Wołajmy – ON odpowie!

8 grudnia 2017, autor: Krzysztof Osuch SJ

Tak. Pan nie odstąpi! Już nigdy nie wycofa się. Nie ujdzie z naszej Historii i Ziemi! Byleśmy zechcieli – także my – znów (kolejny raz) zwrócić się ku Niemu całym sercem. I używać naszych oczu (także, a nawet przede wszystkim) do patrzenia na naszego Mistrza. Zbawiciela. Oblubieńca, który jest już blisko. Stoi we drzwiach.


 

To mówi Pan Bóg, Święty Izraela: Zaiste, o ludu, który zamieszkujesz Syjon w Jerozolimie, nie będziesz gorzko płakał. Rychło okaże ci On łaskę na głos twojej prośby. Ledwie usłyszy, odpowie ci. Choćby ci dał Pan chleb ucisku i wodę utrapienia, twój Nauczyciel już nie odstąpi, ale oczy twoje patrzeć będą na twego Mistrza. Twoje uszy usłyszą słowa rozlegające się za tobą: To jest droga, idźcie nią!, gdybyś zboczył na prawo lub na lewo. On użyczy deszczu na twoje zboże, którym obsiejesz rolę, a chleb z urodzajów gleby będzie soczysty i pożywny. Twoja trzoda będzie się pasła w owym czasie na rozległych łąkach. Woły i osły obrabiające rolę żreć będą paszę dobrze przyprawioną, która została przewiana opałką i siedlaczką. Przyjdzie do tego, iż po wszystkich wysokich górach i po wszystkich wzniesionych pagórkach znajdą się strumienie płynących wód na czas wielkiej rzezi, gdy upadną warownie. Wówczas światło księżyca będzie jak światło słoneczne, a światło słońca stanie się siedmiokrotne, jakby światło siedmiu dni – w dniu, gdy Pan opatrzy rany swego ludu i uleczy jego sińce po razach (Iz 30,19-21.23-26).

Być może nie za często płaczemy, ale zdarza się to… każdemu. Czasem jest to płacz w głębi serca, w duszy udręczonej. Niekiedy bardzo odczuwamy gorycz istnienia (z powodów materialnych, psychicznych i duchowych), a wtedy pozostaje poczucie bezradności i gorzki płacz…, niekoniecznie w kształcie łez płynących po policzkach!

  • A gdyby pomyśleć o setkach tysięcy a nawet milionach udręczonych rodaków, którzy wbrew oficjalnym „zaklęciom” i propagandzie „dziejowego sukcesu” widzą tyle powodów do smutku i płaczu z powodu tego, co wielu graczy (zagubionych, biednych, zepsutych czy swoiście bezradnych wobec złych mocy o ponadziemskim rodowodzie?) wyczynia z Ojczyzną – z solidarnością społeczną, podziałem dóbr, dobrem Ojczyzny i z podstawowymi dziedzinami życia społecznego…
  • – Dygresyjnie wspomnę dość niezwykły tekst (tchnący nadzieją; nie podejmuję się oceny) i różne głosy w komentarzach, które potwierdzają to, o czym zaledwie napomknąłem… Wśród tych głosów są i prorocze (w dosłownym znaczeniu), które kładą akcent na potrzebę ciągłej i coraz bardziej intensywnej modlitwy Polaków – nie tylko za Polskę, także za cały świat (jak w Koronce do Bożego Miłosierdzia)…

 Rozstrzygające znaczenie ma dla nas natchnione Słowo Pana. Ono – od pradawnych czasów – podpowiada nam, że w trudnych sytuacjach naszego życia możemy i powinniśmy się usilnie modlić! Rodzaje modlitwy są różne (od dziękczynienia po uwielbienie Pana)… Potrzebne jest jednak z całą pewnością wołanie do Pana! Głos naszych próśb! Bóg przez Izajasza zapewnia, że rychło okaże łaskę na głos prośby. Ledwie usłyszy, odpowie.

  • Zapewne wiele razy doświadczyliśmy, jak bardzo sprawdza się dana przez Boga obietnica. Że wysłucha!
  • Niezawodnej Bożej odpowiedzi pewny jest Psalmista (Ps 34,7), gdy zaświadcza: „Biedak zawołał, a Pan go usłyszał i wybawił ze wszystkich ucisków!”
  • W trudnych sytuacjach grozi nam zwątpienie i załamanie, dlatego tak ważne jest przypominanie (sobie i innym), że nigdy nie jesteśmy bezradni i bezbronni wobec zagrożeń.

