Jezus pociąga nas ku Ojcu (pn/I)

8 stycznia 2018, autor: Krzysztof Osuch SJ

Żyjemy w świecie wypełnionym ludzką mową. W każdej chwili dałoby się usłyszeć czy także zobaczyć dziesiątki, setki osób, które mówią; coś przekazują, reklamują, obwieszczają rzeczy ważne i banalne, smutne i radosne… Niestety, czasem mowa ludzka bywa nieludzka, bo odbieramy ją np. jako złośliwą, obraźliwą, pełną podstępu i złych intencji.

Na szczęście, jest też w naszym świecie dużo mowy pięknej, pełnej delikatności, czułości i miłości. Zwraca się do nas i MÓWI także Bóg OJCIECprzez SYNA!

Wielokrotnie i na różne sposoby przemawiał niegdyś Bóg do ojców przez proroków, a w tych ostatecznych dniach przemówił do nas przez Syna. Jego to ustanowił dziedzicem wszystkich rzeczy, przez Niego też stworzył wszechświat. Ten /Syn/, który jest odblaskiem Jego chwały i odbiciem Jego istoty, podtrzymuje wszystko słowem swej potęgi, a dokonawszy oczyszczenia z grzechów, zasiadł po prawicy Majestatu na wysokościach. On o tyle stał się wyższym od aniołów, o ile odziedziczył wyższe od nich imię. Do którego bowiem z aniołów powiedział kiedykolwiek: Ty jesteś moim Synem, Jam Cię dziś zrodził? I znowu: Ja będę Mu Ojcem, a On będzie Mi Synem. Skoro zaś znowu wprowadzi Pierworodnego na świat, powie: Niech Mu oddają pokłon wszyscy aniołowie Boży!” (Hbr 1,1-6).

W powyższym fragmencie z Listu do Hebrajczyków usłyszeliśmy, że w naszym ludzkim świecie daje się słyszeć także Mowa samego Boga. To dobra wiadomość. Przyjmujemy ją z ulgą, szczególnie wtedy, gdy mamy dość ludzkiej mowy  mowy, która nie służy poważnej informacji, formacji, komunikacji i komunii, ale jawi się raczej jako czcza gadanina. Niedawno usłyszałem krytyczną uwagę, że większość programów telewizyjnych realizowanych jest pod hasłem: Bawmy się wesoło i łączmy się w głupocie.

  • Jak to dobrze, że można ten cały nadmiar słów i obrazów zostawić, odejść, uciszyć się, zadumać, wejść w siebie i słuchać tego, co mówi Pan Bóg!

A Bóg jest Kimś, kto – gdy daje się poznać – fascynuje i budzi święte drżenie. Zgodnie zaświadczają o tym wielkie religie świata. A z drugiej strony patrząc, stwierdzamy, że w nas ludzi wpisane jest żarliwe pragnienie i nieprzeparte dążenie, by swego Boga Stwórcę coraz bardziej poznawać i mieć udział w Jego Świętościw Jego niewyobrażalnych bogactwach: w Jego Pięknie, w Jego Dobroci, w Jego Mądrości, w Jego Miłości, w Jego wolności, w intensywności Jego Boskiego Życia…

  • Stworzenia – gwiazdy i Słońce, kwiaty i twarze – są tylko odblaskiem i znakiem Pełni Życia, która jest w Bogu.
  • Bóg na pewno nie chce, żebyśmy się zatrzymali na Jego stworzeniach; byśmy się nimi zadowolili i je adorowali.
  • Takie zatrzymanie się na stworzeniach byłoby po prostu bałwochwalstwem.

Tak, Bóg stworzył nas jako radykalnie skierowanych ku Niemu samemu. W głębi serca (jakoś) wiemy, a przynajmniej przeczuwamy, że nasza osobowa pełnia i doskonałość polega na jedności z Bogiem i na udziale w Jego Boskim Życiu. Niestety, każdy człowiek po grzechu pierworodnym jest (nieraz bardzo mocno) kuszony, by za szczyt swoich marzeń i dążeń uznać przestawanie tylko z samym sobą, z innymi ludźmi, z przyrodą i własnymi wytworami. – To dlatego Bóg, nasz Stwórca i Ojciec, kieruje do nas ludzi coraz to nowe apele:

  • żebyśmy ku Niemu kierowali swe myśli i serca,
  • żebyśmy zaniechali kultu siebie i doczesności, a zwracali się ku Stwórcy i ku Wieczności.

Jeden z bardziej znaczących i znanych apeli Boga brzmi:

Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię (Mk 1, 15).

Uradujmy się tym, że jest z nami, i to aż do skończenia świata, Wcielony Boży Syn. On jest najtreściwszym Słowem Boga Ojca do nas skierowanym. On jest Słowem Ojca. On też kieruje (wypowiada) do nas wiele słów, zawartych w czterech Ewangeliach. To tu – w Ewangeliach, także w Listach Nowego Testamentu – znajdziemy rozwinięcie tego, czym jest dla nas Boże Narodzenie.

„Kiedy mówimy: jest Boże Narodzenie, to mówimy zarazem: w Słowie Wcielonym Bóg wyrzekł w świat swoje Słowo – ostatnie, najgłębsze i najpiękniejsze. Słowo, którego już nie można cofnąć, bo jest ono ostatecznym czynem Boga, bo jest ono samym Bogiem w świecie. A słowo to brzmi: Kocham ciebie, świecie, i ciebie, człowiecze” (o. Karl Rahner SJ).

