Zaproszeni na Ucztę!

6 listopada 2017, autor: Krzysztof Osuch SJ

Jezus wie najlepiej, że całe ludzkie dzieje podążają do uczestniczenia w wiecznej Uczcie, która będzie wiecznym przeżywaniem zaślubin Boskich Osób z całą ludzką rodziną, a szczególną rolę w tych zaślubinach odgrywa On – Wcielony Boży Syn. To On jest tym Panem Młodym, który poprzez czyn Wcielenia „jednoczy się jakoś z każdym z nas”. Właśnie to szczytowe Wydarzenie ludzkiej historii, objawiające nieskończoną Miłość Boga do ludzi, winno być poznane, przyjęte i przeżywane z uwagą oraz radością.

To Wydarzenie winno stanowić główny nurt życia każdej ludzkiej osoby, zaproszonej do świadomej komunii z Bogiem. Tu powinien człowiek kierować swe myśli i całe serce. Tymczasem – niejednokrotnie – jest całkiem inaczej.

Gdy wydajesz obiad albo wieczerzę, nie zapraszaj swoich przyjaciół ani braci, ani krewnych, ani zamożnych sąsiadów, aby cię i oni nawzajem nie zaprosili, i miałbyś odpłatę. Lecz kiedy urządzasz przyjęcie, zaproś ubogich, ułomnych, chromych i niewidomych. A będziesz szczęśliwy, ponieważ nie mają czym tobie się odwdzięczyć; odpłatę bowiem otrzymasz przy zmartwychwstaniu sprawiedliwych (Łk 14,12-14).

Powyższe słowa Jezus skierował do przywódcy faryzeuszów, który Go zaprosił. Można sobie wyobrazić, jak nieswojo poczuł się gospodarz i inni zaproszeni goście. Jezus doradzał im działanie zda się niemożliwe do spełnienia. …Mógł Jezus czynić cuda i do woli mówić o królestwie Bożym, ale tak bardzo ingerować w reguły zapraszania na przyjęcia!? Tego było za dużo. Ktoś zatem z zaproszonych gości postanowił przekierować uwagę Jezusa i wszystkich obecnych w inną stronę: „Słysząc to, jeden ze współbiesiadników rzekł do Niego: «Szczęśliwy jest ten, kto będzie ucztował w królestwie Bożym»”.

Trzeba przyznać, że wypowiedziane zostało piękne i pobożne stwierdzenie. Niewątpliwie nawiązuje ono do ostatniego zdania Jezusowej zachęty. Czy jednak nie jest ono pomyślane jako unik (zresztą niezbyt zręczny) wobec zaskakującego i wymagającego pouczenia Mistrza?

Jezus – mistrz autentycznego i szczerego dialogu z człowiekiem – uznał wypowiedź jednego ze współbiesiadników jako rodzaj zachęty, by temat uczty w królestwie Bożym „pociągnąć” dalej… Jezus zdaje się mówić:

  • «Dobrze, nie chcecie rozmawiać o intencji i motywach, z jakimi zapraszacie się na wasze przyjęcia, to porozmawiajmy o czymś równie ważnym, a nawet ważniejszym i najbardziej fascynującym!».
  • I tak zaczyna się Jezusowa przypowieść o zaproszonych na ucztę.

„Jezus mu odpowiedział: «Pewien człowiek wyprawił wielką ucztę i zaprosił wielu. Kiedy nadszedł czas uczty, posłał swego sługę, aby powiedział zaproszonym: „Przyjdźcie, bo już wszystko jest gotowe”. Wtedy zaczęli się wszyscy jednomyślnie wymawiać. Pierwszy kazał mu powiedzieć: „Kupiłem pole, muszę wyjść, aby je obejrzeć; proszę cię, uważaj mnie za usprawiedliwionego”. Drugi rzekł: „Kupiłem pięć par wołów i idę je wypróbować; proszę cię, uważaj mnie za usprawiedliwionego”. Jeszcze inny rzekł: „Poślubiłem żonę i dlatego nie mogę przyjść”. Sługa powrócił i oznajmił to swemu panu. Wtedy rozgniewany gospodarz nakazał słudze: „Wyjdź co prędzej na ulice i zaułki miasta i wprowadź tu ubogich, ułomnych, niewidomych i chromych”. Sługa oznajmił: „Panie, stało się, jak rozkazałeś, a jeszcze jest miejsce”. Na to pan rzekł do sługi: „Wyjdź na drogi i między opłotki i zmuszaj do wejścia, aby mój dom był zapełniony. Albowiem powiadam wam: żaden z owych ludzi, którzy byli zaproszeni, nie skosztuje mojej uczty”» (Łk 14, 15-24).

