Proście, a otrzymacie

11 października 2017, autor: Krzysztof Osuch SJ

Mało kto potrafi uwierzyć w nadmierną łaskawość Pana i Jego nieograniczone możliwości. Mało kto daje się przekonać, że dłoń Boga ma większą pojemność, a Jego ręka jest szczodra.

http://www.deon.pl/gfx/deon/pl/defaultaktualnosci/325/7/1/c1438099045.jpg

Jezus powiedział do swoich uczniów:
Proście, a będzie wam dane;
szukajcie, a znajdziecie;
kołaczcie, a otworzą wam.
Albowiem każdy, kto prosi, otrzymuje;
kto szuka, znajduje;
a kołaczącemu otworzą.
Gdy którego z was syn prosi o chleb,
czy jest taki, który poda mu kamień?
Albo gdy prosi o rybę, czy poda mu węża?
Jeśli więc wy, choć źli jesteście,
umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom,
o ileż bardziej Ojciec wasz, który jest w niebie,
da to, co dobre, tym, którzy Go proszą (Mt 7, 7-11).
Jezus powiedział do swoich uczniów: Ktoś z was, mając przyjaciela, pójdzie do niego o północy i powie mu: Przyjacielu, użycz mi trzy chleby, bo mój przyjaciel przyszedł do mnie z drogi, a nie mam, co mu podać. Lecz tamten odpowie z wewnątrz: Nie naprzykrzaj mi się! Drzwi są już zamknięte i moje dzieci leżą ze mną w łóżku. Nie mogę wstać i dać tobie. Mówię wam: Chociażby nie wstał i nie dał z tego powodu, że jest jego przyjacielem, to z powodu natręctwa wstanie i da mu, ile potrzebuje. Ja wam powiadam: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą. Jeżeli którego z was, ojców, syn poprosi o chleb, czy poda mu kamień? Albo o rybę, czy zamiast ryby poda mu węża? Lub też gdy prosi o jajko, czy poda mu skorpiona? Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec z nieba da Ducha Świętego tym, którzy Go proszą (Łk 11,5-13).

„Słabość” Boga wobec ufnych

 Przytoczone tu słowa Jezusa (Mt 7,7-12) zachęcają, byśmy nabrali zwyczaju prosić naszego Ojca, który jest w niebie, o wiele darów. Jednak warunkiem proszenia jest to, byśmy wpierw nabrali wielkiego zaufania do Ojca. Jezus pragnie, byśmy byli wręcz pewni, że jeśli naszego Ojca o coś prosimy, to na pewno to otrzymamy. Być może nie otrzymamy dokładnie tego, o co prosimy, ale zawsze otrzymamy to, co jest dobre, dobre dla nas. Można śmiało dopowiedzieć, że Bóg daje nam zawsze więcej niż prosimy (por. Ef 3, 20). Ktoś tak bogaty i hojny, jak Bóg Ojciec, może dawać tylko tak właśnie – hojnie, więcej niż prosimy, nadobficie.
  • Ważne jest to, by zacząć Bogu Ojcu bardzo ufać i zacząć prosić Go o wiele.
  • Święta Teresa od Dzieciątka Jezus tak motywuje do ufania i proszenia: „Bóg ma jedną słabość: nie może się oprzeć sercu, które Mu ufa”. Z całą pewnością Bóg raduje się, kiedy może dawać. Jednak trudniej Mu dawać, gdy nie jest proszony i darzony zaufaniem i ufnością ku Niemu kierowaną.

Naczyniem bardzo pojemnym do czerpania darów od naszego Ojca jest ufność. O znaczeniu ufności jako naczynia do czerpania z bezmiaru Bożego Miłosierdzia mówił Pan Jezus wielokrotnie do św. Siostry Faustyny. Oto kilka cytatów z Dzienniczka:

  • „przychodź i czerp łaski z tego źródła naczyniem ufności” (Dz 80).
  • „Przychodź często do tego źródła miłosierdzia i czerp naczyniem ufności, cokolwiek ci potrzeba” (Dz 1487).
  • „Łaski z mojego miłosierdzia czerpie się jednym naczyniem, a nim jest – ufność. Im dusza więcej zaufa, tym więcej otrzyma. Wielką mi są pociechą dusze o bezgranicznej ufności, bo w takie dusze przelewam wszystkie skarby swych łask. Cieszę się, że żądają wiele, bo moim pragnieniem jest dawać wiele, i to bardzo wiele. Smucę się natomiast, jeżeli dusze żądają mało, zacieśniają swe serca” (Dz 1578).
  • „Powiedz duszom, że z tego źródła miłosierdzia dusze czerpią łaski jedynie naczyniem ufności. Jeżeli ufność ich będzie wielka, hojności mojej nie ma granic” (Dz 1602).
Nasza ufność do Boga Ojca powinna być wielka; tak wielka, że nie boimy się prosić, nie wstydzimy się prosić i nie czujemy się proszeniem upokorzeni. Winno być dla nas oczywiste, że my jesteśmy bardzo ubodzy, ale nasz Ojciec Niebieski jest bogaty, dobry i chętnie nas obdarowuje: sobą i wieloma darami. Dziecko kochane przez rodziców prosi z całą naturalnością i spontanicznością. Matka lub ojciec nie mogą smucić się z tego powodu, że o coś zostali poproszeni przez ich kochane dziecko! Przeciwnie, radują się.

