Władzę nad ŚMIERCIĄ dzierży Chrystus!

1 lutego 2018, autor: Krzysztof Osuch SJ

Płonąca świeca od dnia Chrztu świętego aż do ostatniego tchnienia – gdy włożą ją nam jako gromnicę w stygnące dłonie – mówi nam, że stworzył nas Bóg i pewną ręką prowadzi nas Ten, który jest Życiem, Światłem i Miłością; że stworzył nas dla bycia w świetle i cieple. Że stworzył nas, by dać nam na zawsze udział w Boskim Życiu, Światłości i Miłości.

Dobrym modlitewnym „ćwiczeniem” byłoby zapalić świecę czy choćby maleńką lampkę i odpocząć… Może też zbliżyć dłonie do płomienia i ogrzać je…, ucieszyć oko pięknem światła. Zwyczajnie nacieszyć się tym, że w świetle świecy – po prostu widać! Nawet najmniejszy płomyk pokonuje ciemność, zaś najczarniejsza ciemność nie potrafi pokonać najmniejszego płomyka światła…

Ponieważ zaś dzieci uczestniczą we krwi i ciele, dlatego i On także bez żadnej różnicy stał się ich uczestnikiem, aby przez śmierć pokonać tego, który dzierżył władzę nad śmiercią, to jest diabła, aby uwolnić tych wszystkich, którzy całe życie przez bojaźń śmierci podlegli byli niewoli. Zaiste bowiem nie aniołów przygarnia, ale przygarnia potomstwo Abrahamowe. Dlatego musiał się upodobnić pod każdym względem do braci, aby stał się miłosiernym i wiernym arcykapłanem wobec Boga dla przebłagania za grzechy ludu. W czym bowiem sam cierpiał będąc doświadczany, w tym może przyjść z pomocą tym, którzy są poddani próbom (Hbr 2, 14-18).

Powyższe słowa z Listu do Hebrajczyków są dla nas niezwykle ważne. Odważnie opisują dramatyzm człowieczego losu i zwiastują wspaniałą nowinę o zbawieniu, którego sprawcą jest Boży Syn. On stawszy się uczestnikiem naszego człowieczeństwa, zechciał upodobnić się do nas pod każdym względem, oprócz grzechu. Uczynił to po to, „aby przez śmierć pokonać tego, który dzierżył władzę nad śmiercią, to jest diabła, aby uwolnić tych wszystkich, którzy całe życie przez bojaźń śmierci podlegli byli niewoli”. Być może przyzwyczailiśmy się do tych stwierdzeń, ale są one niebywałe i niezwykle obiecujące.

Śmierć pod władzą diabła

Natchniony Autor uświadamia nam, że do czasu Paschy Chrystusa śmierć była groźną bronią w ręku szatana! Wróg ludzkiej natury posługiwał się nią bezwzględnie, by osiągać kilka swoich celów, całkiem obcych Bogu.

  • Pierwszy cel diabła to móc obficie czerpać nienawistną satysfakcję z tego, że nasze myślenie o nieuchronnej śmierci wywołuje jedynie strach i uczucie bezradności. I że nie ma wtedy miejsca na radość z daru istnienia, ani na wdzięczność. Pojawia się natomiast rozpacz, skoro perspektywa śmierci czyni wszystko bezpowrotnie przemijającym i daremnym.
  • Diabeł, wprowadzając śmierć na świat (por. Mdr 2, 24), chciałby też (to drugi jego cel) zachować monopol na interpretowanie śmierci po swojemu. Jego demoniczna interpretacja ma osaczyć człowieka, wplątując go w taką oto logikę: skoro masz przed sobą tylko śmierć jako rzeczywistość ostateczną, to pozostaje ci pogrążać się (choćby i) w grzesznych zachowaniach, byle (choćby tylko) doraźnie zyskać poczucie intensywności i barwności życia, a ponadto, zapomnieć o śmierci i znieczulić ból, odczuwany z powodu marności egzystencji.

