Chrzest Jezusa tak wiele dla nas znaczy!

6 stycznia 2018, autor: Krzysztof Osuch SJ

W wodę Jordanu wchodzi Jezus bez wahania, choć jest ona „czarna” od brudu pozostawianych w niej grzechów… Swoim wejściem Jezus oczyszcza wodę i czyni symbolem zbawczej mocy Boga, który pragnie każdego człowieka usprawiedliwić, uczynić świętym i nieskalanym.

[Kontemplacja ewangeliczna wg metody św. Ignacego Loyoli]

Modlitwa przygotowawcza: Prosić Boga, Pana naszego, aby wszystkie moje zamiary, decyzje i czyny były skierowane w sposób czysty do służby i chwały jego Boskiego Majestatu (Ćd 46).

Święty Ignacy tak streszcza fragment historii zbawienia, który chcemy kontemplować:

„Chrystus, Pan nasz, pożegnawszy swoją błogosławioną Matkę, przyszedł z Nazaretu nad rzekę Jordan, gdzie był św. Jan Chrzciciel. Święty Jan ochrzcił Chrystusa, Pana naszego. A kiedy chciał się wymówić od tego, bo uważał się za niegodnego, żeby miał ochrzcić, Chrystus powiedział doń: Uczyń to teraz, bo tak trzeba nam wypełnić wszelką sprawiedliwość. Przyszedł Duch Święty i głos Ojca z nieba zaświadczył: Ten jest Syn mój umiłowany, w którym sobie upodobałem”(Ćwiczenia duchowne, nr 273)

W osobistym przygotowaniu przeczytajmy uważnie, najlepiej kilka razy, poniższy fragment z Ewangelii według świętego Mateusza 3, 13-17:

Wtedy przyszedł Jezus z Galilei nad Jordan do Jana, żeby przyjąć chrzest od niego. Lecz Jan powstrzymywał Go, mówiąc: To ja potrzebuję chrztu od Ciebie, a Ty przychodzisz do mnie? Jezus mu odpowiedział: Pozwól teraz, bo tak godzi się nam wypełnić wszystko, co sprawiedliwe. Wtedy Mu ustąpił. A gdy Jezus został ochrzczony, natychmiast wyszedł z wody. A oto otworzyły Mu się niebiosa i ujrzał Ducha Bożego zstępującego jak gołębicę i przychodzącego na Niego. A głos z nieba mówił: Ten jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie.

Wyobraźmy sobie, jak Jezus przychodzi nad Jordan i z tłumem nawracających się grzeszników oczekuje, by przyjąć chrzest z rąk Jana Chrzciciela.

Prośmy o owoc tej kontemplacji, a mianowicie o dogłębne poznanie Pana, który dla mnie stał się człowiekiem, abym go więcej kochał i więcej szedł w Jego ślady. Prośmy też o łaskę uradowania się Dobrą Nowiną o miłości Ojca, Syna i Ducha Świętego – do nas ludzi, do mnie osobiście.

1. Jezus idzie do grzeszników

W czasie kontemplacji przyjrzymy się najpierw Janowi Chrzcicielowi.

Bóg wybrał go, by przygotował lud Starego Testamentu na przyjście Mesjasza. Teraz widzimy go nad Jordanem, jak wzywa lud do nawrócenia i pokuty: Nawróćcie się, bo bliskie jest Królestwo Niebieskie! Duch Święty dał poznać Janowi, że pojawienie się Mesjasza jest już bardzo bliskie. Pokornie oświadcza:

Ten, który idzie za mną, mocniejszy jest ode mnie; ja nie jestem godzien nosić Mu sandałów. Mesjasz przedstawiany przez Jana budził nie tylko nadzieję, ale i trwogę: On was chrzcić będzie Duchem Świętym i ogniem. Ma On wiejadło w ręku i oczyści swój omłot: pszenicę zbierze do spichlerza, a plewy spali w ogniu nieugaszonym.