Dłoń Boga jest większa

 Słowa Jezusa każą się nam domyślać, że kiedy Boga Ojca o coś ufnie i usilnie prosimy, to dajemy Mu „szansę”. Wiedząc o Jego Miłości do nas i o licznych darach, które On dla nas przygotował, po prostu prosimy i w ten sposób otwieramy obie nasze dłonie na Jego dary i skarby.
  • Jest takie piękne opowiadanie o tym, jak Bramante, ukończywszy plany katedry św. Piotra, wręczył je synowi i wysłał go do papieża. Juliusz II tak bardzo zachwycił się otrzymanym projektem, że otworzył podręczną szkatułkę i kazał chłopcu zaczerpnąć, ile tylko zechce. Chłopiec, niewiele się namyślając, odpowiedział: „Zaczerpnij sam, Ojcze Święty, twoja dłoń jest większa”. „Mało kto potrafi uwierzyć w nadmierną łaskawość Pana i Jego nieograniczone możliwości. Mało kto daje się przekonać, że dłoń Boga ma większą pojemność, a Jego ręka jest szczodra” (A. Czeczko SVD).
  • Święty Ignacy Loyola ma zapewne rację, gdy twierdzi, że „Bóg jest bardziej skory do dawania niż my do brania”.
  • Skoro tak, to powinniśmy znacznie częściej wyciągać obie nasze dłonie i mówić do Boga: „Zaczerpnij sam, Ojcze, twoja dłoń jest większa. Daj mi, ile chcesz. I wtedy, kiedy Ty chcesz”.
Jak wygląda nasz nawyk proszenia naszego Ojca? Czy proszę Go często i o wiele? Trzeba się liczyć z tym, że my sami z siebie raczej dość łatwo poddajemy się małoduszności i trwamy w niej. Narzucamy sobie samoograniczenie co do naszych próśb i kołatań… Czyżby dlatego, że obawiamy się, iż Bóg postrzeże nas jak natrętnych petentów? A przecież od Jezusa wiemy, że Ojciec raduje się, gdy przychodzimy do Niego jak dzieci, które proszą ufnie i o wiele. Z ufnym i gorącym błaganiem nie czekajmy zatem do momentu, aż spotka nas sytuacja graniczna i przygniecie nas wielka bieda. Prośmy od zaraz, o dużo i codziennie.

„Drobna” przestroga

 Zachęta Jezusa i obietnica są jednoznaczne. Nie ma powodu, by osłabiać ich wymowę. Należy się jednak liczyć z tym, że i myśli Boga, i miary Boże górują nad naszymi (por. Iz 55, 8). Bóg patrzy w głąb i w dal. Jego oczy widzą nieskończenie dalej niż nasze. Nie jest zatem tak, że gdy my w swej małoduszności prosimy np. tylko o małolitrażowy samochód, to Bóg w swej wielkoduszności zawsze chce nam dać dużego mercedesa (bylebyśmy Go tylko ufnie poprosili). Nie jest też tak, że ja proszę: bylebym tylko jakoś zdał ten egzamin, a On gotów jest mi zapewnić same piątki, i to bez mojego trudu, bylebym Go tylko ufnie poprosił.
Wiemy dobrze, że Bóg nas nieraz zaskakuje. My prosimy o dostatek, o wygody i życie usłane różami, a On uważa, że to raczej codzienny krzyż (odpowiednio dla nas dobrany), trud, cierpienie będą darami niepomiernie większymi, bardziej odpowiednimi. Cóż, my widzimy skrawek doczesności (nieraz tak maleńki jak dłoń, jak jedna negatywna emocja, która nami zawładnęła), zaś Bóg widzi już naszą szczęśliwą wieczność i drogę, która prowadzi do niej najpewniej. I są też takie subtelności jak ta opisana przez Jezusa w wewnętrznym dialogu z Gabrielą Bossis:
„Panie mój, w pewnych chwilach czuję się pełna Ciebie, a w innych czuję się oschła, oddana sobie samej”.
„Zawsze jesteś pełna Mnie, bo jesteś jedynie nicością. Istniejesz tylko przeze Mnie, który jestem Życiem.
Ale niekiedy pozostawiam was waszej małości, abyście rozważyli to wszystko, czego wam brak, i żebyście wypowiedzieli te tajemne wezwania powstałe ze szczerej i pokornej czułości, która jest moją radością…
Czy pozwolisz Mi zaczerpnąć z ciebie radości?
Uważasz Mnie, co prawda, za nieskończenie szczęśliwego, ale pomyśl o tej radości dodatkowej, którą możesz Mi zgotować, a której jestem pozbawiony w tylu sercach!
Masz sposobność do pocieszenia Mnie” (On i ja, t. III, nr 44).
Warto bezgranicznie ufać Ojcu Niebieskiemu. I lepiej zostawić Mu wolną rękę. My prośmy; prośmy wytrwale, prośmy o wiele, jednak zawsze mówmy Mu jak w Ojcze nasz: Bądź wola twoja. Ty swoją Boską dłonią daj tyle, ile uważasz, i to, co uważasz za dobre dla mnie i dla Królestwa Twojego, które teraz się zaczyna. Dawaj mi też zawsze obficie, ale w czasie, o którym Ty wiesz, że jest najodpowiedniejszy.