 Jezus wie najlepiej, że całe ludzkie dzieje podążają do uczestniczenia w wiecznej Uczcie, która będzie wiecznym przeżywaniem zaślubin Boskich Osób z całą ludzką rodziną, a szczególną rolę w tych zaślubinach odgrywa On – Wcielony Boży Syn. To On jest tym Panem Młodym, który poprzez czyn Wcielenia „jednoczy się jakoś z każdym z nas”. Właśnie to szczytowe Wydarzenie ludzkiej historii, objawiające nieskończoną Miłość Boga do ludzi, winno być poznane, przyjęte i przeżywane z uwagą oraz radością. To Wydarzenie winno stanowić główny nurt życia każdej ludzkiej osoby, zaproszonej do świadomej komunii z Bogiem. Tu powinien człowiek kierować swe myśli i całe serce. Tymczasem – niejednokrotnie – jest całkiem inaczej.

  • Okazuje się, że człowiek potrafi zlekceważyć Boga, który zaprasza do wzajemnej miłości, do zjednoczenia, które przemienia, wynosi na poziom życia Bożego i przebóstwia.
  • Zamiast odpowiedzieć chętnie, radośnie i całym sobą, to człowiek zwraca się do różnych stworzeń, do dóbr cząstkowych!
  • Wielu, a może nawet wszyscy (najpierw, jakby w pierwszym odruchu) wymawiają się i oświadczają, że wolą ucztować na „swoim” poziomie – dużo niższym: Wtedy zaczęli się wszyscy jednomyślnie wymawiać…

Wymawianie się bywa czasem uroczym przejawem kurtuazji. «Ja i takie zaproszenie? Na taką wspaniałą ucztę? Nie, nie jestem godny, by przyjąć zaproszenie i przyjść!».

Jezus nie pozostawia najmniejszej wątpliwości. Zatem gdy Bóg Ojciec, który stworzył nas „w swoim Synu”, powołuje nas do wiecznej Komunii, to nie mówmy Mu, że jesteśmy niegodni! I że my sami wiemy lepiej, co nam przystoi, a co już nie! Bóg wie (naj)lepiej, jakimi nas stworzył, do czego nas powołuje i w czym (w Kim) znajdziemy uszczęśliwiający nas pokój i pełną radość. Zaś ostatnie zdania przypowieści są najpoważniejszym apelem – przestrogą – skierowaną do naszej rozumnej wolności: Powiadam wam: żaden z owych ludzi, którzy byli zaproszeni, nie skosztuje mojej uczty.

  • Jesteśmy z woli i daru Boga capax Dei – a więc zdolni do poznania i umiłowania Miłości Boga – jednak możemy zafundować sobie … bożka. Ma on różne kształty i imiona. Dlatego Jezus przestrzega nas i prosi, byśmy żadnego ze stworzeń nie ubóstwili. Winniśmy raczej już dziś – co dzień na nowo, i tak przez resztę życia – poznawać coraz bardziej Tego, który jest „Bogiem pośród nas”.

Eucharystia jest najpełniejszym i najbardziej fascynującym miejscem i sposobem Obecności naszego Pana i Zbawiciela. Tego, który do końca nas umiłował! Niech On sam objaśni nam znaczenie swej eucharystycznej Obecności.