Rzeczywiście, nawoływanie Jana Chrzciciela pobudzało słuchaczy do nawrócenia. Wielu, z różnych grup społecznych, odczuło przynaglenie, by ze skruchą wyznać swe grzechy i zanurzyć się w wodach Jordanu na znak, że chcą wejść do wspólnoty oczekujących na bliskie już przyjście Mesjasza. Jan ma zapewne satysfakcję, że jego nawoływanie nie jest daremne. Ale pewnego dnia Jan doznaje szoku, gdy w tłumie nawracających się rozpoznaje Jezusa i słyszy, jak Ten prosi go o chrzest. Jan Chrzciciel najpierw stanowczo protestuje; odmawia spełnienia prośby Jezusa, jednak po tych słowach: Pozwól teraz, bo tak godzi się nam wypełnić wszystko, co sprawiedliwe, Jan natychmiast ustępuje.

Akt posłuszeństwa ze strony Jana jawi się jako brama do wielkiego objawienia się Trójcy Boskich Osób…

Objawienie Boskich Osób przy chrzcie Jezusa da Janowi Chrzcicielowi pewność, by za niedługo złożyć świadectwo o Jezusie:

Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata (J 1, 29).

To pełne treści zdanie stanowi klucz do rozumienia całej zbawczej misji Jezusa Chrystusa. – Kto już wie, że największym nieszczęściem wszystkich ludzi żyjących na Ziemi jest grzech, ten z najwyższą uwagą wsłuchuje się w świadectwo Jana Chrzciciela o Jezusie. Inny Jan, Ewangelista, napisze w jednym z Listów:

My jesteśmy z Boga, cały zaś świat leży w mocy Złego (1 J 5, 19).

Syn Boży objawił się po to, by zniszczyć dzieła diabła (1 J 3, 8).

Dziś, każde wydarzenie z życia Jezusa możemy oglądać i lepiej rozumieć w świetle zbawczego Krzyża i Zmartwychwstania. W tym świetle pojmujemy, dlaczego Jezus, wiedziony Duchem Świętym, swe pierwsze kroki kieruje nad Jordan, czyli tam, gdzie gromadzą się ludzie świadomi grzechu i spragnieni Zbawiciela. Dla Jezusa jest oczywiste, że ma wejść w sam środek ludzi, obarczonych brzemieniem grzechów. Możliwie najprędzej Jezus zaczyna głosić Ewangelię przebaczenia i wyzwolenia… Bez wahania wchodzi w wodę, aż „czarną” od brudu pozostawianych w niej grzechów… Swoim wejściem w tę wodę Jezus oczyszcza ją i czyni symbolem zbawczej mocy Boga, który pragnie każdego człowieka oczyścić, usprawiedliwić, uczynić świętym.

Zauważmy i to zdanie:

gdy Jezus został ochrzczony, natychmiast wyszedł z wody. – W odróżnieniu od wszystkich innych Jezus nie wyznawał grzechów, gdyż własne grzechy nigdy nie obciążały Jego sumienia. W twardej rozmowie z faryzeuszami zapyta znamiennie: Kto z was udowodni Mi grzech? (J 8, 46).

  • Dla nas, którzy czujemy się nieuchronnie uwikłani i ubrudzeni grzechami (własnymi i, w innym sensie, cudzymi), ma to ogromne znaczenie, że bezgrzeszny Jezus nie stroni od grzeszników, lecz sam ich szuka, lgnie do nich. Owszem, pozwala, by grzechy wszystkich ludzi dotknęły Go i śmiertelnie zraniły. Na razie dzieje się to symbolicznie – poprzez zanurzenie się w tej samej wodzie, w której zanurzają się nawracający się grzesznicy. W czasie Męki dokona się to nader realnie, gdy Pan zwali na Niego winy nas wszystkich (por. Iz 53, 6).
  • To przedziwne zbawcze działanie Boga święty Paweł opisze w takich oto przejmujących (i nie do końca dających się pojąć słowach): Bóg dla nas grzechem uczynił tego, który nie znał grzechu, abyśmy się stali w Nim sprawiedliwością Bożą (2 Kor 5,21).