Szczere dziękczynienie

 A gdy nieraz zdamy sobie sprawę z tego, że zostaliśmy wysłuchani i hojnie obdarowani, to módlmy się słowami psalmisty, pamiętając, że dobrze jest dziękować za otrzymane dary:
Będę Cię sławił, Panie, z całego serca,
bo usłyszałeś słowa ust moich.
Będę śpiewał Ci psalm wobec aniołów,
pokłon Ci oddam w Twoim świętym przybytku.
I będę sławił Twe imię
za łaskę Twoją i wierność.
Wysłuchałeś mnie, kiedy Cię wzywałem,
pomnożyłeś moc mojej duszy.
Wybawia mnie Twoja prawica.
Pan za mnie wszystkiego dokona.
Panie, Twa łaska trwa na wieki,
nie porzucaj dzieła rąk Twoich (Ps 138, 1-3.7c-8)

Tekst pochodzi z mojej książki, Bóg tak wysoko Cię ceni

Komentarze

komentarzy 7 do wpisu “Proście, a otrzymacie”
  1. Maria pisze:

    ” Człowiek opuści wszystko, każdą rzecz materialną i dotykalną, aby przywiązać się jedynie do Boga, Tego, którego ukocha nie widząc Go. I w tym, moja córko, leży cała tajemnica rozkoszy, jaką daje się Bogu”.
    Piękne! Przywiązać się jedynie do Boga, by dać rozkosz Bogu. Człowiek wtedy posiada wszystko i już za niczym nie tęskni.

  2. Ewa pisze:

    Zaufanie …jak ważne jest, aby zaufać Panu.
    Dziś Jezus pozwolił mi doświadczyć, że On naprawdę nas wysłuchuje. Miałam się z kimś spotkać, ale nie bardzo mogłam ustalić miejsce i dokładny czas spotkania..poprosiłam Jezusa o pomoc i ON zaprowadził mnie na to spotkanie,dokładnie -w czasie i miejscu!
    Boża Opatrzność jest NAPRAWDĘ precyzyjna. Coś Ojciec o tym wie-prawda?!

  3. Zofia pisze:

    Dziękuję

  4. I drugi (poniżej zapowiedziany fragment):
    4 sierpnia 1949 . Godzina święta. – „Kiedy jesteś u moich stóp, modląc się czy też kontemplując, dlaczego nie jednoczysz się z wszystkimi świętymi duszami, które modlą się i kontemplują? Nie jesteś małym, odrębnym kościołem, jesteś częścią wielkiego ruchu Chrystusowego, pod Tchnieniem Ducha; izolując się mogłabyś przerwać łańcuch: bądź związana z gorliwymi. Wiedz, że pragnę, abyście wszyscy stanowili Jedno: pamiętasz moją tunikę bez szwu? Stań się dość pokorną, by się zatracić we wszystkich i dość spragnioną zasług, by starać się korzystać z zasług twych braci, skoro na to zezwalam. Jestem Ojcem, który znalazł sposób szybkiego wzbogacenia swych dzieci i wyjaśniwszy im to, czeka, by z tego skorzystały, bo cierpi z powodu ich ubóstwa bardziej niż one same. Moja córeczko, sama nie widzisz dobrze, jak bardzo jesteś nędzną… Gdyby twoje oczy otworzyły się… jakże starannie przykryłabyś swoją suknię cudzymi szatami, aby zachwycić moje spojrzenie.
    Czy chcesz częściej myśleć o tym codziennym zjednoczeniu z wszystkimi moimi drogimi chrześcijanami dzisiejszego świata? Z cierpiącymi, prześladowanymi, opuszczonymi, wygnanymi, uwięzionymi; tymi, których torturują z powodu mego imienia; tymi, którzy w swym wyniszczonym ciele do ostatniego tchu Mnie błogosławią, służą Mi, przyzywają Mnie całą swą miłością; zjednocz się, aby nic z tego nie stracić.
    Zrozumcie, że te nowe bogactwa zbliżają was zawsze do Mnie. A to jest waszym celem: dosięgnąć Mnie. Ja jednak pochylam się, aby wyciągnąć do was obie ręce, tak bardzo zależy Mi na pośpiechu. Nie odwracajcie głów: tylko pyszny odmawia jałmużny. O, jak bardzo pragnę, by uczyniono Mi łaskę przyjęcia mojej pomocy. I jak wielką miałbym pokusę, by wam powiedzieć: ‚Dziękuję!'”