„To miłość, moja córeczko, to miłość doprowadziła Mnie tutaj. Dostrzegaj ją zawsze i przede wszystkim we Mnie. Niech pierwszą twą myślą po przebudzeniu będzie miłość twego Boga Człowieka. I ostatnią myślą przed snem także. I zwykłą myślą w każdej chwili życia, jaka ci pozostaje. Twój Bóg Człowiek kocha cię dostatecznie, by cierpieć i umrzeć. Eucharystia jest po to, by cię pocieszyć, że nie było cię na ziemi podczas moich 33 lat. Byłabyś szczęśliwa widząc Mnie tak, jak Mnie widziała Magdalena. Bądź więc szczęśliwa, że Mnie posiadasz. To Ja, ten sam.

Ożywiaj swą wiarę. Wzmacniaj twą nadzieję. Szczęśliwi ci, którzy nie widzieli a uwierzyli! Mam dla nich specjalne łaski. Raduj się więc tą wielką miłością, która cię otacza. Staraj się na nią odpowiedzieć. Czerp z mojej umiejętności kochania. Bierz ze Mnie wszystko, co możesz, by się do Mnie upodobnić, chciałbym rozpoznać się w tobie. Wiesz, jak szczęśliwi są ojcowie, kiedy się im mówi, że ich dzieci są do nich podobne? Żyj w dziękczynieniu, zwłaszcza po posiłkach, i regularnie. Czy to nie będzie słuszne? Dałem ci tak wiele: zbawiłem cię” (Gabriela Bossis, On i ja, Wielki Czwartek, 1944).

Częstochowa, środa, 6 listopada 2013     AMDG et BVMH   o. Krzysztof Osuch SJ

Komentarze

komentarze 3 do wpisu “Zaproszeni na Ucztę!”
  1. Warto rozważyć poniższe zdania…

    Papież u św. Marty: Bóg zbawia za darmo, chce naszej miłości

    Nie traćmy zdolności odczuwania, że Bóg nas kocha, bo jeśli zdolność kochania można odzyskać, to ten, kto straci zdolność czucia się kochanym, straci wszystko. Wskazał na to Papież na porannej Mszy w kaplicy Domu św. Marty. W homilii nawiązał do dzisiejszej Ewangelii o zaproszonych na ucztę (Łk 14, 15-24). Pierwsi zaproszeni odmówili gospodarzowi, bo byli zajęci własnymi sprawami, „niezdolni do zrozumienia darmowości zaproszenia” – podkreślił Franciszek.
    „A jeżeli nie rozumie się darmowości Bożego wezwania, to nic się nie rozumie. Inicjatywa Boga jest zawsze darmowa. A żeby iść na tę ucztę, co trzeba zapłacić? Ależ bilet wejściowy to być chorym, być ubogim, być grzesznikiem… Tak cię wpuszczają, to karta wstępu: być potrzebującym czy to co do ciała, czy co do duszy. Jednak ze względu na potrzebę kuracji, uzdrowienia, dlatego że potrzebujesz miłości…” – mówił Papież.
    Ojciec Święty zwrócił uwagę, że mamy tu dwie postawy. Jedną z nich zajmuje Bóg, który nie wymaga żadnej zapłaty i mówi potem do sługi, by sprowadził „ubogich, ułomnych, niewidomych i chromych”, dobrych i złych. Natomiast sposób postępowania pierwszych zaproszonych na ucztę przypomina starszego brata z przypowieści o synu marnotrawnym.
    „«Ależ ten wydał wszystkie pieniądze, roztrwonił całe dziedzictwo przez nałogi, przez grzechy, a ty mu urządzasz uroczyste przyjęcie! A dla mnie, który jestem praktykującym katolikiem, chodzę co niedzielę na Mszę, wypełniam to, co trzeba – dla mnie nic?». To ktoś, kto nie rozumie darmowości zbawienia; myśli, że zbawienie jest owocem tego, że «ja płacę, a Ty mnie zbawiasz». Płacę tym, tym i jeszcze tamtym… O nie! Zbawienie jest za darmo! A jeżeli nie wchodzisz w tę dynamikę darmowości, to nic nie rozumiesz. Zbawienie jest darem Boga, na który odpowiada się innym darem. Odpowiadam darem mojego serca” – powiedział Franciszek.
    Papież przypomniał, że Bóg nie chce „niczego w zamian, tylko miłości i wierności, tak jak On jest miłością i tak jak jest wierny; zbawienia nie kupuje się, ale po prostu wchodzi się na ucztę”. „Szczęśliwy ten, kto będzie ucztował w królestwie Bożym” (Łk 14, 15) – usłyszeliśmy dziś w Ewangelii. Ci jednak, którzy odmawiają wejścia na ucztę, „stracili poczucie darmowości, poczucie miłości – dodał Franciszek. – Stracili coś jeszcze większego i piękniejszego, a to bardzo niedobrze: stracili zdolność czucia się kochanym”.
    „A kiedy tracisz – nie tyle zdolność kochania, bo tę można odzyskać – co zdolność czucia się kochanym, to straciłeś wszystko. Przywodzi to na myśl napis na bramie do dantejskiego piekła: «Porzućcie nadzieję». Straciłeś wszystko. Musimy pomyśleć o tym gospodarzu, który mówi: «Chcę, aby mój dom był zapełniony», o tym Panu, który jest tak wielki, tak kochający, który w swojej bezinteresowności chce zapełnić dom. Prośmy Pana, aby nas wybawił od utraty zdolności odczuwania, że nas umiłował” – zachęcił Ojciec Święty.
    ak/ rv