Wpatrując się w Jezusa w Jordanie, pojmujemy coraz bardziej, że On naprawdę chce nas uwolnić od gniotącego ciężaru grzechu!

  • Jezus gotów jest ponieść każdą udrękę, poniżenie, każdą ofiarę, aby uwolnić nas od dojmującego poczucia winy!
  • On umrze tą śmiercią, która należy się (mnie) grzesznikowi, który bezceremonialnie, lekkomyślnie albo po namyśle zrywa więź ze swym Stwórcą i Ojcem. Właśnie o tym mówi św. Paweł:

Chrystus umarł za nas jako za grzeszników w oznaczonym czasie, gdyśmy byli jeszcze bezsilni, a nawet za człowieka sprawiedliwego podejmuje się ktoś umrzeć tylko z największą trudnością. Bóg zaś, okazuje nam swoją miłość właśnie przez to, że Chrystus umarł za nas, gdyśmy byli jeszcze grzesznikami (Rz 5,6-8).

Pytajmy: jakich uczuć doświadczał Jezus, solidaryzując się z grzesznikami?

Były to zapewne różne uczucia, jednak najżywszym uczuciem musiała być radość.

Jeśli tak, to i my radujmy się wraz z Jezusem, nawet jeśli Jego i nas czeka jeszcze wielkie zmaganie z „grzechem świata” i z własną grzesznością…

2. Ojciec i Duch Święty – też obecni

Bardzo znaczące jest to, że Niebiosa właśnie wtedy się otwierają, gdy Jezus wyraża swą solidarność z grzesznikami. Głos Ojca jest pełen miłości i aprobaty dla tego, co czyni Jezus:

Ten jest Mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie.

Podobną Miłość i aprobatę dla Jezusa można wyczytać z tego, co czyni Duch Święty:

oto otworzyły Mu się niebiosa i ujrzał Ducha Bożego zstępującego jak gołębicę i przychodzącego na Niego.

Słusznie wnioskujemy, że pierwsze kroki Jezusa nad Jordan – w stronę grzeszników – wywołują żywy oddźwięk w sercu Ojca i Ducha Świętego; możemy być pewni, że także wszystko inne, co jeszcze Jezus uczyni dla grzeszników, będzie wyrażać „litość serdeczną Boga” (Łk 1, 78).

  • Radujmy się, widząc, jak wszystkie Boskie Osoby angażują się w nasze ocalenie.
  • Pozwólmy, by Boży Baranek, gładzący „grzech świata”, zgładził także nasze grzechy, moje grzechy. A gdy to się stanie, wtedy i dla nas otworzą się Niebiosa i zostaniemy zaproszeni do wejścia w wieczne Przymierze Miłości z Boskimi Osobami.

– To Przymierze już zostało zawarte w sakramencie naszego Chrztu świętego. Do nas też Bóg Ojciec powiedział: Ten jest Mój syn umiłowany! Ta jest Moja córka umiłowana. Na nas też zstąpił Duch Święty i nieustannie pracuje nad naszym uświęceniem i upodobnieniem nas do Jezusa Chrystusa.

Z radością wspominajmy nasz Chrzest jako wielkie wydarzenie naszego życia. Odwołując się do Bożego Objawienia i patrząc oczyma wiary, radujmy się Nowym Życiem – Bożym Życiem w nas.

3. Ważność wiary

Kontemplując Chrzest Jezusa, odczujemy być może pewną zazdrość, że nie możemy być bezpośrednimi świadkami tamtego wydarzenia i odczuć głębię znaczeń tego, co się wtedy wydarzyło. Podobne uczucia mogą się zrodzić, gdy pomyślimy o mistykach, którzy (przynajmniej w pewnych momentach) doświadczają, co to znaczy być w jedności z Trójcą Przenajświętszą. Mistyczne poznanie nie jest dawane wszystkim. Św. Ignacy Loyola, człowiek, który – dzięki mistycznym darom – widział wszystko, dobrze o tym wie i dlatego wprowadza wszystkich chętnych na drogę prostej kontemplacji ewangelicznej w ramach zwłaszcza drugiego, trzeciego i czwartego Tygodnia Ćwiczeń duchownych, nazywanych rekolekcjami ignacjańskimi (http://www.czestochowa-jezuici.pl/).