Rzeczywiście, jest w tym pewna logika. Skoro śmierć jest nieuchronna i ostateczna, to jej nieuchronność trzeba sobie jakoś zrekompensować. Jak i czym? Otóż maksymalne używanie, na miarę własnych możliwości, wydaje się być najlepsze; byle tylko wykorzystać tę oto trzymaną jeszcze w garści odrobinę życia! Uprawniony wydaje się także skrajny egoizm i indywidualizm. Jako „dobre” – w sensie egoistycznego użycia – jawi się wykorzystywanie innych i zagarnianie, odgradzanie się murem obojętności od ubogich, życie według zasady przyjemności i korzyści, sięganie po władzę (wszelkimi metodami) – nie po to, aby służyć innym, dobru wspólnemu, lecz sobie itd. (Ile tego mamy w przestrzeni publicznej!)

  • Zapewne wielką satysfakcję mają demony, gdy człowiek – wmanipulowany w logikę grzechu i śmierci – zostaje sam. Sam ze sobą. Sam z cierpieniem i śmiercią. Sam z lękiem i rozpaczą. Sam z niepokojącymi i nie rozumianymi wyrzutami sumienia, czyli z Głosem Stwórcy, który na dnie serca dojmująco (wciąż) dopomina się o ufną wiarę w Miłość i o wzajemność.

Nasuwają się ważne pytania:

  • Czy jesteśmy skazani na radykalną samotność i nieodwołalne marnienie w przestrzeni rozszalałych i bezwzględnie niszczących żywiołów grzechu, śmierci i rozpaczy oraz uruchomionych dynamizmów zaborczości, walki i przemocy?
  • Czy może jednak pojawi się ktoś wielki i potężny, a jednocześnie życzliwy wobec nas, kto przejmie pełną władzę nad grzechem, śmiercią i samym szatanem? A tego ostatniego dokumentnie pokona, odbierając mu (tylko przejściowo) dzierżoną władzę nad śmiercią!

Jezus przejmuje władzę nad śmiercią

Bóg od samego początku, niezmiennie i na zawsze żywi przyjazne uczucia wobec ludzi. Nic nie potrafi łaskawości Boga odmienić czy osłabić. Żadna siła nie potrafi też odgrodzić Boga od człowieka. Dlatego też „zaraz” po upadku pierwszych rodziców (Rdz 3, 15) Bóg podjął inicjatywę zbawienia. Dziejom grzechu i znieprawienia –przeciwstawił wielką Historię Zbawienia. W końcu, „gdy nadeszła pełnia czasu, zesłał Bóg Syna swego, zrodzonego z niewiasty” (Ga 4, 4). Bóg stał się człowiekiem, żeby zmiażdżyć głowę węża, a człowieka wyrwać z kręgu grzechu i śmierci oraz rozpaczy.

Rok Liturgiczny stopniowo stawia nam przed oczy wszystkie zbawcze Tajemnice Jezusa Chrystusa. Możemy je, rok po roku i dzień po dniu, kontemplować, rozumieć i uwewnętrzniać: od Wcielenia Syna Bożego, poprzez wszystkie Jego słowa i czyny, aż po Jego Śmierć i Zmartwychwstanie.

  • A Jezus niezmiennie i przez wszystko – w imieniu Ojca – przekonuje nas, że kocha nas i jest nam zawsze bliski! Że przebacza nam grzechy, biorąc je na siebie i czyniąc z Siebie ofiarę za nasze grzechy (por. Mt 26, 28). Słowem, Boska Miłość gorąco pragnie dla nas szczęśliwego życia wiecznego.
  • Kto poznaje Jezusa, kto poznaje, by tak rzec, Całego Jezusa, ten stopniowo nasyca się pewnością, że w śmierć można (już odtąd) wejść jak w bramę do Nowego Życia! I niekoniecznie z panicznym lękiem i rozpaczą, ale z zaufaniem do Boga Ojca. I oczekując olśnienia Spotkaniem z Nim.

