Nabierzmy DUCHA!

1 grudnia 2017, autor: Krzysztof Osuch SJ

Słowo Boże pod koniec roku liturgicznego może się wydać szczególnie trudne… Najważniejsze jest to, że jego autorem jest Bóg, który naszą zwykłą historię życia – nieraz pełną zamętu i mroku – przemienia w Historię Zbawienia. W „coś”, co olśniewa, przykuwa uwagę. I włącza nas w wielki Zamysł Boga.

adwent

(Łk 21,20-28)
Jezus powiedział do swoich uczniów: Skoro ujrzycie Jerozolimę otoczoną przez wojska, wtedy wiedzcie, że jej spustoszenie jest bliskie. Wtedy ci, którzy będą w Judei, niech uciekają w góry; ci, którzy są w mieście, niech z niego uchodzą, a ci po wsiach, niech do niego nie wchodzą! Będzie to bowiem czas pomsty, aby się spełniło wszystko, co jest napisane. Biada brzemiennym i karmiącym w owe dni! Będzie bowiem wielki ucisk na ziemi i gniew na ten naród: jedni polegną od miecza, a drugich zapędzą w niewolę między wszystkie narody. A Jerozolima będzie deptana przez pogan, aż czasy pogan przeminą. Będą znaki na słońcu, księżycu i gwiazdach, a na ziemi trwoga narodów bezradnych wobec szumu morza i jego nawałnicy. Ludzie mdleć będą ze strachu, w oczekiwaniu wydarzeń zagrażających ziemi. Albowiem moce niebios zostaną wstrząśnięte. Wtedy ujrzą Syna Człowieczego, nadchodzącego w obłoku z wielką mocą i chwałą. A gdy się to dziać zacznie, nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie.

Nasze życie na ziemi wypełnia różnoraka aktywność… Każdy rodzaj tej aktywności ma swoją historię. Jaka jednak historia – czego historia? – jest najważniejsza? Głęboko wierzący (a do tego jeszcze teologicznie wykształceni) w środku nocy odpowiedzą, że dla nas ludzi najważniejsza jest Historia Zbawienia. I to zarówno ta w wymiarze globalnym, obejmująca całe ludzkie dzieje, jak też nasza osobista historia zbawienia, dziejąca się w kolejnych pokoleniach.

  • A gdyby chcieć w pewien sposób opisać to, co składa się na tak ważną historię, to moglibyśmy śmiało stwierdzić, że historię zbawienia – i powszechną i osobistą – tworzy (niejako pisze) przede wszystkim cierpliwe wsłuchiwanie sięwpatrywanie zapamiętywanie i rozpamiętywania, a także narastający podziw oraz rosnąca miłość do BOGA i Jego DZIEŁA, jakim jest Stworzenie i Odkupienie rodzaju ludzkiego.
  • Zaś zwieńczeniem rozwijającej się historii zbawienia jest nasze świadome i dobrowolne wciąż na nowo odnawiane powierzanie siebie Komuś od nas Większemu, całkiem Innemu, a zarazem serdecznie Bliskiemu! Czyli Bogu – Stworzycielowi, Ojcu. TEMU, Który nas odwiecznie po-myślał, wybrał, umiłował, stworzył, utrzymuje w istnieniu i do Siebie niestrudzenie przyciąga, prowadzi…

Nasze codzienne życie nierzadko jawi się nam (na poziomie uczuć) jako jednostajne, monotonne i, co gorsza, mało znaczące; jakby nie miało ostatecznej i trwałej wartości!

A jak jest naprawdę?