  • Trzeba nam pogodnie zaakceptować to wielkie prawo życia, że do uszczęśliwiającej jedności z Trójcą świętą idziemy drogą poznawania Słowa Bożego, zawartego w Tradycji i Piśmie świętym. W aktach ufnej wiary mamy przyswajać sobie Boga, który „pragnie mi dać samego siebie, ile tylko może wedle swego Boskiego planu” (Ćd 234). Najlepszym do tego czasem i miejscem jest właśnie wszelka modlitwa i spotkania sakramentalne.
  • Kiedy zatem wzbiera w nas wielka tęsknota za poznaniem Boga „twarzą w twarz”, (czyli za bezpośrednim widzeniem Go), to pamiętajmy, że Bóg na pewno spełni tę tęsknotę, którą sam w nas wpisał. Wpierw jednak – i to przez całe ziemskie życie – zaprasza nas, byśmy zbliżali się do Niego w wierze. Nasza „pielgrzymka wiary” do oglądania Boga i do przebóstwiającego zjednoczenia z Nim jest czymś wspaniałym i jedynym w swoim rodzaju. Dzięki ufnej wierze już naprawdę kontaktujemy się z Bogiem i zasadnie radujemy się łaską, usprawiedliwieniem, danym nam darmo w Chrystusie.

Gdy słuchamy tego, co Bóg mówi do nas przez Jezusa, i gdy wpatrujemy się w to, co On nam zaofiarowuje, wtedy Duch Święty wzbudza w nas wiarę i zdolność powierzenia siebie Bogu. To działanie Boga nie jest jednak zniewalające, przeciwnie, jest ono naglącym wezwaniem, byśmy w sposób dobrowolny i rozumy uwierzyli Bogu, oparli się o Niego, wydali się w Jego ręce. Inaczej mówiąc, wiara – choć, jako cnota teologalna, jest dziełem Ducha Świętego w nas – to jednak domaga się ona naszego stałego współdziałania. Gdy zatem w różnych okolicznościach życia ponawiamy akty wiary (Bogu i w Boga), wtedy wydoskonalamy się w wierze.

Wielki dar chrzcielnych łask został nam dany w naszym niemowlęctwie, gdy nie potrafiliśmy jeszcze świadomie poznawać i wierzyć. Trzeba zatem, byśmy – teraz jako dorośli – stawali się świadomymi uczestnikami wielkiej łaski Chrztu. Dzieje się to wtedy, gdy otwieramy się na różne formy ewangelizacji i katechizacji; gdy słyszane treści uwewnętrzniamy w czasie medytacji i kontemplacji.

Serdeczna rozmowa

Świadomi tego, czym Bóg obdarza nas w Chrzcie Jezusa, podejmijmy serdeczną rozmowę z Boskimi Osobami… Czyńmy to bardzo osobiście i niepowtarzalnie. Będzie to jeden z owoców naszej kontemplacji.

  • Może pierwszym „tematem” rozmowy będzie podziękowanie Bogu za wprowadzenie na drogę wiary, której kresem będzie Niebo. Może oddam się kosztowaniu słodkiego smaku wiary – smaku ufnego wydania siebie w ręce Ojca przez Syna w Duchu Świętym.
  • Podziękuję Bogu Ojcu za to, że dzięki wielu spotkaniom z Jego Wcielonym Synem, zacząłem odzyskiwać utracony raj a przynajmniej nadzieję na to, że „w końcu wszystko będzie dobrze…, a nawet bardzo dobrze”.
  • A może wyrwie się z serca przede wszystkim wielkie błaganie, gdy własna wiara zjawi się jako maleńka i krucha.