Jezus umierający na krzyżu w akcie zawierzenia Ojcu i wydania się w Jego ręce – uczy nas przeżycia śmierci w sposób podobny. A Zmartwychwstały Pan przekonuje nas, że całe nasze życie na ziemi, wraz ze śmiercią jako zwieńczeniem, jest w istocie Paschą, czyli przechodzeniem, a w końcu definitywnym przejściem do Domu Ojca. Jezus przejmuje śmierć w swoje władanie i czyni z niej akt miłosnej ofiary oraz akt wydania się w miłujące ręce Boga Ojca.

  • Diabeł owszem może przedstawić jakąś część prawdy o śmierci (np. o jej rażącej sile), ale zawsze robi to dla zatrwożenia nas, dla wywołania paraliżującego lęku. Rzec można, że używa fałszywego światła. Próbuje założyć nam deformujące wszystko okulary (i to jeszcze z … klapami)! Kłamca i zabójca ma sobie właściwą satysfakcję, gdy może nas udręczyć i pogrążyć w rozpaczy.
  • To od Jezusa dowiadujemy się, że śmierć – w Chrystusowej interpretacji i z Jego polecenia (z jego łaski) łagodnie szepce do ucha każdego śmiertelnego człowieka: „Nie stargam Cię ja – nie! – Ja… u-wydatnię!” (C. K. Norwid).
  • Pan Jezus – dając nam Ducha Świętego – przekonuje nas, że dopiero za progiem śmierci ujrzeć można Boga i skosztować prawdy Jego wielkich obietnic.

Płonąca świeca

Pięknie to wszystko, co wyżej powiedziano, symbolizuje nam świeca. Świeca płonąca. Kościół wiele razy w Roku Liturgicznym, zwłaszcza w Wigilię Paschalną i w czasie Chrztu, zapala ją i wręcza. Bierzemy ją do rąk w różnych momentach życia jako wymowny znak duchowego światła, którym jest nasz Zmartwychwstały Zbawiciel. W świecy branej w dłonie widzimy znak zwycięstwa światła nad ciemnością; znak górowania ciepła nad chłodem i zimnem; symbol potęgi Życia i Miłości!

  • Płonąca świeca mówi nam od dnia Chrztu świętego aż do ostatniego tchnienia (gdy włożą ją nam jako gromnicę w stygnące dłonie), że stworzył nas i pewną ręką prowadzi nas Bóg, który jest Życiem, Światłem i Miłością. Że stworzył nas dla bycia w świetle i cieple. Że stworzył nas, by dać nam na zawsze udział w Boskim Życiu, Światłości i Miłości.
  • Dobrym modlitewnym „ćwiczeniem” byłoby zapalenie świecy (czy choćby niewielkiej świeczki) i odpoczęcie w jej blasku i cieple. Można zbliżyć dłonie do płomienia świecy i ogrzać się. Można ucieszyć oko pięknem światła. Można nacieszyć się tym, że w świetle świecy – po prostu widać! Najmniejszy płomyk pokonuje ciemności, podczas gdy najczarniejsza ciemność nie potrafi pokonać najmniejszego płomyka światła…

Chrystus jest wielkim Światłem. Potężniejszym niż wiele słońc! Dlatego mówi o Sobie, że jest Światłem! „Ja jestem światłością świata. Kto idzie za Mną, nie będzie chodził w ciemności, lecz będzie miał światło życia” (J 8, 12). W czasie Wigilii Paschalnej Kościół wyśpiewuje wspaniałą pieśń pochwalną na cześć świecy symbolizującej Zmartwychwstałego Chrystusa.

