MY – pokolenie otwarte czy zamknięte na Jezusa?

15 grudnia 2017, autor: Krzysztof Osuch SJ

Adwent jest po to, żeby Bóg mógł do nas przyjść i zastać nas w domuu siebie, tzn. w wewnętrznym skupieniu i uważności, gotowej przyjąć Kogoś naprawdę Wielkiego!

Nie może być tak, żebyśmy byli wciąż tylko w pracy, na zakupach… Nie wolno dać się „wkręcić” w niekończącą się krzątaninę i we wszelkiego typu zaaferowanie – polityką, kryzysami, dyskusjami na forach internetowych, wzajemnym zwalczaniem się, lękami o przyszłość itp.

[Poprzedni tytuł rozważania: O Adwencie i powodach do tańca]

Oczekujemy – na coś czy na Kogoś?

Jak to dobrze, że znów dano nam czas Adwentu. Jeszcze jeden raz możemy czekać na przyjście samego Boga i troszczyć się o (dobrej jakości) wyjście Jemu na spotkanie! Kiedyś Naród Wybrany (przynajmniej jakaś jego tzw.„Święta Reszta”) z żarliwą tęsknotą oczekiwał na Przyjście Mesjasza. Dzisiaj to my – każdy człowiek i cała ludzka rodzina – oczekujemy na spotkanie z Tym, który w sposób najzupełniej wyjątkowy już przyszedł – a teraz wciąż powraca i przychodzi – i jeszcze ma nadejść w (z) przyszłości, też w sposób najzupełniej wyjątkowy (Paruzja).

  • Oby wszystko, co w Kościele składa się na treść Adwentu – zarówno w Liturgii, jak i w kulturze – budziło w nas tęsknotę za spotkaniem z Bogiem, za Zbawicielem.
  • Niestety, Adwent, będący przez wieki wydarzeniem wybitnie duchowym i religijnym, ma współcześnie coraz mocniejszą konkurencję, która chce go przedefiniować i zredukować już tylko do bodźca nakręcającego ekonomiczno-handlową koniunkturę. Pokaźna liczba fachowców od ideologicznego i „sklepowego” marketingu dwoi się i troi, by zawęzić horyzont naszych oczekiwań, tęsknot i spełnień.
  • Ale przecież nie musimy tańczyć tak jak zagra nam byle „grajek”, choćby najbardziej wyszkolony w sztuce uwodzenia, manipulowania i zarządzania naszymi myślami, wyobraźnią i uczuciami…

Jakim jesteśmy pokoleniem?

O grze czy raczej przygrywaniu jest też mowa w krytycznym spostrzeżeniu Jezusa, zaadresowanym do Jemu współczesnych.

Jezus powiedział do tłumów: «Z kim mam porównać to pokolenie? Podobne jest do przebywających na rynku dzieci, które przymawiają swym rówieśnikom: „Przygrywaliśmy wam, a nie tańczyliście; biadaliśmy, a wyście nie zawodzili”. Przyszedł bowiem Jan: nie jadł ani nie pił, a oni mówią: „Zły duch go opętał”. Przyszedł Syn Człowieczy: je i pije, a oni mówią: „Oto żarłok i pijak, przyjaciel celników i grzeszników”. A jednak mądrość usprawiedliwiona jest przez swe czyny» (Mt 11, 16-19).

Jan Chrzciciel i Jezus – dwaj wielcy „przygrywający” i „biadający”. Jedno i drugie było potrzebne… To Jezus jest owym wielkim Artystą, który gorąco pragnie wnieść w smutny ludzki świat wspaniałą melodię. On czuje się autorem Boskiej muzyki, która ma moc porwać słuchaczy do tańca… Jednak wtedy i dzisiaj pojawia się poważny problem. Zamiast się zasłuchać w „Boską melodię” i nią się zachwycić, jesteśmy kuszeni do zareagowania przekorą. Zamiast słuchać i pójść za wezwaniem – nieraz zatykamy sobie uszy…

  • Wpieramy się w ziemię. Chcemy po niej twardo stąpać! Wynajdujemy różne powody i racje, by nie dać porwać się do tańca ze wspaniałym Panem Młodym, który przychodzi od Boga Ojca, by pozyskać nasze serca i poślubić nas Sobie na zawsze.