  2. Ostatnie Orędzie z Medziugorje, 2. listopad 2017r. [O] – Orędzie dla Mirjany

    „Drogie dzieci, patrząc na was wszystkich, zgromadzonych wokół mnie, swojej Matki, widzę wiele czystych dusz, poszukujących miłości i pociechy, której nikt im nie daje. Widzę również tych, którzy czynią zło, gdyż nie mają dobrych przykładów. Nie poznali mojego Syna. To dobro, które jest milczące, szerzy się poprzez czyste dusze i jest siłą podtrzymującą ten świat. Jest wiele grzechów ale jest też miłość. Mój Syn posyła wam mnie, Matkę, tę samą dla was wszystkich, abym nauczyła was miłować, byście zrozumieli, że jesteście braćmi. Pragnę wam pomóc. Apostołowie mojej miłości, wystarczy żywe pragnienie wiary i miłości, a mój Syn je przyjmie, lecz musicie być godni, mieć dobrą wolę i otwarte serce. Mój Syn przychodzi do otwartych serc. Ja, jako Matka pragnę, abyście jak najlepiej poznali mojego Syna, Boga zrodzonego z Boga, abyście poznali wielkość Jego miłości, której tak bardzo potrzebujecie. On wziął na siebie wasze grzechy, uzyskał dla was odkupienie, a w zamian żąda byście się wzajemnie miłowali. Mój Syn jest miłością. On, nie czyniąc różnicy, kocha wszystkich ludzi ze wszystkich krajów i narodów. Gdybyście, moje dzieci, żyli miłością mojego Syna, Jego Królestwo już byłoby na ziemi. Dlatego więc apostołowie mojej miłości, módlcie się. Módlcie się, aby mój Syn i Jego miłość była jak najbliżej was, abyście stali się przykładem miłości i pomogli tym wszystkim, którzy nie poznali mojego Syna. Nigdy nie zapominajcie, że mój Syn w Trójcy Świętej jedyny, kocha was. Miłujcie swoich pasterzy i módlcie się za nich. Dziękuję wam. ”

  3. Warto przypomnieć…

    W nagraniu udział wzięli: Anna Maria Jopek, Natalia Kukulska, Kasia Stankiewicz, Robert Amirian, Joszko Broda, Grzegorz Markowski, Czesław Niemen, Ryszard Rynkowski i Mietek Szcześniak.

Zostaw odpowiedź