Olśniewające wypełnienie Prawa i Proroków!

7 marca 2018, autor: Krzysztof Osuch SJ

Jeśli nie chcemy poprzestać na jakimś mglistym wyobrażeniu Prawa i Proroków oraz Jezusa wypełniającego jedno i drugie, to na przykładzie choćby paru konkretnych zestawień „posmakujmy” ciężar gatunkowy – a więc także piękno i dobroć obu tych Rzeczywistości…

Jezus powiedział do swoich uczniów: Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić. Zaprawdę bowiem powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni. Ktokolwiek więc zniósłby jedno z tych przykazań, choćby najmniejszych, i uczyłby tak ludzi, ten będzie najmniejszy w królestwie niebieskim. A kto je wypełnia i uczy wypełniać, ten będzie wielki w królestwie niebieskim (Mt 5,17-19).

„Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków.
Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić”.
  • W powyższym zdaniu Jezus wyprowadza z błędu tych, którzy sądzą, że przyszedł On „znieść Prawo albo Proroków”. Żeby zatem uniknąć wszelkiego nieporozumienia, wprost oświadcza: „Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić”.

– Niewątpliwie, są to stwierdzenia bardzo ważne. Oto mamy z jednej strony Prawo i Proroków, a z drugiej strony, przemawia Bóg-Człowiek, który tę bogatą rzeczywistość Starego Testamentu Sobą (!) „wypełnia”! A zatem nie kwestionuje jej, nie zawiesza, nie pomniejsza, lecz wypełnia! Można dookreślić to kluczowe słowo wypełnić – takimi jeszcze, pokrewnymi, czasownikami: dopełnić, spełnić, doprowadzić do doskonałego stanu zamierzonego przez Boga. A także: zrealizować, urzeczywistnić! To tak ogólnie powiedziane.  

Chcąc zaś wewnętrznie „poczuć”, jak wielkiej wagi jest Jezusowa deklaracja intencji wobec Prawa i Proroków, to należy zdać sobie sprawę (bardziej „namacalnie”), o czym Jezus mówi i do czego się odnosi.

Otóż „materialnie” rzecz ujmując, Jezus określa swój stosunek do Prawa (po hebrajsku: Tora), na które składają się Księgi w liczbie pięciu (stąd po grecku: Pentateuch). Są to następujące Księgi: Rodzaju, Wyjścia, Kapłańska, Liczb, Powtórzonego Prawa. Do tego dochodzi jeszcze ciąg Ksiąg prorockich, m. in. Izajasz, Jeremiasz, Ezechiel, Joel, Amos.

Jeśli nie chcemy poprzestać na jakimś mglistym wyobrażeniu Prawa i Proroków z jednej strony, a Jezusa wypełniającego i Jedno, i Drugie, z drugiej strony, to powinniśmy choćby na przykładzie paru konkretnych zestawień „posmakować” ciężar gatunkowy – a więc także piękno i dobroć obu tych Rzeczywistości.

Zaproponuję zaledwie parę (o ogromnym znaczeniu) zestawień tego, o CZYM mówią Prawo i Prorocy oraz Jezus, który przyszedł tę „dawną Mowę” wypełnić niezwykłą „treścią”!

(Zamiast dwóch kolumn obok siebie, dwa różne kolory).    

Spróbujmy zatem przywołać na pamięć, trochę rozważyć i wewnętrznie posmakować to, o czym mówi Prawo, a konkretnie Księga Rodzaju, gdy prezentuje (objawia) stworzenie świata i człowiekaCo za potęga Boskiej Wszechmocy! Jaka kreatywność. Piękno. Dobroć…

I „to samo”, ale w wydaniu lepszym, bo Jezusowym: Nowe Stworzenie dokonane w i przez Jezusa Chrystusa! Dokładniej: powołany w Nim do bytu Nowy Człowiek, a także Nowa Ziemia. Słowem, wielkie dzieło Odkupienia i Odnowienia całej stworzonej rzeczywistości…

  • Stworzenie, opisane w Księdze Rodzaju, Jezus cudownie i cudnie (właśnie) wypełnia! Na razie tylko w niewielkim stopniu mamy wgląd w tę nową rzeczywistość Stworzenia, do której Jezus dołożył (jeśli wolno tak powiedzieć) „swoją cegiełkę” (to najskromniej określone).

Pomyślmy z kolei o upadku pierwszych rodziców; o konsekwencjach grzechu pierworodnego. Ta wzbierająca fala grzechów, nienawiści, zepsucia… aż po pychę budowniczych wieży Babel i Potop niszczący niemal wszystko! A potem różne Przymierza Boga z ludźmi; łamanie ich… A ponad tym wszystkim wielka Obietnica Zbawienia, dana tuż po upadku w raju, która zapowiada ostateczne zwycięstwo Ojcowskiej Miłości Boga nad „starodawnym wężem”. A w centrum uwagi wciąż pozostaje człowiek, który jako ocalony i „pełen życia” jest chwałą Boga!

Co (i ile) trzeba by powiedzieć, by wysłowić Jezusowe wypełnienie tego wszystkiego, o czym mówi Prawo i Prorocy w temacie grzechu, skażenia i zniszczenia ludzkiej natury, a także ponawianych obietnic, że Bóg w tej sytuacji okaże swą zbawczą moc, Miłosierdzie.

  • To, co jest Jezusowym „wypełnieniem”, opisują cztery Ewangelie, wszystkie Listy Nowego Testamentu i Tradycja! 

 W podobny sposób należałoby zestawić obok siebie:  

  • ABRAHAMA i jego ofiarę z Izaaka, w której wyraziły się jego (niemal doskonałe) zaufanie i wiara we Wszechmoc Boga…
  • i JEZUSA z Jego doskonałą ofiarą złożoną w Wieczerniku i na Krzyżu. Jezusowa Ofiara, w odróżnieniu od Abrahamowej, krwawa – objawia nam doskonały, wypełniony kształt ufności i wierności wobec Boga Ojca i braci.   