Znajdźmy czas w Adwencie, by udzielić osobistej i wspólnotowej odpowiedzi na narzucające się pytanie: Jakim my jesteśmy pokoleniem? Do jakiego pokolenia ja przynależę? – Niektórzy, zwłaszcza po Smoleńsku, mawiają (żartobliwie, acz ze znaczną dawką ironii i złośliwości), jakim to „ludem” są ci czy owi…

  • Teraz jednak (w Adwencie, w obliczu Jezusa) żarty na bok!
  • Mamy sobie odpowiedzieć na pytanie: Jakim to – w oczach Jezusa – jesteśmy pokoleniem?
  • Kapryśnym i grymaśnym, z którym i sam Boży Syn „nie potrafi” się dogadać i porozumieć?
  • Czy jednak pojętnym i w lot chwytającym bezmiar obdarowania, które do nas od Ojca przychodzi wraz z Jezusem i w Nim?

Jednak zdolni do dialogu i tańca  

Odpowiedź na pytanie o „to pokolenie” nie jest prosta. Jest raczej dość złożona, bo my bywamy czy stale jesteśmy wewnętrznie skomplikowani, zawikłani, a bywa, że i wielorako uwikłani… Owszem, każdy chce żyć piękniej, sensowniej, pogodniej i owocniej; także w pokoju i radości! Sprawcą takich pragnień w nas jest Ten, który wymyślił nas od A do Z. A jednak, też w nas, dochodzi do głosu jakaś inna, mroczna głębia, która dumnie (i pysznie) prezentuje się jako całkiem beznadziejna, zrezygnowana i nie znajdująca podstaw, by podnieść oczy ku Niebu i bardzo się rozradować!

  • To „jakaś” decyzyjna instancja we mnie samym wybiera i rozstrzyga, jakie chcę (współ)tworzyć „pokolenie”: ewangelicznie otwarte czy po światowemu zamknięte!
  • Czy chętnie włączam się w wielki Dialog z Tym, który „z nieba zstępuje” (J 6, 33), czy wolę raczej pozostawać zagięty ku sobie (tak św. Augustyn określa stan grzechu)? Nie brak i takich co to Bogu wygrażają i, o zgrozo, cynicznie Mu bluźnią!

Dla nas wszystkich zaczął się w Kościele (bo przecież nie w supermarketach) czas Wielkiego Adwentu – Przyjścia Boga! ON w Jezusie Chrystusie już przyszedł – wciąż przychodzi – i na pewno jeszcze przyjdzie… Do nas należy decyzja, co zrobimy z Jego „Przyjściami” i jak Go potraktujemy! A od tego z kolei zależy, jak On potraktuje nas, gdy znowu przyjdzie w Chwale.

Jedno wszelako jest (oby się dla nas stało) całkowicie pewne dzięki pierwszemu przyjściu Jezusa Chrystusa i Jego zbawczemu przejściu (Passze): Że mianowicie nie musimy przez całe ziemskie życie trwać w rozżaleniu i poczuciu nieszczęścia! Nie musimy wciąż biadać i zawodzić

  • Nie musimy być przekorni wobec Boga Zbawcy i Jego posłańców.
  • Jeśli od Jezusa Chrystusa otrzymujemy tyle – i tak przekonujących – motywów za życiem, za „niebotyczną” nadzieją, za dostąpieniem wiecznego szczęścia w Bogu, to nie grymaśmy!
  • Dajmy się – jak Dawid – porwać do tańca, mając pośród nas Maryję – Nową Arkę, która kryje w sobie i wydaje na świat naszego Zbawiciela.

Przed laty przypadł mi do serca wiersz, który syntetycznie i pięknie wyraża to, „co” od wieków przesądza o ważności i sensie naszego życia na ziemi…

„I nie są nam stawiani za wzór
święci ledwo poruszający się
w purpurze dostojeństwa
święci którzy nie dostrzegają nic
siedząc na białym
rumaku cnoty
 Teraz Ty Panie jedziesz z nami na jednym wozie
z nami chodzisz do lasu po chrust
w tym samym chodaku zimy
I sam tańczysz Panie z nami
wśród tych wzgórz
ten powolny taniec istnienia”[1].
 