  • Wybór całe życie należy do nas. Zawsze można go skorygować, gdy jest błędny, a odnowić, gdy jest dobry.
  • Przechylenie się na stronę Życia i Światłości nie powinno być takie trudne. Tym bardziej że wciąż rozbrzmiewa serdeczne Jezusowe zaproszenie: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy!” (Mt 11, 28). Cichy i pokorny sercem Jezus obiecuje dać ukojenie naszym skołatanym duszom. Zawsze. Codziennie, a szczególniej w obliczu cierpienia i śmierci. To wtedy Jego Boskie możliwości i zbawcza moc objawiają się najbardziej przekonująco.

o. Krzysztof Osuch SJ

Częstochowa, 2 kwietnia 2010 – 2015  AMDG et BVMH

W mojej książce: Przed tobą jest DAL. Rozważania o miłości, pokonanej śmierci i jasnym wyborze – w rozdziale VI, zatytułowanym „Jezus zwycięża śmierć”, zamieściłem sześć medytacji poświęconych śmierci. Powyższe rozważanie jest jednym z nich, ostatnim (w kolejności); dopowiem: drogim mi. W książce zamieszczam (z reguły) wersję ulepszoną… Zobacz: http://osuch.sj.deon.pl/2012/11/20/krzysztof-osuch-sj-moje-ksiazki/

PRZED TOBĄ JEST DAL

Komentarze

komentarzy 5 do wpisu “Władzę nad ŚMIERCIĄ dzierży Chrystus!”
  1. Papież: myślenie o śmierci ratuje od iluzji bycia panami czasu
    Myśl o śmierci ratuje nas przed złudzeniem jakobyśmy byli panami czasu. „Śmierć jest faktem, śmierć jest dziedzictwem i śmierć jest pamięcią” – podkreślił papież w Domu Świętej Marty. W swej homilii Ojciec Święty nawiązał do pierwszego czytania dzisiejszej liturgii (1 Krl 2,1-4.10-12), opisującego śmierć króla Dawida.
    „Nie jesteśmy ani wieczni, ani też efemeryczni: jesteśmy ludźmi pielgrzymującymi w czasie, czasie który ma swój początek i ma swój kres” – powiedział Ojciec Święty zachęcając do modlitwy, abyśmy nie byli uwięzieni w chwili obecnej. „Śmierć jest faktem, który dotyka wszystkich, wcześniej czy później ale przychodzi” – przypomniał Franciszek.
    Papież przestrzegł przed pokusą traktowania życia tak, jakbyśmy byli jego panami, zamknięciem w egoistycznym labiryncie, w którym nie ma miejsca dla przyszłości, bo wszyscy wiemy, że czeka nas śmierć. Zachęcił, byśmy często przypominali sobie, że nie jesteśmy panami swego życia, ale jako pielgrzymi spojrzeli na to, co przed nami, zastanowili się jakie świadectwo pozostawimy w spadku. Ojciec Święty zauważył, że warto abyśmy na decyzje podejmowane dzisiaj spojrzeli z perspektywy życia wiecznego, czy po śmierci podobało by nam się to, co czynimy dzisiaj. „Warto, abyśmy wszyscy poczuli się pielgrzymami ku śmierci” – powiedział papież na zakończenie swej homilii.
    st (KAI) / Watykan

  2. Oto szokujące nagranie które prosimy przesłać do wszystkich przyjaciół i wspólnot.
    WSTRZĄSAJĄCE NAGARNIE Z KLINIKI ABORCYJNEJ! (ukryta kamera)
    https://www.youtube.com/watch?v=buaiT3wEhCU&x-yt-ts=1422579428&x-yt-cl=85114404
    Jedna z amerykańskich organizacji pro-life postanowiła obnażyć mechanizm funkcjonowania klinik aborcyjnych w których zabija się nawet 6 miesięczne dzieci. Jedna z działaczek pro-life która spodziewała się dziecka odwiedziła z ukrytą kamerą najbardziej znane placówki aborcyjne w USA udając potencjalną „klientkę”. To co usłyszała i zobaczyła jest tak wstrząsające, że postanowiliśmy przygotować wersje polską tego nagrania…
    Link pod którym można podpisać petycje w sprawie zmian w polskim prawie znajdziecie tutaj: http://www.charyzmatycy.pl/petycja.html

    Naszym celem jest zebranie 100 tysięcy podpisów aby przedstawić obywatelski projekt ustawy
    chroniący życie od momentu poczęcia do naturalnej śmierci. Ustawa ma także regulować sprzedaż środków farmakologicznych takich jak tzw. „Pigułka dzień po”, które w praktyce służą do aborcji.