Jezus pociesza, że choćby nasza wiara była tak maleńka jak ziarnko gorczycy, to jednak stopniowo rozrośnie się ona w wielkie drzewo, jeśli tylko jest naprawdę żywa, rzeczywista, egzystencjalna. A jeśli mamy wątpliwości co do jej „żywości”, to wołajmy jak ojciec chłopca z Ewangelii: Wierzę, zaradź memu niedowiarstwu! (Mk 9,24). – Pan na pewno zaradzi, zaś my znów poczujemy się jak w domu zbudowanym na skale. A w domu odpoczywa się i nabiera sił do dalszej pielgrzymki – też do Domu – Ojca.

 ***

Uwaga metodyczna:

Warto pójść za radą świętego Ignacego Loyoli z Ćwiczeń  duchownych:

  • „Nie ogrom wiedzy napełnia i nasyca duszę, lecz raczej wewnętrzne rozumienie rzeczy i smakowanie w nich” (Ćd 2);
  • „Na przedmiocie, w którym odnalazłem to, czego szukam, zatrzymam się bez niespokojnego przechodzenia do następnego punktu, aż będę zupełnie zadowolony” Ćd 76).

Komentarze

komentarzy 5 do wpisu “Chrzest Jezusa tak wiele dla nas znaczy!”
  1. s. Katarzyna pisze:

    BOSKIE OBDAROWANIE – CHRZEST PANA JEZUSA – jest DLA MNIE !
    Św. Mateusz namalował nam niesamowity obraz: BOGA Z NAMI– EMMANUELA. Jezus stoi w jednej kolejce z grzesznikami w wodach Jordanu i przyjmuje chrzest od Jana ! Między Niebem, a ziemią jest GŁOS OJCA: „TEN JEST MÓJ SYN UMIŁOWANY, W KTÓRYM MAM UPODOBANIE”.
    Także podczas naszego Chrztu św. Bóg Ojciec wypowiedział to samo Słowo umiłowania nas. Jest to ODWIECZNA PRAWDA O KAŻDYM Z NAS! Naprawdę jesteśmy umiłowanymi dziećmi Bożymi – umiłowaną córką, synem Boga Ojca!
    Nasza głęboka tęsknota bycia ukochanymi wypełniła się w Jezusie.
    PAMIĘĆ jest wdzięcznością serca, do niej zaprasza nas Kościół, do celebrowania obchodów 1050 Rocznicy Chrztu św. Polski. Tę wdzięczność Bogu możemy wyrazić na wiele sposobów:
    Przez odnawianie i ŻYCIE przyrzeczeniami Chrztu świętego.
    Wyborem Chrystusa jak to czynią młodzi na Lednicy – Świątyni Chrztu Polski.
    Kreśląc znak Krzyża wodą święconą, jesteśmy włączani w BOSKIE MY TRÓJCY ŚWIĘTEJ.
    Modląc się i pomagając innym w dojściu do Boga.
    W tej przeogromnej wdzięczności wobec tak wielkiego obdarowania, nie jesteśmy sami; z pomocą przychodzi nam Duch Święty, który NIEUSTANNIE porusza wodę chrzcielną naszego Chrztu św. i czyni nas ludźmi Ewangelii, którzy daleko zaniosą IMIĘ CHRYSTUSA. Amen – niech się tak stanie.
    s. Katarzyna OP

  2. Zofia pisze:

    „Gdy słuchamy tego, co Bóg mówi do nas przez Jezusa, i gdy wpatrujemy się w to, co On nam zaofiarowuje, wtedy Duch Święty wzbudza w nas wiarę i zdolność powierzenia siebie Bogu. To działanie Boga nie jest jednak zniewalające, przeciwnie, jest ono naglącym wezwaniem, byśmy w sposób dobrowolny i rozumy uwierzyli Bogu, oparli się o Niego, wydali się w Jego ręce. Inaczej mówiąc, wiara – choć, jako cnota teologalna, jest dziełem Ducha Świętego w nas – to jednak domaga się ona naszego stałego współdziałania. Gdy zatem w różnych okolicznościach życia ponawiamy akty wiary (Bogu i w Boga), wtedy wydoskonalamy się w wierze.”