Olśniły mnie dzisiaj (ponownie) słowa wypowiedziane przez Julianę z Norwich (XIV w.). Poprzestanę na przytoczeniu ich (a kilkukrotne przeczytanie ich i … rozważenie pewno zmotywuje nas do wypisania tej sentencji, która znakomicie wyraża to, co przynosi nam Chrystus jako Dobrą Nowinę).

Jest wolą Boga, byśmy trzymali się radości całą naszą mocą, gdyż szczęśliwość trwa wiecznie, a cierpienie i ból przemijają i znikną całkowicie.

A zatem nie jest wolą Boga, abyśmy kierowali się własnym bólem i cierpieniem, smucąc się z ich powodu i opłakując je, lecz abyśmy szybko wychodzili poza nie i pozostawali w wiecznej radości, którą jest Bóg wszechmogący, który nas kocha i ochrania” (Juliana z Norwich).

 Częstochowa, 14 grudnia 2012 – 2014

 

Dziś wspominamy Matkę Bożą z Guadalupe:

Cały obraz do pobrania (i ewentualnie powielenia w dość dobrej rozdzielczości) TUTAJ

 


[1] Jerzy Harasymowicz, Poemat rycerski; za: M. Bednarz SJ, Bóg wiary i modlitwy, Wydawnictwo WAM 1982, s.594. (Z pewnym zdumieniem stwierdzam, że tego wiersza nie było dotąd w sieci).

Komentarze

komentarzy 19 do wpisu “MY – pokolenie otwarte czy zamknięte na Jezusa?”
  1. Takich „rzeczy na YT jest wiadomo więcej, ale to świadectwo jest szczególnie ujmujące:

  2. Warto – adwentowo – odkryć to (i inne) rozważanie rekolekcyjne (dość krótkie)
    https://www.facebook.com/Remigiusz.Reclaw/videos/933479033477708/

  3. JEZUS do Gabrieli Bossis w „ON i ja”: – 20 kwietnia – 1944. Rekolekcje. – „Podziękuj Mi za wczoraj. Udzieliłem tylu łask. Skorzystajcie z nich dobrze, moje obdarowane dzieci. Gdyby inne dusze dostały to, co ty dostałaś… Zespól swą wolę z moją Wolą. Powiedz Mi, że chcesz Mi być wierną, mając serce oparte na moim sercu. Zawsze jestem skłonny wierzyć ci… Nie potrzebuję powodów, by cię kochać: jesteś moim dzieckiem. Pomyśl o mojej czułości. Wierz w nią. To sprawia ulgę memu sercu. Niewiele dusz zadaje sobie trud i znajduje czas na pamiętanie o mojej miłości. Czy nie byłoby to osłodą ich życia? I ułatwieniem w miłowaniu Mnie? Próbuj często. Rankiem, w dzień. Jak urocze jest to ćwiczenie! Jak miła jest ta czynność! Bóg mnie kocha i jest tu. Wiesz, że nie nazywają Mnie Bogiem sprawiedliwym, potężnym, wielkim, ale ‚dobrym’ Bogiem. Oddaj się cała tej Dobroci: ona cię ogarnia, ona tobą zawładnie. Spadnie na ciebie jak orzeł i uniesie cię. Powierz się Miłości. Oddaj się. Niczego nie zachowuj dla siebie”. (Tom 2, nr 275).

  4. Katarzyna pisze:

    Dla wszystkich czytających On i ja dedykuję utwór „Taniec na cześć Boga” z serii „Ty i ja”

    https://www.youtube.com/watch?v=NgE_zhE8Pl0

    … dopiero teraz zdałam sobie sprawę, że płytę „Ty i ja” dostałam rok temu na urodziny… tyle, że z innymi utworami.. ale wtedy nie słyszałam jeszcze wielu dźwięków…

Zostaw odpowiedź