  • Najpierw warto pomyśleć dłuższą chwilę o tym, że każdemu człowiekowi na ziemi – bez najmniejszego wyjątku – przydarzają się dwa wielkie wydarzenia: Narodziny i Śmierć! Są to wydarzenia graniczne, a rdzeń tego słowa (wydarzenia) trafnie wskazuje na DAR! Jedno wydarzenie oznacza początek istnienia, a drugie jego ziemski kres, a zarazem nowy początek; już w innym, wiecznym wymiarze! Kto zaprzeczy, że są to wydarzenia naprawdę wielkie i wstrząsające. One nas dogłębnie poruszają i wzruszają, a nie… nudzą. Nie da się być wobec nich obojętnym. Obu tym wydarzeniom towarzyszą wzruszenia, emocje, łzy – szczęścia bądź smutku, który zamienia się w radość (za sprawą Boga i naszej wiary oraz nadziei).

Tych wydarzeń – pełnych treści i znaczenia – jest w naszym życiu znacznie więcej. Wciąż docierają do nas – jeśli tylko jesteśmy dość uważni – nowe wielkie PRAWDY, a wraz z nimi sama RZECZYWISTOŚĆ, aczkolwiek na razie jeszcze przesłonięta, dana w słowach…

Naszym problemem w kontaktowaniu się z Bożą Rzeczywistością jest to, że doświadczamy przeszkód i utrudnień. Z trudem słyszymy docierającą do nas Prawdę. Z oporami przyswajamy (uwewnętrzniamy) Boga, który chce Się nam udzielać. Głównym czy jednym z głównych winowajców tego stanu rzeczy jest narzucający się i nami władający egocentryzm (będący skutkiem grzechu pierworodnego, ale i naszych świadomych wyborów). Na szczęście potęga Bożej Miłości potrafi – przy udziale naszej rozumnej wolności – pokonać nasz egocentryzm. I dzieje się cud zbawienia: Odkrywamy, że najgłębszy sens i urok bycia człowiekiem jest w świadomym wdaniu się i pielęgnowaniu przyjaznych RELACJI – z naszym Stwórcą i z naszymi bliźnimi!
Podobnie (jak z uszami i zdolnością słuchania) ma się rzecz z naszymi OCZAMI, które pozwalają nam patrzeć i widzieć. Nasza zdolność widzenia i przyjmowania Rzeczywistości dzięki widzeniu doskonali się całe życie. Widząc, jak Bóg daje Się widzieć naszym oczom – w całym dziele stworzenia a zwłaszcza we Wcielonym Synu Bożym – pragniemy pozostać otwarci. Coraz szerzej otwieramy oczy ciała i duszy, serca.

  • Można by zatem powiedzieć, że w ramach toczącej się dzień po dniu historii naszego zbawienia przechodzimy od słuchania „ot tak sobie” (byle jak, jakby od niechcenia) do takiego słuchania, które z uwagą „chwyta” Boskie wyznania Miłości i nimi się karmi…  To uważne słuchanie wyznań Miłości wprowadza nas na drogę zbliżania się i jednoczenia z samym Bogiem.
  • Z naszymi patrzącymi i widzącymi oczami dzieje się podobnie… Nasze patrzenie „ot takie sobie” (mało uważne, powierzchowne) staje się kontemplatywne. Zaczynamy w jakimś momencie uważnie przyglądać się i poważnie traktować Tego, który jest pełen Piękna i Dobroci…

Zachęcam, by w osobistej refleksji pójść podobnym tropem jeszcze parę kroków dalej. Uszy bowiem i oczy to nie wszystko. Mamy jeszcze inne „kanały” kontaktu i asymilacji Rzeczywistości – aż samego Boga. Jesteśmy obdarowani pamięcią, rozumem i wolą zdolną do najdalej idących zaangażowań i całej palety wielkich uczuć…

  • Zwieńczeniem tej naszej historii życia na ziemi (w Kościele, w Chrystusie) jest to, że budzi się w nas i rośnie zdolność do odwzajemnienia – i to całym sobą, jak u świętych… – tej Miłości Boga, w którą możemy się wsłuchiwać – przypatrywać się jej – chować ją w pamięci serca – rozpamiętywać ją i wreszcie odpowiedzieć na nią naszą miłością i całkowitym (dziecięco prostym) powierzeniem jej siebie. Fascynująca historia naszego zbawienia ma swój szczyt i zwieńczenie właśnie w tym, że ufnie wydajemy siebie w ręce Tego, który objawia nam Siebie…

Powróćmy do słuchania Słowa Bożego i do widzenia (oglądania, kontemplowania) Wcielonego Słowa Bożego).