    Projekt ustawy przygotowuje Dominik Tarczyński, założyciel stowarzyszenia Charyzmatycy.pl wraz z grupą prawników.

    Prosimy, prześlijcie ten film do wszystkich znajomych!
    http://www.charyzmatycy.pl/petycja.html

  3. A ten „reportaż” znakomicie przedłuży klimat rozważania i komentarzy. POLECAM!
    Raban śmierci i życia Mariusz Majewski

    Zdarzają się pogrzeby, które mimo łez i ludzkiego poczucie straty, bardziej przypominają ślub i wesele. Są jak ekspresowe rekolekcje, mocno dotykające uczestników.

    W środku tygodnia uczestniczyłem w takim pogrzebie. Zmarł 24-letni Grzegorz Mroczka, student geodezji na warszawskiej Politechnice, animator Ruchu Światło-Życie zaangażowany w jego działalność w diecezji przemyskiej, skąd pochodził oraz w warszawskim duszpasterstwie akademickim przy kościele św. Anny.
    RESZTA TU

  4. Dodałem do wypisów z „ON i ja” na temat ŚMIERCI słowa Jezusa wzywające do RADOŚCI płynącej z Jego Zmartwychwstania.

    9. Zmartwychwstałem: któż mógłby powstrzymać twoją radość?

    1429. – 1948 – 1 kwietnia. Le Fresne. – „Zmartwychwstałem: któż mógłby powstrzymać twoją radość? Czy nie powinnaś sprawić Mi nowego zaszczytu i być radosną dla Mnie i przeze Mnie? A jeśli radość jest w tobie, jakże mogłaby się nie przelewać na innych? Czy sądzisz, że znajduję wiele radości w wielu sercach? Nie myśli się o tym świętym hołdzie, który przynosi Mi tyle wesela. Czy nie podzielam wszystkich waszych wzruszeń, tak jak ci wszyscy, którzy umieją kochać?

    Pamiętasz, że kiedy opuszczałaś kogoś drogiego, mówiłaś mu: ‚Przyrzeknij mi, że będziesz szczęśliwy!’, jakby to było potrzebą twego serca. Moje serce kocha waszą radość. Umiejcie zachować ją nawet w doświadczeniach, ponieważ jest ona dla Mnie. O, moja córko, jakaż to głębia radości żyć tylko dla Mnie… nikt ci jej nie odbierze. Czy czujesz cały urok tego? Co mogłoby mu dorównać? W ciągu dnia powtarzaj Mi bardzo często, że jesteś zjednoczona ze Mną. Nie powinno ci to ciążyć: to prosty poryw szczęścia.

    Często wchodziłaś na stopnie ganku aby, biegając wśród swych zajęć, ucałować swą drogą matkę. Jest to proste i jest wszystkim. Nie znałaś radości twej matki z powodu tej pieszczoty i nie znasz mojej radości. Jednak nie pozbawiaj Mnie jej, moja córeczko” (ON i ja, t. III, nr 152).

  5. opal pisze:

    W klimacie powyższego rozważana, ( za przypomnienie którego bardzo Ojcu dziękuję! ) :

    http://www.youtube.com/watch?v=FsSlBcX9v1c

    Cudowne myśli w tym temacie znajduję w tomikach „On i ja” Gabrieli Bossis. Tu na blogu w zakładce
    ” ON i ja”TEMATY Ojciec zebrał większość z nich ( „ŚMIERĆ w ON i ja), zachęcam do zaglądania… http://osuch.sj.deon.pl/2014/11/02/smierc-w-on-i-ja/
    Nasze SPOTKANIE, jak Pan Jezus określa Śmierć w jej istocie ma być najszczęśliwszą chwilą naszego życia – odtąd na zawsze z NIM !!!

Zostaw odpowiedź