  5. Rozważam ostatnio i dzielę się dwoma pięknymi fragmentami z „ON i ja” tom III nr 264 i 254).
    OBA można odczytać jako znakomitą inspirację i pomoc w doskonaleniu naszej stałej postawy ufnego otwarcia się na Dobroć Boga Ojca i PROSZENIA o bardzo wiele…

    20 października 1949 -. Godzina święta. – Panie, moja wytrwałość ucieka przez palce jak piasek.
    „Czy nie jesteś biedną małą dzieweczką? Jak możesz dziwić się swojej słabości? Czy nie widzisz, że nieustannie trzeba podawać Mi rękę? Wzywać Mnie i przyjmować radość, którą przynoszę: radość to siła. Śpiewaj w swym sercu. Naprzeciw ofiary trzeba wychodzić śpiewając. Ja odmawiałem psalmy: był to jakby hymn wewnętrzny, który wznosił się do mego Ojca. O, moja maleńka, nie bój się przyjść i pić u źródła mojej potęgi. Nic we Mnie nie wyczerpuje się. Czy można zmniejszyć ocean czerpiąc z jego wód? Czy następny przypływ nie przewyższa często poprzedniego?
    Jakiegoż bogactwa Mi brakuje? Czy łaski, jakie dałem od początku stworzenia, wydają się mniejsze? Czy byłbym Bogiem, gdyby moje bogactwa zmniejszały się przez moje dary? I dlatego, że obdarowałem już jakąś duszę, miałbym nie dać jej więcej? Czy powinna zachowywać nieśmiałą rezerwę? O, niech się ośmieli aż do myślenia, że to co dotychczas otrzymała, jest dla Mnie niczym. Skoro moim szczęściem jest obdarowywać, będziecie mówić: ‚Wedle moich środków’ … a ona niech stara się rozważać długość, szerokość, wysokość tych środków, z którymi nic na tej ziemi nie może się równać. A jeśli domyśla się, że obok potęgi mam także wolę przestanie się już bać, że nadużywa Bożych łask, że jest zbyt śmiała wobec swego Boga, bowiem Przyjaciel jest szczęśliwy upiększając urodę swej przyjaciółki. Będąc bardzo małą, zrozumie Jego radość z tego, że jest dla niej wielki.
    Ileż razy w moim Tabernakulum gromadzę gotowe skarby, ale nikt nie przychodzi prosić Mnie o nie. Jednak kilku weszło do kościoła, krótka wizyta, nieuważna…, daleka, jak gdyby moje Ciało w Eucharystii było martwe, a moja Dusza pozostawała w niebie.
    Starajcie się myśleć o mojej rzeczywistej obecności, po to, by Mnie kochać.
    Czy twoje życie wewnętrzne potrzebuje twych zmysłów? Czy nie zaczynasz być pewniejsza niewidzialnego niż widzialnego? Czy nie istnieją chwile, kiedy wymykasz się ze świata widzialnego za pomocą pewności wiary? W takich właśnie chwilach schodzimy do ciebie, bo odpowiadasz na to, dla czego stworzyliśmy ciebie. Człowiek opuści wszystko, każdą rzecz materialną i dotykalną, aby przywiązać się jedynie do Boga, Tego, którego ukocha nie widząc Go. I w tym, moja córko, leży cała tajemnica rozkoszy, jaką daje się Bogu”.
    – Ależ, Panie, nawet kiedy w duchu wiary mówię do Ciebie w głębi duszy, te moje biedne słowa, nie są bardzo ładne.
    – „Jakież to ma znaczenie, skoro to jesteś ty”.

Zostaw odpowiedź