    Ja dziękuję Ojcu szczególnie za ten fragment rozważania, bo wobec piętrzących się życiowych trudności (na dodatek wszystkiego zepsuty w nocy piec przy -15 C), zaczęłam zapominać o tym, co najważniejsze i wpadać w destruktywny lęk. Dziękuję Duchowi Świętemu, że mnie nakłonił do porannego przeczytania tego wpisu i przekierowania moich myśli na Tego, Który burze uciszyć może, i tak oto wracają siły i zdrowe myślenie. Dziękuję z całego serca, że przecież oprócz pieca mam jeszcze kominek, przy którym ciągle świetnie się można ogrzać i wsłuchując w słowa Pana, nabierać sił i chodzić po falach.. Chwała naszemu Bogu w Trójcy Jedynemu !!!

  3. Czytania z Niedzieli CHRZTU Pańskiego:
    (Iz 42,1-4.6-7)
    To mówi Pan: Oto mój Sługa, którego podtrzymuję. Wybrany mój, w którym mam upodobanie. Sprawiłem, że Duch mój na Nim spoczął; On przyniesie narodom Prawo. Nie będzie wołał ni podnosił głosu, nie da słyszeć krzyku swego na dworze. Nie złamie trzciny nadłamanej, nie zagasi knotka o nikłym płomyku. On niezachwianie przyniesie Prawo. Nie zniechęci się ani nie załamie, aż utrwali Prawo na ziemi, a Jego pouczenia wyczekują wyspy. Ja, Pan, powołałem Cię słusznie, ująłem Cię za rękę i ukształtowałem, ustanowiłem Cię przymierzem dla ludzi, światłością dla narodów, abyś otworzył oczy niewidomym, ażebyś z zamknięcia wypuścił jeńców, z więzienia tych, co mieszkają w ciemności.

    (Ps 29,1-4.3.9-10)
    REFREN: Pan ześle pokój swojemu ludowi

    Oddajcie Panu, synowie Boży,
    oddajcie Panu chwałę i sławcie Jego potęgę.
    Oddajcie chwałę Jego imieniu,
    na świętym dziedzińcu uwielbiajcie Pana.

    Ponad wodami głos Pański,
    Pan ponad wód bezmiarem!
    Głos Pana potężny,
    głos Pana pełen dostojeństwa.

    Zagrzmiał Bóg majestatu:
    a w świątyni jego wszyscy wołają: „Chwała”.
    Pan zasiadł nad potopem,
    Pan jako Król zasiada na wieki.

    (Dz 10,34-38)
    Gdy Piotr przybył do Cezarei, do domu Korneliusza, przemówił: Przekonuję się, że Bóg naprawdę nie ma względu na osoby. Ale w każdym narodzie miły jest Mu ten, kto się Go boi i postępuje sprawiedliwie. Posłał swe słowo synom Izraela, zwiastując im pokój przez Jezusa Chrystusa. On to jest Panem wszystkich. Wiecie, co się działo w całej Judei, począwszy od Galilei, po chrzcie, który głosił Jan. Znacie sprawę Jezusa z Nazaretu, którego Bóg namaścił Duchem Świętym i mocą. Dlatego że Bóg był z Nim, przeszedł On dobrze czyniąc i uzdrawiając wszystkich, którzy byli pod władzą diabła.

    (Mk 9,7)
    Otwarło się niebo i zabrzmiał głos Ojca: To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie.

    (Łk 3,15-16.21-22)
    Gdy więc lud oczekiwał z napięciem i wszyscy snuli domysły w sercach co do Jana, czy nie jest Mesjaszem, on tak przemówił do wszystkich: Ja was chrzczę wodą; lecz idzie mocniejszy ode mnie, któremu nie jestem godzien rozwiązać rzemyka u sandałów. On chrzcić was będzie Duchem Świętym i ogniem. Kiedy cały lud przystępował do chrztu, Jezus także przyjął chrzest. A gdy się modlił, otworzyło się niebo i Duch Święty zstąpił na Niego, w postaci cielesnej niby gołębica, a nieba odezwał się głos: Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie.