 ***

W Adwencie, rok po roku, przypominamy sobie, jak trudny jest los ludzi po grzechu pierworodnym… Skala zła – fizycznego i moralnego – niszczącego ludzi w każdym pokoleniu jest nie do ogarnięcia i opisania. Jednak rozstrzygające są dwie wielkie interwencje Boga, które niosą zbawienie, odmianę, ocalenie.

  • Jednej na imię Boże Narodzenie (Wcielenie Syna Bożego)!
  • A druga nosi imię: Powtórne Przyjście Pana!
  • Świadomość bliskości Boga-Zbawcy i Jego potężnego działania – acz jeszcze dyskretnego, „poddanego” pewnym prawom… pozwala nam żywić niezachwianą nadzieję i modlić się! I właśnie wołać do Pana, by nam żyjącym pomiędzy tymi dwoma wielkimi zbawczymi czynami, przyszedł z pomocą. By przychodził, ilekroć jesteśmy w potrzebie, w potrzasku zagrożeń zewnętrznych i wewnętrznych.

 Na koniec, najkrócej, jeszcze to jedno. Nie pogardzajmy „chlebem ucisku i wodą utrapienia”… Ten pokarm i ten napój też są po coś! Jak lekarstwo na chorobę. Jak skutek, który nie pojawia się bez przyczyny…

  • Ale myśli Boga są nam na pewno i zawsze przyjazne.
  • Bóg zawsze – poprzez wszystko, również trudnymi drogami – prowadzi nas do dobra. Do ocalenia, do wiecznego zbawienia, które przechodzi przez ziemską fazę nawrócenia, wielu nawróceń, opamiętań…
  • I przed pierwszym Przyjściem, i przed drugim Przyjściem Pana bądźmy – wśród prób, zagrożeń i doświadczeń – tego pewni (tej obietnicy): Choćby ci dał Pan chleb ucisku i wodę utrapienia, twój Nauczyciel już nie odstąpi, ale oczy twoje patrzeć będą na twego Mistrza.

Tak. Pan nie odstąpi! Już nigdy nie wycofa się. Nie ujdzie z naszej Historii i Ziemi! Byleśmy zechcieli – także my – znów (kolejny raz) zwrócić się ku Niemu całym sercem. I używać naszych oczu (także, a nawet przede wszystkim) do patrzenia na naszego Mistrza. Zbawiciela. Oblubieńca, który jest już blisko. Stoi we drzwiach.

Częstochowa, 6.12.2014 AMDG et BVMH o. Krzysztof Osuch SJ

Komentarze

komentarze 2 do wpisu “Wołajmy – ON odpowie!”
  1. Z „ON i ja”:
    – 1944 – 13 grudnia. Wiesz, w tych chwilach, kiedy czujesz tylko znudzenie, kiedy twoja wiara staje się mglista. Wzywasz Mnie, a Ja wydaję się nie istnieć. O, małej wiary! … Zagłębiaj się w Prawdę. Wbrew wszystkiemu, wbrew sobie, wołaj, wołaj do Mnie: ‚Wiem mimo wszystko, że jesteś mój, że jestem z Tobą. Cóż znaczą przeciwne pozory, jestem Ciebie pewna’. I tu właśnie oczekuję cię w walce. To właśnie ten punkt, w którym pragnę twej miłości: ponad wszystko. Bo Ja jestem ponad wszystkim. Łącz się ze Mną”.

  2. Z „ON i ja”:
    – 1940 – 8 sierpnia. Godzina święta. – „Nie zniechęcaj się. Liczne są drogi postępu duchowego nawet przez upadki. Wołaj do Mnie. Nie obawiaj się krzyczeć, jeśli upadniesz. Ale niech ten krzyk idzie wprost do twego jedynego Przyjaciela.
    Wierz w moją moc. Czyż nie chwyciłem Piotra, który zagłębiał się w fale? Czy nie sądzisz, że jestem bardziej skłonny, aby ci pomóc, niż cię utracić? Ach, biedne moje dzieci, jakże mało jestem znany… Ludzie nie chcą Mnie znać, chcieliby, żebym nie istniał… A przecież Ja jestem Istnieniem…
    Powiększaj znikomą liczbę dusz, które oddają się całkowicie mojej miłości. Zgromadźcie się blisko Mnie, jakbyście bronili ubogiego Skarbu. Mówię: ubogiego, a chciałbym być bogaty w dusze! Ale drapieżca porywa wiele owiec… A Ja wołam każdą po imieniu. Pomóż Mi! (…).

Zostaw odpowiedź