  • BÓG – słuchany, oglądany, „pamiętany”, poznawany i pociągający nas Sobą do Siebie – na pewno dokona w nas dzieła zbawienia. Uciszy też różne burze… Zharmonizuje nasze podzielone serce… Podporządkuje i uporządkuje swą Miłością wszelkie siły, które w burzliwym biegu historii uderzają w człowieka i mu zagrażają… 

 

(Łk 21, 28)
Nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie.

(Łk 21,29-33)
Jezus opowiedział swoim uczniom przypowieść: Patrzcie na drzewo figowe i na inne drzewa. Gdy widzicie, że wypuszczają pączki, sami poznajecie, że już blisko jest lato. Tak i wy, gdy ujrzycie, że to się dzieje, wiedzcie, iż blisko jest królestwo Boże. Zaprawdę, powiadam wam: Nie przeminie to pokolenie, aż się wszystko stanie. Niebo i ziemia przeminą, ale moje słowa nie przeminą.

 

Częstochowa, 28.11.2014 AMDGet BVMH o. Krzysztof Osuch SJ

Komentarze

komentarzy 6 do wpisu “Nabierzmy DUCHA!”
  1. Mocno polecam przesłuchanie (akurat dziś poradził mi to współbrat, akurat jestem w trakcie… słuchania):

    • … w pewnym (tylko) kontrapunkcie słowa z dzisiejszej homilii Papieża:
      Papież: Pan mówi „Bądź wierny do śmierci, a dam ci wieniec życia”

      ◊ „Zawierzenie Panu nie zawodzi”; także w chwili naszej śmierci i sądu Bożego, jeżeli byliśmy wierni, nie będziemy się bali – wskazał Papież na Mszy w Domu św. Marty. „Nikt nie lubi myśleć o rzeczach ostatecznych, ale to jest prawda; a kiedy ktoś z nas odchodzi, mijają lata i prawie nikt o nas nie pamięta” – zauważył Ojciec Święty w homilii. Wyznał, że w swojej agendzie zapisuje, kiedy ktoś umiera. „I każdego dnia widzę, jak mija czas – dodał Franciszek. – A to nas zobowiązuje do myślenia o tym, co po sobie zostawiamy, jaki będzie ślad naszego życia. Po śmierci każdego z nas czeka sąd”.

      „I warto pomyśleć: Ale jaki będzie ten dzień, kiedy stanę przed Jezusem? Kiedy zapyta mnie On o talenty, które mi zostawił. Co z nimi zrobiłem? Kiedy zapyta mnie, jakie było moje serce, kiedy padło na nie ziarno, jaka była droga, ciernie, te z przypowieści o Królestwie Bożym. Jak przyjąłem to Słowo? Czy z sercem otwartym? Czy pozwoliłem mu kiełkować dla dobra wszystkich, czy też je ukryłem?” – mówił Ojciec Święty.

      Nawiązując do dzisiejszej Ewangelii Papież wezwał, byśmy „nie dali się zwieść”, oszukać. To zwiedzenie, o którym mówi Łukasz, jest „wyobcowaniem”, „oddaleniem”, oszukaniem przez „to, co powierzchowne”, co nie ma w sobie transcendencji, łudzeniem się „życiem tak, jakbyśmy nigdy nie mieli umrzeć”. „Kiedy przyjdzie Pan, gdzie mnie znajdzie? – pytał Franciszek. – Oczekującego, czy wśród tak wielu życiowych alienacji?”.