  4. Anioł Pański > 2015-01-11
    Papież na Anioł Pański: Duch Święty pozwala nam przezwyciężać wygodne kompromisy ze światem

    Ten, kto jest głuchy na Ducha Świętego, staje się też niemy i nie może ewangelizować – przypomniał Papież w rozważaniu na Anioł Pański. Dziś w niedzielę chrztu Pańskiego wyjaśnił, jakie było faktyczne znaczenie tego wydarzenia. Na początku skupił się na otwartym niebie, które opisuje ewangelista Marek.

    „Przywodzi to na myśl dramatyczne błaganie proroka Izajasza: «Obyś rozdarł niebiosa i zstąpił» (Iz 63,19). Błaganie to zostało wysłuchane w wydarzeniu chrztu Jezusa. W ten sposób zakończył się okres niebios zamkniętych, wskazujący na separację między Bogiem a człowiekiem w konsekwencji grzechu. Grzech nas oddala od Boga i zrywa więź między ziemią a niebem, determinując w ten sposób naszą nędzę i klęskę życiową. Niebo otwarte wskazuje, że Bóg dał swą łaskę, aby nasza ziemia wydała swój owoc (por. Ps 85,13). W ten sposób ziemia stała się przybytkiem Boga wśród ludzi, a każdy z nas może spotkać się z Synem Bożym, doświadczyć w pełni Jego miłości i nieskończonego miłosierdzia. Możemy Go spotkać rzeczywiście obecnego w sakramentach, szczególnie w Eucharystii. Możemy Go rozpoznać w obliczu naszych braci, zwłaszcza ubogich, chorych, więźniów, uchodźców: są oni żywym ciałem cierpiącego Chrystusa i obrazem widzialnym niewidzialnego Boga” – mówił Ojciec Święty.

    Papież przypomniał, że w czasie chrztu Jezusa nie tylko otwierają się niebiosa, ale również można usłyszeć głos Boga Ojca, który mówi: Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie. Głos Ojca ogłasza tajemnicę, która skrywa się w Człowieku ochrzczonym przez św. Jana – powiedział Franciszek.

    Zwrócił on też uwagę na kolejny element sceny chrztu w Jordanie, a mianowicie na zstąpienie Ducha Świętego w postaci gołębicy. Dzięki temu Jezus staje się Pomazańcem i może zainaugurować swoją misję – dodał Papież.

    „Duch Święty jest wielkim zapomnianym w naszych modlitwach – mówił Franciszek. – A my potrzebujemy prosić o Jego pomoc, męstwo, natchnienie. Duch Święty, który ożywiał całe życie i posługę Jezusa, jest tym samym Duchem, który kieruje życiem chrześcijańskim, życiem człowieka, który określa się mianem chrześcijanina i chce nim być. Poddając działaniu Ducha Świętego nasze życia chrześcijańskie i misję, jaką wszyscy otrzymaliśmy na mocy chrztu świętego, odzyskujemy apostolską odwagę, niezbędną, by przezwyciężyć wygodne światowe kompromisy. Natomiast jeśli chrześcijanin i wspólnota są głusi na głos Ducha Świętego, pobudzającego do niesienia Ewangelii aż na krańce świata i społeczeństwa, to stają się również wspólnotami i chrześcijanami niemymi, którzy nie mówią i nie ewangelizują. Dlatego pamiętajcie: módlcie się często do Ducha Świętego, aby nam pomagał, dał nam siły i natchnienie, byśmy szli naprzód”.

    Tekst pochodzi ze strony http://pl.radiovaticana.va/news/2015/01/11/papie%C5%BC_na_anio%C5%82_pa%C5%84ski:_duch_%C5%9Bwi%C4%99ty_pozwala_nam_przezwyci%C4%99%C5%BCa%C4%87_wygodne/pol-843464
    strony Radia Watykańskiego

  5. Bohdana pisze:

    Dziękuję za to wprowadzenie do modlitwy. Przydało się dzisiaj bardzo, pomogło zanurzyć się w Ewangelii.

Zostaw odpowiedź