewtn

  6. s.Katarzyna pisze:

    Dzisiejszy dar Słowa i ta medytacja Ojca zrodziła we mnie modlitwę wdzięczności za to BOSKIE OBDAROWANIE NAS WIECZNOŚCIĄ – DOMEM OJCA.! Mieszkanie”od wieków i na zawsze jest ” opisane”naszymi imionami…”Jezus zostawił nam obietnicę, że i my spotkamy się z Nim w DOMU OJCA.On objawił nam miłość Ojca, który wiecznie nas szuka i czeka na nas,bo zapragnął z nami być na WIECZNOŚĆ!
    Nie muszę się lękać,bo mam NAJLEPSZEGO PRZEWODNIKA JEZUSA, który mnie do niego prowadzi w moim życiu „tu i teraz”.
    Potrzebuję Ciebie mój Zbawicielu,przypominaj mi,abym nie szukała tego mieszkania na ziemi.
    Uchroń mnie od pokusy „bezpiecznego zamieszkania”,często czuję się jak uczniowie.którzy
    chcieli zobaczyć, gdzie Ty mieszkasz. Dałeś im krótką odpowiedź „CHODŹCIE ,A ZOBACZYCIE”.
    W czasie ziemskiej wędrówki nie pokazał im tego , mieszkania lecz drogę do niego –
    Sam stając się DROGĄ „Ja Jestem drogą, prawdą i życiem” J14, 6.
    Cała Ewangelia mówi, że Jezus był ciągle w drodze – drodze do serca człowieka, którego ukochał miłością bez granic. On dotarł do mojego serca i moich bliźnich wskazując na przykazanie miłości wzajemnej „Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych moich najmniejszych Mnie uczyniliście”
    Mt 25,40.
    „Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie! W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było to bym wam powiedział..(…)
    A gdy odejdę przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem.” J 14,1-4.
    Jezus pyta nas, jak kiedyś uczniów, czego tu na ziemi szukamy? Czy mamy, i jakie mamy pragnienia? Czy pragniemy być świętymi?

    „…ŻYJĄ NA TEJ ZIEMI,ALE CZUJĄ SIĘ OBYWATELAMI NIEBA”
    Jezus wstępujący do Nieba błogosławi nasze „tu i teraz”, byśmy trwali we wspólnocie Kościoła, zawsze patrzyli Jego oczami na naszą codzienność perspektywy WIECZNOŚCI
    On podpowiada nam jakiego życia od nas pragnie. Zachęca do szukania odpowiedzi w Jego Słowie,czerpania mocy z sakramentów, szczególnie z Eucharystii i adoracji
    – przestrzeni Nieba już tu na ziemi.

  7. Poparcie dla lekarzy, którzy podpisali Deklarację Wiary
    LINK: http://citizengo.org/pl/7970-popieramy-lekarzy-ktorzy-podpisali-deklaracje-wiary?sid=MzIxMzYwMTIwNTMyNDEz

    Szanowni Państwo,

    uprzejmie informuję, że wspieram lekarzy, którzy mają odwagę podpisać Deklarację Wiary – tekst, którego pomysłodawczynią jest pani prof. Wanda Półtawska. Zachęcam jednocześnie wszystkich lekarzy, którzy jeszcze tego nie zrobili, do odwagi podpisania się pod dokumentem, a Ministerstwo Zdrowia i inne Instytucje sprawujące władzę w związku ze służbą zdrowia o poszanowanie i wspieranie Deklaracji.

    Sprzeciwiam się jednocześnie absurdalnej nagonce na tych lekarzy, którzy – podpisując Deklarację – stanęli odważnie po stronie ochrony godności człowieka.

    Z poważaniem,
    [Imię i nazwisko].

Zostaw odpowiedź