Rodzina Jezusa

26 września 2017, autor: Krzysztof Osuch SJ

Przyszli do Jezusa Jego Matka i bracia, lecz nie mogli dostać się do Niego z powodu tłumu. Oznajmiono Mu: Twoja Matka i bracia stoją na dworze i chcą się widzieć z Tobą. Lecz On im odpowiedział: Moją matką i moimi braćmi są ci, którzy słuchają słowa Bożego i wypełniają je (Łk 8,19-21).

Fragment poniżej / całość TUTAJ

Fatalna obojętność

Nie miejmy jednak złudzeń, że będzie to łatwe! Czeka nas we współczesnym świecie niejedna batalia o ocalanie ognia Bożej Miłości w naszych sercach. Zagrożenia przyjdą z różnych stron. Kościół ustami Papieży i Biskupów, a także Kapłanów przestrzega nas przed różnymi zagrożeniami i atakami na naszą wiarę w Miłość Boga do nas. Jedne ataki bywają dość oczywiste i brutalne, inne – zamaskowane i wyrafinowane.

Na koniec chciałbym zwrócić uwagę na jedno zagrożenie; to, któremu na imię obojętność.

Bardzo celnie napisał o niej William Barclay, komentując Jezusowe „biada!” wobec dwóch miast – Korozain i Betsaidy. Te miasta nie nawróciły się, choć dokonało się w nich najwięcej cudów (por. Mt 11, 20 nn). Przyczyną ich zamknięcia na Jezusa była obojętność i lekceważenie Rabbiego czyniącego wielkie znaki.

  • Tak, można nie być wrogiem Chrystusa i chrześcijaństwa, można nie chcieć go niszczyć, ale poddanie się „najzwyklejszej obojętności” okazuje się w skutkach równie, a nawet jeszcze bardziej groźne. To bardzo niebezpieczne, gdy „Chrystusa zalicza się do szeregu tych, którzy się nie liczą. Pamiętajmy, że obojętność jest również grzechem, jednym z najgorszych, ponieważ potrafi zabić. Obojętność nie pali religii na stosie, obojętność zamraża ją na śmierć. Nie skazuje na ścięcie, lecz na powolne uduszenie” (W. Barclay, Ewangelia św. Mateusza, Warszawa 1978, t. II, s. 142).
  • Warto się nad tym porządnie zastanawiać i często krytycznie pytać, które dzisiejsze mody myślowe i ideologie, wzmacniane zabiegami socjotechnicznymi i presją różnorakiej w treści poprawności politycznej – intensywnie pracują nad upowszechnianiem ducha lekceważenia i obojętności wobec Jezusa i Jego Kościoła. Owszem, nie skazują formalnie na ścięcie i nie palą na stosie, ale to wystarczy, by zamrozić na śmierć i udusić powoli. – Kogo? Co? – No właśnie!

Obyśmy nie wchodzili w „koło szyderców”, o których mówi Psalmista (por. Ps 1, 1). Obyśmy nie dostali się w krąg obojętności i lekceważenia najwyższego dobra, jakim jest Jezus i Jego Ewangelia. Także Jego Kościół – Mistyczne Ciało Chrystusa.

Całe rozważanie / Źródło: Rodzina Jezusa « Krzysztof OSUCH, SJ – Szukać i znajdować Boga we wszystkim

Komentarze

Jedna odpowiedź do wpisu “Rodzina Jezusa”
  1. „Zażyłość z Bogiem czyni nas wolnymi” – stwierdził Ojciec Święty podczas porannej Eucharystii w Domu Świętej Marty. W swojej homilii papież nawiązał do czytanego dziś fragmentu Ewangelii (Łk 8,19-21), gdzie Pan Jezus wskazuje, że Jego prawdziwymi krewnymi są ci, którzy „słuchają słowa Bożego i wypełniają je”.

    Franciszek zauważył, że Pan Jezus wskazuje, iż więzy zażyłości z Nim znacznie wykraczają poza granice rodziny: matki, braci i sióstr. Polegają one na wejściu do domu Jezusa, wejściu w tę atmosferę i życie atmosferą właściwą dla domu Jezusa, kontemplowanie jej oraz doświadczenie wolności. Ponieważ osoby żyjące w zażyłości z Jezusem są wolne.

    Natomiast inni według słów Pisma Świętego są dziećmi zrodzonymi z niewolnicy, są chrześcijanami, ale nie mają odwagi, by zbliżyć się do Jezusa, nawiązać z Nim relację zażyłości. Pozostaje zatem zawsze pewien dystans oddzielający ich od Pana.

    Papież zauważył, że wielcy święci uczą nas, iż zażyłość z Bogiem oznacza przebywanie z Nim, spoglądanie na Niego, słuchanie Jego słowa, staranie się, by nim żyć, rozmowę z Bogiem – czyli modlitwę. Jest to modlitwa odmawiana również w drodze. W tym kontekście Franciszek przypomniał słowa św. Teresy od Jezusa, która mówiła, iż znajdowała Boga wszędzie, nawet wśród garnków w kuchni.

    Modlitwa w drodze – aplikacja, którą powinien mieć każdy katolik na swoim smartfonie >>

    Ojciec Święty wskazał, że zażyłość z Bogiem to także trwanie w obecności Jezusa, jak On sam prosi podczas Ostatniej Wieczerzy, czy też idąc za przykładem Andrzeja i Jana, którzy usłyszawszy od Jana Chrzciciela słowa: „Oto Baranek Boży” poszli za Jezusem i pozostali u Niego.

    „Uczyńmy zatem krok ku tej postawie zażyłości z Panem, aby być chrześcijanami, którzy ze swoimi problemami, jadąc w autobusie, w metrze wewnętrznie rozmawiają z Panem, czy przynajmniej wiedzą, że Pan na nich patrzy, że jest blisko: to jest zażyłość, bliskość, to poczucie przynależności do rodziny Jezusa. Prośmy o tę łaskę dla nas wszystkich, abyśmy rozumieli, co znaczy zażyłość z Panem. Niech Pan da nam tę łaskę” – powiedział na zakończenie swej homilii Franciszek.

Zostaw odpowiedź