Idąc tym tropem zestawień, moglibyśmy zestawić obok siebie czyny Mojżesza i Ludu – z czynami Jezusa i Nowego Ludu.

  • Mojżesz to znakomita wielkość…
  • ale co powiedzieć o wyzwoleńczym działaniu Jezusa Chrystusa, który pokonał szatana, grzech i śmierć…, a swoją miłosną Ofiarą, sięgającą szczytu na Krzyżu, otwarł nam drogę poprzez „wody śmierci” do Nowego Życia w Domu Ojca!

 …

Mam nadzieję, że świta nam (pewno i bez moich słów), dlaczego Pan Jezus nie przeciwstawia Siebie – Prawu i Prorokom, lecz mówi, zapewne z wielką radością i wdzięcznością wobec Ojca, o tym, jak teraz On podejmuje i wypełnia oraz napełnia Stary Testament nową jakością Boskiego Światła, Miłości, obfitości Łaski…

Znakomicie widać Jezusowy sposób podejścia do Bożego działania w Starym Testamencie także na przykładzie Jego interpretacji Dekalogu.

  • Jezus żadnego przykazania nie zniósł, nie unieważnił, ale każde z nich pogłębił i „obostrzył”, jednak nie w sensie tylko zewnętrznego dyscyplinowania…
  • Jezus wydobył i zaakcentował duchowy i religijny (w głębokim znaczeniu tego słowa) sens Przykazań.

Sam Pan Jezus, jako Bóg-Człowiek, ma wyryte w swym sercu Boskie Prawo Miłości. To w świetle (i wewnętrznie odczuwanym żarze) tego Prawa Miłości objaśnił, co znaczą wyraziste nakazy i jednoznaczne zakazy dane w dziesięciu Przykazaniach! (por. Mt 5).  

 Częstochowa,  26 marca 2014 – 11 marca 2015   AMDG et BVMH   o. Krzysztof Osuch SJ

Komentarze

komentarze 3 do wpisu “Olśniewające wypełnienie Prawa i Proroków!”
  1. Ci, którzy obejrzeli film MILCZENIE, powinni się zmierzyć z tą recenzją:

    „Milczenie”. Pochwała zdrady – Jerzy Wolak

    http://www.bibula.com/?p=94261

  2. Bardzo trafnie zauważone i nazwane:
    Dlaczego nie sięga się po naprotechnologię?

    Dlaczego nie sięga się po inne metody leczenia bezpłodności, na przykład naprotechnologii – zastanawiał się przewodniczący KEP abp Stanisław Gądecki komentując dla KAI przyjęcia przez rząd premier Ewy Kopacz projektu ustawy o in vitro, przygotowanej przez Ministerstwo Zdrowia.
    Dlaczego nie sięga się po naprotechnologię? Tomasz Gołab /FotoGość Abp Stanisław Gądecki

    Komentarz abp Stanisława Gądeckiego:

    Trudno zrozumieć, dlaczego rząd nie bierze pod uwagę innych metod walki z bezpłodnością, na przykład narotechnologii a skupia się wyłącznie na zapłodnieniu pozaustrojowym. Nie nagłaśnia się tej metody, nic nie słychać o jej sukcesach. A że są realne, przekonałem się osobiście, gdyż w Poznaniu powstała pierwsza klinika naprotechnologii. Założyła ją grupa lekarzy, zgłosiło się już 141 małżeństw, 47 z nich spodziewa się dziecka. Jest to dobry wynik jak na pierwszy rok działalności. Gdy osoby, pragnące rozpropagować tę możliwość leczenia bezpłodności zgłosiły się do regionalnej TV z tematem, został on odrzucony i materiał nie powstał.

    Warto przypomnieć, że procedura in vitro to koszt kilku tysięcy złotych, a w klinice naprotechnologii pacjenci płacą 600 zł. Okazuje się, że są już tematy zastrzeżone, o których nie zrobi materiału publiczna TV. Świadczy to o tym, że mamy do czynienia z grą interesów, że nie chodzi tylko o dzieci, które mogą urodzić się także dzięki naprotechnologii, która jest autentycznym leczeniem bezpłodności.

    Obrońcy in vitro często tłumaczą, że są za życiem, dlatego je popierają. Ale to tylko półprawda, a hasło jest bardzo bałamutne. Przy procedurze zapłodnienia pozaustrojowego ginie kilka embrionów, więc jest to jedno życie kosztem kilku istnień, życie za śmierć. A poza tym jest to sztuczna inseminacja ludzi, która, choć to nie zamierzone, sprowadza ich do poziomu zwierząt. Rozrywa personalną więź między mężczyzną i kobietą, ojcem i matką. Rujnuje więzi międzyosobowe i morale człowieka.

    Ta metoda zaspakaja naturalną potrzebę rodzicielstwa, ale nie uwzględnia drugiego człowieka. Dziecko zaś staje się towarem, który można sobie „załatwić”. Takie uprzedmiotowienie człowieka jest bardzo groźne. A ostatecznie chodzi o wielkie pieniądze, które zarabia się na tej metodzie, choć wszystko rzekomo dzieje się dla dobra ludzkości. W istocie in vitro rujnuje nie tylko więzi międzyosobowe, ale i samo morale człowieka. Gdyż jeżeli wprowadza się relatywizm w tak ważnej kwestii jak człowiek, właściwie nie ma już żadnej granicy.

    za: http://gosc.pl/doc/2386716.Dlaczego-nie-siega-sie-po-naprotechnologie
    dodane 2015-03-10 18:07

Zostaw odpowiedź