Wymowę Bożego Narodzenia trzeba nam zabrać w codzienność zwykłego czasu w Roku Liturgicznym. A czas w swej istocie, według celnego określenia Simone Weil, jest czekaniem Boga na naszą miłość.

Dziejące się wokół nas – w Polsce i na świecie – różne wydarzenia domagają się głębokich przemyśleń, wyważonych decyzji i roztropnych działań. Jeśli nie chcemy (co rusz) tracić pokoju serca w obliczu najbardziej dramatycznych wydarzeń (będzie ich pewno przybywać), to winniśmy podejść do nich duchowo. A to podejście (duchowe) oznacza, że dobrze zrozumieliśmy i stale mamy TO w pamięci,

  • że Najważniejszym Wydarzeniem od ponad dwóch tysięcy lat jest to, iż Bóg w ostatecznych czasach przemówił do nas przez Syna! W wartkim i coraz szerszym strumieniu wydarzeń to Jedno Wydarzenie niezmiennie zasługuje na naszą uwagę, na maksimum uwagi.

Przypomnijmy sobie, jak na progu trzeciego tysiąclecia – w obliczu trudności, zagrożeń i niepewności – Jan Paweł II przypominał i kładł wszystkim na serce to, że naszym (już dobrze znanym) programem i źródłem pokoju i siły jest Jezus Chrystus; i że to Jego winniśmy kontemplować. On Jeden zasługuje na to, by często wpatrywać się w Jego Oblicze, w Jego Twarz i Serce.

„Idźmy naprzód z nadzieją! Nowe tysiąclecie otwiera się przed Kościołem niczym rozległy ocean, na który mamy wypłynąć, licząc na pomoc Chrystusa. Syn Boży, który z miłości do człowieka przyszedł na świat dwa tysiące lat temu, także dzisiaj prowadzi swoje dzieło: musimy mieć przenikliwy wzrok, aby je dostrzec, a nade wszystko wielkie serce, abyśmy sami stawali się jego narzędziami” (Novo Millenio Ineunte nr 58).

Tak, Jezus jest z nami. Nie opuszcza nas nigdy. On dalej prowadzi swoje dzieło. Jednak nam potrzebny jest przenikliwy wzrok, aby dostrzec tę Jego obecność i dzieło przez Niego prowadzone. Jednym z ważnych warunków, by odzyskać przenikliwy wzrok – oprócz samej kontemplacji Oblicza Jezusa – jest oczyszczenie naszej pamięci. Dokonuje się ono przez szczery rachunek sumienia, przez prośbę o przebaczenie, przez doświadczenie Bożego Miłosierdzia.

Nie ulega wątpliwości, że to, co dokonało się w Rzymie 12 marca 2000 w pamiętnej Liturgii pokutnej Ojca Świętego i Jego Współpracowników, ma ogromne znaczenie. Kościół doznał oczyszczenia i zyskał też nową jakość w oczach świata jako bardziej wiarygodny świadek Chrystusowej Ewangelii.

  • Nasuwa się jednak pytanie, czy my sami gotowi jesteśmy – na podobieństwo Ojca Świętego – czynić to wszystko, co należy, by oczyszczać własne serce i przyczyniać się do oczyszczenia wspólnot, w których żyjemy na co dzień.
  • A pierwszy krok to zawsze Miłość; Miłość Boga do nas.
  • Zawsze od niej trzeba wszystko zaczynać.

„Miłość przyzywa miłość… odpowiedz Mi zatem: Pragnę ciebie. Cóż cię onieśmiela? Twoje powtarzające się zaniedbania? Twoje niedociągnięcia? Brak zrównoważenia? Twoja myśl roztargniona? Złe wspomnienia? Biorę to wszystko na siebie. Zbieram nędzę, a czynię z niej wspaniałości. Daj Mi wszystko. Czy ośmielisz się powiedzieć, że cokolwiek w twoim życiu mogłoby nie należeć do Mnie – skoro stanowimy jedno…”[1].

***

za: http://imagessaintes.canalblog.com/archives/2009/12/24/13701257.html

[1] Gabriela Bossis, On i ja. Rozmowy duchowe Stwórcy ze stworzeniem. Michalineum, t. III nr 135.

Komentarze

komentarze 2 do wpisu “Jezus pociąga nas ku Ojcu (pn/I)”
  1. Katarzyna pisze:

    Dziękuje Ojcu za wskazywanie i przypominanie o prawdach w sposób, który zbliża do ich coraz to głębszego zrozumienia. Od usłyszenia/przeczytania do wykonania jest długa droga, którą często tylko Miłość i łaska potrafi nieco skrócić, tak, że możemy zapomnieć o „swoich niedociągnięciach, braku zrównoważenia czy roztargnieniu” – podobnie jak w cytowanym na końcu fragmencie z On i ja

    A żeby usłyszeć głos możemy zaśpiewać:
    https://youtu.be/HVrhgGKfWeg

    Ukaż mi Panie swą Twarz daj mi usłyszeć Twój głos
    bo słodki jest Twój głos i twarz pełna wdzięku…

  2. s.ludmila pisze:

    O jak ważna jest BLISKOŚĆ JEZUSA ! To,że jest z nami Miłując nas, wyczekując naszego oddania każdej słabości i troski – jest moim szczęściem,pośród słabości, bo JEGO MIŁOSIERDZIE trwa na wieki ! Dziękuję za wszystkie SŁOWA o MIŁOŚCI, WIERZE I NADZIEI.

Zostaw odpowiedź