      „Pamiętam, że jako dziecko, kiedy chodziłem na lekcje religii, uczono nas o czterech rzeczach ostatecznych. Są to: śmierć, sąd, piekło i niebo. Po sądzie istnieje ta możliwość. Ktoś powie: «Ależ Ojcze, to jest, żeby nas przestraszyć». Nie, to jest prawda. Bo jeżeli nie dbasz o serce, o to, by Pan był z Tobą, i ciągle żyjesz daleko od Niego, być może jest to niebezpieczeństwo – niebezpieczeństwo przedłużenia tego oddalenia od Pana na wieczność. To jest coś przerażającego” – kontynuował Franciszek.

      Na zakończenie Papież odwołał się do słów Apokalipsy z dzisiejszej aklamacji przed Ewangelią: „Bądź wierny aż do śmierci, a dam ci wieniec życia”.

      „Zawierzenie Panu. I to nie zawodzi. Jeżeli każdy z nas jest Mu wierny, to kiedy przyjdzie śmierć, powiemy jak św. Franciszek: «Przyjdź, siostro śmierci»… Nie przestraszy nas to. I kiedy będzie dzień sądu, popatrzymy na Pana: «Panie, mam tyle grzechów, ale starałem się być wierny». A Pan jest dobry. Dam wam tę radę: «Bądź wierny aż do śmierci – mówi Pan – a dam ci wieniec życia». Z taką wiernością nie będziemy się na końcu bali, kończąc życie nie będziemy się bali dnia sądu” – zakończył Papież.

      pp/ rv

    • Zofia pisze:

      Orędzie Matki Bożej dla parafii w Medugorju i dla świata 25 marca 2015

      „Drogie dzieci, dziś znowu Najwyższy pozwala Mi być z wami i prowadzić was drogą nawrócenia. Wiele serc zamknęło się na łaskę i stały się głuche na Moje wezwanie. Wy, Małe dzieci, módlcie się i walczcie z pokusami i wszystkimi złymi planami, jakie diabeł ofiarowuje wam poprzez MODERNIZM. Bądźcie silni modlitwą i z krzyżem w dłoni módlcie się, aby zło nie posługiwało się wami i aby nie odnosiło w was zwycięstwa. Ja jestem z wami i modlę się za was. Dziękuję, że odpowiedzieliście na moje wezwanie.”

    • Katarzyna pisze:

      Bardzo dziękuję Ojcu za link do nagrania, chociaż zmiany w kościele zaczęły budzić mój niepokój…

      Przesyłanie linków do wartościowych nagrań uważam za cenną wskazówkę.
      Można słuchać np. gotując zupę, samemu lub wspólnie z rodziną, a następnie podyskutować.

      O dzisiejszym DZIAŁANIU SZATANA W ŚWIOECIE ŚWIECKIM opowiada Lech Dokowicz.
      To niezwykłe doświadczenie pokazuje, że za kurtyną tego świata toczy się ciężka wojna o zbawienie każdego z nas. Polecam

      http://telewizjarepublika.pl/cos-dla-ducha-mrozaca-krew-w-zylach-historia-dokowicza-szatan-zlozyl-mu-propozycje-a-on,39279.html

      Albo na youtube wpisać Lech Dokowicz

      Ciekawa jestem Państwa komentarzy

  2. Zofia pisze:

    Orędzie, 25 listopada 2015 r

    „Drogie dzieci! Dziś wzywam was wszystkich: módlcie się w moich intencjach. Pokój jest zagrożony, dlatego dziatki módlcie się i nieście pokój oraz nadzieję w tym niespokojnym świecie, gdzie szatan atakuje i kusi na wszelkie sposoby. Dziatki bądźcie silni w modlitwie i odważni w wierze. Jestem z wami i oręduje za wami przed moim Synem Jezusem. Dziękuję wam, że odpowiedzieliście na moje wezwanie.”

  3. s.ludmila pisze:

    ..dac się pociagac Kochajacemu BOGU za Soba,wydaje mi się wspaniałym początkiem wszystkiego co najpiękniejsze w zyciu,juz teraz..Zakochanie w Milosci i oddanie bez reszty to dar i tajemnica.Zmienia się nasze serce i zycie się zmienia.

Zostaw odpowiedź